Skocz do zawartości
Nerwica.com

Zespół PSSD-dysfunkcje seksualne spowodowane zażywaniem SSRI


media

Rekomendowane odpowiedzi

12 godzin temu, MiśDuży napisał(a):

Już samo to, że musiałem się na gumki XL przerzucić ze zwykłych durexów, mówi samo przez się. Tak więc jak miałem zawsze kompleks ,,małego,, to teraz nie mam.

 

 

Powaga? To chyba wcale małego nie miałeś więc kompleks bo tak ci się zdawalo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pytanie jest, dlaczego MiśDuży dopiero teraz to napisał? Przecież ma konto od 2023r... Na zagranicznym forum PSSD oni tam prawdopodobnie przetestowali wszystko od hormonów wzrostu po jakieś głupotki typu "gut microbiota". Oczywiście trzeba brać pod uwagę, że są tam naganiacze na różne suplementy, itp. Moim zdaniem żałosne jest tylko to, że ktoś bierze leki i równocześnie szuka rozwiązania PSSD, pytanie ile jest tego typu osób?

Pzdr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, greko07 napisał(a):

Pytanie jest, dlaczego MiśDuży dopiero teraz to napisał? Przecież ma konto od 2023r... Na zagranicznym forum PSSD oni tam prawdopodobnie przetestowali wszystko od hormonów wzrostu po jakieś głupotki typu "gut microbiota". Oczywiście trzeba brać pod uwagę, że są tam naganiacze na różne suplementy, itp. Moim zdaniem żałosne jest tylko to, że ktoś bierze leki i równocześnie szuka rozwiązania PSSD, pytanie ile jest tego typu osób?

Pzdr

No ja na przykład i co jest w tym niby żałosnego? Mniej żałosne jest jak ktoś czeka 10 lat na minimalną poprawę? Mianseryna pomogła mi na tyle, że nie przytłacza to mojego funkcjonowania. 
Są przypadki, że ludzie na lekach wychodzą z tego. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardziej chodziło mi o tę drugą część zdania: "ile jest takich osób" względem tego co napisał Miś. Ja na przykład jarałem dużo MJ, która pogarsza pamięć, czy bez usunięcia MJ poprawie pamięć? NIE. Dlatego pytanie brzmi ile jest ludzi, którzy dalej biorą leki i szukają rozwiązania PSSD: 10% 20% 50%, więcej? Widziałeś może na forum PSSD jakąś statystykę?

Pzdr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też chciałem zostawić tutaj swój ślad i napisać że jestem pokrzywdzony przez te leki. Brałem SSRI przez wiele lat razem z lekami nasennymi. Pierwsze niepokojące objawy zaczęły pojawiać się po kilku latach, ale początkowo je zbagatelizowałem, będąc przekonanym że to minie po odstawieniu. Nie minęło. Już 1,5 roku bez jakichkolwiek leków, a objawy dalej się utrzymują. Osłabiona erekcja i czucie, bardzo niskie libido. Wszystko przebiega wg schematu "waves and windows" opisywanego na zachodnich forach. Tygodnie utrzymywania się objawów, po czym krótki okres wyraźnej poprawy.

 

Mam poczucie ogromnej niesprawiedliwości i krzywdy. Leki, które miały mnie leczyć okazały się niszczyć moje zdrowie, a żaden lekarz nigdy przed tym nie ostrzegał.

 

Apeluje do tych, którzy się z tym zmagają żeby zgłaszali swoje przypadki do Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych. Jest strona rządowa, która pozwala zgłaszać działania niepożądane leków. Tylko tak możemy nagłośnić tę kwestię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

52 minuty temu, krmfs napisał(a):

Ja też chciałem zostawić tutaj swój ślad i napisać że jestem pokrzywdzony przez te leki. Brałem SSRI przez wiele lat razem z lekami nasennymi. Pierwsze niepokojące objawy zaczęły pojawiać się po kilku latach, ale początkowo je zbagatelizowałem, będąc przekonanym że to minie po odstawieniu. Nie minęło. Już 1,5 roku bez jakichkolwiek leków, a objawy dalej się utrzymują. Osłabiona erekcja i czucie, bardzo niskie libido. Wszystko przebiega wg schematu "waves and windows" opisywanego na zachodnich forach. Tygodnie utrzymywania się objawów, po czym krótki okres wyraźnej poprawy.

 

Mam poczucie ogromnej niesprawiedliwości i krzywdy. Leki, które miały mnie leczyć okazały się niszczyć moje zdrowie, a żaden lekarz nigdy przed tym nie ostrzegał.

 

Apeluje do tych, którzy się z tym zmagają żeby zgłaszali swoje przypadki do Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych. Jest strona rządowa, która pozwala zgłaszać działania niepożądane leków. Tylko tak możemy nagłośnić tę kwestię.

Myślę sobie, że sprawa jest bardzo dobrze znana nie tylko lekarzom ale i nam - zjadaczom tabsów. Zacduzo się nie zrobi, bo w ulotkach często jest o tym nawypisywane. Kogo to obchodzi? Chyba nikogo, każdy ma to w trąbce

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 14.05.2026 o 15:00, greko07 napisał(a):

Bardziej chodziło mi o tę drugą część zdania: "ile jest takich osób" względem tego co napisał Miś. Ja na przykład jarałem dużo MJ, która pogarsza pamięć, czy bez usunięcia MJ poprawie pamięć? NIE. Dlatego pytanie brzmi ile jest ludzi, którzy dalej biorą leki i szukają rozwiązania PSSD: 10% 20% 50%, więcej? Widziałeś może na forum PSSD jakąś statystykę?

