Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
anonimowykult

chyba chce się wygadać,a nie mam z kim porozmawiać,więc pisz

Rekomendowane odpowiedzi

Hej,

Właściwie nie wiem jak zacząć tego posta, może łatwiej będzie mi jeśli zacznę od przedstawienia się. Imienia nie podam, bo boję się ,że ktoś może mnie rozpoznać, mam 18 lat chodzę do 2 technikum , w sumie teraz już 3. Na forum trafiłem całkiem przypadkiem , teraz już nie pamiętam dokładnie jak to było , zbyt długo zastanawiałem się czy napisać tutaj posta i jak go napisać. Czytałem posty różnych użytkowników ,lecz dość powierzchownie i zauważyłem ,że coś mnie z Wami łączy , lecz nie jestem teraz wstanie dokładnie powiedzieć co.

 

Rok może półtora roku temu szukałem w Internecie co jest ze mną nie tak, lecz tak naprawdę nie znalazłem i znużony poszukiwaniami straciłem chęć i jakoś życie toczyło się dalej. Momentami było smutno ,czasem wesoło (w szkole) zdarzały się także momenty w których z braku czasu nie odczuwałem nic oprócz stresu, strachu i niepokoju. Jakoś starałem się żyć dalej w społeczęstwie i zachowywać się normalnie – udawać siebie pod maską zabawnego chłopaka w szkole i męczyć się w domu tracąc siły i pogłębiając się w tym „czymś”.

 

Od jakiegoś czasu wydaje mi się, że to się pogłębia. Boje się krzyku, głośnego wołania np. gdy matka mnie woła, odczuwam strach/niepokój w domu – właściwie nie umiem tego opisać taka jakby presja/strach/niepokój , takie uczucie jakbym zrobił coś złego i czekał aż ktoś przyjdzie i mi to powie. Dwa lata temu chyba ,dlatego zacząłem ćwiczyć na siłowni – powodem tego było także ,że chciałem być poważniej traktowany/silniejszy aby się mnie bali ,ale także byłem strasznie szczupły (50kg teraz ok95kg) i nie podobałem się sobie – w sumie nadal uważam ,że jest dużo do poprawy i musze ćwiczyć cały czas wkładać w to 110% siły i układać po to życie. Kiedyś ćwiczyłem bo chciałem coś poprawić i mówiłem sobie ,że musze ,a teraz ćwiczę bo sprawia mi to przyjemność i chyba się tylko w tym sprawdzam – jestem w tym chyba dobry…. Chyba za długo się rozpisałem o siłowni, ale nie o to mi chodzi.

 

Nie wiem co robić, w domu nie czuje się swojo ,bo odczuwam czasem te dziwne uczucie, chce aby to się skończyło , nie chce tego już czuć.

 

No i mam taki jeszcze jeden problem dla mnie strasznie wstydliwy, kompletnie nie umiem rozmawiać z ludźmi na początku myślałem ze to po prostu nieśmiałość wobec płci pięknej, ale teraz zauważyłem ,że jeśli osoby nie znam jakiś czas to także z nią nie umiem rozmawiać – nie dotyczy to tylko płci pięknej. Zresztą nawet jeśli znam osoby to w sumie tylko rozmawiamy o jednym (kumple z klasy) o płci pięknej. Nie wiem czy to normalne , nie wydaje mi się. W dużej grupie ,gdy nie znam paru osób to kompletnie siedzę i nic nie gadam tylko gdy ktoś się mnie zapyta o coś, nie umiem zatyka mnie po prostu od środka i nic … Nie wiem co robić, nie oczekuje od was „wyleczenia” czy też doprowadzenia do normalności, w sumie chyba chciałem się wygadać – chociaż to , a jeśli przy okazji coś poradzicie to na pewno mi to pomoże w jakimś stopniu. Jeśli tutaj jakimś cudem dobrnęliście bez zasypiania i wspomagania się kawą to dziękuję.

