Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich

jestem tutaj nowa... choc nie powiem zeby nerwica i depresja byly dla mnie nowoscia. Rok temu "wyszlam" z tego i nagle kiedy wszystko zaczelo sie ukladac wszystko wrocilo... mam nawet wrazenie ze ze zdwojona sila...a najgorsze jest w tym wszystkim to ze skoro raz juz to przezylam, skoro wiem czego sie spodziewac to teoretycznie powinnam temu zapobiec.

A tak znow doproawdziłam sie do tego stanu... seronil come back i okropnie sie czuje choc wtedy pomogl tez po okolo 4 tygodniach, na razie pierwszy tydzien i moj stan sie pogorszyl...poczekam jeszcze a jak mi to nie pomoze to...no wlasnie co?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj wśród nas. Skoro raz już to pokonałaś to uda Ci się znowu. Życzę Ci abyś jaknajszybciej wróciła do równowagi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzieki za wsparcie ale dzis kolejny kryzys.mam wrazenie ze zaraz zwariuje...zawroty glowy , smutek, brak nadziei i jeszcze moja babcie zabrali dzis do szpitala. Nie mam juz sil... kompletnie nie mam juz sil i nie ma pojecia jak sobie z tym radzic

najgorsze jest to ze nie mam z kim pogadac bo nie chce martwic moich rodzicow... oj cieszy mnie tylko ze tutaj na tym forum moge cos skrobnac i wyrzucic z siebie bol i koszmarny lęk...

najgorsze jest to ze ja nawet nie mam odwagi skonczyc z tym wszystkim...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj unintended. Najważniejsze pozytywne myślenie. Wszystko będzie dobrze. Współczuje ci z powodu babci. Napewno w szpitalu postawią ją na nogi. Bądź dobrej myśli. Z nerwicą też sobie poradzisz. Już raz dałaś rade i teraz dojdziesz do siebie. Myśle że jak byś porozmawiała z rodzicami to może byłoby ci lżej. Powinni wiedzieć co się z Tobą dzieje. Będzie dobrze.Powodzenia, Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam wszystkich raz jeszcze i dziękuję za cieple przyjęcie:-)

... jesli chodzi o rodziców to nie chce ich martwic, wiele juz z mojego powodu sie martwili...poza tym dla nich antydepresanty to "samo zlo" ktore powinnam odstawic a ja sama juz nie wiem co robic.

wiem wiem optymizm przede wszystkim tylko co to takiego jest...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A nie pomyślałaś że oni widzą że z Tobą coś "nie tak" i martwią się właśnie tą niewiedzą? Powinnaś z nimi porozmawiać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

oni wiedza ze jestem znow chora.Choc mysleli ze po zeszlorocznej terapi, lekach jestem juz definitywnie "naprawiona" dlatego teraz nie moga zrozumiec co sie dzieje. w koncu w ich mniemaniu nie wydarzylo sie w moim zyciu nic co mogloby znow mnie "zepsuc".

jest mi z tym zle ale nie chce zaczynac ozmowy bo sie rozplacze, potem padaja slowa: "nie mysl o tym", "za bardzo sie skupiasz na sobie""wsluchujesz sie w siebie niepotrzebnie", "wez sie w garsc" itp i itd. Ja nie mam do nich o to zalu, co wiecej zgadzam sie z nimi ze skupiam sie na sobie, z tym ze na tym m.in moja choroba polega i gdybym potrafila odwrocic uwage od objawow bylabym najszczesliwsza na swiecie ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam!

Ja również brałam ponad rok seronil. Myślałam, że już wyzdrowiałam. Przez kilka miesięcy cieszyłam się każdą chwilą, ze znowu mogę czuć. Potem tez wróciło i poprzednie doświadczenie też nie pomogło. teraz biorę juz półtorej roku i wcale nie czuję się lepiej. Ale dla pocieszenia powiem, ze już nie czuję żadnych skutków ubocznych seronilu. Trochę dużo śpię i czasem mam koszmary, ale to nie to co przez pierwsze dwa tygodnie.

Cieszę się, ze nie jestem sama.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

EwkaEwka chetnie pogadalbym z Toba wiecej bo Twoja historyjka troche mi moja przypomina.