Pzdr

To nie jest żałosne bo oni biorą te leki bo muszą bo akurat te im pomagają. Ale mają efekty uboczne i szukają czegoś co zniweluje ten efekt choć minimalnie. Zioło nie jest nikomu potrzebne do egzystowania a osobom chorym leki są potrzebne. Porównanie nietrafione;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 14.05.2026 o 13:50, Dalila_ napisał(a):

Powaga? To chyba wcale małego nie miałeś więc kompleks bo tak ci się zdawalo

Wówczas miałem. Wymiary zawsze poniżej przeciętnej i gołym nieuzbrojonym okiem było widać 😅, że jest mały.

 

Obwodowo jestem obecnie powyżej przeciętnej, a długość jest normalna, ale jest potencjał na więcej, tylko muszę schudnąć.

 

W dniu 14.05.2026 o 14:45, greko07 napisał(a):

Pytanie jest, dlaczego MiśDuży dopiero teraz to napisał? Przecież ma konto od 2023r... Na zagranicznym forum PSSD oni tam prawdopodobnie przetestowali wszystko od hormonów wzrostu po jakieś głupotki typu "gut microbiota". Oczywiście trzeba brać pod uwagę, że są tam naganiacze na różne suplementy, itp. Moim zdaniem żałosne jest tylko to, że ktoś bierze leki i równocześnie szuka rozwiązania PSSD, pytanie ile jest tego typu osób?

Pzdr

Bo nie miałem potrzeby chwalenia się tym. Z resztą spodziewałem się sceptycyzmu.

 

Po za tym potrzebny był czas obserwacji czy rzeczywiście efekt jest stabilny i długotrwały, a nie jednodniowy.

 

Okazuje się, że ludzie prędzej uwierzą, że cudownie uleczy ich zjedzenie łajna szprotki, zwłaszcza jak się powie co to nie robi w organizmie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 31.10.2025 o 07:22, pietraspietras napisał(a):

3,5 roku męczyłem się z pssd , zerowe libido , brak totalnej erekcji , uprawianie seksu z partnerką dawało zero jakiekolwiek podniecenia , robiłem to tylko dla niej . I jak erekcja była to niepełna , taka w połowie i cud jak ją utrzymałem , zdarzało się ale rzadko. Po 3,5 roku zaczęły się okienka raz na kilka miesięcy że kilka dni wszystko wracało , pół roku po tych okienkach wszystko wróciło do normy , podniecenie, erekcja tak jakbym miał  16 lat , wróciło w 100 % , tak stan utrzymuje się już non stop od 6 miesięcy . Dodam że ja przez te 3,5 roku żadnych dziwacznych , eksperymentów nie próbowałem na sobie . Zero leków tzn tych którzy tu próbują na pssd , nie mówię o paracetamolu czy coś hehehe. Nie kombinowałem z lekami . Zapisałem się na boks , siłownie praktycznie , codziennie/ co 2 dni trening + terapia testosteronem u lekarza mimo że mam 28 lat to lekarz zgodził się na trt . I tak naturalnie czekałem cierpliwe aż się udało , to się stało tak z tygodnia na tydzień poprawiło  i coraz bardziej i jest teraz dobrze jak kiedyś . Dodam że stała suplementacja jeszcze u mnie jest , B complex w dużych dawkach, d3+k2 , cynk, kretyna , Omega 3 duża dawka , probiotyk+ prebiotyk w formie suplementów i stały trening przez kilka lat . No i najważniejsze żadnych leków żadnego kombinowania dałem hormonom czas na odpoczynek aż to wszystko dojdzie i rzeczywiście zaczęły się po 3 latach okienka poprawy potem już po pół roku tych okienek wszystko wróciło ciągiem na stałe . Mam już to wsyskrto za sobą i chciałem tylko powiedzieć wszystkim tym którzy męczą się z tym gownem , CIEPLIWOŚĆI i żadnych eksperymentów na sobie jak tu większość to robi bo jest jeszcze gorzej mieszanie w hormonach jeszcze gorzej , organizm musi sam dojść do homeostazy . Chyba że stworzą typowo leki na tą przypadłość ale szybko to nie przyjdzie na pewno nie ma co liczyć teraz na to . Mi przeszło wam też się uda ja potrzebowałem prawie 4 lata inni może dłużej inni którego ale przejść przeszło więc to jest mit że z tego nie da się wyleczyć , pozdrawiam i zdrówka 

@pietraspietras Chcę Cię podpytać po czasie, jeśli wciąż tu zaglądasz... czy Twoja poprawa utrzymała się? Szukam w tym nadzei.

Tymczasem sama przechodzę kryzys. Łudziłam się, że doświadczam tylko dysfunkcji seksualnych, do momentu aż trafiło do mnie, ze uklad nagrody działa globalnie i, chcąc nie chcąc, PSSD spłaszcza emocjonalnie. Uświadomiłam sobie to boleśnie... zakochując się.

 

Jeżeli ktoś z Was radzi sobie z tą smutną jak pi*da rzeczywistością, proszę, podzielcie się, jak to robić.

Edytowane przez Basianka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 godzin temu, Basianka napisał(a):

PSSD spłaszcza emocjonalnie. Uświadomiłam sobie to boleśnie... zakochując się.

Nawet nie tylko w relacjach damsko-meskich emocjonalnie to spłaszcza.

Okazuje się że silny popęd przydaje się też w wielu innych aspektach i napędza do działania. Bez niego jest zwykle tak meeehhh. Byle jak. I mniej się podejmuje inicjatywę. Tak mówię z punktu widzenia faceta. Dlatego warto pracować nad przywróceniem sprawności chłopcy i dziewczęta 

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

18 godzin temu, shadow_no napisał(a):

Nawet nie tylko w relacjach damsko-meskich emocjonalnie to spłaszcza.

