Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
werolka

głupawy problem z facetami

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich.

Chciałam się coś poradzić, może wiecie do czego to zaliczyć...Ja akurat stwierdziłam ze to jakieś uzależnienie chyba, bo bez tego uczucia świat jest szary, nudny, bez sensu, bez celu...

A może to natręctwo.

Chciałabym z czystej ciekawosci dowiedziec ie co ...

Życ sie akurat z tym już nauczyłam, ale było cieżko...

 

Chodzi o moją manię na punkcie facetów.Chodzi o ich zainteresowanie i moje zainteresowanie kimś...Potrafię żyć aktywnie z werwą do zycia, tylko wtedy, gdy któryś mi sie podoba a jeszcze lepiej gdy odczuwam,ze ktoś też mnie bardzo lubi, niekoniecznie musi za mną "latać"...Tak poprostu, jakbym musiała odczuwać to podniecenie, burzę hormonów, zaurczenie, pociąg bo inaczej jak kwiat bez wody, usycham...

Najgorsze jest to, ze wcale nie musi to byc nic realnego...Mam wyobraznie jak pisarz, gorzej z działaniem, to to akurat i nawet czasem dobrze, bo z moimi ciągotkami niejeden związek bym rozwaliła.

 

Jak nikt mi sie nie podoba jest szaro, brzydko...A te moje zauroczenia i tak w koncu mijają.

Najwięcej miałam z tym problemów jak byłam przed 20stką, bo dodatkowo byłam strasznie niesmiała a zdawało mi sie ze wszystcy widzą co czuję do kogos i chciałam się schowac pod ziemię.

 

Trudno mi sie z tym żyło, trwało trochę zanim sie nauczyłam jak sobie z tym radzić. Co gorsze, bywam nawet strasznie zazdrosna o inne kobiety, szczególnie jesli są bardziej ładne, wygadane, przedsiębiorcze odemnie, odczuwam to tak jakby zabierały mi tlen do życia.

 

Teraz jestem w pracy, gdzie mam "swoich" facetów. Nauczyam się juz nawet ze co niektrzy mają mnie tam za swojego najlepszego rodzynka, to taka symbioza, oni sa dla mnie ja dla nich.

To chyba jakaś chora mania :mrgreen:

Podswiadomie czuję, ze to nie jest normalne chyba.

Strasznie lubie wyobrazac sobie jakiś romans z kimś kto mi się podoba (nic mnie nie obchodzi czy to jest mozliwe i tak nikogo nie zaczepię sama) taka dawka emocji jest dla mnie jak kawa, drink, napoj energetyczny.

 

Nie mówię już że jestem w związku 7 lat. Miewam wyrzuty ze tak myslę o innych jak powinnam o swoim facecie, ale nie umiem tego zmienić. :?

Faceta nie zdradziłam.Fizycznie nie. Bo na szceescie nie było ku temu okazji. Daremna jestem.

Myśle też po cichu że moje głupawki moga mieć zródło w braku ojca, ale nie każda tak ma więc to może być marne wytłumaczenie. Pewniejsze by było, ze mam geny po ojcu. Nie ma czego zazdrościć.

 

Moze mi ktoś pomóc to zrozumieć?

Jestem normalne?

 

-- 25 lis 2011, 15:15 --

 

a...zapomniałam dodat...mam chyba coś z nerwica natręctw, czasem, nie zawsze, mam tiki, które mnie denerwują, szczególnie jak siedzę, czytam, piszę, stoje. Moze to jakiś zwiazek ma?

Tiki mialam od zawsze, czasem tylko na dłuzej znikaly.

Po treningach, bieganiu, jedzie rowerem.

(aktualnie nie mam kiedy sportu uprawiać, pracując 250 h na miesiac :-| )

 

-- 25 lis 2011, 15:23 --

 

rozdrapywanie kciuków to już norma, ledwo siąde gdzieś to albo trzepie nogami wyprawiam cuda z palcami albo dłubię skórki od palców.

Wkurza mnie to. Palęteż ale to i tak nic nie pomaga.

 

Od kiedy zaczełam łazic do pracy to sie nasiliło. Co dziwne wcale nie uważam pracy za nazbyt stresującej...Chyba że chodzi o zarobiek, smiechu warty, az wstyd.

