Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
LINA

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Rekomendowane odpowiedzi

Nie panikuje w sumie z tym zoladkiem, jakoś też się zbytnio nad tym nie zastanawiam. Mimo, że bliscy uważają, że gastroskopia to jedyne słuszne badanie jakie powinnam wykonać. Czasem przeleci mi przez głowę jakas durna myśl, ale do szaleństw, jakie miały miejsce na początku roku baaaaaardzo mi daleko. Myślę, że nic chyba nie da mi tak popalić, jak dały mi te nieszczęsne węzły i temperatura. W zasadzie, żyje jak normalna osoba. Póki co, rzecz jasna. Wiem, że to nie stan na trwałe. Nie przeglądam się codziennie w lustrze w poszukiwaniu guzów, nie szukam ich też na siłę po całym ciele, nie macam węzłów, od kilku dni nie mierze temperatury i dobrze mi z tym. Niestety, nadal na informacje o chorobach reaguje panika. No, ale to się nigdy nie zmieni. 

Ciesze się ze swoich małych sukcesów, bo jak wszyscy wiemy, ten stan może się zmienić w jednej, niespodziewanej sekundzie i znów będę wyla do księżyca z rozpaczy. 

Na psychoterapię nie chodzę. Wiem, że to zabrzmi samolubnie, ale ja doskonale wiem, co mi dolega, z czego się wzięła moja nerwica, co ja spowodowało. Nie potrzebuje do tego osoby trzeciej, która na dodatek bierze za to kasę. Korzystałam z psychologa na przełomie kwietnia/maja, ale nawet on mi nie pomógł, jak miałam potężne ataki. 

Póki co, jakoś sobie radzę, w szafce trzymam Depralin, zapisany przez psychiatre-idiote, jako zabezpieczenie na gorsze czasy. 

Ania, masz rację idą święta, trzeba się cieszyć. Szczególnie, że ja Boże Narodzenie uwielbiam i cala ta komercyjna otoczke z nimi związana. Pamiętam, że na początku roku wydawało mi się niemożliwe, żebym dozyla nastepnych świat, a teraz mam na to realna szansę i to z całkiem dobrym samopoczuciem, haha 😁

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, Roza00 napisał:

Wiem, że to zabrzmi samolubnie, ale ja doskonale wiem, co mi dolega, z czego się wzięła moja nerwica, co ja spowodowało.

A dlaczego caly czas masz objawy ? 
Teoretycznie takie objawy somatyczne pojawiają się jako jakiegos rodzaju "ucieczka". Tzn łatwiej nam skupiac się czy bac chorób niż jakichs innych rzeczy z naszego zycia (czy emocji). Terapia polega na tym, ze dochodzi się do tych ukrytych rzeczy i wtedy somatyzacje nie mają sie po prostu skąd brac, bo nie mamy przed czym uciekac. 
Ja po sobie widze, ze im bardziej skupiam sie na terapii i "przerabiam" rozne rzeczy, tym faktycznie mniej obchodzi mnie zdrowie, nie przerazaja mnie choroby itd. Z kolei jak zaczyna się dziac cos trudnego (albo ciezsze tematy na terapii), to wtedy niestety zdarza mi sie znow wkrecac w somatyke - bo tak jest po prostu łatwiej, i to taki stary schemat dzialania.  Ale i tak jest już lepiej niż bylo a it ak wiem, ze jeszcze dluga droga przede mna 😕 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie będę się mądrzyć, bo sama na razie mam problem nierozwiązany, ale nie sądzę, żeby po pierwsze świadomość problemów rozwiązywała sprawę, a po drugie żeby miesiąc był wystarczającym czasem, żeby stwierdzić, czy terapia jest efektywna.

Co z tego, że wiem, skąd się bierze moja nerwica, w jakich emocjach ma swoje źródło, w jakich przeżyciach? Dla mnie osobiście nic. Dlatego być może też nie chcę iść na terapię psychodynamiczną, bo jakbym miała nawijać o swoim trudnym dzieciństwie, złych związkach czy czymkolwiek, no to dla mnie to nie spełniałoby funkcji. Ale poznawczo-behawioralna troszkę inaczej traktuje problem.