Okazuje się że silny popęd przydaje się też w wielu innych aspektach i napędza do działania. Bez niego jest zwykle tak meeehhh. Byle jak. I mniej się podejmuje inicjatywę. Tak mówię z punktu widzenia faceta. Dlatego warto pracować nad przywróceniem sprawności chłopcy i dziewczęta 

Dokładnie tak jest. Jednak sprawy „łóżkowe” są naprawdę istotne dla samopoczucia, napędu, motywacji do działania, nie mówiąc już o normalnej radości z życia. Szkoda że te tabsy tyle zabierają. Mam ochotę to rzucić w pizdziet…no właśnie tylko flashbacki, nerwica, stany lękowe wjadą na grubo pewnie i wtedy dopiero będzie „kolorowo”

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, brum.brum napisał(a):

Dokładnie tak jest. Jednak sprawy „łóżkowe” są naprawdę istotne dla samopoczucia, napędu, motywacji do działania, nie mówiąc już o normalnej radości z życia. Szkoda że te tabsy tyle zabierają. Mam ochotę to rzucić w pizdziet…no właśnie tylko flashbacki, nerwica, stany lękowe wjadą na grubo pewnie i wtedy dopiero będzie „kolorowo”

Nie lepiej szukać czegoś dodatkowego zamiast odstawiać całkiem?

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aby wygasić trochę ten optymizm, radzę przeczytać cały wątek i dowiedzieć się o takich skutkach ubocznych jak parestezje. Z opisu wynika, że mogą być permanentne. Jak ktoś chcedoświadczyć czym one są to może przyjąć suplement w postaci Beta-alaniny, tam efekt jest chwilowy i niegroźny,  ale zapewniam nie jest to miłe uczucie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czesc kilka slow ode mniem bo obiecalem sobie ze zrobie taki post jak bedzie mi lepiej

po pierwsze : to mija, wiec na spokojnie ( ale moze dlugo trwac )

moja historia :

fluo przez 2y, voriotrexyna 2y, duloxetyna 3y

zawsze najmniejsza dawka, albo pol najmniejszej dawki, dopiero pod koniec brania duloxetyny wzialem wieksza niz minimalna dawke i to mnie zalatwilo

moje PSSD trwa juz 27 miesiecy, ale jestem juz w 80% fixed i teraz kazdego dnia czuje ze jest coraz lepiej

moje obiawy : klasyka pssd, low libido ( zero libido ), total anhedonia ( ja sie czulem jak robot ), shrinkage, anasthesia, ED, brak porannych erekcji, slabe erekcje manualne, brak erekcji psychogennych , bezsennosc, tragiczna bezsennosc, i totalne zdenerwowanie i frustracja ( bo jak nie masz neuro przekaznikow, to twoj orgaznim moze dzialac tylko na adrenalinie i jestes ciagle zdenerwowany ) a no i oczywiscie przestaly na mnie dzialac uzywki, ziolo, alko, zero fun

podczas brania lekow, tez bylo ‘gorzej’ , ale palenie thc bylo doraznym boosterem ( pewnie przez dopamine ) ktory powodowal, ze doraznie bylo super dobrze pewnie nawet lepiej niz przed pigulami ( co ciekawe babka psychiatra twierdzila, ze jak panu thc pomaga, to prosze sobie jarac… )

funkcje seksualna wylaczylo mi z dnia na dzien. niewiedzialem co sie dzieje, zaczalem sie dziwnie anhedonicznie czuc, tez nie widzialem co sie dzieje

pierwsza reakcja ? ide do psychiatry, no i zaczelo sie ‘leczenie’

wellbutrim 3miesiace - gowno , pogorszenie
trazodone 3m - gowno, pogroszenie

gdzies w miedzy czasie mialem jakis gorszy okres, bo zwolnilem sie z roboty , sam z siebie, + przeczytalem o ‘reinstatement’ i stwierdzilem ze wezme w malych dawkach fluoxetyne - skonczylo sie to totalnym crashem i pogorszeniem moich symptomow tak no bez przesady okolo trzykrotnie

doszly nowe symptomy : uczucie palacych sie plecow

potem sexuolog :

znany polski najbardziej znany nie bede z nazwiska wymienial, gosciu sie niby specjalizuje w PSSD , gowno o tym wie, zachowuje sie jakby pozjadal wszystkie rozumy, przepisal mi buspirone - mial autorytet jakis tam, to bralem 3x10mg przez 3 miesiace… rezultat - gowno

gosc dodatkowo chcial mnie wciagnac w psychoterapie 😜 JPRLD

potem stwierdzilem, ze skoro te leki mnie tak zalatwily, to niedotykam, no i teraz jestem jakichs 16 miesiacy od ostatniej tabsie fluo, tego buspironu ktory bralem przez 3 mce nie zaliczam juz do szkodliwych, wiec dla wlasnego lepszego poczucia licze czas nie od kad skonczylem brac buspiron ,ale od ostatniej tabsy fluo

potem androlog, tzn bylem u kilku, wiekszosc, jak wiekszosc konowalow to totalne osly, albo cie chca wrzucic na TRT, albo ( nie daj bog przy pssd ) podac inhibitor aromatazy

trafilem na lekarza ktory okazal jakies zainteresowanie i twierdzil ze zna sie na PFS i ze rozwiaze moje PSSD

