Skocz do zawartości
Nerwica.com

Problemy z terapią ...


Demonniczna25

Rekomendowane odpowiedzi

W lutym tego roku zapisałam sie na terapie , byłam u pscyhiatry bo było ze mną źle... miałam wybuchy agresji , jakies napady , często coś niszczyłma , tłukłam do tego nie mieszkam z rodzicami lecz dziadkami więc wyżywałam sie w szczególności na babci , mama nie potrafiła zrozumieć mojego powodu bo nie robiłam tego specjalnie ale wpadałam w jakąś furie i żałaowałam tego zreszta mam tak do dziś jeśłi jestem w sytuacji bez wyjścia a wszyscy wokół przypominaja mi że nie moge nic zrobic i jestem beznadziejejna więc niestety przyszedł taki moment gdy zaczełma chodzić do liceum że wybuchnełam i nie potrafie tego powstrzymać. Byłam 2 razy u psychiatrów stwierdzili że leków nie moge brać za młody organizm mam 17 lat i terapie zalecili ewnetualnie iśc do szpitala jeśli to jest takie poważne dalej ich nie obchodzi bo według nich wina wieku... cóż nie widze zeby moje kolezanki zachowuwaly sie identycznie. Zaczełam chodzić na terapie od kwietnia dopiero bo tyle trzeba było czekać , zauważyłma że nawet roche mi pomagaął , jednoczesnie też chodziłam do pscyhologa. Nagle w czerwcu moja psycholog oznajmia mi że już nie może mnie prowadzić podczas gdy ja wierzyłam że uda mi sie namówic mame i to wszystko sie polepszy to tak jakby zrzuciła mnie innemu pscyhologowi który teraz wogóle nie chce MI osobiście pomagac a zwala wszystko na rodziców. Ze moje zachowania sa spowodowane wzorowaniem sie na mamie która jest dość agresywną osobą i że to przez moje przeżycia. Powiedziałam jej że mam myśli samobójcze i chce ze soba skończyć to ona mi na to że nic nie pomoże że to rodzice powinni mi pomóc. A rodzice MAJA MNIE GDZIES ! Za rok będe mieć 18 i co ?? niby mam czekac tyle bo każdy mnie zoastawia , terpaeuta , pscyholog dopóki nie przyjde z rodzicami a JA ?? Mam też problemy z kontaktami międzyludzkimi , z myślami samobójczymi , niec mi sie nie chce zreszta ten terpaeuta stwierdził mi jakies zachwiania równowagi czy coś takiego ale nic KONKRETNEGO. Mam już dośc takiego leczenia , terpai któa nic nie daje i każdy patrzy sie na rodziców a nie na mnie i moje problemy , jeśli rodzice mnie blokują to przynajmniej z racji tego że chyba trzeba coś działać terpauci nie powinni blokować i mnie terpaii. Zostałam sie bez pomocy z żadnej strony i psycholog i terpeuty... w innych placówkach musze czkekać miesiać na terpaie lub nawet POL roku ! Mam dość ale nie potrafie żyć bez terapii i nie wiem co mam zrobic... Rodziców moge namói ale usłsząłm że moze kiedyś pójde ale tylko raz a dłużej ze mna chodzić nie będa co = z przerwaniem terpaii. Nie moge zrozumiec tego działania tych ludzi zamiast mi pomóc zwala na rodziców któzy niby sa ważni ale jezeli maja mnie gdzieś to terpaeuta nie powiniwn bo z jakiej strony mam szukac pomocy ?? Może ktoś ma pomysł co zrobic ja już nie wiem...Dodam że nie wiem do kogo lepiej isć czy do tej pscyholog która skłonna jest zadzwonic i przekonac mame czy do terpeuty który jest lepszy ale powiedział mi ze sam to musze przekonac ich i zadzwnic tylko wtedy gdy bede pewna ze rodzice pójdą...nie wiem co robić ? Czy szukać dla siebie samej jeszcze w innych poradniach terapi i jakby jeśli sie uda iśc z rodzicami do tego starego terapeuty / lub tej babki która według mnie za mało skuteczna jest a dla siebie znaleźć jeszcze jakiegos terpaeute tudzież pscyhologa który zajmowac sie będzie moim sprawami typu odnalezieniem sie wśród równiesników , samotnościa taką brakiem pewności siebie i tymi czynnikami zwiazanymi bardziej z postepowaniem wobec ludzi bo NIENAWIDZE LUDZI mam takie dni kiedy tak myśle w przeszłosci byłam skrzywdzona przez rówiesników dlatego teraz mam tyle w sobie złości i tym powinien zająć sie terpauta.

