Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

tak się złożyło że przez większość życia szpital był moim drugim "domem".zaraz po narodzinach dostałem ni stąd ni zowąd zapalenia pęcherza które błyskawicznie zajęło nerki.leżałem pół roku na te nerki bo "lekarze" nie mogli w żaden sposób z lekami.testowali różne różniaste różnowate preparaty a bakterie w moczu lęgły się jak głupie.w końcu trafili z furaginem który okazał się skuteczny.kiedy miałem 4 latka pierwszy raz trafiłem do zakładu zamkniętego oraz przeszedłem pierwszą operację wycięcia migdałka.kiedy miałem 10 lat igła wbiła mi się w kolano.operacja trwała 3 godziny i nie opuszczałem łóżka całymi dniami przez 3 tygodnie aż doszło do zaniku wszystkich mięśni.żarcie było syf do sześcianu i w takich stresie momentalnie tracę apetyt co pogarsza automatycznie rokowanie w leczeniu.kiedy miałem 14 lat wycieli mi wyrostek.zamiast leżeć z dziećmi na sali tak jak w poprzednich leżałem ze starymi dziadkami.tuż przed operacją dali mi jakiś zastrzyk dożylny a ja zauważyłem powietrze w strzykawce i powiedziałem o tym.odpowiedz była w stylu"dzieci nie uczą dorosłych" i wstrzykneli mi ten pęcherzyk powietrza do krwioobiegu.ja byłem jedyny dzieciak na całym oddziale.jeden współpacjent w nocy mnie związał w łóżku jakimś ręcznikiem a ja miałem rozpruty brzuch i byłem popodłączany do kroplówek.odnosiłem wrażenie że mi naszczają do kroplówki i będą mieli radochę.inny groził mi nożem kiedy kaczka z moczem się przewróciła a ja w takim stanie nie mogłem tego zetrzeć.wołali na mnie "cieniu".kiedy miałem 16 lat wybyli mi z procy lewe oko na podwórku.ból oka był nadzwyczaj wysoki i błagałem pielęgniarki o jakąś tabletke przeciwbólową.zamiast dawali mi zastrzyki uspokajające wmawiając mi że to są przeciwbólowea ból wogóle nie ustępował natomiast byłem zamulony i czułem się jak naćpany.niewiem co mi dawali może relanium.jeszcze odcieli prąd od guzika który służy do wzywania personelu jak coś się dzieje.a ja nie wytrzymywałem z bólu i nie mogłem spać.jeszcze na ten oddział okulistyczny sprowadzili neurologa specjalnie do mnie który pukał mi w kolana i łokcie jakimś młoteczkiem.niewiem po kiego grzyba.kiedy miałem 18 lat trafiłem do szpitala z pękniętą miednicą po wypadku i musieli mi wyciąć oba jądra ponieważ były tak zmasakrowane.słyszają jak za ścianą pielęgniarki mówią o mnie i się śmieją.kiedy miałem 21 lat piła tarczowa odcieła mi 2 palce i po operacji od 3 dni nadal miałem na sobie elektrody od EKG mimo że dawno byłem od tego odłączony.obecnie mam problemy z nogą po skręceniu i już od 4 miesięcy boli nadal i nie można chodzić.ortopeda ze mną nie rozmawiał i kazał zagipsować skręconą nogę na 3 tygodnie co znacznie osłabiło mi staw i