 

-- 25 lis 2011, 15:24 --

 

ostatnio miałam dwa razy palpitację jakies , ale już nie wróciły, a wczoraj na nocce siedząc dostałam jakichś drgawek przy czym wogóle nie było mi zimno.

 

Skoncze w wariatkowie :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

werolka, myślę, że Twoje myśli to nie żadna mania. Każda kobieta lubi być podziwiana i doceniana, bo wtedy dostaje skrzydeł. Szczególnie, gdy czuje się adorowana przez mężczyzn. Myślę jednak, że Twoja euforia w sytuacji zwrócenia na Ciebie uwagi przez panów, przy jednoczesnym spadku nastroju, kiedy inne kobiety są bardziej atrakcyjne dla mężczyzn od Ciebie, wynika z zaniżonego poczucia własnej wartości. Kiedy ktoś Cię powydziwia, jest OK, czujesz się dowartościowana. Kiedy nikt nie przejawia zainteresowania Tobą, tracisz entuzjazm. Takie zachowanie wskazuje na nieadekwatną, chwiejną i niską samoocenę, zależną od opinii innych. Na temat niskiej samooceny możesz przeczytać tutaj:

 

http://portal.abczdrowie.pl/samoocena

http://portal.abczdrowie.pl/niska-samoocena

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziękuję , zaraz przeczytam :)

myslę jednak, ze nie powinnam odczuwac tego doła psychicznego jak jakis samobójca, a tak mam...a niska samoocene też mam, wiem, nijak nie udaje mi sie tego zmienić...Nawet jak cos robie dobrze wisi mi wewnątrz głowy; i tak zaraz cos zepsujesz, nigdy nie jest idealnie, po dniu zawsze jest noc.a ja chociażby w związku ze swoją niesmialościa czuje do siebie ODRAZE.

Co najlepsze, potrafię przewidywac niekiedy przyszłosc w sensie co tez złosliwego sie wydarzy i zazwyczaj zgaduję (nie jestem jasnowidzem, chyba z doswiadczenia mi sie to bierze) , szkoda ze nie umiem przepowiadac fajnych rzeczy..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

werolka, jest takie powiedzenie, że jeżeli człowiek nastawi się pozytywnie, przyciąga do siebie pozytywnych ludzi i sytuacje. Kiedy nastawiasz się i oczekujesz tylko tego, co przykre, nieudane, niestety "proroctwo" się sprawdza. Funkcjonujesz chyba na zasadzie samospełniającego się proroctwa, tzn. oczekujesz złego i dostrzegasz tylko to, co niekorzystne w rzeczywistości, ignorując to, co pozytywne - w ten sposób Twoje myśli i przekonania co do rzeczywistości się potwierdzają, utwierdzając Cię mocniej w przekonaniu, że w życiu to ogólnie jest kiepsko. A to nieprawda. Ze względu na Twoją niską samoocenę "wykrzywił się" Twój sposób myślenia. Życie nie jest "czarne" albo "białe", nie jest też idealne...

 

O tym, jak walczyć z niską samooceną, możesz przeczytać tutaj: http://portal.abczdrowie.pl/jak-podniesc-poczucie-wlasnej-wartosci

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

werolka psychoanalitykiem nie jestem ale zgadzam się w pełni z przedmówcą. Niskie poczucie własnej wartości to trucizna która zatruwa Nasze relacje z innymi. Twoją sytuację postrzegam jako neurotyczną potrzebę miłości bodącą sposobem na pokonanie lęku podstawowego którym związany jest z niską samooceną. Jeżeli ma się niskie poczucie własnej wartości powątpiewa się w swoje zdolności obrony przed tym wszystkim co nam w świecie zagraża. Powstaje lęk pierwotny. W takiej sytuacji miłość może stać się mechanizmem obronnym w myśl maksymy: "jeżeli mnie kochasz nie skrzywdzisz mnie". Nieustająca potrzeba realnej lub wyobrażeniowej miłości daje poczucie bezpieczeństwa. Prowadzi jednak często do nerwicy gdyż osoba która ma niską samoocenę nigdy do końca nie wierzy że na miłość zasługuje i boi się jej utraty. Tak powstają dwie antagonistyczne siły mogące rodzić nerwicę: pragnienie i obawa. Zazdrość,dłubanie skórek w palcach, kołatanie serca itp. mogą być wyrazem starcia tych dwóch sił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×