5 miesiecy TRT
1 miesiac clomiphene
kilka dawek HMG, nie hcg, HMG

resultat : zero

na poczatku , kompulsywne proby ‘rozwiazania’ problemu PSSD, mialem duzo czasu, to siedzialem z AI, ksiazkami, fora , etc + tona suplementow

suplementy to totalny blad w PSSD, na to nie ma magic pilla choc jest cos co moim zdaniem pomaga, ale o tym zaraz

po drodze wzialem tabse DXM ( bo tam na jakims forum ktos sie tym leczyl ) i oczywiscie totalny crash i zalamka ze tyle czasu psu w dupe

po drodze byly jeszcze pelvic floor therapy, nie zaskzodzila, nic nie dalo
hyperbaric chamber, 30 sesji tlenowych w komorze hiperbarycznej
bylo tez na pewno wiele innych rzeczy o ktorych tu zapomnialem w tym momencie piszac ten post

potem przyszlo otrzezwienie , wchodze w totalnie czyste zycie

ktos tu pytal o starczewskiego, raz rozmawialemm byla to osoba ktora mowila z sensem, i na pewno zna ból zycia z PSSD, bo to jest piekło…

w miedzyczasie zebralo sie ‘konsylium’ psychiatrow i chcieli mnie leczyc low dose Naltrexone oraz agomelatyna, low dose naltrexone moze i komus pomoglo, ale to kolejna tzw modna metoda leczenia, kiedys kazdy mial autyzm, potem kazdy mial adhd , teraz kazdemu lecza stan zapalny mozgu przez low dose naltrexone, naszczescie mialem taka awersje do konowalow oraz lekow receptorowych ze sie dzieki bogu na to nie zdecydowalem

u mnie czyste zycie to

siłownia 3x per week, bieganie 1x per week
medytacja prawie codziennie
red light therapy, bylem sceptykiem, ale poczytalem, ustawienia pulsowania 40hz ,100hz skierowane na glowe, prawie codziennie to czesc mojego protokolu, w zyciu bys mnie na to nie mowil, ale bylem tak zdesperowany ze kupilem ta lampe, uzywalem przez miesiac i cos kliknelo, zamierzam uzywac tej lampy do konca zycia
dieta KETO - ja poszedlem w clinical keto , ponizej 20g wegli dziennie, jem tylko 2 posilki, pierwszy o 11 , potem o 16
od czasu do czasu robilem 3 dni postu
ZERO FAJEK
ZERO suplementow
ZERO alko
ZERO drugow
ZERO lekow
na pelvic floor i erekcje dobre jest High-Intensity Focused Electromagnetic (HIFEM) , w polsce to sie nazywa EMSELLA
moczenie twarzy w zimnej wodzie - mamalan dive reflex
zimny lud pod pachy na chwile codziennie
priorytetyzacja snu, ale taka totalna, tylko podczas snu mozna to PSSD wyregenrowac i tylko sen was z tego uratuje

nikt na pewno nie wie czym jest PSSD, ale imo troche jest tak ze system osoby z PSSD utrzymuje jakis totalnie slaby balance , dodatkowo balancuje sie w punkcie w ktorym masz PSSD, kazde zaklucenie tego systemu, kazdy szlug, kazda paczka czipsow z zabki, kazda tabsa suplementu , to wszystko jest interpretowane przez organizm jako zagrozenie i wchodzisz w fight or flight response, zamiast byc w stanie relaxu i wracac do normy

i teraz tak, jest taki gosc drWillPowers na reditcie polecam poczytac jego posty na temat jego teorii czym jest PSSD/PFS , glownie pisze o PFS, jest pewnie wiele fenotypow etc, ja juz tu tego nie bede opisywal, ten lekarz porobuje pomoc pacjentom przez wylaczenie im hormonow, co spowoduje ze metabolity hormonow ktore z powodu lekow nie zostaly wydalone z organizmu , wyjda z niego i byc moze po jakims czasie system wroci do normy
jest tez taka substancja jak calcium-d glucarate ktora te metabolity pomaga usuwac i wg Powersa, niektorym przypadkom moze ona pomoc, zaznaczam niektorym. Ja wzialem kiedys z ciekawosci tabletke tego 250mg i oczywiscie totalny crash. ale po jakims czasie cos mnie tknelo, i robie takie pulsy 2 dni po 250mg na dzien i potem tydzien przerwy, podczas tych dwoch dni jest ze mna b zle, potem wszystko sie regeneruje i jest mi lepiej i po kilku takich pulsach jest mi lepiej.

byc moze jest tez tak, i daje temu 50%, ze wyleczyl mnie po prostu czas i to calcium tu nie ma nic do rzeczy, natomiast jestem przekonany ze ‘czyste zycie’ bylo kolem zamachowym tego. byc moze jest tak ze przechodze jakis okres ‘window’ ktory juz dlugo trwa i wszystko sie zaraz zepsuje, kto to wie.

siegniecie po te gowniane leki to byl najwiekszy blad mojego zycia, skonczylo sie to dla mnie slabo, zakonczylo to moja kariere w jej szczycie ( dobrze ze duzo sie udalo do tego momentu to jest na czym jechac ) , zniszczylo to siec moich kontaktow bo na PSSD jestes totalnie aspoleczny, no i o malo nie wybralem najgorszej opcji czyli samobojstwa, i kazdemu mowie ze nie warto, warto wytrzymac, to gowno mija. znowu wstaje rano chce mi sie zyc, jest drive i jest parcie do robienia czegos w zyciu.

a i jeszcze taka uwaga : Ci ludzie ktorzy na forach pisza, ze nie mija im to przez 20 lat czy cos, nie jestem przekonany czy zyja czysto i nie biora jakichs innych tabsow

do ludzi ktorzy sobie mysla ze wezma leki i bedzie lepiej : nigdy tego nie robcie, zniszczycie sobie zycie, te leki sa rozdawane przez konowalow jak cukierki, ich dlugoterminowe skutki uboczne sa tragiczne i nieprzebadane ich mechanizmy sa nie znane, PRZESTRZEGAM !!!

trzeba stanac w prawdzie, jest jak jest, kazda taka tabletka SSRI to jest kredyt zaciagniety z przyszlosci za ktory przyjdzie wam zaplacic…

