Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)


atrucha

Rekomendowane odpowiedzi

Expresia a próbowałaś sama dla siebie być terapeutą? Albo nawet stworzyć sobie takie jakby alter ego czasowo?

Dzięki za kciuki, robię co mogę :)

 

Kontrast haha to ja już sie zapisuje w kolejkę, informujmy się na bieżąco jak się sprawy maja. Ale obawiam się ze bym Cie wykończyła :mrgreen:

 

Magic nie sądzę. Ale to tylko moje zdanie.

 

Jestem zmęczona i napięta po całym dniu aż mnie bolą zęby i plecy, wiecie o co chodzi? :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam wrażenie, że zaczynam powoli się stawać bardziej świadoma i też zdystansowana do tego wszystkiego :D

 

Stwierdziłam właśnie, że muszę przestać siebie karcić za wszystko. I cały czas powtarzam sobie zasadę w głowie "małymi kroczkami", jest mega ważna... I cały czas jestem bliska w wejście w skrajności, ale powtarzam sobie to i jakoś może dam radę, teraz sobie mówię, że nie musi być idealnie, nie muszę już dzisiaj, pierwszego dnia, chodzić spać jak w zegarku...

 

Mam dzisiaj ogólnie cały dzień bardzo dobry humor, tylko w środku dnia podczas kupowania organizatera był mały problem z płatnością kartą i potem jakieś nieporozumienia były, bo chciałam pożyczyć od kogoś z przyjaciół ale coś nie wiem co się działo no i udało się kupić, ale strasznie roztrzęsiona byłam potem, bo nawet nie wiedziałam co się dzieje >.>

Odrobiłam dzisiaj matematykę i posprzątałam pokój! :D

 

I do tego napisałam do babci i opowiedziałam jej trochę o tej zmianie i napisałam, że teraz postaram się podświadomie im nie nie ufać i nie niszczyć relacji i będę w sobie zwalczała chęć odcięcia się od nich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Expresia a próbowałaś sama dla siebie być terapeutą? Albo nawet stworzyć sobie takie jakby alter ego czasowo?

Dzięki za kciuki, robię co mogę :)

 

Jestem zmęczona i napięta po całym dniu aż mnie bolą zęby i plecy, wiecie o co chodzi? :roll:

 

Już nie raz, nie dwa próbowałam, czasem wychodzi, czasem nie bardzo. Jeśli chodzi o alter ego to nie próbowałam, ale to rzeczywiście może być dobry pomysł! Bardzo pomaga mi pisanie dziennika, dzięki temu się dystansuję do własnych emocji oraz pomocne jest konfrontowanie się z innymi ludźmi, ich zdaniem o danej sytuacji. Czasem udaje mi się spojrzeć na swoje zachowania ich oczyma, oni mnie jakby "urealniają", gdy już niczego nie jestem pewna o sobie itd. Znacie to uczucie?

 

Ps. Też tak czasem mam, szczególnie plecy od ciągłego napięcia i kark. Kiedyś dochodziły mięśnie twarzy od ciągłego sztucznego uśmiechu :105:

 

Naemo - jestem z Ciebie dumna, trzymaj się tego i pamiętaj, nie zawsze wszystko uda się wykonać według planu, a zdrowienie i zmiany to proces, bądź wyrozumiała dla samej siebie jak Twoje przyjaciółki i babcia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Expresia, spróbuj. Pisanie dziennika też uprawiam od lat. A co do rozmów z innymi - chyba każdy tak działa, wydaje mi się że to normalne. Być może ważniejsze dla Nas ale generalnie tak właśnie chyba wygląda życie w społeczeństwie. No i żeby siebie i własnych poglądów w tym nie zatracić.

 

Ja mam rozpad mózgu.

Tkwię w związku, w którym jestem wciąż odpychana, cudowna relacja "blisko-daleko". I kto jest masterem autoagresji & samodopierdolenia? 8)

Tak więc dzieją się miedzy nami aktualnie rzeczy, które robią mi z mózgu paćkę i staram się używać wszystkich znanych mi terapeutycznie poprawnych sposobów żeby nie rozyebać sobie łba o ścianę.

Poza tym mimo diety po odstawieniu topamaxu przytyłam prawie 2(!)kg i chętnie wróciłabym do tego leku ale depresja, jaką powodował jak na razie skutecznie mnie od tego pomysłu odciąga.

 

Jak bardzo widać że mam naglącą potrzebę rozmowy? :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie czerwony, tylko różowy taki :)

No faktycznie, jest różowy :) A dałabyś radę depresję na różowo przemalować?