No ja mam taki swój mały cel na 2019, żeby pozbyć się tego gówna. I chcę dojść do etapu, gdzie nie będę reagować na wiadomości o chorobach histerią, będę mogła się zrelaksować itd. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znów zabrzmi to nieskromnie, bo słowem pisanym nie potrafię dokładnie oddać tego, co ja na ten temat myślę. Studiowałam psychologię, choć jej nie ukończyłam, moja najlepsza przyjaciółka jest psychologiem. Mam zatem trochę inne spojrzenie na te dziedzine. Wcale nie zła. Ja po prostu znam schematy, jakimi posluchuje się terapeuta. Nie pomagają mi one, bo potrafię je dostosować do swojego toku myślenia. Prawda jest taka, że wszystko jest w naszych głowach. Nikt za nas ich nie rozwiąże, nawet najlepszy psychoterapeuta. A potrzeba uciekania, to tak naprawdę wyuczony schemat myśli, jakim się posługujemy. Cała sztuka polega na tym, żeby nauczyć się myśleć inaczej, nauczyć się innych reakcji. Psychoterapia ma w tym pomóc, wskazać drogę, a nie zrobić to za kogoś. A sama świadomość problemów nie wystarczy, macie rację, bo jeszcze trzeba potrafić się z nimi zmierzyć i wyjść im na przeciw. A my tego nie robimy i dlatego mamy problem 🙂

Edytowane przez Roza00

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No wlasnie, chociaz to co opisalas @Roza00 to chyba bardziej podejscie poznawczo-behawioralne (z tymi schematami myslenia). I dla mnie ono np. jest srednie (chociaz pewnie skuteczne, ale moim zdaniem na krotką mete). Bo jesli problemy biara sie z jakichs grubszych spraw wewnetrznych - to zmiana schematu meyslenia (np o chorobach) - jest takim wyuczeniem jakby "na siłe". Tylko ze problem wewnetrzny pozostanie i wtedy moim zdaniem on znajdzie inne ujscie (np. uzalezenienie, czy jakies natrectwa czy co innego).
Dlatego ja sie nie skupiam na zmianie myslenia "objawowego", tylko wlasnie staram sie przerabiac moje "zycie" (przeszle i terazniejsze). I w konsekwencji wtedy mają sie nie pojawiac objawy - czyli i somatyczne i hipochondria, i lęki i depresje itd.
A terapeuta wiadomo - niczego za nas nie zrobi, nie powie jaki nasz problem itd. Ale chodzi o to, zeby byl ktos obok, kto wspiera i jest w stanie nakierowac nas na wlasciwą droge (bardziej taki "tworzysz podrozy").
Zeby nie bylo, ze jak nagle mamy jakis kryzys, to ładujemy sie znow w myslenie o chorobach. Tylko zeby ktos powiedzial - hola, hola :) ok, choroby chorobami - ale co tak naprawde teraz dzieje sie w Twoim zyciu, co przezywasz itd.? 
Ja to tak widze. I zeby to przejsc (moim zdaniem)  nie pomoze zadna wiedza z ksiazek czy nawet bycie psychologiem. Bo to nie o wiedze tu chodzi... 
Zreszta w terapii (takiej glebszej) w ogole bardziej chodzi o prace na relacjach itd. Wiec dla mnie fajnie jak jest taki specjalista z ktorym mozna nad sobą pracowac :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli trafiłaś na specjalistę, która naprawde jest skupiony na budowaniu relacji, to cudownie. Mimo wszystko, każdy terapeuta bazuje na wiedzy książkowej 🙂 nie da się być bez tego terapeuta 🙂 na studiach, na jednych z pierwszych zajęć, nasz profesor powiedział to nas, że psychologię jako dziedzinę nauki wybierają ludzie, którzy sami maja problemy i chcą znaleźć na nie sposób. Wiesz, jaka grobowa cisza była na sali? Miał racje. Mało jest psychologów, którzy całym sobą wchodzą we wnętrze pacjenta. Głównie, to założenia schematyczne, do których ludzie są wrzucani.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moze Wy mnie jakos uspokoicie..Od niedzieli mam goraczke tzn niedziela 37 stopni poniedzialek caly dzien to samo,wtorek 38 stopni wieczorem 39 temperatura spada po zazyciu lekow do 37.5 pobolewa mnie lekko gardlo,ale naczytalem sie duzo o Zapaleniu miesnia sercowego i zaczelo doskwierac bole w klatce, klucia szybkie bicie serca,nie wiem co ze soba zrobic czy to zwykla infekcja czy zms wmawiam sobie to najgorsze,ale to chyba wystepuje najczesciej po niewyleczonej infekcji a nie podczas niej sam juz nie wiem :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

