Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Kamiru

Jestem

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

Postanowiłem się zarejestrować. Mam 19 lat, mam stwierdzoną depresje i często mam myśli samobójcze. Jak mi się coś sypie, to wszystko na raz. Przejmuję się dosłownie wszystkim. Jestem bardzo chwiejny emocjonalnie i mam różne dziwne stany. Byłem tydzień temu u psychiatry i psycholog. Ogólnie to faszeruję się lekami które raz pomagają a raz nie. Czuję się bardzo inny od reszty. Chyba jest tutaj trochę odmieńców takich jak ja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Kamiru, cześć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kamiru, witaj. Rowniez mam 19 lat,dzis wlasnie bylam u psychiatry i dostalam leki-nie wiem czy je brac,czy nie. Takze jest nas wielu ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dostałam leki i nie wiem czy je brać czy nie.... :? Zdumiewające. Jak się zaziębisz i lekarz przepisuje Ci leki to też zastanawiasz się czy je brać czy nie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lucy1979, lekarz sam mnie sie pytal czy chce je brac i czy te same co ostatnio chce takze mam prawo sie zastanawiac ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja biorę leki które dostaję. I zgłaszam się jak coś się dzieje jeszcze bardziej dziwnego niż dotychczas.

Swoja historię mógł bym opisać na wiele linijek, ale nikomu się nie będzie chciało tego czytać.

Napisałem w skrócie, ale rozrywa mnie od środka jeszcze bardziej. :hide:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każda historia jest cennym doświadczeniem ,to życie.Twoje,moje,jego....a życie to bezcenny dar .Nie wypruwaj więc sobie flaków tylko gadaj ,ja chętnie poczytam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Kamiru, cześć :papa:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, też jestem nowa na forum. Wiesz, myślę, że na forum znajdą się osoby, które przeczytają Twoją historię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój stan teraźniejszy ma korzenie chyba od dzieciństwa. Zawsze robiłem wszystko źle, mówili mi że jestem największy leń i opieprzali mnie z góry do dołu. Dawało mi to do myślenia na chwilę i chciałem się zmienić. Chodziłem jako starszy do różnych prac dorywczo, i nie sprawiało mi to żadnego problemu. Inni byli zadowoleni, ale zwłaszcza ojciec nie. Codziennie płakałem, chowałem się gdzie tylko mogłem. Po jakimś czasie tego lęku pojawiły sie u mnie myśli samobójcze. Robiłem przygotowania do tego. Dużo osób mnie lubiło bo umiałem każdego rozbawić. Każdy mnie pamieta wesołego, ale wesoły byłem tylko na zewnątrz.

Lubiłem innych rozbawiać i rozśmieszać bo wtedy czułem się jakoś doceniony. Byłem też "chory" na epi, ale mój przypadek był bardzo dziwny. To mnie też bardzo dołowało, nikt o tym nie wiedział i nie wie. Całe życie się czuje inny od wszystkich. Od gimnazjum zacząłem być bardzo nerwowy, czepiałem się za byle co każdego. Zauroczyła mnie jedna dziewczyna w gim, szukałem jakiejś odwagi i słów żeby jej powiedzieć, i tak pół gim przechodziłem ze smutkiem na twarzy, nawet kiedyś ta dziewczyna z koleżanką podeszły do mnie i zapytały co się stało że jestem taki smutny, bo zawsze byłem inny, odpowiedziałem że kiedyś sie dowie. Nadeszło to dosyć szybko, no ale zostałem odrzucony, podłamałem się jeszcze bardziej. Moja samoocena była zerowa, nie wierzyłem w siebie. Potem zaczęło się pijaństwo i palenie z kolegami. Zapomniałem o niej, pogodziłem się z tym. Żyłem jak każdy mój rówieśnik, ale nadal czułem się inny i chciałem być taki. Zacząłem szkołę średnią, szło mi też średnio ale w normie. Byłem nadal bardzo nerwowy, krzyki rozluźniały napięcie we mnie, później przepraszałem każdego jak powiedziałem do niego i wydawało mi się to złe. Zawsze pierwszy przepraszałem każdego. Wyleczyłem się z epi. Byłem szczęśliwy, zapomniałem o tych przykrościach. Po pół roku 1klasy musiałem zmienić szkołę, bo nie miałem dojazdu do tej dotychczasowej. Było znów cięzko, bo nikt mnie nie lubił na poczatek, czułem się wrogiem dla każdego i chciałem za wszelką cenę zdobyć ich przyjaźń, a przychodziło mi to zawsze i przychodzi rozśmieszając innych. I tak najwięksi wrodzy w klasie stali się najlepszymi kumplami i toczyło się to koło.

