Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
bolia

Czy to jest jakiś konkretny lęk?

Rekomendowane odpowiedzi

Od dzieciństwa zmagam się z pewnym problemem i do tej pory nie wiem co to takiego, lecz sądzę, że sprawa leży w psychice.

Otóż zawsze przy jakimkolwiek "spadaniu" odczuwam silny dyskonfort. Mówiąc o spadaniu mam na myśli przejażdżkę kolejką górską lub choćby zwykłą huśtawkę. Jak byłam mała, tak jak inne dzieci rodzice mnie podrzucali w górę, jednak zamiast luźnej zabawy miałam to samo uczucie. Sęk w tym, że nie chodzi tutaj o podnoszenie się żołądka czy nudności. Takim i podobnym czynnościom towarzyszy raczej specyficzny ścisk w okolicy głowy, może nawet lekkie zawroty oraz jakiegoś rodzaju sparaliżowanie ciała.

 

Zastanawiałam się czy to aby nie lęk wysokości, ale przecież huśtawka jest nisko, i jak już się huśtam to nie robię tego mocno.

Ostatnio miałam okazję skoczyć w tandemie i skutki były te same, dopiero przy otwarciu spadochronu minęło, chociaż jak instruktor raz zrobił ostrzejszy zakręt to również mnie na moment zmroziło.

 

Kiedyś mi się śniło, że byłam przywiązana do jakiejś liny, która się bujała dosyć mocno w lewo i w prawo, mimo, że to był tylko sen to także silnie odczuwałam owy dyskomfort.

 

Czy podane tu objawy mają coś wspólnego z lękiem wysokości lub mają jakieś inne uzasadnienie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy człowiek czegoś się obawia i ma lęki. NIekiedy lęk przyjmuje postać ogromnych wymiarów, nieświadomy lęk jest katorgą.

Natomiast Ty wiesz czego się obawiasz, nie dziwię się,że lękasz się w opisywanych przez siebie sytuacjach.

Ja także w podobnych sytuacjach odczuwałabym silny dyskomfort.

Akrofobia, zwana potocznie lękiem wysokości, dotyka na co dzień wielu ludzi. Sprawia, że dana osoba czuje się niepewnie i ma zawroty głowy ilekroć znajduje się w położonym wysoko miejscu. Przezwyciężenie lęku wysokości jest sprawą trudną, ale dzięki pomocy i determinacji, można lęk ten pokonać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki Monika za odpowiedź :)

Wiem, że z każdym lękiem można walczyć i staram się to robić. Aczkolwiek tak jak pisałam, nie jestem pewna czy jest to akrofobia ponieważ na przykład w tym tandemie - gdy już lecieliśmy powoli z otwartym spadochronem, dyskomfort znikł, było normalnie, mogłam patrzeć w dół. Tak samo z tą huśtawką, ona jest przecież nisko, a wystarczy, że się trochę rozbujam.

Czy istnieje coś takiego jak lęk prędkości?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bolia, :mrgreen: Pewnie istnieje.

Ale to nic dziwnego. Ja też boję się szybkiej jazdy i nie traktuję tego w kategoriach zaburzenia. Po prostu...boję się i już.

Tak samo , jak boję się stać na dziesiątym piętrze patrząc w dół z balkonu.

Dlaczego pytasz o te lęki: prędkości i wysokosci?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego powodu o którym pisałam na początku :) Próbuję ustalić jaki to lęk, ale już widzę, że to na pewno nie jest akrofobia tylko być może tachofobia :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Lęk przed spadaniem jest lękiem wrodzonym nie pamiętam już ale jest jeszcze jakiś drugi wrodzony lęk . Ten przed spadaniem występuje najczęsciej gdy spadamy niespodziewanie. To nie choroba. Tak już natura człowieka wyposażyła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No co nalezy wyjasnić i podzielić sie wiedzą . W innym temacie już rece opadają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wuj dobra rada, No, ale ja przecież nic nie mówię. Spodobało mi się to, co napisałeś! :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wuju Dobra Rado ;)