kierował tylko na rentgen 3 razy pod rząd i kwitował że niema złamania za każdym razem.to oczywiste że niema złamania.pytałem o ortezę i stabilizatory a on-tylko gips.pytałem o USG i rezonans magnetyczny-on mówił że niema takiej potrzeby.z nim nie było żadnej współpracy i to niebyło żadne leczenie.chodziłem na rehabilitację całe 20 dni.była jono,fonoforeza,magnetoterapia i laser.tam rehabilitantki dawały mi laser do ręki i kazały samemu jezdzić tym po nodze a przecież to one są po studiach i ona powinna jezdzić mi tym po nodze.zamiast zajmowac się pacjentami one grały sobie w pasjansa i wyłaziły na papieroska te zabiegi o kant dupy rozbić.pomogły jak zmarłemu kadzidło..tym udowodnili że w państwowej służbie zdrowia niema żadnej opieki medycznej.w szpitalu jak ktoś ma zaparcia od bezruchu i nie może się załatwić przez całe tygodnie,poprosi o lewatywę czy inna pomoc to pielęgniarki skwitują to znowu ten z zaparciem,pózniej pózniej.niedługo mam iść prywatnie do szpitala z tą noga zrobic komplet badań a ludzie mi doradzają że jak lekarz zdecyduje się zatrzymać mnie w w szpitalu na leżenie to mam się nie wzbraniać i jeszcze im podziękować za to że mnie przyjeli.to jakaś kpina.za co mam dziękować?ja tam ocipieję do reszty,dostanę psychozy i mi odbije.w domu to chociaż mogę wyjść do sklepu,poklikac w internecie i pogadać ze znajomą.pracownicy rzezni też chodzą w białych kitlach i w rzezniach też są białe gołe ściany tyle że ludziom się wmawia leczenie,pomoc i opiekę.nie raz były przypadki kiedy specjalnie kogoś nie reanimowali (będzie trup-jednego mniej) nie mówiąc już o innych rzeczach.w rzezniach nie rozmawiają ze świniami i nie przekonują ich o pomocy itp.państwo jest mistrzem w zniechęcania do leczenie i szukania pomocy.to już ładniej jest w koszarach i w kryminałach bo pracownicy noszą różnobarwne mundury z ładnymi gwiazdkami i belkami na pagonach i można z nimi zamienić pare słów o armii i stopniach wojskowych.czy szpitale służą do tego żeby zamiast oczekiwać opieki i pomocy nie być "uciążliwym pacjentem" i leżeć cicho w kącie z zaciśniętymi zębami?hehehehe.to żadne leczenie.tak leczyć się to można własnoręcznie sznurem i kajdankami.efekt będzie podobny.też będzie bolało i nikt cie nie wysłucha i w końcu skonasz.pod ładną nazwą szpitala i służby zdrowia kryją się ludzkie ubojnie bo skoro lekarze wiedzą jak utrzymać przy życiu wiedzą też jak zepsuć.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nieboszczyk, wiesz, jak to piszesz to mam poczucie braterstwa z tobą. Może jakbym cie poznał osobiście to czar by prysł. Ale faktem jest, że mam poczucie, że świat w którym żyjemy to jeden wielki komediodramat. Ludzie z problemami psychicznymi po prostu bardziej odczuwają ten fakt.