37 to nie jest gorączka, ani nawet nie stan podgorączkowy (sama mam problem, żeby w to uwierzyć). Poza tym, jest zima i wszyscy dookoła są chorzy. Dopadły Cię wirusy. Kuruj się 😉

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Roza00 napisał:

37 to nie jest gorączka, ani nawet nie stan podgorączkowy (sama mam problem, żeby w to uwierzyć). Poza tym, jest zima i wszyscy dookoła są chorzy. Dopadły Cię wirusy. Kuruj się 😉

Też tak mysle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 17.12.2018 o 20:09, effie napisał:

@nerwa Byłam. Wszystko ok. Niby te mroczki przed oczami co mam, mogą być też od migreny. Wykryto mi też wadę wzroku. Napisz jutro co u Ciebie 🙂

Będziesz się martwić, jeśli będzie ta zła diagnoza. Myślę, że mimo wszystko będzie dobrze. Ale rozumiem, że się tak bardzo denerwujesz. Co do mojego zgrubienia, teraz jest wielkości kasztana, a było większe.

No moje jest chyba troszkę większe niż kasztan.

Już sobie myślę jakie będę miała święta kiepskie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
54 minuty temu, Roza00 napisał:

Znów zabrzmi to nieskromnie, bo słowem pisanym nie potrafię dokładnie oddać tego, co ja na ten temat myślę. Studiowałam psychologię, choć jej nie ukończyłam, moja najlepsza przyjaciółka jest psychologiem. Mam zatem trochę inne spojrzenie na te dziedzine. Wcale nie zła. Ja po prostu znam schematy, jakimi posluchuje się terapeuta. Nie pomagają mi one, bo potrafię je dostosować do swojego toku myślenia. Prawda jest taka, że wszystko jest w naszych głowach. Nikt za nas ich nie rozwiąże, nawet najlepszy psychoterapeuta. A potrzeba uciekania, to tak naprawdę wyuczony schemat myśli, jakim się posługujemy. Cała sztuka polega na tym, żeby nauczyć się myśleć inaczej, nauczyć się innych reakcji. Psychoterapia ma w tym pomóc, wskazać drogę, a nie zrobić to za kogoś. A sama świadomość problemów nie wystarczy, macie rację, bo jeszcze trzeba potrafić się z nimi zmierzyć i wyjść im na przeciw. A my tego nie robimy i dlatego mamy problem 🙂

Przeszłam kilka kursów z psychologii podczas studiów i kształciłam się w kierunku bycia terapeutą - zaburzeń rozwoju oraz mowy - z czego zrezygnowałam z różnych powodów. Książek nie zliczę, ile przeczytałam.

Miałam takie podejście jak Ty, natomiast teraz, jak jestem na skraju, chcę spróbować. Nie twierdzę, że nie będzie tak, jak Ty piszesz. Że to nie pomoże. Mam też tę wadę, że jestem dosyć przemądrzała, może nawet nieskromna, sądzę, że wiem lepiej. Ale są wątki o terapii. Terapeuta terapeucie nie równy. Ostatnio czytałam o superwizji, o której usłyszałam od Administratorki. To jest coś zupełnie innego niż przeczytać parę książek i leczyć ludzi, być na paru wykładach, wkuć sobie nurty w psychologii. To stawia terapię na zupełnie wyższy level.

W ogóle tutaj nie zgodzę się z tym, co piszesz o "bazowaniu na wiedzy z książek". Książki, wykłady to jedno. Dobry terapeuta to praktyka. Nikt po studiach nie jest gotowy na swoją praktykę. Sama jak uczyłam się ćwiczeń na zaburzenia mowy, to co mi to dało - czytanie o nich? Dopiero jak wsadziłam komuś rękę do otworu gębowego, że tak brzydko powiem, to zobaczyłam, jakie to uczucie. Ale nie napiszę "dowiedziałam się", bo musiałabym to praktykować długo, żeby się tego nauczyć. Tak samo psycholog i absolwent studiów psychologicznych to dwie, różne osoby. I pewnie, że trzeba sobie samemu pomóc. Myślę, że 98% pracy to jesteśmy my. Jednak w tym wątku tego nie widać - i nie mówię krytycznie o Was, ale o sobie. Przejdzie mi jedno, zaczyna się drugie, spirala lęku. 

