Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
torres

Czy jest jakiś sposób na "przyspieszenie" czasu?

Rekomendowane odpowiedzi

Nie ma dla mnie już żadnego ratunku, chciałbym umrzeć ale dopóki rodzice żyją nie jestem w stanie im tego zrobić. Więc decyzja o samobójstwie jest przełożona na ten czas kiedy rodzice umrą. Nie wiem kiedy to nastąpi, możliwe że będą żyć długo. Każda sekunda mojego marnego życia to cierpienie a czas straszliwie się dłuży. Jedyne co mogę robić to spanie ale cierpienie pojawia się od razu po przebudzeniu, a sen w dzień strasznie się dłuży. Co można zrobić żeby przewegetować do śmierci we w miarę najszybszy sposób? Może są jakieś tabletki na sen, po których nie ma tego uczucia, że spało się bardzo długo?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi na doczekanie się śmierci pomaga cierpliwość oraz rutyna. Jak mało co robisz czas przestaje płynąć. Spanie w dzień to takie oszukiwanie, ale tygodnie szybciej mijają jak się więcej śpi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problem w tym, że sen też mi się dłuży. Cały czas do głowy same napływają myśli o problemach i jedyne czego chcę to śmierć. Spać też się nie da cały czas. Już nie wiem co robić, pewnie kiedyś nie wytrzymam i się zabiję ale póki co mam blokadę. A może jakieś narkotyki przyspieszają czas? Skoro marihuana go zwalnia to może jest coś co przyspiesza?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A może zamiast spania zrobić coś szalonego? I tak nie szanujecie własnego życia pozwalając by przeciekało Wam bezproduktywnie przez palce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Muszę Cię zmartwić bo Ziemia raczej lubi sobie zwolnić obroty o kilka mikrosekund z powodu trzęsień m.in., o przyspieszaniu jeszcze nie słyszałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co szalonego masz na myśli? Jeszcze mnie aresztują za same plany tak jak Brunona Kwietnia. Ja już wolę nic nie robić. Coś dziwnego się ze mną dzieje. Myślałem, że powoli wpadam w alkoholizm a tu od jakiegoś czasu nawet alkohol mi nie smakuje. Wczoraj pierwszy raz od dawna kupiłem sobie piwo i ledwo je wypiłem. Po alko zawsze było lepiej, a nawet an kacu było spoko bo myślałem o kacu zamiast o problemach i bezsensowności mojego życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ale mógłbyś polecieć i pokręcić wokół czarnej dziury a jakbyś wrócił to rodzice powinni już nie żyć ;]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm to może prościej będzie po prostu ich zabić a na końcu siebie? :D Kurde ale może lot w kosmos to jest myśl. Wrócę za mój rok a na Ziemi minie wtedy 100 lat. Przy okazji dowiem się czy Polska w końcu zacznie za te 100 lat dobrze pykać w piłkę :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może spakuj plecak i idź w świat. Autostopem. Może znajdziesz gdzieś miejsce gdzie da się żyć i czas szybciej biegnie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie bo to nie miejsce jest przyczyną moich problemów. Tu już się nic nie zrobi a będzie tak samo źle niezależnie od miejsca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

torres, pewnie tak. Ale jakąś przygodę przeżyjesz zamiast leżeć w wyrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mam ochoty na przygody, chcę już umrzeć. Chociaż może prędzej podczas jazdy takim autostopem pierdolnę w kalendarz niż siedząc w domu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo nie widzę sensu życia, zawsze będę sam a miłość jest dla mnie jedyną wartością, która ma sens, nie mam żadnej pasji, nienawidzę ludzi, społeczeństwa i do tego jestem chory. Nie ma wyjścia z żadnej z tych sytuacji poza chorobą. Najgorsze jest to, że na to się nie umiera ale objawy są przykre.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wycięte jelito grube i zamiast niego jest sztuczny zbiornik z kawałka jelita cienkiego i tam teraz tworzą się stany zapalne. Ale to akurat ma tutaj najmniejsze znaczenie, najgorsze już za mną jeśli o to chodzi. Za to z psychiką jest gorzej niż było kiedykolwiek i lepiej już nie będzie :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłem u psychiatry, który zapisał mi jedynie sulpiryd (nie pomogło). U psychologa byłem kilka razy ale ten skierował mnie do kogoś innego (płatna terapia). Nie widzę jednak szansy na to, że coś mogłoby pomóc. tu już nie ma ratunku i pomóc moze jedynie śmierć ale martwi mnie to, że jestem młody i jeśli nic się nie zdarzy to mogę jeszcze trochę pożyć. A raczej powegetować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

torres, jedna rzecz jest Ci w stanie pomóc - długotrwała psychoterapia. Na NFZ będzie darmowa (wiem bo sama chodzę od roku na NFZ i bardzo sobie chwalę).

 

-- 03 lut 2014, 19:13 --

 

Rok temu przed terapią też chciałam umrzeć. Kiedyś nie wyobrażałam sobie życia bez faceta przy boku, miłość była dla mnie sensem życia. W tej chwili jest mi dobrze samej. I nie mam już myśli samobójczych, nie leżę w łóżku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi psycholog powiedział, że na NFZ to dupa nie terapia (a przynajmniej on nie zna żadnego dobrego terapeuty na NFZ). A mogłabyś mi powiedzieć co takiego na tej terapii mówiliście, że teraz tak Ci się odmieniło myślenie? Ja myślę, że dla mnie żadna terapia nie będzie skuteczna bo dodatkowo mam zaburzenia osobowości, które polegają na tym, że neguję wszystko co mówi terapeuta i zdaniem kilku psychologów, z którymi miałem do czynienia widzę świat zerojedynkowo. Ale widzę go tak bo tak po prostu jest. Albo coś jest dobre albo złe. Albo czarne albo białe. Prawda jest jedna i nie leży pośrodku a kiedy o tym mówię to wg psychologów mam zaburzenia więc po prostu nie chcę mieć z nimi do czynienia bo żaden mi nie udowodni, że jest inaczej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

torres, myślę inaczej dzięki terapii - jestem inna niż przed rokiem i to mnie ratuje.

Zaburzenia leczy się na psychoterapii, a na NFZ można spotkać dobrego terapeutę.To już Twoja sprawa ile znajdziesz argumentów by nie podjąć się jej. To kolejna ucieczka, tak jak myśli samobójcze.

Dzięki terapii moje zaburzenia lękowe znacznie zmalały.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobra ale na czym konkretnie polega ta terapia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poznajesz siebie, mechanizmy swojego toku myślenia, zdobywasz pewność siebie kiedy zaczynasz rozumieć swoje zachowanie i myśli. Dodatkowo wspiera Cię w przemianie terapeuta, który będzie jedyną osobą znającą Cię tak dobrze. Relacja z nim jest zupełnie czymś innym, tego nie doznasz w "normalnym" życiu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Torres , jedyny sposób jaki znam , to napić się soku z kapusty kiszonej , a następnie popić to zsiadłym mlekiem i,,, srrrrrrru wszystkie szajby z Ciebie to lekarstwo wytelepie . Niezawodne ,,,i walczysz o życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×