 

Nie chce mi się wiele pisać, bo nic i tak to nie zmieni, sprawa jest przesądzona. Jeśli nie nastąpi jakieś przełomowe dla ludzkości wydarzenie to nadal będzie to miejsce jedną wielką wylęgarnią patologii, z mdłym światełkiem nadziei.

 

Przykład ze szpitalem to wyrywek tej rzeczywistości, dochodzi jeszcze świat gospodarki, polityki, edukacji, religii. Wszędzie ta sama szopka. Widząc to mam ochotę rzeczywiście wierzyć w jakieś lepsze światy, do których można się dostać po śmierci. Ale to już inny temat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie wiadomo czy jak dasz w łapę lekarzowi to będzie lepiej traktował i rozmawiał i pytał czy boli i kiedy przerwać.taki przykład znam tylko z dentysty do którego chce się chodzić i którego normalnie można przytulić.uprzejmy,rzeczowy,grzeczny,kulturalny.wizyta u takiego dentysty można porównać do wyjścia do kina na ciekawszy film nawet jak robi się u niego kanałowe.ale nie stać mnie na prywatne szpitale.hehehe nie wygrałem kumulacji w totka.śmieszne jest to że każdy jeden lekarz pyta mnie z czego się utrzymuję a ja muszę się spowiadać że mam rentę.oczywiści pytają na co mam tą rentę?a ja muszę powiedzieć że na oligofrenię i wtedy automatycznie traktuje mnie jak głupka i nie rozmawia ze mnę i już niema leczenia,niema współpracy z lekarzem.o niczym cię nie informuje.w internecie były nagłówki o 2 pacjentach.jedna pacjentka miała raka nerki i powiesiła się z bólu na bandażu.innemu pacjentowi z odmrożeniami lekarze w szpitalu lekarze oznajmili że nogi trzeba amputować.3 dni pozniej powiesił się w łazience zanim go zoperowali.nie ja jeden reaguję stresem pourazowym na sam widok budynku szpitala na zdjęciu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak sie ciesze ze wreszcie taki temat powstal, to co sie dzieje w tych szpitalach jest nie do pomyslenia, od 12 roku zycia przebywalam w szpitalu przynajmniej 2 razy w roku, a jak mialam 17 lat powiedziano mi ze mam bialaczke ( ze wzgledu na maloplytkowosc i leukopenie ktore wyszly w wynikach) oznajmili mi to takim tonem, ze juz nie wiedzialam co robic, a cholernie bolaly mnie plecy w okolicach nerek. Dostawalam paracetamol... i cierpialam dalej. po dwoch tygodniach cierpien w szpitalu i biopsji szpiku powiedzieli ze to jednak nie bialaczka ( sic!). w ciagu tego czasu zdazylam sie nabawic tak pozadnej depresji, ze nie pozbieralam sie az do nastepnego roku, kiedy trafilam do psychiatryka z przymusu. A tam dopiero zaczyna sie historia, w ktora ludzie rzadko mi wierza, dlatego po prostu o niej nie mowie.

Trafilam do szpitala w warszawie ( 450 km od mojego miejsca zamieszkania) z przymusu, nikt mnie nie poinformowal o calych sprawch prawnych, powiedzieli ze nie mam wyboru i musze podpisac zgode. bylam wtedy w szoku wiec npbylo mi wszystko jedno. Trafilam na oddzial do sali w ktorej srednia wieku to bylo chyba 80, oddzial przesiakniety smrodem moczu i kału. Nie mialam przy sobie nic oprocz telefonu papierosow i chusteczek. Dostala, stara podarta pizame i przez dwa pierwsze dni siedzialam na oknie ryczac i trzesac sie z nerwow. Nie dostalam zadnej wody ani kubka, bylam bez niczego. A wszyscy pacjenci patrzyli sie na mnie jak na wybryk natury. Przynajmniej byla palarnia i moglam odreagowac. Pozniej otrzymalam juz swoje rzeczy. W nocy facte w izolatce darl sie przez kilka godzin a nikt nie reagowal. starzy ludzie ktorzy mieli pampersy byli zle traktowani przez pielegniarki, ktore zmieniali je dopiero jak smrod rozszedl sie po calym oddziale. Caly czas cos mi kradziono, faszerowali mnie uspokajaczami zastrzykami, tak ze funkcjonowalam jak zombie. Mialam tylko JEDNO spotkanie z psychologiem w ciagu trzech miesiecy, zrobil mi tylko test MMPI, a inni pacjenci co chwile mieli rozmowy i z psychologiem i ze studentami, bo na oddziale odbywaly sie seminaria. w zasadzie oddzialem rzadzily pielegniarki, ktorych nic nie obchodzilo, nawet kiedy jeden pacjent mnie molestowal i probowal zgwalcic(zlapaly go na goracym uczynku), no coz powiedzialy ze on jest dobry chlopak i ze to moja wina. ja nie mialam sily nic robic bo bylam tak nacpana lekami. lekarz rzadko do mnie przychodzil, nie zwracal uwagi na to ze mam zespol odstawienia po benzo. a kiedy sie rzucalam, panowie sanitariusze tak mocno potrafili potraktowac, ze mialam wykrecony lokiec i tragiczne siniaki. kiedy bylam zapieta w pasy juz tam ktorys raz, zostalam okradziona, skradziono mi telefon i ladowarki, a jak chcialam do ubikacji to nikt sie tym nie przejmowal niech sika pod siebie. Mam jeszcze wiele do powiedzenia w tej sprawie ale szkoda nawet gadac, mam teraz tak potworny straxh przed psychiatrykiem i psychiatrami, ze nie jestem w stanie wyobrazic sobie zeby tam trafic..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