Nie każdy, kto studiuje psychologię, ma problemy ze sobą. Poza tym nie ma ludzi idealnie zdrowych psychicznie, każdy czasami ma doła, wiele osób źle znosi stres itd. Kluczem jest znalezienie równowagi.

@nerwa ja nie kwestionuję tego, że komuś terapia psychodynamiczna może pomóc. Natomiast ja po prostu chcę zapomnieć o niektórych wydarzeniach z przeszłości. Przeżyłam te emocje i są za mną. Wolę poznawczo-behawioralną. To tam jest bodziec-reakcja ;p. Zresztą niektórzy pracują w kilku nurtach.

@kapi1845 daj spokój, to przeziębienie. Dobrze, że masz podwyższoną temperaturę. Twój organizm walczy z choróbskiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszystkie możliwe nowotwory. Głównie guzy mózgu, w jamie brzusznej tj. wątroby, jelit czy nerek. 
Kilkukrotne akcje z zawałami serca. 
Tętniaki mózgu. 
Stwardnienie rozsiane. 
Aktualnie nieprawidłowości jąder - cały czas dotykam, porównuje, ściskam, obserwuje. 

Z tym "smiesznych"
Łysienie plackowate
Jaskra
Nowotwory skóry - każda najmniejsza zmiana, pieprzyk to od razu czerniak. 
Guz Pancoasta - spokojnie, jak poszedłem do lekarza to i on był zaskoczony co to. Jednak mam trochę nizej powiekę, byłem pewien, ze to nowotwór płuc

To chyba wszystko. 
 

Edytowane przez Anonymous

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@alicja_z_krainy_czarów, ja nie twierdzę, że to nie pomaga. Myślę, że każdy kto ma jakieś zaburzenie powinien zdecydować się na terapię, bo samemu pewne aspekty trudno jest dostrzec. Może ja po prostu mam jakieś uprzedzenie, w sumie mam kilka powodów. Pierwszym jest na pewno to, że znam takich absolwentów psychologii, którym wydaje się, że są bogami, i wszystkich kategoryzuja pod wyuczone z ksiazek schematy. Zachowują się, jakby tytuł magistra czynił ich specjalistami rangi światowej. Myślę, że stąd się bierze ta moja niechęć. Zresztą, to temat rzeka. Pod tym względem nie należy brać sobie do serca mojego zdania, bo jest subiektywne. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, alicja_z_krainy_czarów napisał:

@nerwa ja nie kwestionuję tego, że komuś terapia psychodynamiczna może pomóc. Natomiast ja po prostu chcę zapomnieć o niektórych wydarzeniach z przeszłości. Przeżyłam te emocje i są za mną. Wolę poznawczo-behawioralną. To tam jest bodziec-reakcja ;p. Zresztą niektórzy pracują w kilku nurtach.

no wlasnie, ale mnie dziwi ze dlaczego jesli przezylas dane emocje - to dlaczego dalej masz jakies problemy? No bo wg tych roznych zalozen, objawy biora sie wlasnie z ukrytych i nieprzezytych rzeczy. I nie wystarczy sie ich dowiedziec, tylko trzeba je przezyc jakby wewnetrznie (dlatego nic nie da jak terapeuta powie : tak, pani ma nerwice bo pani matka byla krytyczna, albo ojciec alkoholik itd.).  
Wiec teoretycznie u Ciebie nie powinny juz wystepowac - skoro masz doste do emocji itd.. Bo ja np wiem, ze mam duzo ukrytych rzeczy, nieuswiadomionych emocji (generalnei mam duzy problem z emocjami), i nawet sie nie dziwie, ze co chwile poajwiaja mi sie jakies objawy (szczegolnie w trudniejszych momentach). Bo cos musi sie dziac z tym upchnietym bałaganem.
Ale racja jest tez to, ze dla kazdego dobre moze byc co innego. Faktycznien iektorzy wola sie nie grzebac w roznych rzeczach i np. zmienic myslenie (bardziej behawioralnie). I to tez jest ok, wazne zeby pomagalo. Ja po prostu po sobie widze, ze mi akurat bardziej sluzy psychodynamiczna, widze jak na nią reaguje itd. I do tej pory nie znalazlam lepszej inwestycji w sebie niz to ;)