Piszesz, że lęk przed spadaniem występuje wtedy gdy spadamy niespodziewanie. Tyle że ja świadomie jeżdżę kolejkami górskimi i świadomie wyskoczyłam z samolotu. Tak samo jeśli chodzi o to huśtanie czy podrzucanie przez ojca w dziecinstwie. Chyba że istnieją jakieś wyjątki lub nie do końca zrozumiałam co znaczy w tym wypadku niespodziewanie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bolia, Gdybyś miała którychś z tych lęków, nie skoczyłabyś , ani nie jeździła tymi kolejkami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja nie wiem w czym problem, ja tez jak jade kolejką górską to czuję lęk, raz skakałem na bungee i malo sie nie posrałem taki czułem lęk. ale jesli chodzi o mnie to podejrzewam, że to może być rak trzustki... żartuje, jak dla mnie to nie ma tu problemu, kazdy ma jakies leki, ja jak mialem (ale nie uzasadnione) to zaczalem jesc escitil 10mg i mi pomogl i teraz jestem terminatorem ;D pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sorry ze wykopuje, ale w koncu znalazlem temat ktory mnie dotyczy i moze wlasnie tu ktos bedzie potrafil mi pomoc. najsmieszniejsze jest to ze tak samo jak Ty bolia nie przepadalem nigdy za hustaniem sie na hustawce wlasnie z tego powodu, ze odczuwalem ten dziwny lek. lek.. moze to za duze slowo, ale odczuwalem spory dyskomfort;) i wlasnie tak mam do tej pory, tyle ze podczas jazdy samochodem (jako pasazer). wydaje mi sie to strasznie dziwne, bo ten lek jest doysc irracjonalny. nie mam choroby lokomocyjnej, nie robi mi sie niedobrze podczas jazdy, ale dostaje jakby jakiegos dziwnego paralizu wtedy kiedy samochod sie rozpedza.. strasznie dziwne uczucie i ogolnie trudno je opisac. jak myslicie co to moze byc? tachofobia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

b4j4bongo, rozumiem, że odczucia są dyskomfortowe.

A wykonywałeś badania błędnika? :D

 

A może zainteresuje Cię temat, który przedstawię. Jestem na bieżąco z uwagi na charakter pracy.

Zatrudniam fizjoterapeutę, logopedę i psychologa klinicznego, którzy wykonują badania i prowadzą terapię pod tym kątem, nie tylko z małymi dziećmi.

 

ZABURZENIA PRZETWARZANIA SENSORYCZNEGO

 

(Sensory Processing Disorders)

zwane również Zaburzeniami Integracji Sensorycznej. Jest to złożona dysfunkcja układu nerwowego, zaburzająca rozwój dzieci i dorosłych.

Osoby z Zaburzeniami Przetwarzania Sensorycznego nieprawidłowo interpretują odbierane codziennie informacje sensoryczne, takie jak dotyk, dźwięk, czy ruch. Jedni mogą czuć się nadmiernie bombardowani ilością bodźców, inni poszukiwać intensywnych doznań sensorycznych, a jeszcze inni mogą prezentować odmienne symptomy.

 

Przetwarzanie sensoryczne (integracja sensoryczna) to skomplikowany proces, w którym układ nerwowy odbiera informacje ze wszystkich zmysłów (dotyk; układ przedsionkowy odbierający ruch; czucie ciała, czyli propriocepcja, węch, smak, wzrok i słuch), następnie organizuje je i interpretuje tak, aby mogły być wykorzystane w celowym i efektywnym działaniu.

 

U większości osób proces ten przebiega automatycznie. Słysząc rozmowę lub śpiew ptaka nasz mózg interpretuje te dźwięki jako mowę lub odgłosy zwierząt. W efekcie reagujemy na nie w odpowiedni sposób.

 

U osób, które mają Zaburzenia Przetwarzania Sensorycznego proces ten przebiega inaczej. SPD zaburza sposób, w jaki mózg tych osób interpretuje odbierane informacje, jak również ich reakcje na nie; emocjonalne, ruchowe, koncentrację i inne.

 

Wyróżnia się kilka rodzajów Zaburzeń Przetwarzania Sensorycznego. Każdy z nich może powodować różnorodne, złożone zachowania.

 

Temat rzeka :smile:

Oczywiście niczego nie sugeruję, żeby nie było ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie, nigdy nie robilem. najsmieszniejsze jest to ze podobne odczucia mam czasami np. podczas ogladania filmu kiedy kamera z lotu ptaka i jakos to wszystko szybko leci

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

b4j4bongo, jak sobie z tym poradziłeś? Odkopuję, bo wreszcie, po długim czasie, przekopywania Internetu, znalazłam kogoś, kto ma podobne objawy. U mnie to jest tak: Boję się szybkiej jazdy samochodem ( obiektywnie patrząc, to 60 czy 80 km/h to nie jest szybko, ale gdy samochód się rozpędza, mam taki dziwny dyskomfort, jakby napad lęku, nie potrafię nad tym zapanować, boję się jeździć autostradą, ale nie tylko) ; boję się ogólnie szybkości pewnego stałego rytmu, np. tykania, zegara, jak ktoś szybko czyta mi jakiś tekst, jakiegoś regularnego stukotu, nie wiem , jak to określić... Nawet jak w telewizji widzę rozpędzone auto albo ogólnie jakąś przestrzeń szybko pokazaną z góry, to też to dziwne uczucie się pojawia. Piszę, to bo chcę znaleźć kogoś, kto ma takie same objawy, kto by mnie zrozumiał i może coś doradził.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam podobnie do Was. Kompletnie nie mogę zjeżdżać na zjeżdżalni na basenie, kolejka górska to byłby dramat. Kiedyś na wiadukcie było takie miejsce gdzie przez chwilę auto "leciało" w powietrzu i opadało, zawsze dostawałam mdłości. W dzieciństwie swój lęk nazwałam "lękiem wysokości górnej", bo nie boję się zbytnio patrzeć w dół tylko w górę kiedy jestem wysoko.

