Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Peter_Pan

Zaczynam walczyć o siebie

Rekomendowane odpowiedzi

Muszę się gdzieś wypisać, a to jedyne miejsce gdzie może ktoś mnie zrozumie :)

 

Otóż dzisiaj być może jest jeden z bardziej przełomowych momentów w moim życiu. Postanowiłem wypłynąć na szerokie wody i choć pewnie najgorsze przede mną to grunt, że pierwszy krok zrobiłem. Mój ojciec wraca z więzienia na dniach, a ja po raz 4 nie mam już sił przeżywać tego co się będzie działo po jego powrocie (awantury, nieprzespane noce, wieczne życie w zamknięciu) dlatego postanowiłem się nareszcie wyprowadzić. Z różnych względów do tej pory tego nie zrobiłem. Jest to naprawdę złożona sprawa, ale dziś się przemogłem i poinformowałem o tym mamę. O dziwo przyjęła to dość spokojnie. Martwi mnie, że chce zostać z katem pod jednym dachem, a nie iść ze mną, ale wiem, że chodzi jej o mieszkanie i nie odpuszczanie po tylu latach walki. Będzie mi pewnie trudno ją zostawić, ale powoli dochodzi do mnie, że nie mogę całego życia poświęcać tylko i wyłącznie jej. Musze zacząć walczyć o swoje życie. Wystarczy, że najlepsze lata w dużym stopniu jej poświęciłem. Zawsze będzie mogła znaleźć u mnie miejsce i wtedy próbować eksmitować ojca oraz liczyć na moją pomoc bo postaram się znaleźć coś w okolicy. Trochę się martwię jak to będzie, zarówno psychicznie jak i finansowo, ale wierzę, że mi się uda. Trzymajcie kciuki bo to dopiero początek, a nerwica lękowa mi łatwo nie odpuści. Wkrótce dam znać o moich kolejnych planach na wyjście z dołka w którym tkwię od lat. Liczę na wasze wsparcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brawo.Oby wiecej takich pozytywnych postow:).50 proc sukcesu juz za Toba :).Pozdro i trzymam kciuki,sama jestem w toku wielkich zmian zyciowych :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki. Tobie też życzę żeby wyszły na dobre. Ja jutro zaczynam rozglądać się za jakimś mieszkaniem do wynajęcia. Mam nadzieję, że coś znajdę i szybko się tam zaaklimatyzuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Peter_Pan, pogratulować. ^^

 

Absinthe, nic dodać, nic ująć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Trzymam kciuki za Was bo sam jestem w trakcie przeprowadzki i teraz mieszkam u ojca (czyt. jestem bezdomny :P) póki nie sprzedam mieszkania. Chciałbym sobie znaleźć pokój bo na wynajem mieszkania mnie nie stać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Damy rade :mrgreen: .Grunt to sie nie zalamywac jak cos nie wychodzi,tylko walczyc dalej.Ciezkie jak cholera,ale do zrobienia.No i dobrze jest tez miec jakies wsparcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dołączam się do optymizmu jaki się rozlał się w tym temacie. Jedźmy z tym koksem dalej. Trzymam kciuki za wszystkich, co mają takie postanowienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Proszę jakim optymizmem zaleciało w tym temacie :) Takie wzajemne wsparcie może się przydać w trudnych momentach :)

 

Dziś miałem trochę na głowie i nie załatwiłem za wiele, ale dowiedziałem się, że sąsiadka wynajmowała coś kiedyś, a teraz to mieszkanie jest chyba puste więc jutro ją odwiedzę i od tego zacznę bo zawsze będzie może coś taniej i pewniej. Trochę też pomyślałem i zacząłem się zastawiać czy nawet nie wziąć kredytu i coś kupić na własność. Mam dość marne zarobki, a tego co dorobię nie wliczą mi do nich, ale może udałoby się coś dostać z banku zwłaszcza, że mam trochę odłożone kasy, więc potrzebuję ok. 2/3 kwoty. Jutro mam zamiar odwiedzić jakiś bank i popytać. Bardzo ciekawie też zapowiada się ten program http://mieszkaniedlamlodych.com Póki co niby ma obejmować tylko nowe mieszkania, ale są szanse, m.in. dzięki PIS i PSL, że obejmie też rynek wtórny. Dużo by to pomogło, ale do 1 stycznia nie mam zamiaru czekać, więc do tego czasu bym mógł coś wynająć, a potem kupić.