karoll007, ten temat jest o kazdym panstwowym szpitalu nie tylko o psychiatrycznym.ty też miałaś podobne doznania ze strony państwa któremu trzeba podziękować jak cie przyjmie?normalnie trudny dylemat.skorzystać z takiej opieki to tak jak się powiesić/wbić sobie nóż w zaciszu.ba.nawet gorzej bo "lekarze" lubią się bawić i utrzymywać na siłę przy życiu uciskając naczynia krwionośne,pobudzając prądem czy adrenaliną.powrót do zdrowia odgrywa tu rolę marginesową.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

oj doznalam i to nie raz, dlatego teraz korzystam ze wszystkich uslug lekarskich prywatnie, poki pozwala na to kieszen moich rodzicow. Mysle ze tez nie wszedzie dzieja sie takie rzeczy bo moja rodzicielka w sumie nalezy do sluzby zdrowia i u niej nie wyglada to az tak zle. Ale czasem to zgroza i strach zdrowiec. u mnie szpital jedynie rozwinal moje problemy, i w tym przypadku mija sie to z celem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

mi rozjebali bebenek uszny jak bylem maly, stracilem prawie caaly sluch w prawym uchu, co starannie ukrywam :P ale to nic, zarazili mnie gronkowcem zlocistym, przez co wszystko zaczelo, ze tak powiem, gnic od srodka, nie mogli pozniej tego zaleczyc przez 10 lat. tak zaczely sie moje problemy psychiczne, nie wiem, jak to wszystko wyytrwalem.

ogolnie sluzbie zdrowia chcialbym podziekowac za zlamany charakkter i znniszczone zycie (chociaz ostatniego slowa jeszcze nie powiedzialem, a przzynajmniej zewnetrze moje zycie -i ja- wyglada juz na w miare uporzadkowane). ale to pozory.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
oj doznalam i to nie raz, dlatego teraz korzystam ze wszystkich uslug lekarskich prywatnie, poki pozwala na to kieszen moich rodzicow. Mysle ze tez nie wszedzie dzieja sie takie rzeczy bo moja rodzicielka w sumie nalezy do sluzby zdrowia i u niej nie wyglada to az tak zle. Ale czasem to zgroza i strach zdrowiec. u mnie szpital jedynie rozwinal moje problemy, i w tym przypadku mija sie to z celem.

no niestety moja rodzicielka pracuje w budownictwie a nie w służbie zdrowia więc zawsze byłem skazany na łaskę i niełaskę bezdusznych potworów w białych kitlach którzy gotowi w każdej chwili naszczać do rany podczas operacji i wrzucić niedopałka i zaszyć bo w nocy nie doznali udanego seksu.jestem już tym zmęczony i zostawiam sprawę losowi.jeśli lekarz coś bąknie o operacji albo leżeniu to mam to w dupie i wolę do końca życia kuśtykac o kulach.

 

-- 19 paź 2013, 21:41 --

 

tu mamy kolejny kwiatek

http://media.wp.pl/kat,1022939,wid,10605748,wiadomosc.html?ticaid=111835&_ticrsn=3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no niestety fakty sa takie, a nie inne. lekarze bawia sie w bogow i z gory patrza na plebs masowo lgnący do gabinetow nfz. nie mowie tu o wszystkich lekarzach, ale tyle sie slyszy zlego o sluzbie zdrowia, ze ciezko miec inne zdanie.

jeśli lekarz coś bąknie o operacji albo leżeniu to mam to w dupie i wolę do końca życia kuśtykac o kulach.