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 30.05.2026 o 17:11, shadow_no napisał(a):

Biore paroksetyne a mysle o bupoprionie albo mirtazapinie albo tranzodone

Znam te pierwsze dwa. Mają zupełnie inne, odmienne działanie. Zdecydowałeś się już na coś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

21 godzin temu, pssdmija napisał(a):

czesc kilka slow ode mniem bo obiecalem sobie ze zrobie taki post jak bedzie mi lepiej

po pierwsze : to mija, wiec na spokojnie ( ale moze dlugo trwac )

moja historia :

fluo przez 2y, voriotrexyna 2y, duloxetyna 3y

zawsze najmniejsza dawka, albo pol najmniejszej dawki, dopiero pod koniec brania duloxetyny wzialem wieksza niz minimalna dawke i to mnie zalatwilo

moje PSSD trwa juz 27 miesiecy, ale jestem juz w 80% fixed i teraz kazdego dnia czuje ze jest coraz lepiej

moje obiawy : klasyka pssd, low libido ( zero libido ), total anhedonia ( ja sie czulem jak robot ), shrinkage, anasthesia, ED, brak porannych erekcji, slabe erekcje manualne, brak erekcji psychogennych , bezsennosc, tragiczna bezsennosc, i totalne zdenerwowanie i frustracja ( bo jak nie masz neuro przekaznikow, to twoj orgaznim moze dzialac tylko na adrenalinie i jestes ciagle zdenerwowany ) a no i oczywiscie przestaly na mnie dzialac uzywki, ziolo, alko, zero fun

podczas brania lekow, tez bylo ‘gorzej’ , ale palenie thc bylo doraznym boosterem ( pewnie przez dopamine ) ktory powodowal, ze doraznie bylo super dobrze pewnie nawet lepiej niz przed pigulami ( co ciekawe babka psychiatra twierdzila, ze jak panu thc pomaga, to prosze sobie jarac… )

funkcje seksualna wylaczylo mi z dnia na dzien. niewiedzialem co sie dzieje, zaczalem sie dziwnie anhedonicznie czuc, tez nie widzialem co sie dzieje

pierwsza reakcja ? ide do psychiatry, no i zaczelo sie ‘leczenie’

wellbutrim 3miesiace - gowno , pogorszenie
trazodone 3m - gowno, pogroszenie

gdzies w miedzy czasie mialem jakis gorszy okres, bo zwolnilem sie z roboty , sam z siebie, + przeczytalem o ‘reinstatement’ i stwierdzilem ze wezme w malych dawkach fluoxetyne - skonczylo sie to totalnym crashem i pogorszeniem moich symptomow tak no bez przesady okolo trzykrotnie

doszly nowe symptomy : uczucie palacych sie plecow

potem sexuolog :

znany polski najbardziej znany nie bede z nazwiska wymienial, gosciu sie niby specjalizuje w PSSD , gowno o tym wie, zachowuje sie jakby pozjadal wszystkie rozumy, przepisal mi buspirone - mial autorytet jakis tam, to bralem 3x10mg przez 3 miesiace… rezultat - gowno

gosc dodatkowo chcial mnie wciagnac w psychoterapie 😜 JPRLD

potem stwierdzilem, ze skoro te leki mnie tak zalatwily, to niedotykam, no i teraz jestem jakichs 16 miesiacy od ostatniej tabsie fluo, tego buspironu ktory bralem przez 3 mce nie zaliczam juz do szkodliwych, wiec dla wlasnego lepszego poczucia licze czas nie od kad skonczylem brac buspiron ,ale od ostatniej tabsy fluo

potem androlog, tzn bylem u kilku, wiekszosc, jak wiekszosc konowalow to totalne osly, albo cie chca wrzucic na TRT, albo ( nie daj bog przy pssd ) podac inhibitor aromatazy

trafilem na lekarza ktory okazal jakies zainteresowanie i twierdzil ze zna sie na PFS i ze rozwiaze moje PSSD

5 miesiecy TRT
1 miesiac clomiphene
kilka dawek HMG, nie hcg, HMG

resultat : zero

na poczatku , kompulsywne proby ‘rozwiazania’ problemu PSSD, mialem duzo czasu, to siedzialem z AI, ksiazkami, fora , etc + tona suplementow

suplementy to totalny blad w PSSD, na to nie ma magic pilla choc jest cos co moim zdaniem pomaga, ale o tym zaraz

po drodze wzialem tabse DXM ( bo tam na jakims forum ktos sie tym leczyl ) i oczywiscie totalny crash i zalamka ze tyle czasu psu w dupe

po drodze byly jeszcze pelvic floor therapy, nie zaskzodzila, nic nie dalo
hyperbaric chamber, 30 sesji tlenowych w komorze hiperbarycznej
bylo tez na pewno wiele innych rzeczy o ktorych tu zapomnialem w tym momencie piszac ten post

potem przyszlo otrzezwienie , wchodze w totalnie czyste zycie

ktos tu pytal o starczewskiego, raz rozmawialemm byla to osoba ktora mowila z sensem, i na pewno zna ból zycia z PSSD, bo to jest piekło…

w miedzyczasie zebralo sie ‘konsylium’ psychiatrow i chcieli mnie leczyc low dose Naltrexone oraz agomelatyna, low dose naltrexone moze i komus pomoglo, ale to kolejna tzw modna metoda leczenia, kiedys kazdy mial autyzm, potem kazdy mial adhd , teraz kazdemu lecza stan zapalny mozgu przez low dose naltrexone, naszczescie mialem taka awersje do konowalow oraz lekow receptorowych ze sie dzieki bogu na to nie zdecydowalem

