Skocz do zawartości
Nerwica.com

Samotność


ixi

Rekomendowane odpowiedzi

to działa na zasadzie ,że to czego się boisz przyciągasz do siebie..
wiem coś o tym. Jedynym moim sposobem jest właśnie tworzenie tylko powierzchownych relacji, bo odrzucenie mnie zabija i to prawie dosłownie ;)

rozumiem ,a chodziłaś na terapie?wiem że to trudne sama się tego długo uczyłam,mnie pomogła terapia..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

white Lily, właśnie nad tym pracujemy. Chodzę od ponad roku, ale poszłam z czymś zupełnie innym (a może to wszystko jest powiązane?). W tym czasie dostałam też łatkę (tzn. sama zgadłam, choć podejrzewałam coś troszkę innego).

Zastanawiam się czy taka terapia psychodynamiczna może mi w ogółe pomóc. W końcu tyle już chodzę...no niby z jednym problemem sobie poradziłam, ale na jak długo to nie wiadomo.

Pie.dole nie biore...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

white Lily, właśnie nad tym pracujemy. Chodzę od ponad roku, ale poszłam z czymś zupełnie innym (a może to wszystko jest powiązane?). W tym czasie dostałam też łatkę (tzn. sama zgadłam, choć podejrzewałam coś troszkę innego).

Zastanawiam się czy taka terapia psychodynamiczna może mi w ogółe pomóc. W końcu tyle już chodzę...no niby z jednym problemem sobie poradziłam, ale na jak długo to nie wiadomo.

jak długo chodzisz na terapie?też na taką chodziłam pomogła nie we wszystkim ale to nie była moja pierwsza terapia .Masz rację nasze problemy są powiązane i jeden rzutuje na następny . :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pozbycie się strachu przed odrzuceniem,laata,długie laata pracy nad sobą.

Opcja B,bardziej masochistyczna - Tyle odrzuceń,że potem już ci to obojętne (grozi zryciem beretu/obłędem) :lol:

"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Arhol, Ty optymisto nie strasz ludzi ;):DKamaja, póki co zostań przy tej a w razie czego zawsze możesz zmienić .Ważne ,że pracujesz nad problemami i nie stoisz w miejscu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przez samotność mam już dość życia na tym świecie. Nie wiem czy piszę w prawidłowym dziale, gdyż nie znam się na objawach depresji. Czuję jednak, że moje jakakolwiek przyjemność z życia uschła niczym jezioro. Nie chcę popadać w jakieś pompatyczne tony, jednak gdyby w Polsce była możliwość odejścia z godnością (jak w Szwajcarii) chętnie bym z niej skorzystał. W wieku 26 lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przez samotność mam już dość życia na tym świecie. Nie wiem czy piszę w prawidłowym dziale, gdyż nie znam się na objawach depresji. Czuję jednak, że moje jakakolwiek przyjemność z życia uschła niczym jezioro. Nie chcę popadać w jakieś pompatyczne tony, jednak gdyby w Polsce była możliwość odejścia z godnością (jak w Szwajcarii) chętnie bym z niej skorzystał. W wieku 26 lat.

Jeszcze masz czas na schodzenie z tego świata,ale leczysz się na cóś?skąd taka konkluzja?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze masz czas na schodzenie z tego świata,ale leczysz się na cóś?skąd taka konkluzja?

 

Na nic się nie leczę. Mam nawet obawy co do leczenia, gdyż nie chcę być "innym człowiekiem" łykając chemię podawaną przed lekarzy. Mam już dość odrzucenia, życia w samotności, kiedy każdy ignoruje Ciebie. Co z tego, że mam wszystko z rzeczy materialnych co chcę, samochód, mieszkanie... znajomych, przyjaciół się nie kupuje. Nie mam jakiekolwiek przyjemności z życia, płynie dzień, kolejny. Byle się skończył.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze masz czas na schodzenie z tego świata,ale leczysz się na cóś?skąd taka konkluzja?

 

Na nic się nie leczę. Mam nawet obawy co do leczenia, gdyż nie chcę być "innym człowiekiem" łykając chemię podawaną przed lekarzy. Mam już dość odrzucenia, życia w samotności, kiedy każdy ignoruje Ciebie. Co z tego, że mam wszystko z rzeczy materialnych co chcę, samochód, mieszkanie... znajomych, przyjaciół się nie kupuje. Nie mam jakiekolwiek przyjemności z życia, płynie dzień, kolejny. Byle się skończył.

Innym?a myślałeś o psychoterapii?bo Twoje objawy raczej nie wskazują na to że zdrowo odbierasz świat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Innym?a myślałeś o psychoterapii?bo Twoje objawy raczej nie wskazują na to że zdrowo odbierasz świat.

 

Każdy lek posiada skutki uboczne. Jeśli lekarz przepisze mi na moje problemy leki nazwijmy je 'antydepresyjne' to czy zapewni mnie, że dalej będę tym samym człowiekiem czy też przytłumiony przez działanie uspokajające będę dalej żył w marazmie?