albo zbierac pieniazki na prywatne leczenie. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

fakty są takie iż życie człowieka w szpitalu jest zredukowane do wartości życia muchy.zabijesz muchę-nie pójdziesz do kryminału.ileż to trupów wyniesiono do kostnicy bo lekarze zaniedbali albo popełnili tzw.błąd medyczny czy błąd diagnozy?i niema winnych.śmieszne nie?w koreańskich obozach koncentracyjnych też życie więznia jest zredukowane do wartości życia muchy i strażnicy częstują kulką w łeb za byle gówno bo dawców narządów nigdy za wiele.śmieszne że każdy lekarz pyta się z czego się utrzymuję,na co masz rentę?a co go to obchodzi?jak mu powiem że oligofrenię i jak odmówię leżenia i dania się pokroić do szpital skieruje sprawę do sądu?czy dostanę skierowanie do szpitala psychiatrycznego którego się nie odmawia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no coz w sumie poki nie zagrazasz swojemu zyciu i zyciu innych ludzi to nie maja prawa zmusic do psychiatryka.

Szkoda ze ja nie znalam tych wszystkich praw zanim mnie tam umieszczono, bo z pewnoscia po 5ciu dniach zaraz bym sie wypisala, a niestety karta praw pacjenta byla cala podarta, a rzecznika przez caly pobyt nie widzialam..

 

-- 20 paź 2013, 10:44 --

 

a o poszanowaniu tajemnicy dot. danych o leczeniu nie powiem, skoro zabronilam komukolwiek dostepu do informacji, a lekarze czesto zamiast ze mna, rozmawiali z rodzicami, ktorzy prawde mowiac g*wno o mnie wiedzieli. Do tego okazalo sie ze haloperidol ktory dostalam kilka razy, nie zostal udokumentowany, a efekty po tym leku u mnie byly tragiczne.. Juz kilka razy chcialam sie ze szpitalem sadowac, ale stwierdzilam ze chyba nie znioslabym tego nerwowo.

I powiedz mi jak tu nie miec traumy? skoro kazdy kazdemu kryje dupe i patrzy tylko na to jak z tego skorzystac?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja nie zagrażam nikomu i jeszcze chcę pożyć a że nie widzę efektu leczenia logi po wielu miesiącach chodzenia o kulach,różnorakich rehabilitacjach i że każdy ortopeda to skurwysyn ostatniej kategorii który nie rozmawia ze mną,głupio gada,kiwa głową,robi głupie miny i coś notuje no to jestem już tym zmęczony.leczenie zębów dawało efekt galopujący a dentysta-prywaciarz do rany przyłóż

 

-- 20 paź 2013, 17:09 --

 

tu kolejny kwiatek

http://wiadomosci.onet.pl/lodz/lekarze-pomylili-nogi-zoperowali-prawa-zamiast-lewej/md2fr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja mam traume po nocy spedzonej w 'pasach'

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

szpital psychiatryczny w którym byłam to porażka,a byłam 5 razy... wymagali przede wszystkim dostosowania się, złośliwie komentowali moje krytyczne uwagi wypowiadane podczas rozmowy telefonicznej - z jakiej racji podsłuchują rozmowy pacjentów? Zajęcia jak dla przedszkolaków, jakieś malowanki... podczas pierwszych trzech pobytów w ogóle nie rozmawiali ze mną tylko z rodzicami którzy udawali jak to im na mnie zależy a potrafili powiedziec poza takie rzeczy żen się nie nadają do przytoczenia... 2 następne pobyty zabroniłam im mówic rodzicom o czymkolwiek, powołując się na prawo do tajemnicy... w 5 pobycie wypisałam się po 3 tygodniach na własne żądanie...

 

kiedy trafiłam z ropniem na pogotowie także zrobili sobie jaja z prawem do tajemnicy, chirurg bez upoważnienia rozmawiał z ojcem... zakażenie kłopotliwe, bo był to ropień piersi po samookaleczeniu, a tu masz ci placek... wiadomo, skoro czub to z czubkiem się nie rozmawia...