 

Na fali entuzjazmu powoli ustalam też następne cele, a mianowicie, wzięcie się za siebie, tzn. powrót do sportu bo ostatnio nie miałem motywacji, a więc od jutra mam zamiar, pfu, zaczynam! basen i rower (częściej niż do tej pory). W między czasie muszę też skupić się na rozwoju intelektualnym, który przyda mi się w pracy. Do tego załatwianie mieszkania o czym już wiecie. Jak to mi się uda to pod koniec lipca mam już wstępnie ugadane pierwsze w moim życiu prawdziwe wakacje. Jeżeli finansowo jakoś to zgram i ogarnę (dużo od mieszkania zależy) to od października chciałbym zacząć studia podyplomowe z informatyki. No i wreszcie znaleźć muszę jakąś drugą połówkę jak już uwolnię się od ojca. To są moje cele na najbliższy czas. Ojciec wraca chyba za 3 dni więc zwłaszcza z mieszkaniem muszę się spieszyć bo długo z nim nie wytrzymam pod jednym dachem. Na szczęście mam wakacje więc mam czas na spokojnie to ogarnąć. Będę się starał o tym pisać bo powiem Wam, że daje mi to jakąś satysfakcję, zwłaszcza, że nie pisze w eter i ktoś to czyta. Też dajcie znać jak Wam idzie walka o siebie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak tam wam idzie,bo mi szczerze mówiąc gównianie.

Ale to nic,długa droga przede mną ale dam rady nie ma wyjścia...najważniejsze nie poddać się nawet jak już nie ma sił

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Absinthe,

Długa droga również przede mną, choć zbytnio naprzód niczego nie planuję. Staram się skupić na sprawach bieżących. Na razie, muszę to przyznać z niemałym zdziwieniem, idzie mi całkiem nieźle, ale to w sumie dopiero początek, więc nie ma się czym podniecać. O poddawaniu się prawie wcale nie myślę, zdarzają się oczywiście dołki pełne zniechęcenia, ale udaje mi się je dość szybko "zakopać" i dalej brnąć przed siebie. Motywacja jest, cele wyznaczone, więc trzeba zakasać rękawy i ciągnąć to co się zaczęło. Innych możliwości postępowania na razie nie widzę.

 

Dawaj, dawaj Absinthe, nikt Ci nie jest w stanie tak pomóc sobie, jak Ty sama. Codziennie to sobie powtarzam w myślach i na głos. Tobie też radzę. Pozdro.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rotten soul, dobre nastawienie.

Wiem,że sama sobie muszę radzić,ale jak widzę że moje wysiłki idą na marne to mam ochotę to wszystko trzasnąć w pierony.Niemniej,dzięki za doping

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Absinthe, rotten soul, U mnie coś się załamało i entuzjazm póki co został zastąpiony lękami i obawami. Co gorsza w tym tygodniu los wyprowadził wobec mnie takie dwa ciosy, że aż się dziwię, że jako tako funkcjonuję. W kwestii wynajmu w sumie mam coś na oku jedną kawalerkę, tylko czekam na info od właścicielki czy zdecyduje się ją wynająć. Na plus jest niski koszt wynajmu, na minus to, że niby mam to wynajmować, ale nie mogę "zagracać" cokolwiek to znaczy. I tu pojawiają się obawy bo nie wiem czy jest sens tam wynajmować, jak i tak co chwila będę musiał wracać na stare śmieci. Ciągle też szkoda mi zostawiać mamę z ojcem choć ona nie chce się wyprowadzać. Ogólnie trochę mnie siły opuszczają, na szczęście jak nic się nie stanie zaś złego to za tydzień wyjeżdżam na pierwsze prawdziwe wakacje w życiu więc chociaż to na plus. Może sobie to jeszcze poukładam z dala od tego wszystkiego na nowo choć i tak się nie poddaję jeszcze i próbuję walczyć dalej. Do końca sierpnia dałem sobie czas na zmianę i tego się trzymam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Peter_Pan, to że Twoja mama nie chce się wyprowadzać to jest jej decyzja. Najpierw zadbaj o siebie, inaczej mamie nie będziesz mógł pomóc.