Nie wiem czy można nazwać to psychoterapią. Byłem kilkanaście razy u psychologa. Bez efektu/rezultatu. Zwykłe rady, że mam się otworzyć na ludzi itp. Nie znam dobrego psychologa. Brak mi zaufania również do takich ludzi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stig, Z tego co piszesz Ty nie masz zaufania do nikogo,ani niczego to jak chcesz się lepiej poczuć nic nie robiąc?Kikanaście wizyt to nic ,gdybyś chodził z rok to już byłoby coś pod warunkiem,że jest poprawa .Twoje nastawienie jest tak negatywne,że sam dla siebie jesteś najgorszym wrogiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stig, Z tego co piszesz Ty nie masz zaufania do nikogo,ani niczego to jak chcesz się lepiej poczuć nic nie robiąc?Kikanaście wizyt to nic ,gdybyś chodził z rok to już byłoby coś pod warunkiem,że jest poprawa .Twoje nastawienie jest tak negatywne,że sam dla siebie jesteś najgorszym wrogiem.

 

Brak zaufania to kolejny problem. Nie ufam (chyba) nikomu. Chętnie bym chodził na wizyty z profesjonalnym psychologiem, ale czuję się traktowany jak 'kolejny klient' na odwal. Mam ciągle szukać psychologów?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stig, Masz w koncu komuś zaufać tyle ,kazdy się obawia boi to jest loteraia ,ja trafiłam na dobrego i na róznych także jesli nie spróbujesz nie osiągniesz niczego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stig, Masz w koncu komuś zaufać tyle ,kazdy się obawia boi to jest loteraia ,ja trafiłam na dobrego i na róznych także jesli nie spróbujesz nie osiągniesz niczego.

 

Tyle razy byłem oszukiwany przez ludzi, że chyba tylko anonimowa rozmowa może mi pomóc. Dziękuję za powyższe rady, ale chyba tylko się utwierdzam w przekonaniu, że tak po prostu musi być z moim życiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brak zaufania to kolejny problem. Nie ufam (chyba) nikomu.
dlatego jestes samotny, nie da sie znaleźć przyjaciół, znajomych, dziewczyny, jezeli nie obdażysz kogos chocby malutkim kredytem zaufania... ludzie czuja, ze sie dystansujesz od nich i tez to robia.
Na nic się nie leczę. Mam nawet obawy co do leczenia, gdyż nie chcę być "innym człowiekiem" łykając chemię podawaną przed lekarzy.
a co masz od stracenia, dotychczasowe życie jest lepsze, niż zmiana ? zreszta zmieniamy sie non stop, ale nie zawsze tak jak chcielibyśmy ;)

kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasem to jak czytam ludzi (i myślę o sobie) to mi się zdaje, że niektórym (w tym mi) się w d... poprzewracało. Kiedyś to człowiek kończył szkołę, szukał roboty, brał pierwszą lepszą babę z rzędu, za chwilę miał dzieci - i życie jakoś "leciało". Nie miał czasu myśleć o samotności, bo musiał zap... w robocie (do której np. chodził pieszo 10 km w jedną stronę). Dziś siedzimy w tych mieszkaniach, przed komputerkiem, z kawką, piwkiem i w tym ciepłym maraźmie, "dobrobycie" zdychamy z samotności i braku sensu życia ("dobrobyt" to złe słowo, ale porównując np. z tym, jak żyli pradziadkowie - w jakiejś chacie z trzodą, mając tylko jedne buty na całe życie, o chlebie i wodzie - to mamy dobrobyt). Zdychamy i czekamy niewiadomo na co, na księcia, królewnę albo życie jak z reklamy...

Zmieniły się czasy, zmienili się ludzie, przyszły "nieznane" problemy - depresja, marazm, samotność (historycznie patrząc - takie problemy miewała znudzona życiem szlachta, panienki w dworkach, Wertery)- szkoda że społeczeństwo nie jest nauczone z tym sobie radzić. Chyba żyjemy pod tym względem w przełomowych czasach. Ciekawe, co będzie dalej. To bedzie postępować? Będziemy coraz bardziej wyalienowanym społeczeństwem? A może zmiecie nas jakaś wielka wojna?

Samotność to nie stan. To cecha...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cognac, masz trochę racji w tym co napisałeś ,ale pomyśl te czasy'' wyścig szczurów '' mentalność aby mieć ,i niestety starania,że musisz zapierniczać by jakoś względnie godnie żyć.Mnie te czasy załamują mimo wszystko kiedyś było lepiej mimo że nie było takiego dostępu do wszystkiego.Jesteśmy narodem narzekającym niestety a także robi swoje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

white Lily, to zależy od podejścia, każdy ma inne. Wśród moich znajomych ze środowiska grotołazowo - kanioningowego jest raczej tak, że pracuję, żeby żyć, żeby wyjeżdżać i dobrze się bawić, ale przy tym nie tracąc gruntu pod nogami.

Pie.dole nie biore...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×