Skocz do zawartości
Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!


magdasz

Rekomendowane odpowiedzi

Dzięki za wsparcie,nie spodziewałam się takich odpowiedzi,gdyż z reguły na forach ludzie wolą po mnie jechać,niż mnie zrozumieć. Myślałam że i tu tak będzie(przyszła sobie jakaś panienka i ma się za nie wiadomo kogo,bo ma wykształcenie i w dodatku pełną roszczeń postawę). Fakt,studia to fabryka bezrobotnych,ale ja mam ukończony raczej ścisły kierunek,tyle tylko że jeśli chodzi o tę moją dziedzinę to rynek się wysycił,zwłaszcza dla kobiet w tej branży nie ma raczej świetlanej przyszłości. Szkoda że mając 19 lat nie miałam tego rozumu co teraz,inaczej pokierowałabym swoją edukacją,karierą,no ale trudno przewidzieć jak będzie za kilka lat.

Muszę się chyba zaczepić w jakimś miejscu,które mi się spodoba,myślałam o kelnerowaniu-mam w tym doświadczenie,lubiłam to zajęcie,no i praca napewno nie jest taka jak na kasie w markecie. I cały czas szukać tam,gdzie powinnam pracować.

Moja matka ma takie założenie,że nie ważne czy mi się podoba zawód,czy mu podołam-idź,wyrobisz się(w sensie zmienisz na bardziej wyszczekaną),poświęcisz się temu,będzie dobrze. No już widzę jak się ,,wyrabiam" w obozie pracy,gdzie każdy na mnie się drze i sobie nie radzę,zwłaszcza że jestem niezbyt pewna siebie i nieśmiała w kontaktach z konfliktowymi ludźmi. Właśnie parę dni temu miałam fajną propozycję,przeszłam rozmowę kwalifikacyjną,i chcieli mnie przyjąć,ale musiałabym robić dodatkowy kurs. Wiem,że mój poziom jest za niski nawet na uczestniczkę tego kursu,i wolę być bezrobotna niż udawać najmądrzejszą a w razie czegoś przez maskowanie moich niewystarczających kompetencji mieć na sumieniu kogoś,bo to bardzo odpowiedzialna praca. I tak powiedziałam w domu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ruda-grazyna, Nie martw się. Ja też nie jestem tu długo i w sumie moje obawy się potwierdziły. Czasami na tym forum też można się dobić jakimiś wypowiedziami.

 

Kelnerowanie jeśli Ci się podoba to genialny pomysł - przede wszystkim masz szanse zarobic więcej niż jako pielęgniarka, bo nie oszukujmy się, dobra kelnerka jak trafi do fajnej knajpy gdzie przyzwoicie rozlicza się napiwki wyjdzie znacznie lepiej finansowo. A jeszcze jak masz do tej pracy chęć, to już w ogóle nie ma o czym mówić.

 

Niestety robienie tego co się nie lubi na dłuższą metę zabija kreatywność, chęć rozwoju. Po prostu nie warto, bo życie masz jedno i jest Twoją własnością. Podobnie jak leki psychotropowe i terapie, czemu dowiodły badania, że stosowane długo upośledzają zdolność samodzielnego przezywyciężania problemów, kluczową w przetrwaniu gatunku ludzkiego. ;)

 

Większość ludzi ze studiami ma prawo czuć się oszukana. Kilka lat temu ja byłem po skończonym technikum, a w mojej firmie pracownikiem był doktorant UJ, w dodatku za grosze, dorabiał sobie do marnej pensji. Logiki brak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To ja Ci powiem,że przyjaźniłam się z dziewczyną,która skończyła mój kierunek i jednocześnie studiowała prawo. Ma znajomości a przez to propozycje pracy w jednej jak i drugiej dziedzinie,mogłaby mieć fajną robotę,złapać doświadczenie,to ona woli stać jako hostessa w marketach,bo obraża ją praca po znajomości.