Mam na ten temat 2 teorie, ale nie jestem przywiązana. 1. mój ojciec zawsze jeździł bardzo brawurowo autem 2. moja terapeutka pamięta moment swoich narodzin, to ssanie świata na zewnatrz. To może być też związane ze wspomnieniem tego momentu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szubidka, nie do końca rozumiem, o co chodzi z tym ssaniem świata na zewnątrz? Że zapamiętujemy to uczucie i stąd te nasze lęki później? I tak czuję ulgę, że nie jestem sama z takimi doświadczeniami. Na basenie zjechałam i raz i nigdy tego nie powtórzę. O kolejce górskiej nawet nie wspomnę, nigdy nie chodziłam też na karuzele, bo się bałam. Też nie wiem, z czego to się wzięło. Mój ojciec z kolei zawsze trzymał się dozwolonej prędkości i wgl. bardzo ostrożnie jeździł. Ja wcześniej lubiłam jeździć samochodem w długie trasy. Co jakiś czas tylko łapał mnie taki chwilowy dyskomfort, np. jak przy drodze był same drzewa i tak szybko przeskakiwały. Ale wiem, że mam to w sobie od początku, bo nigdy nie lubiłam, jak ktoś mnie nosił na rękach, bo za szybko szedł ( a szedł normalnie), no i ja byłam ,,za wysoko". Albo jak były na festynach takie autka dla dzieci, które kiwają się w przód i w tył, to już wtedy miałam takie uczucie. Bardzo chciałabym wiedzieć, co to jest, skąd to się wzięło i czy można jakoś temu zaradzić. Bo u mnie jest to na takim etapie, że utrudnia mi normalne życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, wiem że od dyskusji w tym wątku minęło dużo czasu ale właśnie na niego trafiłam i mam dokładnie to samo co Wy. Od kiedy pamiętam pojawiało się u mnie takie uczucie wręcz paraliżującego dyskomfortu i ogólnie dziwnego (jakby łaskoczącego??) uczucia w ciele, nie potrafię tego dokładnie opisać, ale zgadza się to z tym co Wy opisujecie. Pojawia się ono często podczas szybkiej (czasem nawet nie) jazdy, obojętnie czy samochodem czy autobusem, gdy byłam dzieckiem doświadczałam tego samego na huśtawce itp., nienawidziłam z tego powodu karuzeli. Tak samo jak wyżej zostało to opisane - gdy były przy drodze drzewa i szybko je mijałam będąc w samochodzie - działo się to samo. Nie wiem co to jest i nikt z mojego otoczenia czegoś takiego nie doświadcza, dopiero tutaj zobaczyłam że są osoby o takich objawach. Z moich doświadczeń wynika, że nie pojawia się takie uczucie jak jestem czymś mocno zajęta np muszę odpisać na ważnego smsa lub z kimś rozmawiam o czymś emocjonującym :D Często bywa też tak że gdy jadę autobusem i przypomnę sobie o tym uczuciu wtedy się też pojawia, tak jakbym je przywoływała. Dziwna sprawa.

Chciałam zapytać czy udało Wam się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat? Ma to jakieś uzasadnienie, albo chociaż nazwę? Na nic w internecie się nie natknęłam... A może znacie jakiś sposób jak to kontrolować?

Będę wdzięczna za jakąkolwiek odpowiedź, dobrze wiedzieć że nie jestem z tym sama :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W końcu znalazłam kogoś, kto ma tak samo jak ja! Ostatnio byłam ze znajomymi w wesołym miasteczku i byłam na takiej karuzeli-wahadle, tzn. poruszała się jak wahadło i jeszcze obracała dookoła własnej osi. Gdy się unosiła, wszystko było ok, ale w momencie spadania wszystko w środku mnie ściskało i dostawałam jakichś drgawek. I nie, nie przesadzam mówiąc drgawki, bo naprawdę mocno się trzęsłam i nie byłam w stanie nic na to poradzić. Nie bałam się, nie miałam nudności, to się działo wbrew mojej woli.