 

P.S nie wiem gdzie powinien być ten post , jeśli źle wstawiłem to przepraszam za kłopot i proszę o przeniesienie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

anonimowykult, Witaj!

 

A jak jest z Twoją samooceną?

I jakie masz relacje z matką i ojcem?

Możesz odpisać na te pytania?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z samoocena ,hmm nie jest tak jak powinno być.Chce dużo rzeczy zmienić w swoim wyglądzie i do tego dąże cały czas.

 

Relacje z ojcem - nie ma praktycznie, ciągle szuka zaczepki do kłotni czy to ze mna czy to z matka.Nie rozmawiam z nim o ważnych sprawach zreszta z matka też nie, ale z nim kompletnie o niczym. Bo wedlug mnie to taki człowiek ,który poprostu mieszka ze mna. Zbyt długo go znam, zbyt dużo usłyszałem od niego na mój temat ,aby rozmawiać z nim na taki temat.

 

Z matką także nie jest za dobrze, często ma zmienny humor , raz jest ok a za 2 min jest obrażona na mnie. Ciągle narzeka ,że coś ją boli prosze tyle razy aby poszła do lekarza ,ale nic to nie daje przeważnie wtedy na mnie sie obraża podnosi głos i dochodzi do jednostronnej kłótnii(jesli moge to tak nazwac), wydaje mi się,że z przyzwyczajenia tak robi. Wiec relacje z matka także nie należą do najlepszych , nie mam w niej oparcia.Może wyjdę teraz na osobe obwiniajaca wszystkich do okoła tylko nie siebie. Ale matka kiedyś gdy mialem jeszcze jakiś tam z nim kontakt , bagatelizowała moje problemy, no i jakoś do tej pory radziłem sobie sam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

anonimowykult, Zapytałam o relacje ponieważ jest to ważna kwestia.

Wiesz, źródło naszych problemów, zaburzeń, trudności wynika przede wszystkim z relacji z rodzicami. Bo w oparciu o te relacje budujemy własny świat. Wszystko rozgrywa się nieświadomie. W oparciu o relacje z Nimi kształtuje się całe spectum zachowań.

Nie bez znaczenia jest to, że tak dbasz o swój wygląd. Moze nieświadomie chcesz w ten sposób zyskać na samoocenie, co moze być złudne.

Słuchaj, terapeuta i specjalistą nie jestem. Ale fajnie byłoby,gdybyś udał się na terapię. Co Ty na to?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdaje sobie z tego sprawe ,że świadomie chce zyskać na samoocenie zmieniając swoj wygląd. Po to wkładam w to tyle pracy ,bo chce sie zmienić.

 

A co do terapi, znając nasza służbe zdrowia to jestem troszke sceptycznie nastawiony. Spodziewałem się,że padnie taka odpowiedz, aby iść na terapie do psychologa, tylko nie wiem dlaczego,ale znowu odczuwam te uczucie niepewnosci,strachu i niepokoju :hide: . Pewnie teraz zachowuje się jak małe dziecko ,które nie chce iść do lekarza ,ale co mam poradzić. Po prostu nie chce ,aby ktoś mnie zobaczył może za bardzo się tym przejmuje, ale wiadomo jak działa społeczeństwo w małych miastach (psycholog = wariat) ,zdaje sobie sprawe ,że mogę pęknąć podczas rozmowy z psychologiem i jak później wyjde ktoś mnie zobaczy.Nie moge sobie na takie coś pozwolić, bo nie będę w stanie pokazać się później w ogole.

 

ehh już sam nie wiem co mam robić, pogubiłem się w tym wszystkim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć anonimowykult :)

 

Ja tez bałem się długo iść do specjalisty, bo już to ciągłe uczucie niepokoju i strachu nie dawało mi żyć. Tym bardziej, że w sumie nie miałem się czym niepokoić, nadal nie mam, a to uczucie ciągle jest. Mnie lekarz zalecił po prostu techniki relaksacyjne, można je znaleźć na www.relaksacja.pl :)

Spróbuj, może to Ci pomoże.