 

I do tego napisałam do babci i opowiedziałam jej trochę o tej zmianie i napisałam, że teraz postaram się podświadomie im nie nie ufać i nie niszczyć relacji i będę w sobie zwalczała chęć odcięcia się od nich.

A to jest coś pomiędzy zaufaniem i nie ufaniem, że w ten sposób piszesz? Uważasz, że do tej pory nie dbałaś o Wasze relacje?

 

Tkwię w związku, w którym jestem wciąż odpychana, cudowna relacja "blisko-daleko".

Długo jesteście ze sobą? Od początku w ten sposób to odbierałaś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Expressia, dzięki! I wzajemnie oczywiście ;)

 

B-2, niemalże od początku. I niestety to mi się nie wydaje tylko jest to fakt niezaprzeczalny. Razem oficjalnie jesteśmy jakies 8 miechów, ale znamy się pewnie ze dwa lata.

 

Zrobiłam 8km, spaliłam pińcet kalorii i lepiej mi na baniak. Szkoda że lało jak z cebra no ale cóż, cele wyższe...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

B-2, może być? :D

 

Chciałabym jeszcze jakiś fajny cytat, ale na nic nie trafiłam jeszcze.

 

A u mnie z jedzeniem gorzej, ostatnio, mam coraz większą niechęć psychiczną do jedzenie, nie tyle że brak apetytu teraz, sam ruch żucia jest dla mnie obrzydliwy...

 

Ale ogólnie jest bardzo dobrze :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Idę jutro na randkę i cały czas robię takie rzeczy, że jak jest jakaś malutka przeciwność to chcę od razu wszystko rzucić w cholerę, musi być albo idealnie albo wcale ;c I tak mam w każdej relacji międzyludzkiej.

 

chojrakowa, chciałam się Ciebie spytać: czy uważasz, że najgorsze juz za Tobą?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

B-2, niemalże od początku. I niestety to mi się nie wydaje tylko jest to fakt niezaprzeczalny. Razem oficjalnie jesteśmy jakies 8 miechów, ale znamy się pewnie ze dwa lata.

Aa, to luzik. Próbowałaś zamienić się rolami, tzn. Ty odpychasz ..on napiera? Może facet, dla odmiany, potrzebuje poczuć, że coś się mu wymyka z rąk?

 

Idę jutro na randkę i cały czas robię takie rzeczy, że jak jest jakaś malutka przeciwność to chcę od razu wszystko rzucić w cholerę, musi być albo idealnie albo wcale ;c I tak mam w każdej relacji międzyludzkiej.

W tym cały urok randek, w tej nieidealności właśnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No poprzednio zablokowałam gościa na facebooku, tylko dlatego, że napisał że ma czas tylko do którejś tam :/ Więc się przestraszyłam, że mu nie zależy chyba... Ale następnego dnia go odblokowałam i przeprosiłam i zrozumiał (teoretycznie, tak się mówi) :D

 

Ładna kolęda francuska

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

B-2, jak mnie bardzo skrzywdzi swoim zachowaniem to tak, odpycham. Ale ciężko mi odpychać kogokolwiek świadomie tak, z premedytacją. Aktualnie odpycham, strasznie mnie zestresował i wyprowadził z równowagi, zareagowałam jak tylko umiałam kompulsywnie-autoagresywnie :roll:

Zobaczymy jak będzie.

 

B-2 co słychać u Ciebie? Bo jesteś ale nic nie mówisz. ;)

 

Wzięłam Topamax. Obsesyjnie myślę o jedzeniu, o tym że przytyłam. Mam nadzieję że krzywdy sobie tym nie zrobię, uspokoiłam się na pewno, co dalej - nie wiem. Placebo aż huczy, wstyd mi za siebie ale nie radzę sobie zupełnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chojrakowa, No nie do końca z premedytacją, bo jednak masz mu coś do zarzucenia, zachowuje się w sposób, który Ci nie do końca odpowiada. Potraktuj go bardziej obojętnie, zajmij się sobą, nie doradzaj się go, nie zwierzaj się, dbaj o niego miej niż do tej pory, zwiększ dystans. Nie chodzi mi o oficjalne obrażanie, okazywanie złych emocji.. a tak jakby odsunięcie go lekko na bok, coś subtelnego, bezemocjonalnego. Uzewnętrznisz w ten sposób wewnętrzny protest, który przecież się dzieje w Tobie, a przy okazji możesz uzyskać jakieś pozytywne efekty :)

 

A u mnie nic ciekawego. Nie czuje się jakoś specjalnie źle, nie mam potrzeby wyrzucania czegokolwiek z siebie. Etap miotania się z emocjami mam daleko za sobą. Teraz jest dużo spokojniej. Zresztą moje emocje nie uzewnętrzniały się w tak wyrazisty sposób, jak w Waszym przypadku. Zaglądam tutaj, bo Was polubiłem, na pewnym poziomie rozumiem.

