Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
grzesiek81

Ślub i wesele

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, jestem nowy wiec jezeli zdublowalem temat to z gory przepraszam, moja mala historia: jestem poltorej miesiaca przed slubem i w sumie zaczynam oi tym ciagle myslec mam glupie sny itp. chodz wydaje mi sie ze wogole sie tym nie stresuje. Ogolnie jestem osoba bardzo nerwowa szybko sie wkurza, od kiedy tylko pamietam, zawsze trzesly mi sie rece, nie moglem sobie poradzic np. z trzymaniem szklanki w lewej rece bo zaczynana ona latac jak szalona. Jakies dziwne sytuacje powoduja u mnie problemy w stylu : biegunka, pocenie sie rak, pocenie sie wogole caly, czerwien twarzy itp ;) - same takie dziwne rzeczy. Dodatkowo jestem chory na wrzodziejace zapalenie jelita grubego. Chcialem cos zrobic z tymi moimi super telepiacymi sie rekami, zeby przynajmniej na slubie jak bede stal przed ksiedzem i moja ukochana 'nie zrobic z siebie debila' bylem u lekarza dostalem - Afobam i Relanium (lekarka powiedziala ze przed jakims wydarzeniem mam wziasc 2xafo 1 relanium) generalnie wyprobowalem to ostatnio i ... nic. Nic sie nie zmienilo, czulem sie tak samo. Chcialbym dostac jakis lek ktory spowoduje ze bedzie moj organizm czul sie jak po alkoholu (poniewaz jak sie troszke napije :-) ) to rece sa idealne, 0 problemow. Dzis bylem znow u lekarki zapisala mi citabax (0,5 z rana tabletki + jakis tam lek tylko nie pamietam jego nazwy (musze go brac na wieczor). ... czy wogole ktos z was cos mi moze powiedziec? jakies rady bo powiem szczerze ze jestem zalamany, wizja ze albo dostane biegunki przed slubem albo sie zwymiotuje - o ile bedzie to przed kosciolem to okej, ale gorzej jak w kosciele przy 200 osobach ;(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

wiem o czym piszesz.. ja mam swój ślub za2 lata i też nie wiem jak przeżyję ten dzień najbardziej stresująca jest dla mnie przysięga...nie wiem jak to powiem czy nie zemdleje nie upadne nie umre nie wiem..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wiem o czym piszesz.. ja mam swój ślub za2 lata i też nie wiem jak przeżyję ten dzień najbardziej stresująca jest dla mnie przysięga...nie wiem jak to powiem czy nie zemdleje nie upadne nie umre nie wiem..

Za 2 lata? To jakiś żart ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 lata temu po raz pierwszy dopadla mnie nerwica...na pol roku przed moim slubem. To byla masakra! Zamiast cieszyc sie ja mialam w glowie tylko czarne scenariusze... przezylam, nie wszystko bylo idealnie ale wspominam ten dzien jako najpiekniejszy w moim zyciu, choc przyznam ze przysiega to stres przeogromny ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jakies porady ;/ jak sie do tego przygotowac ? generalnie wszystko zrobie byle przetrwac ten 'stres' koscielny... jestem gotów nie pic nawet alko potem ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tez to przeżywałam a trzęsłam się jak galareta,ale tez radze skupic sie np.nad tym ślubem a nie na objawach nerwicy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