Czasami, gdy spojrzy się na pewne sprawy bez tego uczucia niepokoju to wydają się one całkowicie inne :)

W zasadzie to polecam udanie się do specjalisty, ale wtedy to musisz zebrać w sobie wszystkie siły, aby móc porozmawiać szczerze.

 

Rozejrzyj się czy nie masz wokół siebie osób, z którymi możesz szczerze pogadać np. jakiegoś dobrego przyjaciela/przyjaciółkę, siostrę, brata i itp. Może to też Ci pomoże :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mam przyjaciół-mam paru kolegów ,ale to tylko koledzy. Z rodzicami nie porozmawiam o tym (opisalem troszke wyżej) ,a z rodzeństwem starszym nie ma możliwości, bo z nimi także nie mam dobrych relacji - codziennie docinają mi czymś... długa historia nie ma co o nich gadac ,bo tylko trace klawiaturke i Wasz czas na nich.

 

Strona bardzo fajna, napewno poczytam. Własciwie to już biore się za czytanie ;).

 

A co do specialisty to racja nawet nie będę chyba w stanie porozmawiac z nim szczerze - jeśli bym sie wybrał , a narazie nie ma szans i nei wiem czy w ogole kiedyś pójde(opisałem troszke wyżej dlaczego).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Po prostu nie chce ,aby ktoś mnie zobaczył może za bardzo się tym przejmuje, ale wiadomo jak działa społeczeństwo w małych miastach (psycholog = wariat) ,zdaje sobie sprawe ,że mogę pęknąć podczas rozmowy z psychologiem i jak później wyjde ktoś mnie zobaczy.Nie moge sobie na takie coś pozwolić, bo nie będę w stanie pokazać się później w ogole.

 

ehh już sam nie wiem co mam robić, pogubiłem się w tym wszystkim.

:shock::shock::shock:

NIe chcesz pęknąć podczas rozmowy?

Widzisz, między mną , a Tobą jest taka róznica, że ja wiem jak jest na takich sesjach, a Ty nie masz o tym zielonego pojęcia.

Właśnie chodzi o to,że przed psychologiem masz pęknąć, pokazać emocje, uczucia. Tam się rozmawia o tym, co się czuje. Psychoterapeuta nie jest Twoim ojcem, ani matką więc nie snuj domysłów, że moze sobie coś złego o Tobie pomyśleć.

Mieszkasz w malej miejscowości?

Poszukaj w ościennych miastach, tam zapewne nikt się nie dowie, że chodzisz na terapię

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:shock::shock::shock:

NIe chcesz pęknąć podczas rozmowy?

Widzisz, między mną , a Tobą jest taka róznica, że ja wiem jak jest na takich sesjach, a Ty nie masz o tym zielonego pojęcia.

 

Nie zrozumielismy się, pisząc pęknąć mam na myśli poryczeć się i po wyjsciu z gabinetu wiadomo jak wyglądać,a do tego nie moge dopuścić.I fakt nie mam pojęcia jak taka sesja wygląda , jedyne co moge to snuc przypuszczenia :).

 

Tak mieszkam w małej miejscowosci w najblizszych miastach(2) jest po jednym z tego typu gabinetu, ale tam mnie dużo ludzi zna i zapewne po jakims czasie zobacza gdzie chodze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Za bardzo się przejmujesz opinią innych, powiedz sobie że masz teraz coś zrobić i rób to :) Moi znajomo wiedzą że mam takie a nie inne problemy, cała rodzina i bliscy i nikt nigdy mnie nie wyśmiał. A nawet jak ktoś gada za plecami to ch*j w to wbijam. Proponuję ci żebyś powiedział najpierw rodzicom o problemie, a zobaczysz że twoje relacje z nimi się poprawią, takie rzeczy zbliżają ludzi, wiem to po sobie :) Powodzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie zrozumielismy się, pisząc pęknąć mam na myśli poryczeć się i po wyjsciu z gabinetu wiadomo jak wyglądać,a do tego nie moge dopuścić.I fakt nie mam pojęcia jak taka sesja wygląda , jedyne co moge to snuc przypuszczenia :).