 

kiedy przed 3 pobytem w szpitalu trafiłam na pogotowie lekarka potrafiła mnie uciszac, za nic nie chciała rozmawiac ze mną choc byłam przytomna... jak jakiegoś kołka potraktowali, rozmawiali z rodzicami...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłem kiedyś w szpitalu na wycięciu wyrostka. Wojskowym więc nie było tak strasznie. Tyle że nie wiem czemu część nici mi się nie rozpuściła i powoli się goiła rana. W końcu ordynator zorientował się o co biega i ją wyciął i się zagoiła.

Najgorsze było to że byłem na jednej sali z byłym ubekiem który ciągle strasznie wulgarnie mówił co mnie bardzo denerwowało.

Poza tym ludzie byli raczej w porządku.

 

Co do prywatnych/państwowych...

Miałem znajomego w USA i z tego co mówił to tam znowu firmy ubezpieczeniowe robią numery typu odmowa finansowania leczenia i liczenie na to że pacjent umrze zanim wygra z nimi sprawę (zresztą nie tylko od niego to słyszałem).

Jego mama musiała się sądzić by mieć operację wycięcia piersi. Do tego jego dziadkowi mylnie zdiagnozowali złośliwego raka i powiedzieli że mu został rok życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

wiadomo, skoro czub to z czubkiem się nie rozmawia...

 

kiedy przed 3 pobytem w szpitalu trafiłam na pogotowie lekarka potrafiła mnie uciszac, za nic nie chciała rozmawiac ze mną choc byłam przytomna... jak jakiegoś kołka potraktowali, rozmawiali z rodzicami...

i tu koło sie zamyka bo zawsze ci zasrańcy pytają się pacjenta po przyjęciu z czego się utrzymuje?na co masz rentę?nie możesz powiedzieć że jesteś tokarzem bo to jest do sprawdzenia w bazie danych więc musisz się przyznać że jesteś niedorozwojem,schizofrenikiem,downem co skutkuje tym że lekarz z tobą nie rozmawia i niema z nim żadnej współpracy i żadnego leczenia bo automatycznie traktuje pacjenta jak głupka i niechce z nim być bo ma "rozum" i kalkuluje.śmieszne nie?po jaki huj się pytają z czego pacjent się utrzymuje i na co mam rentę?co ich to obchodzi?

 

-- 25 paź 2013, 13:45 --

 

http://wiadomosci.onet.pl/ciekawostki/5-naj-mordercy-w-sluzbie-zdrowia/1mzjd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Edzio431, szkoda, że mózgu nie miałeś, żeby dotarło jaki to rodzaj Forum. Trolluj sobie gdzieś indziej bambarylo jedna :evil:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ty to nieboszczyk jesteś agent, podobno tylko nas dwóch tutejszy psycholog nie rozumie.

 

Ja traumę szpitalną mam tak. Poszedłem do szpitala bo myślałem że mam zaburzenie neurorozwojowe, zawsze byłem inny, jeszcze specyficzne zaburzenia mowy (R47.8, to jest dokładny kod w ICD-10), chciałem żeby mi ktoś pomógł.

Już to nawet przeanalizowałem - z powodu takiej wymowy ciężko mi się komunikowało z innymi i nawet dzieciaki w szpitalu mówiły żebym siedział cicho bo "stary on cię nie rozumie".

Przespałem miesiąc, mówiąc że chcę iść neurologiczny bo tak skrajna wada wymowy jest naprawdę poważnym zaburzeniem, to mi dali F20.6 bo jestem totalnie aspołeczny XDDD

Ja nie wiem co te pielęgniarki zapisywały na obserwacji, ale już się przyzwyczaiłem że każdy kłamie mi w papierach jak leci. Ja mogę do szpitala iść jeszcze raz żeby dali mi rediagnozę, wywalone.