Na huśtawce również miałam te dziwne uczucie w żołądku podczas "spadania", a na tej karuzeli było to sto razy mocniejsze. Wszyscy dookoła krzyczeli, śmiali się, a ja skupiałam się na tym, żeby się nie trząść. To nie jest normalne i proszę nam nie wmawiać, że sobie to wymyślamy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, to ja po długim czasie. Odpowiadając na pytanie embe, czy można to jakoś kontrolować, napiszę jedynie tyle, że od kilku lat biorę leki SSRI. Od razu zaznaczę, że to była konieczność, by móc normalnie funkcjonować. Gdy podjęłam próbę odstawienia leków, wszystko wróciło z jeszcze większą siłą. Dalej odczuwam ten lęk, ale w stopniu minimalnym. Nie wiem, z czego to wynika i czy da się to jakoś trwale zlikwidować. Bardzo chciałabym się dowiedzieć. Może są tu osoby, które miały podobny problem i korzystały z psychoterapii? Jeśli tak, fajnie byłoby się dowiedzieć, czy były efekty, czy czujecie, że sobie z tym definitywnie poradziliście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trochę odkopuje temat, ale mam ten sam problem, który został już wcześniej przez Was opisany i nie za bardzo wiem jak sobie z nim poradzić... Może ktoś już z Was korzystał z pomocy jakoś specjalisty ? Myślicie, że tylko leki mogą pomóc ?

Edytowane przez pawel123

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam - jestem psychologiem z wykształcenia i niestety nie znane mi są przyczyny tego zjawiska - mam tylko kilka przypuszczeń, którymi mogę się podzielić. Sam cierpię na tę przypadłość i pomyślałem, że może znajdę coś więcej na ten temat w internecie. Jak widzę dla ludzi, którzy tego nie doświadczają to jest jakaś abstrakcja i wymysł. Zjawisko nie jest związane z nerwicą, depresją, czy innymi zaburzeniami afektywnymi - trudno sobie wyobrazić, że dziecko bujające się na huśtawce ma nerwicę ;)  Nie są to również zaburzenia przetwarzania sensorycznego - napisała to chyba osoba, która nie zna się na obrazie klinicznym takich zaburzeń - bo one dotykają kompensacji sensorycznej np. poprzez obgryzanie paznokci i wąchanie palców celem większej stymulacji mózgu. W tym przypadku mamy do czynienia ze silnym zesztywnieniem mięśni, uczuciem ścisku w głowie, motylkach w brzuchu, łaskotania w jelitach, swego rodzaju stuporu jak w hipnozie. Bardzo podobne do tego zjawiska są paraliż senny, jak również doświadczyłem go na bardzo mocnej bani alkoholowej, kładąc się na łóżku i mając słynnego "helikoptera". Ale także podczas medytacji zdarzało mi się odczuć to bardzo mocno. Zjawisko raczej na pewno jest związane z Enterycznym Systemem Nerwowym nazywanym potocznie "drugim mózgiem" i nerwem błędnym połączonym z tym systemem, komunikującym mózg z tym systemem. Najprawdopodobniej dochodzi w naszym przypadku do przestymulowania układu nerwowego podobnie jak u jednego gatunku kóz, które w reakcji na silny stres po prostu przewracają się sparaliżowane. Nie sądzę, żeby była możliwość zapanowania nad tym. O ile uczucie jest nieprzyjemne mocno - często umyślnie je wywoływałem, żeby nad nim jakoś zapanować - niestety bezskutecznie. To jest trochę jak z odruchem kichania na słońcu - pobudzenie nerwu twarzowego temperaturą promieni słonecznych przeskakuje również na nerwy odpowiedzialne za odruch kichania - również w przypadku naszego paraliżu prędkościowego może dochodzić do stymulacji jakiegoś obszaru, który powoduje paraliż. O dziwo jestem kierowcą samochodu i lubię szybko jeździć. Zdarza mi się przyspieszać i zwalniać np z 200 kmh do 120 kmh - wówczas zjawisko nie występuje - ale gdybym siedział jako pasażer to na pewno bym odczuł paraliż. Tego mocno nie rozumiem. Dlatego jeśliby czytał to jakiś kolega po fachu, neurolog, psychiatra, psycholog - i znał mechanizm powstawania takiego odruchu i dlaczego w pewnych sytuacjach zachodzi a w pewnych nie - bardzo proszę o kontakt albo napisanie tutaj na czym rzecz polega z kilkoma linkami do literatury nt temat - może być po angielsku.

 

Edytowane przez spokomoko

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spokomoko a nie masz np tak, że to dziwne uczucie (ja bardziej nazywam je lękiem) dopada Cię częściej kiedy jedziesz jako pasażer, czy tez prowadzisz wcześnie rano ? albo kiedy jesteś zmęczony ? Ja też lubię szybką jazdę, ale właśnie nie rano ani kiedy jestem zmęczony, bo wtedy jest u mnie największe prawdopodobieństwo wystąpienia tego dziwnego uczucia. Nie wiem ale wydaje mi się, że w tym wszystkim chodzi o szybkość i może trochę bezwładność, tzn jakby czasami z jakichś powodów mózg nie nadążał za szybko przemijającym obrazem.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×