u mnie czyste zycie to

siłownia 3x per week, bieganie 1x per week
medytacja prawie codziennie
red light therapy, bylem sceptykiem, ale poczytalem, ustawienia pulsowania 40hz ,100hz skierowane na glowe, prawie codziennie to czesc mojego protokolu, w zyciu bys mnie na to nie mowil, ale bylem tak zdesperowany ze kupilem ta lampe, uzywalem przez miesiac i cos kliknelo, zamierzam uzywac tej lampy do konca zycia
dieta KETO - ja poszedlem w clinical keto , ponizej 20g wegli dziennie, jem tylko 2 posilki, pierwszy o 11 , potem o 16
od czasu do czasu robilem 3 dni postu
ZERO FAJEK
ZERO suplementow
ZERO alko
ZERO drugow
ZERO lekow
na pelvic floor i erekcje dobre jest High-Intensity Focused Electromagnetic (HIFEM) , w polsce to sie nazywa EMSELLA
moczenie twarzy w zimnej wodzie - mamalan dive reflex
zimny lud pod pachy na chwile codziennie
priorytetyzacja snu, ale taka totalna, tylko podczas snu mozna to PSSD wyregenrowac i tylko sen was z tego uratuje

nikt na pewno nie wie czym jest PSSD, ale imo troche jest tak ze system osoby z PSSD utrzymuje jakis totalnie slaby balance , dodatkowo balancuje sie w punkcie w ktorym masz PSSD, kazde zaklucenie tego systemu, kazdy szlug, kazda paczka czipsow z zabki, kazda tabsa suplementu , to wszystko jest interpretowane przez organizm jako zagrozenie i wchodzisz w fight or flight response, zamiast byc w stanie relaxu i wracac do normy

i teraz tak, jest taki gosc drWillPowers na reditcie polecam poczytac jego posty na temat jego teorii czym jest PSSD/PFS , glownie pisze o PFS, jest pewnie wiele fenotypow etc, ja juz tu tego nie bede opisywal, ten lekarz porobuje pomoc pacjentom przez wylaczenie im hormonow, co spowoduje ze metabolity hormonow ktore z powodu lekow nie zostaly wydalone z organizmu , wyjda z niego i byc moze po jakims czasie system wroci do normy
jest tez taka substancja jak calcium-d glucarate ktora te metabolity pomaga usuwac i wg Powersa, niektorym przypadkom moze ona pomoc, zaznaczam niektorym. Ja wzialem kiedys z ciekawosci tabletke tego 250mg i oczywiscie totalny crash. ale po jakims czasie cos mnie tknelo, i robie takie pulsy 2 dni po 250mg na dzien i potem tydzien przerwy, podczas tych dwoch dni jest ze mna b zle, potem wszystko sie regeneruje i jest mi lepiej i po kilku takich pulsach jest mi lepiej.

byc moze jest tez tak, i daje temu 50%, ze wyleczyl mnie po prostu czas i to calcium tu nie ma nic do rzeczy, natomiast jestem przekonany ze ‘czyste zycie’ bylo kolem zamachowym tego. byc moze jest tak ze przechodze jakis okres ‘window’ ktory juz dlugo trwa i wszystko sie zaraz zepsuje, kto to wie.

siegniecie po te gowniane leki to byl najwiekszy blad mojego zycia, skonczylo sie to dla mnie slabo, zakonczylo to moja kariere w jej szczycie ( dobrze ze duzo sie udalo do tego momentu to jest na czym jechac ) , zniszczylo to siec moich kontaktow bo na PSSD jestes totalnie aspoleczny, no i o malo nie wybralem najgorszej opcji czyli samobojstwa, i kazdemu mowie ze nie warto, warto wytrzymac, to gowno mija. znowu wstaje rano chce mi sie zyc, jest drive i jest parcie do robienia czegos w zyciu.

a i jeszcze taka uwaga : Ci ludzie ktorzy na forach pisza, ze nie mija im to przez 20 lat czy cos, nie jestem przekonany czy zyja czysto i nie biora jakichs innych tabsow

do ludzi ktorzy sobie mysla ze wezma leki i bedzie lepiej : nigdy tego nie robcie, zniszczycie sobie zycie, te leki sa rozdawane przez konowalow jak cukierki, ich dlugoterminowe skutki uboczne sa tragiczne i nieprzebadane ich mechanizmy sa nie znane, PRZESTRZEGAM !!!

trzeba stanac w prawdzie, jest jak jest, kazda taka tabletka SSRI to jest kredyt zaciagniety z przyszlosci za ktory przyjdzie wam zaplacic…