My z mężem mamy oboje nerwicę. Co prawda teraz w sierpniu braliśmy ślub cywilny - kościelny jeszcze przed nami, ale oboje poradziliśmy sobie ze wszystkimi dodatkowymi emocjami. Skupiliśmy się poprostu na naszej miłości, na tym że mamy siebie, i że będzie to wyjątkowy, niepowtażalny dzień. Kłóciliśmy się nie raz i to dość ostro w momencie kiedy dokuczały nam obojgu na raz stany nerwicowe, nie potrafięc wtedy racjonalnie i z wyrozumiałością podejść do naszych problemów. Było też kilka sytuacji - nawet niedaleko przed ślubem, że stwierdzaliśmy tkwiąc w swoich stanach iż nie możemy żyć razem, psuło to cały dzień lub 2... Jednak łączące nas uczucie zawsze mówiło inaczej, zawsze nas wyprowadzało na prostą i pozwoliło w pełni skoncentrować się na wielkości i wyjątkowości czekającego nas dnia. zwracało naszą uwagę na to, że to, co się z nami dzieje w tych gorszych momentach jest przejściowe, że pracujemy nad sobą, zależy nam na pomocy sobie nawzajem i warto iść dalej - bo damy radę. Podam też taki przykład już z samego ślubu. Był moment bardzo nieprzyjemny, ale podeszliśmy do niego tak samo - incydent trwał zaledwie 10-15 minut, ale wiedzieliśmy z czym mamy do czynienia i nic nie było w stanie nam zdmuchnąć świetności tego dnia, po którym pozostały nam same dobre wspomnienia, a kilka łez nikomu nie zaszkodziło. Tak więc koncentracja na tym, co dla nas najważniejsze, pozwala zwalczyć lęki, dodać sił a nawet i zmniejszyć nerwicowe objawy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze, trzymam kciuki. Nie tylko za sam ''przebieg'', (bo to nie ważne - liczy się Wasze uczucie, a nie ''jak to wyjdzie i jak będzie wyglądać") ale i za to, byście nie koncentrowali się bardziej na stresie, niż na pięknie tego dnia :)

 

grzesiek81, zrobisz oczywiście, jak będziesz uważał, ale nie polecam brać ''uspokajaczy'' przed ślubem - w ogóle dziwie się, że chcesz czegoś ''działającego jak alkohol'' - to przecież nie kłopotliwa rozmowa kwalifikacyjna - albo podróż samolotem z klaustrofobią - tylko Twój - a właściwie Wasz - ślub! Naprawdę chcesz go przeżyć na haju?

 

Oczywiście nie jestem specjalistą i nie możesz traktować tego co napisze jako ''diagnozę'', ale to co napisałeś wyraźnie wskazuje na nerwicę. Tego nie leczy się doraźnie, a same uspokajacze nie pomogą bez prawdziwej terapii - jeżeli rozpatrujesz to tylko w kategorii ''jak uspokoić się an ten jeden dzień'', to robisz kardynalny, ogromny błąd. Oczywiście, masz do niego prawo - ale czy naprawdę warto zaniedbywać cała resztę wspólnego życia, ze strachu przed leczeniem nerwicy? (choroby jak każdej innej)

 

BTW, jeżeli sytuacja ślubu na 200 osób ci się nie uśmiecha, porozmawiaj ze swoja Ukochaną - może takie wielkie ''widowisko'' to nie dla Was? To Wasze święto, bierzecie ślub dla siebie, nie dla gości... Nie myśl, że krytykuje - ja nie wyobrażam sobie ''weseliska'' dla 200 osób, ale może to akurat to, czego pragniecie - ale nie róbcie tego dla zasady, NAWET jeżeli jest już tak blisko do :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

t.w.i.l.i.g.h.t - zgadzazm sie z Toba w 100%, sama impreza sie nie denerwuje, wrecz przeciwnie imprezy nie moge sie doczekac, tylko tak jak wspomnialem wczesniej *albo i nie* mam wrzodziejace zapalenie jelita grubego i to chodzi bardziej tez o to (dla nie zorientowanych) stoisz gdzies naglee masz zajebisty bol brzucha i musisz isc do lazienki (nie ma mozliwosci zatrzymania), i wlasnie to za bardzo mi siedzi w glowie ze jak bede siedzial/stal/kleczal przy ootarzu to ze to sie moze wydarzyc no i ... co wtedy ;/ - ogolnie mojej przyszlej zonie powiedzialem ze odejde wtedy i juz bo przeciez nie narobie w gacie przy 200 osobach. Mysle ze moze w Stoperanie cala nadzieja ;/ chodz nie dziala przy tej chorobie. Mam nadzieje ze wszystko bedzie super tiptop ;) ale nerwy zawsze sa. a co do tego ze jestem nerwicą chodząca i powinienem sie leczyc to masz w zupelnosci racje, ale niech tylko 'ten okres' slubny przejdzie i kilka innych i biore sie mam nadzieje od grudnia za swoja psyche.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Na wstępie zaznaczę, że jeśli był już taki temat to przepraszam, ale nic takiego nie znalazłam niestety :(

 

No właśnie - ślub. Czy ktoś z Was brał go cierpiąc już na NL? Jeśli tak, to jak to przeżyliście?