Meczy mnie tylko jedna sprawa, bo kiedys seronil mi pomogl... nie pamietam czy miala efekty uboczne takie jak teraz raczej nie, przeciez bym chyba pamietala. Teraz niestety czuje sie okropnie, i nie wiem czy to kwestia efektow seonilu czy tez objawy mojej nerwicy... nie wiem co robic...a czuje sie okropnie- zawroty glowy, otepienie, brak koncentracji...

do psychiarty mam sie zglosic gdzies tak za 2 miesiace, dawke seronilu mam najmniejsza- specjalnie taka dostalam bo od poczatku balam sie efektow ubocznych , wiec moze to kwestia mojego nastawienia, skupienia sie na sobie...mam ochote przeklinac , nie wiem juz co z soba zrobic :( czy jest tutaj ktos kto moglby mi pomoc...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rzeczywiscie seronil ma efekty uboczne nawet do miesiąca. Ja brałam na poczatku 5 mg, potem 10, 20, teraz biore 30, ale w końcu juz rok biorę. ale pamietam, że po nawrocie choroby nie chciałam iść do psychiatry, bo już wiedziałam, ze skutki uboczne nie dadzą mi żyć.

Ale to tez zależy od osoby, bo lexapro brałam dwa miesiące i nadal mi było niedobrze.

unintended nie jestes sama, ja rzeczywiście to przechodziłam i nadal przechodzę. Bardzo pomaga mi terapia, dzieki niej jakoś funkcjonuję, mam pracę i nawet czasem wychodze z domu, czasem mi się ryczeć chce jak myślę, ze mam już 26 lat raczej nic w życiu nie osiągnełam, nawet o własnej rodzinie nie smiem marzyć.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ewka Ewka ja tez nie chcialam isc do psychiatry bo balam sie skutkow ubocznych, powiedzialam jej o tym o ona dala mi najmnijsza dawke zeby nic mi sie nie dzialo, ale sie tak nakrecilam ze byc moze sama to wszystko wywolalam.

co do zycia to raz jest lepej raz gorzej. ja tez jestem sama co jest dosc przykre ale wierze ze kiedys ktos pokocha mnie taka jaka jestem. jesli bym w to nie wierzyla to pewnie poszlabym raz na zawsze ze soba skonczyc.

teraz jade do krakowa, na uczelnie. swieta minely mi pod znakiem totalnego zalamania nerwowego i dwoch nie przespanych nocy.

mam wizyte u psychiatry na jutro na lenartowicza.

prosze trzymajcie kciuki zebym pokonala lęk siedzac z pustym mieszkaniu i zeby mnie szybciutko na terapie wzieli:-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no bylam dzis na rozmowie, podobno mnie zakfalifikowali tylko trzeba czekac... niestety kilka tygodni... przeraza mnie to ale mam nadzieje ze wytrwam. lekarz poradzil mi w miedzyczasie szukac jakiegos psychologa bylam na slaskiej ale tragedia, rozmowa z pania w rejestrscji - katastrofa. na szczescie moge do konca tygodnia zostac u kolezanki i nie bede musiala siedziec w pustym, zimnym i ponurym lokum...

hmm byleby tylko wytrzymac...byleby tylko znalezc w krakowie psychologa!!!macie jakies namiary?byle na kase chorych...bo prywatnie mnie nie stac...:-(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dasz radę i wytrzymasz. Jesteś bardzo dzielna. Nie rozumiem do czego Cię zakwalifikowali? Jeśli chodzi o rozmowę z panią w rejestracji to niestety takie są nasze dzisiejsze realia. Jest za mało lekarzy, za mało psychoterapeutów, a z tego co widzę to nerwica jest to choroba społeczna. Ale ja widze w Tobie wolę walki, samozaparcie. To dobrze, że mogłaś zatrzymać się u koleżanki. Napewno znajdziesz u niej zrozumienie i wsparcie. Najważniejsze pozytywne myślenie. Powodzenia.Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

GRACJA dzieki za otuche...bo wola walki bywa a czasem jej brak dlatego otucha jest tak wazna.

zakfalifikowalam sie na terapie grupowa, przynajmniej tak mi powiedziano, teraz niestety czekanie...

chyba w ostatecznosci wybiore sie prywatnie do psychologa...nie bede jesc ale coz nie mozna miec wszystkiego:-/

pozdrawiam Was kochani...byelby utrzymac wole walki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od kiedy chodzę na terapie grupową nie spotykam się z żadnym psychologiem. Terapeuci nie chcą, aby mieszano mi w głowie.

Ja mam to nieszczęście, ze jestem DDA i moge uczęszczać na terapię do ośrodka uzależnień. Dostałam się tam dzięki dominikanom, którzy właśnie tam posyłają osoby takie jak ja.

Co do płatności to ostatecznie nie wiem, ja przechodziłam tam już różne terapie( rozwój osobisty, racjonalne myślenie, DDA, edukacyjne), czasem było za darmo, czasem na książeczkę a teraz mam terapię wyjazdową, więc płacę za pobyt w ośrodku i za terapeutów.

Wydaję połowę mojej wypłaty na terapię i leki:(

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×