A co do psychologow - no to wiadomo. Wielu ludzi konczy psychologie, ale na szczescie nie az tak wielu zostaje terapeutami (kosztuje to sporo, trzeba tez przejsc wlasna terapie itd.). Niestety wsrod terapeutow tez niestety znajdują się ludzie rozni. 
Kiedys rozmawialam z terapeutka na temat tego, ze psychoterapeuci maja wyuczona wiedze i musza odcinac emocje, zeby siedziec z takim pacjentem i rozmawiac (i odnoscic sie do roznych wyuczonych rzeczy). A ona mi powiedzila, ze ktos kto odcina emocje w takiej relacji terapeutycznej, nigdy nie bedzie dobrym terapeutą. Oczywiscie, pewnie nie mogą okazywac tak emocji jak na codzien, musza sie czesto hamowac, ale fajnie, ze sa ludzie ktorzy jednak (tak mi sie wydaje) wkladają w tą prace swoje serce w jakis sposob. Nie wiem nawet jak to opisac, w kazdym razie ja akurat chybadobrze trafilam ;) 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@kapi1845 ja obecnie tez meczę się z jakąś infekcja :( także to jest chyba taki czas teraz, duzo ludzi choruje..

@zakazana88 a Ty nie powinnas juz miec tych wynikow? Mialy byc 3 dni, tak? od poniedzialku. Czyli jutro powinny byc?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, nerwa napisał:

 

@zakazana88 a Ty nie powinnas juz miec tych wynikow? Mialy byc 3 dni, tak? od poniedzialku. Czyli jutro powinny byc?

No póki co jeszcze nie ma, teoretycznie miały być 3 dni zobaczymy. Ale strasznie boje się je odczytać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@nerwa Ja właśnie byłem u lekarza zbadał mnie osluchal i powiedzial,ze mocne przeziebienie kazal lezec pic gripex i brac cos na gardlo ..Teraz temperatura wynosi 37.2 ale gardlo boli na maksa,pewnie taki okres raz cieplo raz zimno i tak jest pozniej 😕

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co do leczenia to wczoraj przejechalem 200km na wizyte do psychologa nastepna wizyta 7 stycznia,a u psychiatry 14 zobaczymy jak to będzie juz myslalem,ze jest troche lepiej a tu jakies przeziebienie mnie poskladalo i od razu wyobrazenia,ze to zapalenie miesnia sercowego 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, zakazana88 napisał:

No póki co jeszcze nie ma, teoretycznie miały być 3 dni zobaczymy. Ale strasznie boje się je odczytać.

A czyli w sumie w kazdej chwili juz mogą byc...  bedzie dobrze! :) 
Ja to bym nawet mogla sie załozyć o kase, ze to zaden miesak.

@kapi1845 mnie gardlo tez strasznie boli. Jak sie obudzilam w nocy, to ledwo moglam przełykac. Do tego caly czas mi kapie z nosa i boli mnie glowa :-/

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, nerwa napisał:

A czyli w sumie w kazdej chwili juz mogą byc...  bedzie dobrze! 🙂
Ja to bym nawet mogla sie załozyć o kase, ze to zaden miesak.

@kapi1845 mnie gardlo tez strasznie boli. Jak sie obudzilam w nocy, to ledwo moglam przełykac. Do tego caly czas mi kapie z nosa i boli mnie glowa 😕

 

Zakładać się nie będę Ale obyś kochana miała rację bo inaczej to nie wiem co to będzie :( swświęta do dipy i w ogóle już wszystko.

Ja tez mam jakieś dolegliwości z gardła i płuc  Ale ja do ie to tłumaczę wiadomo czym :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tez aktualnie jestem chory. Gardlo, katar, kaszel, podwyzszona temperatura. Zwykly wirus, ktory ma co drugi dziś, ale właśnie.