Dzieki ze sie dzielisz tak obszernie swoimi doświadczeniami zawsze to jakies wsparcie np. Dla mnie ze moze cos sie poprawi, co do tego czy brać leki czy nie na moim przykładzie mogę powiedzieć ze nie dałbym rady już bez, próbowałem sam znając wszystkie mechanizmy zaburzeń lękowych a to do jakiego stanu się doprowadziłem to do teraz dziękuje sobie że żyję i że trafiłem na oddział psychiatryczny (co nigdy bym nie pomyślał że się wydarzy) i wejście na wysokie dawki leku jakim była wenla pokazały jak bardzo żyłem od lat z całym napiętym ciałem, płytkim oddechem itd itd ale do czego zmierzam nie wiem czy akurat to ma ze sobą związek ale w lutym tego roku wszedłem gwałtownie na dietę keto max 20g węgli jadłem tłusto poczułem poprawę przez tydzień/dwa ale po miesiącu dostałem tak silnych lęków, niepokoju, dziwnych somatow a zaznaczam że byłem ciągle na wenli 225mg próbowałem wytrzymać kilka dni ale to rosło więc wróciłem do węgli, po miesiącu od powrotu na węgle dostałem takich fali zniechęcenia w mózgu czułem ogromną niechęć do wszystkiego aż mnie tak zgniatało to, tak kilka dni miałem i nagle się zorientowałem że przy masturbacji nie odczuwam w ogóle przyjemności z orgazmu, że coś jest zablokowane, pomyślałem że może mi się wydawało ale na drugi dzień to samo i zacząłem czytać o co chodzi no i od marca tego roku tkwię w tym syfie czyli raczej pssd i silna anheodnia, od tamtej pory wchodzę z wenli jestem już na 37mg ale poprawy brak był tylko jeden moment przy okolicy 180mg mogłem dostać erekcji przez porno czy wyobraźnię ale to chwile trwało i potem znowu nie mogłem aż do teraz, co prawda orgazm lekko już mam odczuwalny ale w porównaniu do tego jaki miałem zawsze przed tym stanem plus jaki miałem popęd mocny seksualny to to jest nic, więc uważam że u mnie keto + wysoka dawka wenli mogły mnie wprowadzić w ten stan ale to tylko moje domysły, licze się też z tym że zejście z leku wiąże się z ponownym powrotem silnych stanów lękowych z którymi znowu mogę sobie nie poradzić ale liczę się z tym i bycie na wenli na pewno nie odwróci tego stanu.. życzę każdemu dużo siły i wiary w lepsze jutro bo we mnie od marca tego roku coś zgasło kompletnie przez ten stan nie jestem już sobą ani tym kim byłem wcześniej 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 11.07.2026 o 21:59, pssdmija napisał(a):

czesc kilka slow ode mniem bo obiecalem sobie ze zrobie taki post jak bedzie mi lepiej

po pierwsze : to mija, wiec na spokojnie ( ale moze dlugo trwac )

moja historia :

fluo przez 2y, voriotrexyna 2y, duloxetyna 3y

zawsze najmniejsza dawka, albo pol najmniejszej dawki, dopiero pod koniec brania duloxetyny wzialem wieksza niz minimalna dawke i to mnie zalatwilo

moje PSSD trwa juz 27 miesiecy, ale jestem juz w 80% fixed i teraz kazdego dnia czuje ze jest coraz lepiej

moje obiawy : klasyka pssd, low libido ( zero libido ), total anhedonia ( ja sie czulem jak robot ), shrinkage, anasthesia, ED, brak porannych erekcji, slabe erekcje manualne, brak erekcji psychogennych , bezsennosc, tragiczna bezsennosc, i totalne zdenerwowanie i frustracja ( bo jak nie masz neuro przekaznikow, to twoj orgaznim moze dzialac tylko na adrenalinie i jestes ciagle zdenerwowany ) a no i oczywiscie przestaly na mnie dzialac uzywki, ziolo, alko, zero fun

podczas brania lekow, tez bylo ‘gorzej’ , ale palenie thc bylo doraznym boosterem ( pewnie przez dopamine ) ktory powodowal, ze doraznie bylo super dobrze pewnie nawet lepiej niz przed pigulami ( co ciekawe babka psychiatra twierdzila, ze jak panu thc pomaga, to prosze sobie jarac… )

funkcje seksualna wylaczylo mi z dnia na dzien. niewiedzialem co sie dzieje, zaczalem sie dziwnie anhedonicznie czuc, tez nie widzialem co sie dzieje

pierwsza reakcja ? ide do psychiatry, no i zaczelo sie ‘leczenie’

wellbutrim 3miesiace - gowno , pogorszenie
trazodone 3m - gowno, pogroszenie

gdzies w miedzy czasie mialem jakis gorszy okres, bo zwolnilem sie z roboty , sam z siebie, + przeczytalem o ‘reinstatement’ i stwierdzilem ze wezme w malych dawkach fluoxetyne - skonczylo sie to totalnym crashem i pogorszeniem moich symptomow tak no bez przesady okolo trzykrotnie

doszly nowe symptomy : uczucie palacych sie plecow

potem sexuolog :

znany polski najbardziej znany nie bede z nazwiska wymienial, gosciu sie niby specjalizuje w PSSD , gowno o tym wie, zachowuje sie jakby pozjadal wszystkie rozumy, przepisal mi buspirone - mial autorytet jakis tam, to bralem 3x10mg przez 3 miesiace… rezultat - gowno

gosc dodatkowo chcial mnie wciagnac w psychoterapie 😜 JPRLD

potem stwierdzilem, ze skoro te leki mnie tak zalatwily, to niedotykam, no i teraz jestem jakichs 16 miesiacy od ostatniej tabsie fluo, tego buspironu ktory bralem przez 3 mce nie zaliczam juz do szkodliwych, wiec dla wlasnego lepszego poczucia licze czas nie od kad skonczylem brac buspiron ,ale od ostatniej tabsy fluo

potem androlog, tzn bylem u kilku, wiekszosc, jak wiekszosc konowalow to totalne osly, albo cie chca wrzucic na TRT, albo ( nie daj bog przy pssd ) podac inhibitor aromatazy

trafilem na lekarza ktory okazal jakies zainteresowanie i twierdzil ze zna sie na PFS i ze rozwiaze moje PSSD

