Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Mam bardzo powazny problem nie daje sobei rady z własna osobowoscia jestem zbyt emocjonalna potrafie płakac o byle co złoscici sie wybuchac nerwowo. nie wiem jzu co mam zorbic jak opanowac sie jak to w sobei zmienic. Co gorsza ta wada dotyka nie tylko mnei ale i odbija sie na moim zwiazku. Prsoze o powazne potraktowanie mojego tematu. i dziekuje za wsyztkie odpowiedzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jesteśmy już dwie!!(A tak na marginesie to- Tutaj każdy temat jest traktowany poważnie!) Ja mam ten sam problem, nie potrafię docenić partnera, bo cały czas widzę błędy w nim, a nie w sobie. (I tu tkwi największy błąd)

 

Ja od jakiegoś czasu stosuję taką zasadę, że kontroluję siebie, a nie jego, bo przecież ta złość i płacz to nasze emocje, nad którymi my sami musimy zapanować(nikt inny tego za nas nie zrobi- a jeśli wyżyjemy się na kimś, to po fakcie zostaną nam tylko wyrzuty sumienia). To jest bardzo trudne, bo lepiej wyżyć się na kimś (sama tak wolę), ale niepotrzebnie cierpi na tym ta druga osoba. Gdy łapie Cię złość czy płacz przeanalizuj, czemu tak naprawdę się to dzieje, co jest jego powodem i czy jest to naprawdę wystarczający powód do takiej reakcji-jeśli nie- postaraj się uspokoić, wyciszyć, a jeśli nie dasz rady to chociaż nie wyżywaj się na tej drugiej osobie. Powodzenia. :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

powinnam chyab nauczyc sie podchodzic do spraw z wiekszym dystansem. Bo jestem osoba ktra wkłada we wszytko zbyt wiele serca a pozneij kazdy najmneijszy bład traktuje jak koniec swiata. Wylewajac nad nim łzy denerwujac sie a wszystko to odbija sie na moim chłopaku. No i oczywiscie na mnie. Uwazam ze powinnam to w sobei zmeinic dla samej soebie przedewszystkim bo nie moge tak reagowac teraz jeszczes ie ucze ale jak zaczne prace i bede tak przezywac kazda poraszke to daleko nei wytrzymam. Jka mi kazdy mowi wiecej loozu. Tylkos kzoda ze tak wiele trudu sprawia mi wcielenie tych wsyztkich madrosci w zycie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale to chyba każda osoba z nerwicą za dużo bierze do siebie, inaczej by nas to choróbsko nie dopadło, ale trzeba z tym walczyć :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ehh walczyc ehh tylko jak .. ja robie to tak zupełnei nieswiadomie ... ehh naprawde starm sie to w sobei zmeinic :cry: nie ma jakiegos sposobu jak mozna by sie w takeij sytuacji wyciszyc.. ja wiem ze trzeba nad tym pracowac latami ze to nie jest jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki hmm a szkoda :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja wlasnie zapadlam na nerwice bo "gryzlam sie w jezyk" Nie wyrazalam swoich emocji, nie mowilam co mnie boli. Dusilam je w sobie. I zachorowalam. Moim glownym objawem bylo faktyczne duszenie sie i sciskanie w gardle. Teraz wiem, ze nalezy miec wlasne zdanie i umiec mowic NIE. Musimy myslec o swoich potrzebach... tylko grzecznie, zeby nikomu nie zrobic przykrosci. np. powiedziec "szanuje Twoja rade, dziekuje, ale zrobie po swojemu..." To pomaga

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

Ważne jest, żeby mieć swoje zdanie, bronić go, ale w opanowany, w miarę spokojny sposób, bez niepotrzebnych wybuchów nerwów i agresji. I faktycznie nie wkładać w wiele drobnostek za wiele serca, bo to potem w okrutny sposób odbija się przy porażce. I żeby wdrożyć w życie to wszystko, należy po prostu pilnować siebie na każdym kroku i analizować swoje posunięcia pod względem właśnie tych problemów, które opisałyście. Można pisać, że to tak się łatwo mówi, a ciężko wdrożyć w życie... nikt nie mówił, że będzie łatwo. Do tego trzeba dużo chęci, samozaparcia i pracy, ale zaręczam, że jeżeli się osiągnie sukces w tych dążeniach, to naprawdę warto się tego podjąć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wlasnie...