Chciałem zawsze wszystko na idealnie i zaplanowane. Bardzo się przejmowałem sprawdzianami itp. Nerwy miałem coraz bardziej poszarpane, doły miałem praktycznie cały czas. Wszystko co wydawało mi się złe to mnie bardzo denerwowało. Krzyczałem bez powodu, obrażałem się, brałem wszystko do siebie. W nowej szkole zauważyłem pewną dziewczynę. Patrzyłem na nią zawsze kiedy była w zasiegu moich oczu. Później wiedziałem kiedy i gdzie ma dane lekcje, i chciałem być tam w pobliżu. Zakochałem się w Niej. Zaczęło się znów coś w mojej głowie robić, jak mam zagadać, co zrobić żeby było dobrze, jak zdobyć jej przyjaźń i zaufanie. Po 2latach wiedziałem o niej sporo rzeczy, sam się dowiedziałem nikogo o to nie pytałem. W końcu postanowiłem z nią jakoś zacząć rozmawiać, przez internet zrobiłem to. Trafiłem na czas kiedy była zła bo nie ułożyło się jej z innym chłopakiem, o tym tez się dowiedziałem z jej zachowania. No i tak jakby odrzuciła mnie, i wtedy nie chciałem już się narzucać żeby bardziej mnie nie bolało. Po miesiącu napisała do mnie, z przeprosinami za moje zachowanie. Wtedy zaczeliśmy rozmawiać, no i za jakiś czas się spotykać. W końcu zostaliśmy parą. Byłem bardzo szczęśliwy, Ona też. Zaczeło do mnie wracać nerwowość, i agresja. Zamykanie się w sobie i podczas kłótni że mojej winy jest najmniej. Później się obwiniałem o wszystko. Po ponad 8msc związku postanowiła sie ze mną rozstać, bo wszystko sprowadzałem do kłótni i stałem sie inny. Wszystko znów mnie bardzo denerwowało, uspokajała mnie zawsze, i mówiła żebym się nie nakręcał. Ja mówiłem że nie radzę sobie z tym. Ale mówiła że damy radę razem, wierzyłem w to, ale Ona też miała nie lekko w życiu i mówiła że cierpimy przez siebie jeszcze gorzej. Ja myślałem że wróci to do normy, ale nie wracało, każda moja próba pogodzenia kończyła się kłutnią. Załamałem się, powróciły myśli samobójcze. Zawroty głowy, złe samopoczucie, i reszta objawów depresji. Moja mama widząc że płaczę i się załamałem pocieszała mnie ale po miesiącu czasu było ze mną już strasznie fatalnie. Trafiłem do szpitala, stwierdzono nawrót epi, i depresję. Brałem leki, ale nie pomagało. Zaniedbywałem wszystko, szkołę siebie, w końcu pojechałem do Psychiatry, i Psycholog, zacząłem terapię tydzień temu. Od tamtego czasu całymi dniami słucham muzyki, nic innego nie robię, to sprawia mi przyjemność. Zacząłem popalac papierosy. Dziewczyna ciągle siedzi mi w głowie. Ciągle jestem zdołowany że w najgorszym momencie mnie zostawiła. Rozmawiamy ze sobą czasami, powiedziałem że mam depresję ale odebrała to tak że ja sobię daje wmawiać że to mam. I to jeszcze bardziej mnie załamało. Ciągle mam nadzieję że wrócimy do siebie.