 

-- 27 wrz 2012, 12:35 --

 

Ogólnie nie radze sobie teraz bez tej terapii , wydaje mi sie że kazdy ma mnie gdzies nie potrafie sie cieszyć , widze teżże trace powoli koleżanki wiec za chwile nawet nie bede miala z kim rozmawiac w szkole a to juz by była TRAGEDIA bo przez cały rok starałam sie trzymac , zmienić pod koniec czerwca było wspaniale a teraz wraca to wszystko jak zwykle a terpaeuta nie potrafi zrozumieć ze powinienn ratowac mnie bo rodzicow sie NIE ZMIENI nie można zmienić człowieka który nie widzi ze popełnai bład ja widze i chce sie zmieniać a to czekanie na rodziców mnie blokuje , tak. Znowu będe czekac 2 lub 3 miesiace zeby sie zastanowili bo tak długo załatwia sie jakiekolwiek sprawy z rodzicami. Dodam ze rodzice nie wywiazjuja sie ze swoich obowiazków teraz , nie placa na utrzymanie jestem utrzymanak dziadków a matka sie kłóci z nimi , nie mam spokoju w domu , taty nigdy nie ma a mama jest i próbuje mna rządzić , pomiatać. Co by było jakby dziadkowie umarli ?? Chyba bym sie zabiła na serio... Tata sie stara nawet dzwoni czesciej i nie chce dlatego tej sprawy wytaczać do śadu a mogłabym niby , CHCE RATOWAC ale ja sama musze miec siłe a mi już brakuje bez tej terapii...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja na twoim miejscu, jezeli rodzice tak sie zachowuja, poszukala kogos lepszego dla siebie. Oczywiscie, psycholog do ktorej trafilas, pewnie pracuje w nurcie behawioralno-poznawczym a to sila rzeczy miesza do terapii reszte rodziny.

Nie mozesz zostac z tym sama, skoro juz wiesz, ze trapia jest ci potrzebna, to idz dalej ta droga. szukaj kogos innego. I choc faktycznie, bez udzialu rodzicow, bedzie ciezko ale uda ci sie to pokonac.

trzymam kciuki :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja na twoim miejscu, jezeli rodzice tak sie zachowuja, poszukala kogos lepszego dla siebie. Oczywiscie, psycholog do ktorej trafilas, pewnie pracuje w nurcie behawioralno-poznawczym a to sila rzeczy miesza do terapii reszte rodziny.

Nie mozesz zostac z tym sama, skoro juz wiesz, ze trapia jest ci potrzebna, to idz dalej ta droga. szukaj kogos innego. I choc faktycznie, bez udzialu rodzicow, bedzie ciezko ale uda ci sie to pokonac.

trzymam kciuki :)

No nie wiem czy uda mi sie znaleźć kogoś kto nie będzie tego wymagał. Jeśli np. jest sie pełnoletnim to nie można zadecydowac że jakby ten terapeuta nie bd mógł sie przyczepaić do rodziców bo już ja sama za siebie odpowiadam ? Tylko że to rok a czuje ze z dnaia na dzień coś rozwalam tzn. niszcze sobie życie i szanse na normalność w życiu dorosłym. Nie wiem może znacie jakieś poradniki metody albo wiecie jak samemu przynajmniej na jakiś czas to stłumić , podbudować sie ehh...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sa tu osoby na forum mniej wiecej w twoim wieku i po to by chodzic do psychologa nie musialy meic zgdy rodzicow a jedynie na ewentualne leki. ona raczej chciala wlaczyc rodzicow do terapii - tak mi sie wydaje.