 

Czy tylko ja wyolbrzymiam i czuje taką niepewność, ze może to nie tylko wirus?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
45 minut temu, Anonymous napisał:

Tez aktualnie jestem chory. Gardlo, katar, kaszel, podwyzszona temperatura. Zwykly wirus, ktory ma co drugi dziś, ale właśnie.

 

Czy tylko ja wyolbrzymiam i czuje taką niepewność, ze może to nie tylko wirus?

Ja wmawiam sobie Zapalenia miesnia sercowego,ale z drugiej strony to normalne,ze serce szybciej bije przy goraczce i infekcji i jakies klucia w klatce tez chyba sa normalne oslabienie i w ogóle.Narazie leze mam nadzieje,ze przejdzie 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Anonymous napisał:

Tez aktualnie jestem chory. Gardlo, katar, kaszel, podwyzszona temperatura. Zwykly wirus, ktory ma co drugi dziś, ale właśnie.

 

Czy tylko ja wyolbrzymiam i czuje taką niepewność, ze może to nie tylko wirus?

Ja to samo, od trzech dni katar zawalający nos i oczy (najpierw lewe, dzisiaj prawe), boli mnie głowa i fatalnie się czuję. Leżę teraz w łóżku, mam czarne myśli - jestem pewna, że to coś więcej, że to zapalenie płuc się rozwija albo jakaś bardzo ciężka choroba (być może bakteryjna, która wykończy mnie z powodu powikłań). Boję się zmierzyć temperatury, jestem cała spięta. Dodam, że się popłakałam i trułam mojego faceta pytaniami, czy sądzi że to coś poważnego.

 

Najlepsze jest to, że kiedy nie tkwiłam jeszcze w szponach hipochondrii miewałam przeziębienia trwające po kilka tygodni, smarkania, charchania, stany podgorączkowe i inne takie i miałam to wszystko gdzieś, bimbałam sobie.

Edytowane przez fuzzystone

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Roza00 masz uprzedzenie, ja również je mam. Ale terapia terapii nie równa. Przecież nie możesz funkcjonować w taki sposób, że w sumie, no spoko się czujesz, ale za tydzień będzie np. inaczej, no bo tak, tak już musi być, do końca życia. Superwizja - czyli w dużym uproszczeniu współpraca kilku niezależnych psychologów - to np. bardzo ciekawa alternatywna dla zwykłej terapii. Ja doskonale wiem, o co Ci chodzi, ale tak nie można żyć. Wiem, bo sama tak "żyję" ;p.  

Po prostu wiadomo że pierwszy lepszy psycholog będzie raczej mało profesjonalny. To więcej niż pewne. Ale to nie oznacza, że nie ma wybitnych specjalistów, którzy sobie nie poradzą z takimi wybitnościami jak my ;p. 

Wypowiem się, jak pójdę. Ja np. nie lubię gadać o sobie na żywo, o swoich emocjach. 

2 godziny temu, nerwa napisał:

no wlasnie, ale mnie dziwi ze dlaczego jesli przezylas dane emocje - to dlaczego dalej masz jakies problemy? No bo wg tych roznych zalozen, objawy biora sie wlasnie z ukrytych i nieprzezytych rzeczy. I nie wystarczy sie ich dowiedziec, tylko trzeba je przezyc jakby wewnetrznie (dlatego nic nie da jak terapeuta powie : tak, pani ma nerwice bo pani matka byla krytyczna, albo ojciec alkoholik itd.).  
Wiec teoretycznie u Ciebie nie powinny juz wystepowac - skoro masz doste do emocji itd.. Bo ja np wiem, ze mam duzo ukrytych rzeczy, nieuswiadomionych emocji (generalnei mam duzy problem z emocjami), i nawet sie nie dziwie, ze co chwile poajwiaja mi sie jakies objawy (szczegolnie w trudniejszych momentach). Bo cos musi sie dziac z tym upchnietym bałaganem.
 Ale racja jest tez to, ze dla kazdego dobre moze byc co innego. Faktycznien iektorzy wola sie nie grzebac w roznych rzeczach i np. zmienic myslenie (bardziej behawioralnie). I to tez jest ok, wazne zeby pomagalo. Ja po prostu po sobie widze, ze mi akurat bardziej sluzy psychodynamiczna, widze jak na nią reaguje itd. I do tej pory nie znalazlam lepszej inwestycji w sebie niz to ;)