 

To co napisałem nie wyraża mojego załamania jakie mam w najmniejszym stopniu. Nie wiem czego chcę, nie mogę jeść, jem na siłę bo biorę leki, wymiotuję codziennie. Muzyka mi pomaga, ale już mnie głowa boli od słuchania. :why: To moja historia w skrócie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ojcowie, którzy nie doceniają własnych dzieci, coś na ten temat wiem...

Może ten psycholog czy psychiatra pomogą. Moim zdaniem na pewno najgorszym rozwiązaniem jest to, że popadniesz w jakiś nałóg. Papierosy jeszcze nic dobrego nikomu nie przyniosły... Przykro mi, że z tą dziewczyną nie wyszło, ale może zdarzy się tak, że wrócicie do siebie, a jeżeli nie, to pozbierasz się na tyle, aby ruszyć do przodu? Całe życie przed tobą, prawda?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam, znam ten ból, wcześniej pragnąłem umrzeć, powodem była kobieta, którą straciłem...teraz jestem w związku 4 lata, kocham ją...ale jakby część serca tęskni za tamtą, kocham, ale już inaczej, bo przeszłość mnie wypaliła...jak bym nie miał pasji, które mnie trzymają to bym dawno zdechł...odnośnie Twojej sytuacji...zerwij z nią kontakt, definitywnie...karmienie się złudną nadzieją zabija...stopniowo, skutecznie...żyj czymś ważniejszym...

 

-- 19 kwi 2014, 12:25 --

 

choć sam nie mogę uwolnić się od snów, nie mogę, nie umiem wierzyć w szczęście, mimo, że funkcjonuję, rozrywa mi dusze...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy życie przede mną, pewny jestem tylko śmierci. Żyję z dnia na dzień. Mam jakieś nadzieje, nie umiem ich wymazać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasami racja, nadzieja jest złudna, ale czasami to ona daje motywację, prawda? Nadzieja, że będzie lepiej, nadzieja, że wszystko się ułoży, nadzieja, że stanę na równe nogi. Tylko trzeba ją rozróżnić od tej złudnej, która trzyma człowieka w miejscu, a od tej, która daje ci za przeproszeniem kopa w dupę i motywuje, abyś szedł do przodu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zabij nadzieje związane z nią...tydzień, miesiąc, rok...w końcu się poprawi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja się prze motywowałem. Najlepszy okres mojego życia był wtedy, kiedy była ze mną..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie!!! najlepszy okres będzie jak się odrodzisz...

 

-- 19 kwi 2014, 12:54 --

 

ja straciłem 3 lata, przez manipulację, też myślałem, że to mój najlepszy czas, to mnie wyniszczyło, kurwa mać! ale trening, pianino, muzyka pomogły wstać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, lubię motoryzację i dłubał bym coś przy swoim aucie ale nie mam pieniędzy i nie mogę prowadzić. Słucham muzyki już 5 całych dni...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hmmm...a trening fizyczny?

 

-- 19 kwi 2014, 14:52 --

 

...i odstaw te prochy, spróbuj...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam sprzęt w domu, cwiczę czasami, teraz nie mam motywacji, nie mogę jeść a przy tym trzeba sporo jeść.. :hide:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie ma "czasami", jak masz nadmiar czasu, myśli...to trenuj w każdy dzień, ostra praca wzmacnia też psychikę...biegaj, walcz... nie tylko sztanga, olej to co Cię zabija!!!jak masz bakcyla do wysiłku treningowego to ułatwi ci to sprawę...żadna kobieta nie jest warta zatraconego życia mężczyzny!!! rób formę, jedno życie, jedna szansa, jedno ciało, jedna dusza...odżyj!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×