pilnować siebie na każdym kroku i analizować swoje posunięcia
musimy miec kontrole nad tym co mowimy i jak postepujemy. Slowa maja olbrzymie znaczenie i odzwierciedlenie w naszym samopoczuciu i samopoczuciu innych. Musimy kontrolowac swoje emocje i zdac sobie sprawe, ze jestesmy "Panem i Wladca naszego swiata".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No, świetne wnioski edurbi. Tylko żeby je wprowadzić w życie. Nie jest łatwo, ale naprawdę warto próbować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Musimy kontrolowac swoje emocje i zdac sobie sprawe, ze jestesmy "Panem i Wladca naszego swiata".

 

To właśnie o to mi chodziło. Nie o to żeby tłumić swoje negatywne emocje, ale aby je kontrolować. Czasami rzeczywiście mamy powód żeby się zdenerwować, a czasami nerwica daje nam popalić i dostajemy huśtawki nastrojów, która z czasem przechodzi, ale przy okazji rani bliskich. Tylko o te huśtawki nastroju mi chodziło. Nie możemy być pępkiem świata i każdej naszej wewnętrznej niepotrzebnej, niewyjaśnionej złości rozładowywać na innych, bo to nie jest uczciwe. To, że mamy nerwicę nie upoważnia nas do Tego, że możemy krzywdzić innych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ania. Myślę że by nie krzywdzić innych właśnie należy tłumić negatywne emocje. To znaczy być ich w pełni świadomym, czuć je, ale je tłumić - czyli właśnie kontrolować, nie wyładowywać na innych, ale pomóc im się uzewnętrznić - mówić, płakać. Jedyne czego nie wolno z nimi zrobić to wyprzeć - bo wtedy wyłażą z nas pod postacią objawów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
edurbi napisał:

Musimy kontrolowac swoje emocje i zdac sobie sprawe, ze jestesmy "Panem i Wladca naszego swiata".

 

 

 

To właśnie o to mi chodziło. Nie o to żeby tłumić swoje negatywne emocje, ale aby je kontrolować.

 

Chodzi mi o to, że tłumić znaczy tyle co kontrolować. Tak się jakoś uczepiłem tego "tłumić". ;)

Poza tym faktycznie chodzi nam o to samo. :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

edurbi napisała: "Teraz wiem, ze nalezy miec wlasne zdanie i umiec mowic NIE. Musimy myslec o swoich potrzebach..." - i to właśnie jest asertywność - stanowczo,łagodnie, bez lęku. Jest to działanie zgodne z własnym interesem oraz stanowcza obroną siebie i swoich praw bez naruszania praw innych osób. Trzeba wyrażac swoje uczucia pozytywne, zakłopotanie, gniew ale w taki sposób żeby nie zranic drugiej osoby.Tego można sie nauczyć. jest taka książka Marii Król - Fijewskiej "Stanowczo,łagodnie bez lęku" - która mówi o tych sprawach. Polecam. Można ja ściągnąc z interntetu poprzez Emule. pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
tłumić znaczy tyle co kontrolować

 

No nie zgodziłabym się z tym. Kontrolujemy tylko te emocję które są bezsensowne, wynikają z chwilowego napływu myśli, mogą kogoś bez powodu zranić. Ludzie zdrowi nie muszą patrzeć jak przechodzimy huśtawki nastroju, bo dla nich jest to trochę dziwne i niezrozumiałe. Kontrola nie polega na tłumieniu wszystkich negatywnych emocji, czasami ktoś zasłuży na odrobinę gorzkiej prawdy i możemy wtedy być nawet agresywni jeśli sytuacja tego wymaga, zakładając oczywiście, że to nie jest nasze kolejne urojenie, które trzeba kontrolować.