Tzn. postawiła ultamtum jak i terapeuta albo przychodz z rodzciami albo nie chca ze mną już prowadzić dalszych spotkań...no a szukania mam od cholery teraz , ciężko jest bo gdzieś na końcu Łodzi jest coś wolnego... do tego spotykam sie ze sprzeciwem moich dziadków i wyśmiewaniem przez rodziców , swoim znjaomym jakbym powiedziała to napewno by sie ode mnie odwócili czujes ie nie zrozumiana i bez pomocy... a wiem że ja potrafie niszczyś siebie i przy okazji innych gdy jestem sfrustrowana , robie sie coraz gorsza osobą bez szansy na przyszłość...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Demonniczna25, po co Ci tacy znajomi ? też bałam się opinii rodziców, ale tak czy siak wiedzą, że mam terapeutę, nie wiedzą o czym z nim gadam i się nie dowiedzą, więc nie mają z czego się wyśmiewać. ale jak brałam leki i im to powiedziałam, to oczywiście jestem głupia itp. leciały epitety. Ale rodziny nie zmienisz, a przyjaciół tak. Skoro by się odwrócili, to chyba na Ciebie nie zasługują ? Ja powiedziałam znajomym. Przynajmniej już wiem, komu mogę zaufać. ;)

Szukaj pomocy dalej... Ale będzie trudno, skoro nie jesteś pełnoletnia. Lekarze, terapeuci będą robić problemy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Demonniczna25, po co Ci tacy znajomi ? też bałam się opinii rodziców, ale tak czy siak wiedzą, że mam terapeutę, nie wiedzą o czym z nim gadam i się nie dowiedzą, więc nie mają z czego się wyśmiewać. ale jak brałam leki i im to powiedziałam, to oczywiście jestem głupia itp. leciały epitety. Ale rodziny nie zmienisz, a przyjaciół tak. Skoro by się odwrócili, to chyba na Ciebie nie zasługują ? Ja powiedziałam znajomym. Przynajmniej już wiem, komu mogę zaufać. ;)

Szukaj pomocy dalej... Ale będzie trudno, skoro nie jesteś pełnoletnia. Lekarze, terapeuci będą robić problemy.

No właśnie wiem że będa robic problemy ale bez przesady to kto ma mi pomóc ?? Chyba że pozostaje mi szpital ale tez rodzice musza wyrazić zgode i jak dla mnie to ostateczność...Więć nie wiem... a jak sobie samej pomóc żeby przynajmniej mieć cheć do życia , jakąś siłe ? Może znacie jakieś sposoby...?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem, że oni chcieli widzieć rodziców bo twoje problemy są mocno z nimi związane ...

Ale ... jeśli oni nie chcą to oczywiście - zgodnie z prawem ;) - możesz uczęszczać na psychoterapię sama, ale za ich zgodą. Do czasu ukończenia 18 r.ż. ...

 

A na chwilę obecną, jedyne co mi przychodzi do głowy to

- znajdź kogoś innego (psychoterapeuta, psycholog)

- zadzwoń sobie na różne młodzieżowe telefony zaufania

 

 

A dlaczego mieszkasz z dziadkami, a nie rodzicami ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Demonniczna25, szpitala nie polecam, tam może być Ci jeszcze gorzej... są różne przypadki. Byłam osobą odwiedzającą i naprawdę straszny widok.

Wiesz, ja kiedyś miałam chęć do życia, siłę... Ale tłumiłam emocje. Wgl nie przejmowałam się tym, co się dzieje złego wokół mnie. Ale miałam straszną nerwicę. Coś za coś... Teraz miewam jakieś tam myśli samobójcze, od czasu do czasu, ale przynajmniej jestem świadoma, że mam problemy i chcę z tym walczyć.