 

Zastanawiam się, ponieważ mam wrażenie, że mój chłopak zaczyna nosić się z zamiarami... Początkowo pomyślałam, że fajnie, ale teraz zastanawiam się, jak właściwie miałabym przeżyć godzinę stania na środku kościoła i na dodatek, gdy wszyscy by na mnie patrzyli... Nie ma szans. Ja nawet nie potrafię na dworze zwykłej mszy wystać i nosi mnie jak opętaną... Poradźcie coś...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja też mam to dopiero przed sobą... i boje sie tak samo jak Ty...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Czuję, że powiem mu "NIE", bo będzie mi głupio przyznać się, że nie potrafię wystać w kościele... Albo nafaszerować się Xanaxem, czy czymś, tylko wiadomo... wolałabym przeżyć to na trzeźwo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Agnieszka_1988, Mi tez pierwsze co przyszło namyśl to naćpać sie afobamem ;) Nie mów "NIE" dlatego bo nie wystoisz w kościele... Na pewno dasz rade...

 

Może nie bierz xanaxu, ale miej go gdzieś w torebce, albo u małżonka w garniturze i jakby co to zarzyjesz... Mi czasem taka świadomość że mam afobam w kieszeni pomaga...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Hehe, wyobraziłam sobie taką sytuację, jak np. w trakcie mszy, gdzieś z bukietu wyciągam Xanax, łykam i po chwili już jestem zadowolona :yeah: albo zamiast komunii :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Agnieszka_1988, i jeszcze popij winem mszalnym ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

chciałam uciec,dzień przed ślubem krzyczałam że nie chcę...łomatko! dlaczego nikt mi wtedy nie powiedział że mogę się rozmyślić :(

 

[Dodane po edycji:]

 

aha! z tym że ja stałam w Urzędzie Stanu Cywilnego...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
chciałam uciec,dzień przed ślubem krzyczałam że nie chcę...łomatko! dlaczego nikt mi wtedy nie powiedział że mogę się rozmyślić :(

 

[Dodane po edycji:]

 

aha! z tym że ja stałam w Urzędzie Stanu Cywilnego...

 

I jak czułaś się w trakcie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agnieszka_1988, odmawiać z tego względu to raczej nie ma sensu. Zawsze możecie zorganizować ślub w kameralnym gronie (pusty kościół, kilku gości). No ale rozumiem, że moze to nie to samo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

byłam przerażona,ale pooooooooooooszło!

ale ...hm...dasz radę Agnieszko :) powodzenia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie nerwica pojawiła się na 4 miesiące przed ślubem! Byłam tak przerażona, że nie dam rady, że zemdleje , że umrę, ale w dniu ślubu nic takiego się nie wydarzyło :mrgreen: Co więcej byłam tak zestresowana całym tym ślubem ,że zapomniałam o nerwicy ;):lol: Nawet sobie poradziłam bez żadnych xanaxów :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Z tym odmówieniem, to wiadomo, że nie skrzywdziłabym tak mojego chłopaka :D

Mam nadzieję, że do tego czasu już się ogarnę z nerwicy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Agnieszka_1988, Też mam taką nadzieje.... Na pewno sie ogarniesz ;):great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
chciałam uciec,dzień przed ślubem krzyczałam że nie chcę...łomatko! dlaczego nikt mi wtedy nie powiedział że mogę się rozmyślić :(

 

[Dodane po edycji:]

 

aha! z tym że ja stałam w Urzędzie Stanu Cywilnego...

ktoś Cię zmusił do ślubu? :shock:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agnieszka_1988, nie ma sensu odmawiać z powodu nerwicy ;) życzę Ci powodzenia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×