 

Ja tak mam, ubzdura mi się jakiś scenariusz w głowie.. myślę.. myślę.. staję się agresywna bojowo nastawiona (mimo że jeszcze parę minut temu byłam aniołkiem), szukam ofiary i wyładowuję się na niej pod byle pretekstem, szukam dziury w całym, obrażam się i wychodzę na totalna kretynkę. A przecież można było tego uniknąć kontrując tą paranoję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chodzi mi o to, żeby postawić na przeciw siebie tłumienie odczuwanych emocji i wypieranie emocji - tych, których w sobie nie rozpoznajemy. Ideałem byłoby kontrolowac wszystko, co czujemy. Ale wtedy nie potrzebny byłby mechanizm wyparcia. Skoro on jest to znaczy, że jest potrzebny. U nas mechanizm wyparcia jest "zepsuty" - wypieramy, a to i tak wraca w postaci objawów, chyba dlatego, że "zepsute" jest też odczuwanie i kontrolowanie emocji.

Jasne że chodzi o to, by reagować adekwatnie. Zgadzam się, że czasem sytuacja wymaga tego, by zareagować nawet agresją - po to, by bronic naszego "terytorium". Tylko wyobraź sobie do czego może doprowadzic niekontrolowana agresja.

Tłumienie, czyli jakby regulowanie własnych trudnych emocji, to według mnie dojrzałe zachowanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj nie zgodze się z tym co piszesz kikut. Ja myśle,że nie mozna tłumić emocji.Myśle że tłumienie to nie regulowanie ale zupełne ich unicestwienie. Człowiek musi czuc emocje i te złe i te dobre. Jestem zadowolna to to wyrażam. Jestem zła to to wyrażam. Mnie sie wydaje ze problem jest w tym jak je wyrażamy. Problem jest w tym jak reagujemy na dane sytuacje i tu chyba jest "pies pogrzebany". Musimy nauczyc się reagowac i nie przyjmować wszystkiego do siebie. Mam ochotę krzyknąć, trzasnąć drzwiami - ok. Ale najpierw pomyśle sobie -"zaraz,zaraz, o co tu chodzi?" Spytam sie wtedy tej drugiej osoby np. "o co Ci chodzi, wyjaśnij mi to bo nie rozumiem. Źle sie czuje z tym co do mnie mówisz". W ten sposób dajemy sobie czas - moment na to żeby ochłonąć i nie reagować juz agresywnie.

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Myśle że tłumienie to nie regulowanie ale zupełne ich unicestwienie

a ja tu się nie zgodzę - tłumienie to branie wszystkiego na swoje barki. I emocje nie są unicestwione, tylko kłębią się we wnętrzu powodując wewnętrzny konflikt. A poza tym zgadzam się w 100% - emocje trzeba uzewnętrzniać, żeby inni wiedzieli, co nas gryzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Musimy nauczyc się reagowac i nie przyjmować wszystkiego do siebie. Mam ochotę krzyknąć, trzasnąć drzwiami - ok. Ale najpierw pomyśle sobie -"zaraz,zaraz, o co tu chodzi?" Spytam sie wtedy tej drugiej osoby np. "o co Ci chodzi, wyjaśnij mi to bo nie rozumiem. Źle sie czuje z tym co do mnie mówisz".

I właśnie takie zachowanie rozumiem jako "tłumienie emocji". Wyparcie polegałoby na tym, że trzasnęłabys drzwiami, krzyknęła, ale kompletnie bez świadomości własnej złości, irytacji, gniewu. A tu myślisz sobie: zaraz, o co chodzi. I w tym momencie uświadamiasz sobie emocje. Tłumisz je, bo wiesz, że są. Możesz podjąć wtedy dalsze działanie, takie o jakim piszesz. Tłumienie bynajmniej - i tu się zgadzamy - nie oznacza zaniechania wyrażenia emocji. Dzięki tłumieniu człowiek może wyrażac swe emocje w sposób pewny i świadomy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to fajnie,że mamy podobne zdanie. Właśnie czytając wasze posty miałam w domu stresujacą sytuację. Ktos zaatakował mnie słownie. Zanim pomyślałam - stuk, puk w głowie. Jestem oszołomiona.Co sie dzieje? Mierze ciśnienie a tu 150/100. I to jest problem . Nie zdążyłam nawet pomyśleć a nerwica zrobiła swoje. To też trzeba ujażmić. pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×