Skocz do zawartości
Nerwica.com

depresja, zerwanie z dziewczyną, brak chęci do życia


Esjot

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, na wstępie chciałbym powiedzieć ze mam prawie 18 lat i na depresje leczę się już dłuższy czas. Długi tekst ale prosiłbym o przeczytanie ;)

 

Początek depresji zaczął się około września 2011 roku. Wtedy zacząłem miewać obniżony nastrój, brak motywacji do życia, kłopoty ze snem(potrafię spać 15h dziennie). W listopadzie poznałem na pewnym czacie dziewczynę która miała podobne problemy z depresją tylko że ja miałem bez przyczyny a ona po śmierci dziadka i zerwaniu z chłopakiem. Później miała próbę samobójczą, mimo wszystko nadal ją wspierałem. Z czasem zaczęliśmy się do siebie przywiązywać, działać na siebie jak lekarstwo. Problemem była jednak odległość - 100km.

 

W styczniu 2012 poszedłem do psychiatry który przepisał mi wenlafaksyne 75mg, karbamazepine 1/4 tabletki 150mg oraz haloperidol po którym się źle czuje i go nie brałem. Depresja powoli mijała a my coraz bardziej się przywiązywaliśmy. Minęła zima i postanowiliśmy sie spotkać.

 

Było jak w raju, czułem że z tą osobą chciałbym żyć aż do śmierci. jeździłem do niej często na kilka dni. Świetnie sie dogadywaliśmy, nie było żadnych kłótni, nie nudziliśmy się. Ciagle mnie zapewniała że mnie kocha, i będzie ze mną aż do śmierci. Przede mną znała także pewnego chłopaka z którym utrzymywała kontakt ale obiecywała że on nic dla niej nie znaczy, tylko kolega.

 

Jeszcze pare dni temu mówiła mi "kocham Cie". Miałem przyjechać do niej na łikend w piątek. W czwartek powiedziała że jak przyjade musimy porozmawiać poważnie. Zacząłem ją męczyć i w końcu powiedziała o czym chciała porozmawiać...

 

Powiedziała ze coś sie w niej wypaliło, nie potrafi ciągle czekać na mnie, że nadal jestem dla niej ważny ale jako przyjaciel a nie partner. Załamałem się całkiem ale próbowałem się podnieść. Wczoraj wieczorem podczas rozmowy wyszedł na jaw prawdziwy powód - ten chłopak który był tylko jej kolegą. Przysięgała że nic dla niej nie znaczy a wczoraj wprost powiedziała że kocha jego a uczucie do mnie się w niej wypaliło. Mówiła że dawała mi nadzieje, wszystkie słowa "kocham" wypowiadała bo wydawało jej sie że tak naprawde mnie kocha a on tylko był przyjacielem.

Jednak teraz zrozumiała że to jednak do niego żywi większe uczucie i chce abym został jej przyjacielem bo nadal jestem dla niej ważny ze względu że wiele przeszliśmy.

 

 

Wiem że długa lektura ale myślę że ktoś przeczyta. Potrzebuje wsparcia którego prawdę mówiąc nie mam w nikim. No może w koleżance i kumplu, ale cierpie na depresje która po zerwaniu z dziewczyną się nasiliła do tego stopnia że żyć mi się nie chce. Nie mam chęci do niczego, jakakolwiek czynność sprawia mi wielkie wyzwanie. Nawet szkoła sprawia mi problem. Trudno mi usiedzieć 8 godzin między dziesiątkami ludzi, a na lekcjach nie potrafie się skupić.

 

Czułem że zbliża się jesienna depresja ale przez zerwanie z dziewczyną straciłem resztki nadziei. Znajomi mi mówią że jak nie ta to inna, jednak problemem jest to że ja zbyt urodziwy nie jestem, patrząc w lustro widze małego grubego(co prawda schudłem, w 2011 roku na wakacjach ważyłem 100kg przy wzroście 171 a teraz waże 79 ale jednak wciąż za dużo jak na mój wzrost), brzydkiego bezwartosciowego śmiecia.

Myśli samobójcze mam ale tylko w stylu "ciekawe kto by zapłakał po mojej śmierci". Zabić się nie zamierzam ale też nie potrafię się ogarnąć.

 

Proszę o pomoc chociaż sam nawet nie wiem w jaki sposób możecie mi pomóc. Jakieś mądre słowa wsparcia, cokolwiek :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Esjot, zdaję sobie sprawę, jak Ci jest ciężko po rozstaniu z dziewczyną. Zaangażowałeś się w związek, który wiele dla Ciebie znaczył, był dla Ciebie swego rodzaju wsparciem w chorobie i motywacją do walki z depresją, a w rezultacie zakończył się rozstaniem i przyczynił do pogłębienia kiepskiego samopoczucia. Nie napiszę: "Jak nie ta dziewczyna, to inna". Wiem, że targają teraz Tobą negatywne emocje - ból, rozczarowanie, żal, przygnębienie, poczucie skrzywdzenia, a jednocześnie tęsknota za dawnymi chwilami i obawy przed samotnością. Osoby, które przeżyły rozstanie, często nie wyobrażają sobie życia w pojedynkę, tracą wiarę w lepsze jutro, nie mają motywacji do jakiegokolwiek działania. Nie ma złotej recepty, jak poradzić sobie z rozstaniem, ale warto pamiętać o kilku wskazówkach. Jeżeli masz potrzebę rozmawiania o tym, co się stało, rozmawiaj. Myślę, że dobrym pomysłem jest chociażby zalogowanie się na tym forum, na którym możesz otrzymać wsparcie i słowa otuchy. Nie musisz powstrzymywać łez ani zgrywać twardziela. Nie udawaj, że wszystko jest w porządku, kiedy wszystko w Tobie płacze. Unikaj samotności - mimo iż w takich momentach zwykle człowiek nie ma ochoty na huczne imprezy i towarzystwo, nie pielęgnuj w sobie smutku w samotności. Rozmowy z przyjaciółmi czy znajomymi są naturalnym źródłem wsparcia i buforem przed stresem. Skoro jesteś sam, zainwestuj w siebie - idź na basen, do kina, na siłownię, zrób to, na co masz ochotę, a na co brakowało ci czasu, kiedy byłeś w związku. A przede wszystkim nie obwiniaj się za rozpad relacji i nie daj się wpędzić w niskie poczucie wartości. Napisałeś, że masz kompleksy na punkcie swojego wyglądu - myślę, że waga 79 kg przy wzroście 171 cm nie jest zła. Naprawdę dużo schudłeś, a Twoje BMI wskazuje tylko na lekką nadwagę. Przy odrobinie wysiłku mógłbyś zrzucić jeszcze kilka kg i osiągnąć wagę mieszczącą się w widełkach normy. Pozdrawiam i życzę powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×