 A co do psychologow - no to wiadomo. Wielu ludzi konczy psychologie, ale na szczescie nie az tak wielu zostaje terapeutami (kosztuje to sporo, trzeba tez przejsc wlasna terapie itd.). Niestety wsrod terapeutow tez niestety znajdują się ludzie rozni. 
Kiedys rozmawialam z terapeutka na temat tego, ze psychoterapeuci maja wyuczona wiedze i musza odcinac emocje, zeby siedziec z takim pacjentem i rozmawiac (i odnoscic sie do roznych wyuczonych rzeczy). A ona mi powiedzila, ze ktos kto odcina emocje w takiej relacji terapeutycznej, nigdy nie bedzie dobrym terapeutą. Oczywiscie, pewnie nie mogą okazywac tak emocji jak na codzien, musza sie czesto hamowac, ale fajnie, ze sa ludzie ktorzy jednak (tak mi sie wydaje) wkladają w tą prace swoje serce w jakis sposob. Nie wiem nawet jak to opisac, w kazdym razie ja akurat chybadobrze trafilam ;) 

 

Ech, to jest ciężki temat. 

Po pierwsze nie jest tak, że przeżyłam WSZYSTKIE emocje w swoim życiu. Nie. Teraz sobie w ogóle nie radzę z emocjami, natomiast miałam dosyć trudne dzieciństwo i tak, sądzę, że tych uczuć doznawałam wielokrotnie, przeżyłam je, przetrawiłam, nie potrzebuje o tym gadać. Obawiam się, że jakbym znowu zaczęła o tym gadać na jakiejś terapii, to raczej by mnie to, nie wiem, zniechęciło do życia? Nie chcę żyć przeszłością, tylko próbuję teraźniejszością. Moim problemem jest to, że teraz nie umiem sobie poradzić np. w pracy z emocjami negatywnymi czy w kontaktach z ludźmi, że odczuwam ciągłe napięcie itd. Złożone to jest i myślę, że moje dzieciństwo miało tutaj wpływ, ale raczej na zasadzie nauczenia się nieodpowiedniej reakcji. Dlatego opowiadanie przez godzinę o jakimś negatywnym wydarzeniu, nie wiem, dla mnie nie spełnia swojej funkcji. W dodatku boję się, że terapeuta nie kierowałby rozmową, za mało się odzywał i ja musiałabym gadać jak najęta. A takie sytuacje mnie stresują i więcej gadam. 

Jeśli Tobie służy, to jest najważniejsze. Mnie nudzi (tak, dokładnie, nudzi) temat np. alkoholizmu mojego ojca. Nie jest, broń Boże, jakimś żulem, wyrzutkiem, ale miał i ma problem z piciem, no i co? Było mi przez to przykro, ale się z tym pogodziłam, nie zmuszę go do abstynencji. Nie chcę tego roztrząsać na terapii, że olaboga, mój ojciec pije.  

Ja się też hamuję z uczuciami, często przeżywam coś nadmiernie w środku, takie natręctwa - i stąd mam wrażenie biorą się natręctwa. Upycham bałagan, ale nie ten z okresu dzieciństwa - przynajmniej tak sądzę. Po prostu teraz jak myślę o pewnych bardzo złych wydarzeniach, to czuję obojętność. Za to nie radzę sobie w życiu codziennym, choć niby się zachowuję normalnie. 

Nie wiem, jakie Ty masz dokładnie przeżycia etc. - pewnie nawet nie chcesz ich opisywać na forum - ale powtórzę - najważniejsze, że Tobie pomaga, to dobra inwestycja. 

A co do terapeutów, to podziwiam ich. Jacy by nie byli, to ja bym się załamała ich w zawodzie, przeżywam problem każdego jednego człowieka, jakiego spotykam. 

A co do pierwszego akapitu, że nie powinnam mieć problemów - no, no, myślę, że życie niestety nie wygląda tak różowo, że jest ktoś, kto nie ma żadnych problemów. Nawet normalne osoby mają nerwobóle i nie ma w tym nic dziwnego. Jak się jest cholerykiem - ja jestem - to w ogóle nietrudno się wkurzyć. 

 

 

Dajcie spokój ludzie. Jest taki sezon, że są przeziębienia, raczej to, że chorujecie, jest tak naturalne jak to, że w zimie pada śnieg. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×