To tak jakby człowiekowi na wózku czy z porażeniem mózgowym (ergo jestem pewien że moje objawy są bardzo słabą odmianą mpd) powiedzieć "Ty lamo masz prostą bo tak bo się izolujesz nie kontaktujesz te sprawy w ten deseń elo". Czasem w szkole miałem poważne problemy z dogadaniem się z nauczycielami, co dopiero uczniami. Byłem gnębiony i w szpitalu psychiatrycznym nikt nie chciał mi pomóc XDDD

Kumasz to? Ej na niego plują w gimnazjum ale mu dojebiemy jeszcze żeby miał pomimo że widać iż ma objawy neurologiczne to niech będzie miał akatyzje XDD

NO JA NIE MOGĘ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

najgorsze jest to, że te pseudomedyczne zwyrodnialcy nie mają nad sobą nikogo, kto by im patrzył na ręce! Samowolka totalna! A przyznaj się w swoim środowisku, że byłeś w psychiatryku, to automatycznie kończą się wszelkie relacje, zaczyna się mycie dupy za plecami i szyderstwa prosto w twarz! Na dodatek jak taki psychiatryczny pseudolekarz się dowie o tym, że stronisz od ludzi, to już jest to powodem dla takiego skurwysyna do uznania u ciebie zaostrzenia "choroby"! ZGROZA!!! to jak pierdolnąć młotkiem w kolano i mieć pretensję że kulejesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nieboszczyk? Czujesz się "kimś" na forum? Tak szczerze. Bo jakbyś przez przypadek się wyleczył to chyba byś stracił tematy do rozmowy.

Ale i tak ważną rolę pełnisz, bo jak ktoś chory to wielu patrzy z pogardą. Odwracają wzrok. Lekarze się zajmują chorymi, ale nie są cudotwórcami.

 

Więc chociaż księża są uczciwi, że pogrzebami się zajmują. Lekarz akt zgonu tylko wypisze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nieboszczyk? Czujesz się "kimś" na forum? Tak szczerze. Bo jakbyś przez przypadek się wyleczył to chyba byś stracił tematy do rozmowy.

Ale i tak ważną rolę pełnisz, bo jak ktoś chory to wielu patrzy z pogardą. Odwracają wzrok. Lekarze się zajmują chorymi, ale nie są cudotwórcami.

 

Więc chociaż księża są uczciwi, że pogrzebami się zajmują. Lekarz akt zgonu tylko wypisze.

a jak myslisz?o czym z wami,mi podobnymi chorymi rozbitkami życiowymi miał bym rozmawiać gdyby stał się cud graniczący z przeszczepem mózgu i genami jaszczurczymi pozwalającymi na odtwarzanie każdej uszkodzonej częsci ciała w tym mózgu i rdzenia kręgowego?no o czym?o perwersyjnym seksie ktory uprawiam z każdą inną laską co drugi dzień?o tym jaka pozycja seksualna jest najprzyjemniejsza?o tym czy fajniej odbywac stosunki w windzie czy wy miękkim łóżku z baldachimem?o tym jaki jestem znudzony miłością do mnie netrętnych jak muchy bab gdziekolwiek się pojawię,o silnej rodzinie za którą oddał bym nerkę i oko?o orgazmach?o tym jak męcząca i stresująca jest praca pilota mysliwskiego?o tym jak funkcjonuje ferrari model FXXX?o tym ilu arabów wypatroszyłem w Afganistanie i ile dostałem żołdu za to?o mojej wysokiej górniczej emeryturze i o tym że moje kochające dzieci mnie utrzymują za darmo na Islandii u siebie?o nauce angielskiego w USA u dalekich krewnych?o tym jak zaraz ze stołu operacyjnego siadam na motocykl ktorym po mnie przyjechali moi przyjaciele aby mnie zabrać do domu lub do siebie na drinka?o tym z jakiego modelu broni jako mysliwy ustrzelilem dalego jelenia,niedzwiedzia,dzika czy kaczki?o tym jak codziennia latam swoją paralotnią i często wożę nią swoją żonę?na tym forum ludzi się żalą a nie chwalą.to forum to nie serial "pamiętnik z wakacji".każdego chorego by razilo takie szpanerstwo niczym rakowca w agonii upalne lato i uśmiechnięty zakochany motłoch na ulicach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×