No właśnie,niby mam jedno życie i powinnam je przeżyć tak jak chcę,ale cóż z tego,skoro bez pomocy innych nie dojdę do tego stanowiska,które chcę wykonywać :( poza tym czuję się uzdolniona artystycznie,ale z tego nie da się żyć przecież. Nawet nie wiem,jak zacząć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jednak troche w tym racji jest ze lepiej cos robic niz nic. To zawsze jakas motywacja, zdobywanie doswiadczenia nawet na kasie. Pracodawcy tez patrza troche inaczej na osoby, ktore pracuja, bo wiedza ze takie osoby chca cos robic, maja motywacje do pracy. Nie ma idealnej pracy, w kazdej pracy po kilku latach albo i nawet m-cach, dniach czlowiek robi rutynowe pewne rzeczy, nie ma juz do tego takie zapalu i checi. Niestety, place tez nie sa w Pl najlepsze, raczej marne w wiekszosci zawodow, ale za granica jest podobnie. Nikt nie pracuje dla przyjemnosci a dla pieniedzy zeby miec za co zyc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Meg1985,

zapewniam cie ze tylko praca i pracuj za marne pieniadze nie ma nic wspólnego z socjalizmem , raczej ma wiele wspólnego z wolnym rynkiem i drapieżnym kapitalizmem a komunizm i w jego nastepstwie socjalizm został wymyślony właśnie w kontrze do tych tez pracuj po 12 godzin na dobe, za marna stawke, bez kodeksu pracy w piatek ,swiatek a wolny rynek wszytko wyrówna, jak się ma studia nie powinno sie mylic takich pojec, radze sie doszkolic.

 

mi osobiscie smutno, była u mnie kolezanka , kolega tez był poszli z godzine temu a mi jakos tak cos ech, nawet do knajpy nie chciało mi sie iśc ,ale ogarnełam mieszkanie , posprzatane na cacy przynajmniej tyle i cos jakby dalej mysle, jutro impreza, kolega ma pomnie przyjechac i jedziemy dalej , a ja ciagle rozmysłam dzisiaj...o...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to jest jeden z tych gorszych dni. niby tamte burze są już za mną, tamta bierność i bezczynność, a jednak... znowu nie potrafię.

myśli samobójcze są najgorsze, kiedy nie pojawiają się w silnych depresyjnych, ale na sucho. mam ochotę pobić siebie, a potem wrócić do normalnego życia, do punktu, w którym znów postanowiłam się wycofać.

 

kurczę, jest mi tak ciężko

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja sie nie moge pogodzic, ze depresja zabrala mi jedyne plusy jakie mialem. Czuje sie najbardziej pechowym czlowiekiem na swiecie. Znajdzcie mi gorszego mezczyzne: jestem niski, mam odstajace uszy, duzy nos, krzywy zgryz. Pieknie, co! Moim atutem byla wysportowana sylwetka, inteligencja, poczucie humoru i sprawnosc seksualna. Depresja i leki zabraly i to. Teraz jestem niskim, grubym, brzydkim, impotentem. Czekam na cwaniaka co powie, ze nie jest tak zle!!!!!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba oba.Po prostu widzę że nie ma sensu próbować.Nigdy nie osiągne tego o czym marze,nigdy nie będę tym kim chciałem być,nie będę wygladał tak jak bym chciał,nie będę miał życia o jakim marze.Gorzej...nawet normalnego życia jak wszyscy nie będę miał.Samotny,kiepski student zmieni się kiedyś w samotnego kiepsko opłacanego pracownika,jeśli w ogóle znajdę pracę.Jestem cholernie zmęczny,całe życie próbuje się zmienić i to nic nie dało.Już nie chce,nie mam siły po prostu.

 

Zdaję się że głownym powodem tego wszystkiego jest to że uważam że moje życie nie ma żadnej wartości.Żyje byle jak,nie dbam swoje życie i szczęście bo czuję że nie mam żadnej wartości i że po prostu nie warto się starać,troszczyć,dbać o coś tak małego i bezwartościowego jak moje życie.