Ja też zagryzam zębiszcza i walczę. Efekty jak na razie są minimalne (chociażby sam fakt że na forum coś piszę, z ludźmi gadam), ale nie zamierzam odpuszczać. Nie teraz. Muszę stanąć na nogi. po prostu muszę!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Peter_Pan

U mnie coś się załamało i entuzjazm póki co został zastąpiony lękami i obawami.

Nic nie poradzisz, takie kiepskie momenty są nieuniknione, szczególnie gdy coś nie idzie po naszej myśli (o czym pisała Absinthe ), a trudności zaczynają się piętrzyć.

 

Ja czekam z wynajmem do jesieni, bo teraz jeszcze nie dałbym rady finansowo. Przeraża mnie trochę, poszukiwanie współlokatora/ki, ale będę musiał to zrobić bo sam nie wydolę. Chciałbym takie lokum, do którego będę mógł zabrać wszystkie swoje mebelki, inne opcja nie wchodzi w rachubę.

 

Ciągle też szkoda mi zostawiać mamę

Mnie też nie łatwo będzie zostawić matkę samą, ale taka jest kolej rzeczy. Dzieci opuszczają rodziców. Ja i tak bardzo późno się do tego zabrałem.

 

Może sobie to jeszcze poukładam z dala od tego wszystkiego na nowo choć i tak się nie poddaję jeszcze i próbuję walczyć dalej

Tego się trzymaj.

Do końca sierpnia dałem sobie czas na zmianę i tego się trzymam.

Dość mocno wyśrubowany deadline. Nie za szybko chcesz wyników. Ja dałem sobie 2 - 3 lata, bo tak szybko jak Ty to się na pewno nie uwinę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rotten soul, No właśnie ja też bym chciał takie lokum, żeby móc czuć się w nim jak w swoim własnym, a to co być może wynajmę niestety takiego odczucia mi nie da i tego się obawiam. Zawsze mnie uczono, żeby nie pożyczać tylko czekać i zbierać i zawsze mieć, ale swoje. Ogólnie myślę też o kredycie i niestety zadłużeniu na 10-20 lat byleby znaleźć swoje własne miejsce. Ciekaw jestem bardzo tego programu http://mieszkaniedlamlodych.com/ bo gdyby objął używane mieszkania to takie dofinansowanie plus moje oszczędności może by mi pomogły coś zdziałać. Tyle, że nie wiadomo jak się to potoczy, a do stycznia trzeba gdzieś mieszkać.

 

 

