Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
farelka40

Witam nieśmiało !

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich ( nieśmiało ).

Trafiłam tu przez przypadek, ale to chyba odpowiednie miejsce, bo przejrzałam kilka postów i widzę, że nie tylko ja mam problemy ...

Od pewnego czasu nie wierzę w siebie :(.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj farelka40!

 

Czy brak wiary w siebie to Twój jedyny problem? Próbujesz sobie jakoś z tym radzić? Korzystałaś ze wsparcia psychologa/terapeuty? Ile masz lat? Co robisz na co dzień? Pracujesz, studiujesz, uczysz się? Wiedząc o Tobie więcej, będziemy mogli bardziej pomóc ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, miło, że ktoś się odezwał.

Mam 43 lata, męża i trzech synów (23, 21, 19).

Może zacznę od początku.

Pochodzę z rozbitej rodziny. Ojciec notorycznie bił mamę za wszystko, z dzieciństwa pamiętam głównie kłótnie i krzyki. Gdy miałam 11 lat mama zmarła, opiekę nade mną i bratem przejęła babcia ( osoba dobra, lecz dość konserwatywna i stawiająca na piedestale mojego brata ). Ojciec w tym czasie mieszkał nadal z nami w tym samym mieszkaniu, lecz kłótnie i krzyki ucichły.

W wieku 19 lat wyszłam za mąż. Z tego związku mam trzech synów, mąż jest bardzo dobrym człowiekiem, ale od ok. 8 lat mocno schorowanym.

W małżeństwie to ja grałam pierwsze skrzypce i było mi z tym dobrze, do pewnego momentu. Wszystko było na mojej głowie, ale nie skarżę się na to, bo lubiłam ten chaos i wieczny ruch wokół siebie. Starałam się o wszystko i choć w najgorszym okresie choroby męża było ciężko powiązać koniec z końcem, jakoś dawaliśmy radę. Mąż zawsze mnie wspierał, a ja jego.

Z dziećmi jak to z dziećmi, bywały problemy. Największe ze środkowym synem, który cierpiał na ADHD. Dwa i pół roku temu wpadł w złe towarzystwo, co zaowocowało dozorem kuratora i wyrokiem w zawieszeniu. Od tego czasu przestałam spokojnie spać. Każde jego wieczorne wyjście jest dla mnie koszmarem. Ale nadal jakoś funkcjonowałam i ciągnęłam swój wózek.

W styczniu tego roku straciłam pracę i to był dla mnie gwóźdź do trumny. Przez ostatni rok pracy byłam szykanowana przez szefową. Ciągle słyszałam, że wszystko robię źle, jestem złośliwa i do niczego się nie nadaję. A z każdej innej pracy wyrzucą mnie na zbity pysk.

Dwa miesiące przesiedziałam w domu, nie mogąc rano zwlec się z łóżka i zmusić do jakiejkolwiek czynności. Po dwóch miesiącach podłapałam pracę na czarno, ale niestety nie czułam się w niej dobrze. Wydawało mi się, że wszystko robię źle, wszyscy patrzą mi na ręce i nie radzę sobie. Była pracodawczyni miała rację - Nie nadaję się do niczego !!!!!!!

Kiedyś tak nie było, byłam wesołą, towarzyską osobą. Teraz izoluję się od ludzi, nic mnie nie cieszy i na nic nie mam ochoty. Zresztą i tak nic nie umiem.

Płaczę za to na zawołanie. Nie potrafię tego wszystkiego poukładać, ani uwierzyć, że jestem coś warta i coś mi się uda. Jedno co udało mi się w życiu to schorowany mąż.

Dwa tygodnie temu byłam u psychologa, rozpłakałam się po wejściu do gabinetu. Dostałam skierowanie do psychiatry - wizyta w przyszłym tygodniu. Czy ja jestem wariatką ? Czy znajdę pracę , w której sobie poradzę i nie wywalą mnie na zbity pysk ?

Pewnie to wszystko chaotyczne, ale w obecnej chwili nie potrafię napisać tego inaczej.

Wydaje mi się, że dość już od życia dostałam w kość, ale zawsze sobie radziłam, więc dlaczego utrata pracy rozłożyła mnie na łopatki ???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Polecam książkę Uratuj mnie Rachel Reiland tam możesz znaleźć wiele odpowiedzi na swoje pytania :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

farelka40, byłam w podobnej sytuacji w pracy, z tym,że nękała mnie córka szefa z jej poplecznikami i jestem z siebie dumna, że to wytrzymałam. Bo ja zostałam - oni musieli odejść -z różnych powodów.

Miałaś pecha, że trafiłaś na taką sucz.

Spróbuj zapomnieć o tych przeżyciach. Przeanalizuj, dlaczego cię gnębiła. Może ma taki podły charakter lub miała inne plany związane z twoim stanowiskiem.

Głowa do góry

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

farelka40, prawdopodobnie masz niestabilną samoocenę, dlatego nieuzasadniona krytyka szefowej trafiła na podatny grunt. Uwierzyłaś w jej słowa, niepotrzebnie... Tyle lat pracowałaś i było wszystko dobrze, wiele potrafiłaś, wykonywałaś swoje obowiązki i było ok. A nagle nic nie umiesz, do niczego się nie nadajesz? To nie jest prawda! Wiele potrafisz i wiele wiesz, tylko brakuje Ci pewności siebie i wiary we własne możliwości. Być może nawet sama sabotujesz swoje starania, by potwierdziły się słowa szefowej... Nie jesteś żadną wariatką, potrzebujesz jedynie pomocy psychologa/terapeuty, by wzmocnić swoją samoocenę i uwierzyć na nowo, że potrafisz wiele zrobić i nadajesz się do pracy. Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie i dziękuję za miłe przyjęcie i rady.

Jutro czeka mnie wizyta u psychiatry, trochę się boję - trzymajcie za mnie kciuki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Polecam książkę Uratuj mnie Rachel Reiland tam możesz znaleźć wiele odpowiedzi na swoje pytania :cry:

Ta książka może pomóc każdemu uwierzyć w to, że da się wiele zmienić w życiu.

Autorce tematu tego własnie życzę :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję bardzo :)

A książkę mam zamiar zdobyć i przeczytać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×