 

Nie wiem,nie rozumiem jak inni potrafią dbać i cieszyć się swoim życiem.Znaczy rozumiem sportowców,jakichś biznesmenów,celebrytów,polityków że dbają o siebie,ich życie coś znaczy,są kimś.Ale nie potrafie być takim szarakiem,żałosnym przeciętniakiem i jednocześnie wierzyć że moje życie i ja coś znacze.Nie umiem,czy nie chce się strać o coś tak błahego i bezwartościowego jak moje życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zarejestrowałem się tutaj, aby znaleźć jakąś pomoc poza lekarzem, jednak przez cały czas nie potrafiłem zmusić się do odezwania się na tym forum. Dzisiaj jednak czuję się tragicznie. Samotność, bezsilność i beznadzieja tak mnie przytłaczają, że powróciły myśli samobójcze, których nie miałem już prawie półtora roku. Chciałbym już nigdy ich nie mieć, a jednak sprawdzałem dzisiaj sposoby na zakończenie swojego życia. Sznur odpada, próbowałem i nie potrafiłem, siedząc na drzewie, z pętlą na szyi, skoczyć aby zrobić to czego pragnąłem. Próbowałem wbić sobie nóż w serce, ale to tylko brzmi romantycznie, w rzeczywistości skończyłem z niewielkim rozcięciem między żebrami. Tak było dwa lata temu. Teraz czytałem o tabletkach. Nie będę pisał tutaj szczegółów, ale: łatwo dostępny lek -> pomnożyłem dawkę określaną jako krytyczną razy pięć, obliczyłem ilość potrzebnych tabletek. Do tego pomyślałem jeszcze o alkoholu...

 

Wiem, że tego nie zrobię, na pewno nie dzisiaj. Jutro może kupię tabletki, ale też tego nie zrobię. Nienawidzę swojego życia, ale wciąż jest coś co blokuje mnie od pozbawienia się go, mimo że budzę się każdego ranka z jednym tylko pragnieniem - umrzeć.

Skoro już wspomniałem o alkoholu, to dodam jeszcze, że znowu zaczynam więcej pić. Nigdy nie przesadzałem z tym, oprócz trzech razy. Dwa z nich poprzedzały próbę samobójczą, trzeci raz upiłem się po nieudanej próbie.

Czwarty raz był wczoraj. Dostałem wypłatę za pracę w wakacje, kupiłem butelkę wina i wypiłem ją sam, zamknięty w pokoju. Nie lubię pić, ani nie lubię smaku alkoholu, ale kiedy się upiję, to czuję się lepiej. Nie męczą mnie żadne myśli, jestem wesoły, nie chce mi się płakać. A ostatnio płaczę prawie codziennie, mimo że jestem facetem :/

 

Lekarz zwiększył mi dawkę leku do dwóch tabletek dziennie. Od trzech tygodni przyjmuję Axyven (wenlafaxyna) 75 mg rano i tyleż samo popołudniu, a mimo to dzieje się to co napisał powyżej.

Nie spodziewam się, że ktoś to przeczyta - post jest dość długi, jednak czułem, że muszę gdzieś to z siebie wyrzucić, a w rzeczywistości poza sieciowej nie mam nikogo komu mógłbym to powiedzieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dragonskin przeczytałam i nie wiem, czy Ci to coś pomoże, ale wiedz, że trzymam za Ciebie kciuki i jestem z Tobą.

 

Nie rób tego. Skoro czujesz blokadę, to znaczy, że jest jakaś siła, która jednak pcha Ciebie w stronę życia. Nie poddawaj się. Proszę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dragon - doskonale znam to, co czujesz, stan w jakim jesteś i to, jak teraz postrzegasz siebie i swoje życie. Być może nie wierzysz teraz, że może być lepiej, ale naprawdę może. I będzie. My wszyscy tutaj walczymy, dołącz do nas. Możesz liczyć na moje wsparcie.

 

Niete - to drugi raz w moim życiu. Staram się trzymać logicznych argumentów, bo wiem, że nie mogę sobie teraz ufać. Myślę, że przetrwam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×