 

Tak mieszkam w małej miejscowosci w najblizszych miastach(2) jest po jednym z tego typu gabinetu, ale tam mnie dużo ludzi zna i zapewne po jakims czasie zobacza gdzie chodze.

 

Ja zrozumiałam co masz na myśli. Wiem co to znaczy peknąć.

Niestety na sesjach terapeutycznych chodzi o to "pęknięcie"

Ty się wstydzisz okazywania swoich uczuć i emocji, tłumisz je, tymbardziej zachęcam do podjęcia psychoterapii.

Bardziej liczysz się z tym, co powiedzą ludzie, niżeli ze swoimi potrzebami, których nie dostrzegasz.

Na forum funkcjonuje wątek na temat psychoterapii. Zapraszam do lektury.

 

psychoterapia-dziala-czekam-na-ka-dego-posta-z-wasza-opinia-t4853-1148.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
. Proponuję ci żebyś powiedział najpierw rodzicom o problemie, a zobaczysz że twoje relacje z nimi się poprawią, takie rzeczy zbliżają ludzi, wiem to po sobie :) Powodzenia

 

Heh, uwierz mi ,gdyby była taka opcja to skorzstałbym z niej i to nie raz... Jedni mają możliwość porozmawiania z rodzicami w normalny sposób o wszystkichm ,a drudzy nie , świat taki już jest, a gdyby był chociaż skrawek nadzieji to bym porozmawiał.

 

Na koniec ,chciałem tylko powiedzieć,że posty użytkownika Monika1974 prawie mnie przekonały do pojscia na psychoterapie(za co serdecznie dziekuje), mam jeszcze pare watpliwości - głownie zwiazanych z wyborem terapeuty ,ale może sobie z tym sam poradze. Zobaczymy jak to będzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeniosłam temat do "Pozostałych zaburzeń".

 

Mogę dodać parę słów od siebie.

Pracuję od 10 lat w jednej firmie, gdzie ludzie znają mnie od mojej silnej i odpowiedzialnej strony.

Niestety się posypałam. Długo udawałam, że nic się nie dzieje, ale było coraz gorzej i gorzej.

A ja się strasznie bałam w pracy pokazać, co się ze mną stało. Niestety musiałam.

Idę na 3 miesięczną terapię, będę miała L4 od psychiatry, mój szef już o tym wie i muszę się pogodzić z tym, że kilka innych osób też będzie wiedzieć.

Nawet nie wiesz, jak długo z sobą walczyłam, ale w końcu się przemogłam, stwierdziłam, że moje zdrowie jest ważniejsze od opinii ludzi.

Poza tym psychoterapia pomaga rozwiązywać problemy, a nie je nawarstwiać, więc naprawdę warto się przemóc i zrobić coś dobrego dla siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Na koniec ,chciałem tylko powiedzieć,że posty użytkownika Monika1974 prawie mnie przekonały do pojscia na psychoterapie(za co serdecznie dziekuje), mam jeszcze pare watpliwości - głownie zwiazanych z wyborem terapeuty ,ale może sobie z tym sam poradze. Zobaczymy jak to będzie.

 

Nie dziękuj, napisz co załatwiłeś w zwiazku z terapią. :D

Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie dziękuj, napisz co załatwiłeś w zwiazku z terapią. :D

Powodzenia!

 

Narazie niewiele , znalazłem pare gabinetów w miescie oddalonym o 80km od miejsca zamieszkania.Bardzo ciężko będzie mi rozmawiać się face to face, jakoś w Internecie mi to idzie, ale i tak mam jakiś opór przed tym , natomiast w gabinecie może czasem mnie zatkać - ale jakoś może uda mi się.