5 miesiecy TRT
1 miesiac clomiphene
kilka dawek HMG, nie hcg, HMG

resultat : zero

na poczatku , kompulsywne proby ‘rozwiazania’ problemu PSSD, mialem duzo czasu, to siedzialem z AI, ksiazkami, fora , etc + tona suplementow

suplementy to totalny blad w PSSD, na to nie ma magic pilla choc jest cos co moim zdaniem pomaga, ale o tym zaraz

po drodze wzialem tabse DXM ( bo tam na jakims forum ktos sie tym leczyl ) i oczywiscie totalny crash i zalamka ze tyle czasu psu w dupe

po drodze byly jeszcze pelvic floor therapy, nie zaskzodzila, nic nie dalo
hyperbaric chamber, 30 sesji tlenowych w komorze hiperbarycznej
bylo tez na pewno wiele innych rzeczy o ktorych tu zapomnialem w tym momencie piszac ten post

potem przyszlo otrzezwienie , wchodze w totalnie czyste zycie

ktos tu pytal o starczewskiego, raz rozmawialemm byla to osoba ktora mowila z sensem, i na pewno zna ból zycia z PSSD, bo to jest piekło…

w miedzyczasie zebralo sie ‘konsylium’ psychiatrow i chcieli mnie leczyc low dose Naltrexone oraz agomelatyna, low dose naltrexone moze i komus pomoglo, ale to kolejna tzw modna metoda leczenia, kiedys kazdy mial autyzm, potem kazdy mial adhd , teraz kazdemu lecza stan zapalny mozgu przez low dose naltrexone, naszczescie mialem taka awersje do konowalow oraz lekow receptorowych ze sie dzieki bogu na to nie zdecydowalem

u mnie czyste zycie to

siłownia 3x per week, bieganie 1x per week
medytacja prawie codziennie
red light therapy, bylem sceptykiem, ale poczytalem, ustawienia pulsowania 40hz ,100hz skierowane na glowe, prawie codziennie to czesc mojego protokolu, w zyciu bys mnie na to nie mowil, ale bylem tak zdesperowany ze kupilem ta lampe, uzywalem przez miesiac i cos kliknelo, zamierzam uzywac tej lampy do konca zycia
dieta KETO - ja poszedlem w clinical keto , ponizej 20g wegli dziennie, jem tylko 2 posilki, pierwszy o 11 , potem o 16
od czasu do czasu robilem 3 dni postu
ZERO FAJEK
ZERO suplementow
ZERO alko
ZERO drugow
ZERO lekow
na pelvic floor i erekcje dobre jest High-Intensity Focused Electromagnetic (HIFEM) , w polsce to sie nazywa EMSELLA
moczenie twarzy w zimnej wodzie - mamalan dive reflex
zimny lud pod pachy na chwile codziennie
priorytetyzacja snu, ale taka totalna, tylko podczas snu mozna to PSSD wyregenrowac i tylko sen was z tego uratuje

nikt na pewno nie wie czym jest PSSD, ale imo troche jest tak ze system osoby z PSSD utrzymuje jakis totalnie slaby balance , dodatkowo balancuje sie w punkcie w ktorym masz PSSD, kazde zaklucenie tego systemu, kazdy szlug, kazda paczka czipsow z zabki, kazda tabsa suplementu , to wszystko jest interpretowane przez organizm jako zagrozenie i wchodzisz w fight or flight response, zamiast byc w stanie relaxu i wracac do normy

i teraz tak, jest taki gosc drWillPowers na reditcie polecam poczytac jego posty na temat jego teorii czym jest PSSD/PFS , glownie pisze o PFS, jest pewnie wiele fenotypow etc, ja juz tu tego nie bede opisywal, ten lekarz porobuje pomoc pacjentom przez wylaczenie im hormonow, co spowoduje ze metabolity hormonow ktore z powodu lekow nie zostaly wydalone z organizmu , wyjda z niego i byc moze po jakims czasie system wroci do normy
jest tez taka substancja jak calcium-d glucarate ktora te metabolity pomaga usuwac i wg Powersa, niektorym przypadkom moze ona pomoc, zaznaczam niektorym. Ja wzialem kiedys z ciekawosci tabletke tego 250mg i oczywiscie totalny crash. ale po jakims czasie cos mnie tknelo, i robie takie pulsy 2 dni po 250mg na dzien i potem tydzien przerwy, podczas tych dwoch dni jest ze mna b zle, potem wszystko sie regeneruje i jest mi lepiej i po kilku takich pulsach jest mi lepiej.

byc moze jest tez tak, i daje temu 50%, ze wyleczyl mnie po prostu czas i to calcium tu nie ma nic do rzeczy, natomiast jestem przekonany ze ‘czyste zycie’ bylo kolem zamachowym tego. byc moze jest tak ze przechodze jakis okres ‘window’ ktory juz dlugo trwa i wszystko sie zaraz zepsuje, kto to wie.

siegniecie po te gowniane leki to byl najwiekszy blad mojego zycia, skonczylo sie to dla mnie slabo, zakonczylo to moja kariere w jej szczycie ( dobrze ze duzo sie udalo do tego momentu to jest na czym jechac ) , zniszczylo to siec moich kontaktow bo na PSSD jestes totalnie aspoleczny, no i o malo nie wybralem najgorszej opcji czyli samobojstwa, i kazdemu mowie ze nie warto, warto wytrzymac, to gowno mija. znowu wstaje rano chce mi sie zyc, jest drive i jest parcie do robienia czegos w zyciu.

a i jeszcze taka uwaga : Ci ludzie ktorzy na forach pisza, ze nie mija im to przez 20 lat czy cos, nie jestem przekonany czy zyja czysto i nie biora jakichs innych tabsow

do ludzi ktorzy sobie mysla ze wezma leki i bedzie lepiej : nigdy tego nie robcie, zniszczycie sobie zycie, te leki sa rozdawane przez konowalow jak cukierki, ich dlugoterminowe skutki uboczne sa tragiczne i nieprzebadane ich mechanizmy sa nie znane, PRZESTRZEGAM !!!

trzeba stanac w prawdzie, jest jak jest, kazda taka tabletka SSRI to jest kredyt zaciagniety z przyszlosci za ktory przyjdzie wam zaplacic…

Fajnie ze sie podzieliłeś swoją historią i przemyśleniami. To życie w czystości , o którym wspomniałeś to chyba jest kru problemu. Tylko nie łatwe do wprowadzenia w życie 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×