Tyle, że dużo siły daje mi terapeuta... Mam nadzieję, że uda Ci się znaleźć jakiegoś, który nie będzie potrzebował rodziców. A jak nie, to pozostało Ci czekać do osiągnięcia pełnoletności. Już niedługo... Ale nie trać nadziei. :smile:

 

-- 28 wrz 2012, 16:24 --

 

A dlaczego mieszkasz z dziadkami, a nie rodzicami ?

o właśnie... ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem, że oni chcieli widzieć rodziców bo twoje problemy są mocno z nimi związane ...

Ale ... jeśli oni nie chcą to oczywiście - zgodnie z prawem ;) - możesz uczęszczać na psychoterapię sama, ale za ich zgodą. Do czasu ukończenia 18 r.ż. ...

 

A na chwilę obecną, jedyne co mi przychodzi do głowy to

- znajdź kogoś innego (psychoterapeuta, psycholog)

- zadzwoń sobie na różne młodzieżowe telefony zaufania

 

 

A dlaczego mieszkasz z dziadkami, a nie rodzicami ?

Mieszkam z od urodzenia , bo rodzice uczyli sie , pracowali , tata wyjezdza , mama nigdy w życiu nie pracowała bo co chwila wymyśla ze co innego będzie kończyć , w sumie nie dziwie sie że jestem dziwna xd Po prostu nie miał sie kto mna zajmować a ja przyzwyczaiłam sie do dziadków i mieszkania i matka chciaął żebym z nia mieszkała w wieku późnej podstawówki ale ja sama z nią nie chciałam i zostałam z dziadkami. Bo z moja matka nawet paru godzin nie wytrzymuje :cry: Zaparłam sie powiedziałam nie i tyle bo nie mogłabym zmienic miejsca zamieszkania zwłaszcza ze jej nigdy nie lubiłam od dziecka wywołuwała we mnie smutek , złość...i tak zostało po za tym i tak ona jest w domu czasem tylko 3 dni w tyg. albo przyjezdza no noc masakra wogóle nie dorosła ta kobieta, zachowuje sie jak nastolatka babcia nawet sprzata w jej domu i wogóle ( sądze że została ropuszczona ) i szantażuje babcie że ma jej pomaga,c bo jak nie to wyżywa sie na mnie typu ja musze chodzić i sprzątać choć zamierzam to uciac już bo za wiele matka nie bd miała do gadania nie długo. Ale ogółem to jakoś nie ufam rodzicom , czuje do nich strach ale wiem ze nie moge tak żyć i nie moge chodzić na każde zawołanie mamy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm..też mam siedemnaście lat i wiem, jak trudno jest sobie radzić bez udziału staruszków. Dlatego osobiście po paru przykrych akcjach zdecydowałam się wytrwać jeszcze parę miesięcy, a potem radzić sobie sama... Ale mam nadzieję, że uda Tobie się odnaleźć pomoc mimo niepełnoletności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm..też mam siedemnaście lat i wiem, jak trudno jest sobie radzić bez udziału staruszków. Dlatego osobiście po paru przykrych akcjach zdecydowałam się wytrwać jeszcze parę miesięcy, a potem radzić sobie sama... Ale mam nadzieję, że uda Tobie się odnaleźć pomoc mimo niepełnoletności.

Radzić sobie sama ? W wieku 18 lat bez udziału rodziców ? Ja mam na to okągły rok za nim cos takiego bedzie myśle że nawet półtora może i do matury choć z nimi nie mieszkam to jakby nie moge sie od nich odciac zupełnie nawet w swoje 18 urodziny , po maturce napewno tak ale nawet do tej osiemnastki to jest calutki rok i nie mam pojecia jak wytrwać , zdać i sie nie zabić przy tym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×