 

Teraz dla osob odpornych, bo czasem moje odpowiedzi wyprowadzają ludzi z równowagi - tak mam gdy sie denerwuje tak jak teraz. A pytanie musze zadać, bo bez tego ani rusz.

 

mam wątpliwości co do wyboru terapeuty –mam na myśli płeć. Jeśli będzie to kobieta, to będzie mi strasznie ciężko rozmawiać ,będę się stresował jeszcze bardziej ze względu, że to kobieta. Ale wydaje mi się, że lepiej mnie zrozumie bo będę mógł się przed nią otworzyć po którejś tam sesji – o ile dam rade w ogóle z nią porozmawiać , bo obawiam się ze mnie całkowicie zatka i nie będę mógł nic powiedzieć - nie tylko przez pierwsza sesje. Natomiast z mężczyzna wydaje mi się ,że łatwiej przyjdzie mi początek rozmowy ,ale za to chyba będę miał problem z otwarciem się przed nim. Ahhh pewnie pisze bzdury… Jestem strasznie rozkojarzony. No i nie mam pojęcia do kogo iść , kobiety czy mężczyzny ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Płeć ma znaczenie.

 

Ale jeszcze ważniejsze jest to jakie kompetencje będzie mieć terapeuta.

Możesz spotkać kobietę z którą nijak nie nawiążesz kontaktu, albo faceta z którym pójdzie Ci rewelecyjnie >.

 

A tutaj musisz sam podjąć decyzję.

Tylko TY znasz odpowiedź na to pytanie - z kim będzie Ci łatwiej rozmawiać o swoich problemach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak nie wiesz komu się wygadać wal do mnie na PW.

 

Uwaga dużo mówię :twisted:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ahhh pewnie pisze bzdury… Jestem strasznie rozkojarzony. No i nie mam pojęcia do kogo iść , kobiety czy mężczyzny ?

Relacja między terapeutą a pacjentem jest bardz ważna.

 

Pierwszy raz poszłam do mężczyzny....... :hide: , opuściłam go.

Nie wiem, .....nie odpowiadało mi to, co mówił, w jaki sposób...walil ostro, a ja nie dowierzałam.

Teraz chodzę do kobiety i jest dobrze, chociaż Ona niczego innego nie zasugerowała niż w/w mężczyzna.

Myślę, że wybór terapeuty w duzej mierze zależy od relacji z ojcem i matką, jaką dotychczas mięliśmy. To moje zdanie.

No......to masz teraz niezły orzech do zgryzienia.

Może idź do mężczyzny, przecież to terapeuta ;) ...chyba, że urożsamiasz go z ojcem i tak jak przed ojcem, wstydziłbyś się rozmawiać na intymne tematy z nim.

Jak pójdziesz do kobiety, to również nieświadomie możesz ją utożsamiać z matką...ale do tego dojdziesz....w trakcie terapii.

Kogokolwiek byś nie wybrał...zdasz sobie sprawę ze swoich trudności. A na tym właśnie polega terapia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Własnie tego się boje, ze będe utożsamiał terapeute z ojcem a terapeutke z matka , tak czy tak będzie zle.Jeśli tak się stanie, to z teraputą będę rozmawiał tylko o rzeczach kompletnie nie ważnych a jego zdanie traktował jak... a z kobieta nie będę w stanie rozmawiać bo będę sie bał (w sumie nawet jesli nie bede ja utozsamial z matka)...może szukam kolejnej wymówki ,aby tam nie iść.

 

Prawde mówiąc boje się tam iść,ale wiem ,że musze bo prędzej czy później to mnie wykończy.Apropo poczytalem tutaj pare tematów i zauwazyłem ,że moge doliczyc także - trzęsące się rece , nadmierna potliwość - mowiono mi zawsze (nawet lekarz) ,że taki mam "urok". Ehh o czym ja jeszcze nie wiem ,co mowiono mi,że tak byc musi a w prawdzie jest zle...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×