Skocz do zawartości
Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!


magdasz

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem co chce napisać jak się można tu wyjęczeć, to mam dość tego stanu niepokju, napięcia które cały czas gdzieś się tam unosi, którego nie rozumiem. Podczas rozmawiania przebywania z ludźmi, jakby mi było nei wygodnie czy cos. To że mnie plecy bolą jeszcze trochę i strzelają, chociaż chodze 3 razy w tygodniu na basen i ćwicze codziennie na drabinkach. Nie lubie ludzi ale chciałbym się czuć w ich towarzystwie normalnie, chce być sobą, chciałbym poczuć taką prawdziwą wolność chociaż prze chwile. Nie wiem czy kogokolwiek to obchodzi tutaj ale fajnei jest tak poprostu wyżalić, jeszcze przydałby mi się worek bokserski w domu i rękawice to mógłbym się dzisiaj wyżyć, to pomaga odetchnąć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

beznadziejnie żałosna ze mnie istota... aż wstyd żyć :(

..też się tak czuję :cry:

 

Tylko po co tak sobie wmawiać? Im dłużej i intensywniej to powtarzasz i o tym myślisz, tym bardziej staje się to Twoją prawdą/sposobem przeżywania.

Nie lepiej stwierdzić: jestem silna, mogę czuć się niepewnie, mogę popełniać błędy, ale jestem silna, bo mimo wszystko idę do przodu? Spróbuj ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja staram się, ale nie umiem się odpędzić od tego pesymizmu, czuję to całą sobą, cokolwiek już robie, gdy się zmuszę to wku*wiam się nad tym, płączę z bezsilności, wszystko mnie denerwuje, czynności, ludzie a ja nienawidzę być taka, w czwartek idę do P. poproszę ozmianę leków,

takie myśli, że jest beznadziejnie jest w moich myślach non stop, jak je wypędzieć? ja nie mam pomysłu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

amelia83, nie ma na to innej recepty, jak spychać te negatywne myśli na swój temat i zastępować je pozytywnymi. To trudne i jest ciężko, ale nie jest niewykonalne. Na początku na siłę, niech będzie nawet sztucznie, ale staraj się dokonywać zamiany każdej nieprzychylnej sobie myśli na tę pozytywną. Z czasem będzie to wychodzić bardziej naturalnie. Im dłużej powtarza się jakąś czynność, tym silniej ona wchodzi w nawyk. A ten jest chyba wart wysiłku. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nube, dziękuję bardzo, będę się starała bo zaley mi na pozytywnej zmianie

 

To już połowa sukcesu, jak Ci zależy i zamierzasz się starać! :D Sama też zaczynam, więc w kwestii zmiany nastawienia do siebie, wspieram i mam nadzieję, że nam obydwu uda się choć odrobinę, na dobry początek. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

amelia83, kiedy mam jazdy, też się tak czuję. I żadne pozytywne myślenie mi wtedy nie wychodzi. Leżę bezradna, zamulona, spięta i trzęsę się, aż kości trzeszczą, żołądek wariuje, we łbie karuzela, i mam ochotę wtedy wyć, walić w ścianę, opiertolić kogoś i żałośnie jęczeć o tym, jak mi źle. Dopiero, jak deko odpuszcza, zaczynam myśleć jaśniej i staram się uruchomić pozytywne myślenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Już dawno nie uciekałam gdy było mi za dobrze, a może dawno nie było mi dobrze więc nie musiałam uciekać? Coś co brałam za sukces, sukcesem nie było, dopiero teraz mogę to skonfrontować. Mam ochotę nakrzyczeć na siebie, stare schematy znów mnie pochłaniają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brat zrezygnował z pracy.Siedzi w Wawie i chleje.Wróci pewnie jak mu się kasa na picie skończy i w domu będzie siedział do późnej wiosny.Piję z moją dawną koleżanką,prostytutką.Boję się.Mogą go okraść,pobić.Ma tableta ze sobą ode mnie jak go ukradną to przez trzy lata będę płaciła rachunki za nic bo jest na abonament.Brat ma 46 lat i zero rozumu.Dzieli nas 200 km,a ja się denerwuję.Nic go nie obchodzi.Pójdę na staż to zamiast sobie odłożyć będę musiała oddawać na jedzenie,rachunki,a ten będzie spał do wieczora,narzekał i upijał się.Wszystkiego mi się odechciewa.Tylko głód może mnie uratować i pomóc to przetrwać.

 

-- 05 lis 2012, 19:45 --

 

Poza tym mój drugi brat ma guza mózgu z którym nie da się nic zrobić.Boję się po śmierci Krzysia.

 

Siostra ma nas w dupie bo kupiła sobie domek na działce we wsi.Stracę kontakt z moją chrześniaczką.

 

Brat schizofrenik ciągle mówi do siebie i chwilami jest nie do zniesienia.

 

Przepraszam coś we mnie pęka :why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak ja chcę przeżyć życie, jak jedna uwaga od kogoś, kogo ledwo znam na temat czegoś głupiego powiedzmy, co zrobiłam, od razu potrafi zburzyć cały mój pogląd na świat i najchętniej bym się walała po podłodze krzycząc, że przepraszam, iż jestem, kim jestem- żałosne i męczące. Dwie mnie siedzą w środku- jedna wiecznie upokorzona, z poczuciem winy, pragnąca jak najmniej się wyróżniać, a druga nieogarnięta, żartobliwa, neurotyczna, krzykliwa, bez tabu- i tak się obie żrą, a samopoczucie zależy od tego, którą kto połechce...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Keji, wczoraj też dostałam po nosie i jeszcze usłyszałam, że taki "kopniak" ma mi pomóc. Niestety zdecydowanie nie czas na to był i zaliczyłam nieplanowaną jazdę.

Musimy kierować się tym, że nie każdy zna nas na wylot i potrafi przewidzieć skutki swoich czynów czy słów. Bo wielu z nas mówi: "a co mi tam, olać to...", a potem przeżywa każde przykre słowo, kombinuje, jak powinien zareagować i ogólnie się zadręcza. A potem słyszymy: MA PANI NERWICĘ :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×