Jeśli chodzi o ten deadline to czuję, że jak się nie uwinę z tym teraz jak mam sporo wolnego czasu to potem nic nie zdziałam. Póki mam wolne to mogę kombinować i próbować na to skupić całe pokłady sił, zwłaszcza, że jak widać to kryzysy są i do tego co chwila mi coś podcina skrzydła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Peter_Pan, na kredyty uważaj,można się nieźle nadziać...albo miec problemy z spłatą później...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Absinthe, No wiem, wiem, ale bez tego swojego mieszkania się w życiu nie dorobię. A w sumie zamiast kasy za wynajem to można by trochę dołożyć i spłacać co miesiąc raty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Peter_Pan, no zgodzę się,że wynajmem to pod względem finansowym strata....a nie myślałeś np.dorobić się za granicą i wrócić,taka opcja nie wchodzi w grę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Absinthe, Eh, no właśnie takie coś by było idealne, żebym przez tyle wakacji co miałem coś dorabiał gdzieś, ale z moimi lękami jakoś stronie od angażowania się w cokolwiek na własna rękę. Jestem niestety skazany na to co mi przyniesie los, a ten nie zawsze robi to co chcę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie mam marzeń (ani parcia na to) o posiadaniu mieszkania własnościowego , także jakiekolwiek kredyty na kilkadziesiąt lat (skąd mam wiedzieć jak mi się życie potoczy, tym bardziej, że miałem już konkretne zakręty, więc takie długoterminowe zobowiązanie to ryzyko, którego zdecydowanie nie chcę się podjąć) nie wchodzą absolutnie w rachubę. Nie widzę nic złego w wynajmowaniu, choć koszta tego są oczywiście wyższe niż opłaty za utrzymywanie własnego lokum, ale jak ktoś ma takie wynagrodzenie jak ja i nie chce kredytów, to wtedy jest to jedyne wyjście z sytuacji. Mój wujek całe życie mieszka z rodziną w wynajmowanym, a przecież czuje się w nim jak inni ludzie we własnym i nie widzi w tym żadnego problemu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja nawet nie wiem jak to sie robi ( jak sie wynajmuje mieszkanie,co się robi,żeby wynająć ee do kogo trzeba iść,co trzeba załatwiać w urzędach) Poza tym nie mam rooboty..i do żadnej pracy się nie nadaję - i od razu uprzedzam :to fakt,nie moje wymysły.Nawet gadanie z ludżmi jest dla mnie ciężkie,a co dopiero współpraca z nimi w sytuacji w której niczego nie umiem zrobić dobrze.Nie chcę i boję się tego,że znowu ludzie będą patrzeć na mnie z politowaniem..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pierwsze w życiu wakacje za mną więc nareszcie będzie co wspominać. Do tego całkiem nieoczekiwanie na wakacjach przemogłem swój kryzys wiary, z którego już myślałem nie wyjdę. Co do mieszkania to zaczynam się wahać. Tzn. wiem, że wyprowadzić się muszę, ale chyba się wstrzymam do przyszłego roku. Tak jak pisałem wolałbym coś kupić niż wynająć, zwłaszcza, że to mieszkanie do wynajmu co znalazłem miałbym na trochę ponad pół roku, a to chyba nie ma sensu. Ojciec póki co nie awanturuje się, ale praktycznie cały czas chodzi pijany więc myślę, że to kwestia czasu bo pije coraz więcej i praktycznie codziennie jest naprany To pół roku pozwoliłoby mi jeszcze zaoszczędzić trochę kasy i być może bym zdołał coś kupić. Boję się tych kredytów, ale co zrobić. A u Was jak tam?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Peter_Pan,

Co do mieszkania nie zamierzam się wstrzymywać. Na początku wrześnie rozpoczynam poszukiwania. Mam pewne obawy związane z tym zadaniem. Pewnie ciężko będzie mi znaleźć jakiegoś współlokatora czy współlokatorkę, bo samo mieszkanie nie jest, znowu aż tak ciężko wyszukać. W kredyty nadal nie zamierzam wchodzić. Takie ryzyko to nie dla mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Eh, wracam co któryś raz do tego tematu, jak zaliczam w życiu doły, żeby się jeszcze bardziej dobić. Minął rok, a plany spełzły na niczym. Jak zawsze. Tkwię ciągle w martwym punkcie, zakleszczony i nie mam już sił nawet na takie ułańskie zrywy jak rok temu. Życie boli, a jak boli i do tego nie zabija to boli podwójnie. Dwa kroki do przodu, a potem dziesięć do tyłu. Tyle, że ja już nie bardzo mam nawet siły na jedne i drugie ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×