Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem z Wami na forum już jakiś czas, ale do tej pory nie mogłam się zebrać by utworzyć wątek powitalny.. chyba wydawało mi się że jednak tutaj nie pasuję, że są osoby które mają większe problemy. Ale jednak zmobilizowałam się i chcę wszystkim powiedzieć cześć.

 

O mnie: Jestem studentką, mam 24 lata. Pogodna a za chwilę smutna, odważna a lękliwa, często uciekająca w głąb siebie, zakompleksiona, nadmiernie wrażliwa, zbyt mocno ufająca we wszystko i wszystkich.

 

Moje problemy: Jestem choleryczką, często wybucham lub jestem znerwicowana, staram się sobie z tym radzić choć nie jest łatwo, pracować nad sobą, tłumić gniew, inaczej jest z nerwami - kiedy się czegoś obawiam, stresuję się, same łzy napływają do oczu a żołądek odstawia wszystkie tańce świata.

Boję się poznawać nowe osoby bo mam wrażenie że mnie nie zaakceptują, nie lubię siebie choć staram się to zmienić. Mam wielu znajomych, może dwóch przyjaciół. Wiele kontaktów "zgubiłam" w ciągu kilku lat. Więc i samotność "wśród ludzi" mi doskwiera.

 

Moje objawy: sytuacje stresowe, egzaminy, przed podróżą, pójście w miejsce gdzie jest sporo osób typu wesele - rozstrój żołądka, nadmierna potliwość, czasem wrażenie że robi się słabo i duszno. Nie mogę podróżować busami, mam wrażenie że jestem w klatce. Autokar ok, ale przed podróżą mój organizm szaleje. Kiedy mam jakieś badania np w szpitalu, przed wejściem do gabinetu mam wrażenie że zemdleję.

 

To chyba tyle.

Nawet teraz wali mi serce kiedy mam dodać ten post..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej ;) ja też się dopiero dzisiaj zmobilizowałam by coś zrobić , mam już dosyć siebie jak i wszystkiego dookoła i co gorsza nawet nie mam z kim o tym porozmawiać bo mieszkam za granicą. Z rodzina mój kontakt równa się 0 mniej więcej od pół roku ale z nimi nigdy nie miałam takiej więzi jak inni są tylko wtedy jak sami coś potrzebują. Mój chłopak stara się ale totalnie nie rozumie co czuję i dla niego to jest weź zrelaksuj się ,zrób coś bla bla bla łatwo powiedzieć kiedy jedyne na co mam ochotę to spać i płakać, po prostu masakra totalna. Dlatego dzisiaj od rana googlowałam by poszukać jakiegoś rozsądnego miejsca z "rozsądnymi" na mój sposób ludźmi którzy nie zbagatelizują i nie potraktują mnie jak idiotki (mam nadzieje :mrgreen: hehe) a ja będę się miała w końcu gdzie wygadać choć trochę. Bo nawet jak to piszę to mi się gardło zaciska i mam ochotę wykasować wszystko, ale jak nie teraz coś napiszę to kiedy? Znowu odłożę na tzw święte nigdy. Jak na siedzenie tu 4 godziny to się trochę wyedukowałam, i wyszło mi że mam depresjo nerwicę. Moja mama też miała nerwicę więc może to dziedziczne? Hmm, w każdym bądź razie wydaje mi się że musze jednak przejść się do lekarza , ale tak ich nie znoszę. Mieszkając w Holandii ani razu mi się nie zdarzyła wizyta na której nie miałabym wrażenia że po co tu jesteś, bo generalnie na wszystko paracetamol i heja. Kiedy 2 lata temu miałam początki lekarz pierwsze co stwierdził że moje duszności (tylko to były takie duszności że aż czarno mi sie robiło przed oczami i miałam wrażenie że każdy mięsien szyi i twarzy zaraz mi pęknie, nawet ślinę ciężko było przełknąć) że to jest alergia, jak zobaczył moją minę to po chwili stwierdził że pewnie mam hiperwentylację jakkolwiek to brzmi że dziewczyny w moim wieku tak maja i juz , i tyle jak się powtórzy to ewentualnie pomyślimy. no po prostu ręce mi opadły i więcej nie poszłam do tego pana, bo poczułam się jak głupek. Od tego momentu niestety nie polepszyło mi sie i z ataków duszności raz na tydzien/dwa mam je przynajmniej 3 razy w tygodniu do tego spadek samooceny nie potrafię z ludźmi kontaktu nawiązywać na żywo bo nie chce nikomu głowy zawracać, czuję się gorsza wstydzę się...najchętniej nie wychodziłabym z domu. Mam 26 lat (prawie bo jestem z sierpnia) i generalnie już się czuję jakbym najlepsze lata życia miała za sobą, nie wiem co mam robić każda myśl powoduje u mnie stres i strach i wybuchy płaczu. I niestety ludzie przynajmniej wiekszość mnie nie rozumie, bo odbieraja mnie jak nieambitną nudna chamska zamknietą w sobie i nikt nie chce zrozumiec ze to nie moja wina bo ja sobie z tym nie radze rowniez. mam nadzieje ze nie zhejtujecie mnie za tak dlugi rozżalony post hehehe mam nadzieje ze znajdzie sie ktos kto będzie mial czasem chwilę pogadać/bądz popisać ze mną . pozdrawiam Gosia :angel:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Gosiu!

W sumie Cię rozumiem...

I dobrze że tu trafiłaś:)

 

No i dziękuję za specyficzną formę powitania w "moim" wątku:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witaj ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Morgana, hej. Czego tutaj na forum szukasz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę że szukam tego co wszyscy, zrozumienia, rady, możliwości wygadania się, a także pomocy innym osobom, które jej potrzebują.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Morgana, i znalazłaś już czy wciaż szukasz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę że takich rzeczy poszukuje się do końca

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Morgana, ale czasem można znaleźć tyle by sie na dłuższą chwilę nasycić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To prawda, jednak jeśli ktoś tak na prawdę nigdy nie został wysłuchany do końca - nigdy się nie nasyci...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×