Wczoraj bylem pierwszy raz na terapii od kilku lat. Fajnie było pogadać z kimś, kto wie jak działa psychika człowieka. Zdałem sobie sprawę z tego, że istnieje we mnie coś, co można nazwać pustą negatywną emocją, coś co funkcjonuje bez myśli, ale niesie ładunek emocjonalny. Dowiedziałem się jeszcze jaki jest rdzeń moich wszystkich nieprzyjemności wewnętrznych i dlaczego pozytywne doświadczenie niczego mnie nie uczą - bo rdzeń, a właściwie jądro pozostaje nienaruszone.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

B-2 ale jednak coś poprowadziło Cię ku terapii? ;)

Wiesz, to naturalnie przychodzi z tym odsunięciem. Ja mam spaczone pojmowanie miłości, daję i oczekuję bezmiaru a to awykonalne dla niezaburzonej osoby, nie do pojęcia. Taki typ uczucia łączy rodziców z dziećmi, nikogo więcej. Ale mam tego świadomość i jest coraz lepiej, dojrzalej.

 

Mam w sobie mnóstwo złości, zupełnie niewiadomego pochodzenia. Aż mnie głowa boli.

Zrobiłam sobie drinka ( tip pro health :roll: ) i zaraz idę trzasnąć z 6km marszu z psami, powinno mi się polepszyć.

Cały dzień myślę o żarciu i o tym, że przytyłam, jaka jestem gruba i obleśna. Co za gówniana sprawa, nie umiem przestać.

Zapewne szalejący PMS nie jest bez znaczenia ale chciałabym się wreszcie poczuć dobrze, serio. Tak po prostu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chojrakowa, No coś poprowadziło, ale nie chce o tym pisać na forum, ani Wam tu zaśmiecać wątku moimi głupotami :) Zresztą nie lubię przyznawać się do swoich słabości, zwłaszcza ostatnio ..po tym, jak oficjalnie przyznałem się przed samym sobą, że jestem agresorem, kopią swojej matki itd. zaczyna to wyłazić ze mnie, zaczynam się tym pocić i coraz bardziej czuję ta swoją agresję na sobie ..otwarłem klapę, wszystko wyrwało się na zewnątrz i mi tu fruwa koło głowy.

 

Co do relacji damsko-męskich, akurat mam przyjemność być tą druga stroną, tym oczekiwanym bezmiarem no i nie jest to łatwe.

Ja tez spaceruję z piesami, ale na sport bym się z nimi nie wybrał, bo nienauczone. Jedynie bym się nawk..wiał. Błoto się takie zrobiło na drogach do lasu, że ostatnio zupełnie nie chce mi się z nimi wychodzić :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

B-2, mi żadne błoto niestraszne jak potrzeba jest :mrgreen: I zazdroszczę lasów w okolicy. A dziewczynki moje mądre w sumie, bezdomniaki dwa jedne gucio szkolone ;)

 

Polazłam, zapaliłam w którymś momencie, wróciłam i trochę mi odpuściło. Pewnie tylko na chwilę ale dobre i to.

Już mi zaczyna huczeć głowa i jeść mi się chce... :roll:

 

B-2, przyznałeś się przed sobą, jeszcze trzeba to zaakceptować a potem nauczyć się z tym sprawnie obchodzić imo. Każdy niesie swój plecak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chojrakowa, jeden z moich jest duży i silny, ponad 50kg, a że przyzwyczajone do spacerów po lesie, to w druga stronę nawet nie śmiałbym ich prowadzić

 

W sumie wiedziałem od lat jak to działa, że jestem autoagresywny, ale dopiero ostatnio tak mnie naszło ..tak się zastanawiałem, czemu nie mogę sobie odpuścić, wrzucić na luz, i nagle oświecenie!!! :D Nie mogę sobie odpuścić, bo taki po prostu jestem! Wcześniej nie byłem ze sobą do końca szczery. Dlatego poczułem potrzebę ponownego terapełtowania się ..poczułem, że zrobiłem wewnętrzny krok na przód i szkoda by było tego nie wykorzystać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam spaczone pojmowanie miłości, daję i oczekuję bezmiaru a to awykonalne dla niezaburzonej osoby, nie do pojęcia. Taki typ uczucia łączy rodziców z dziećmi, nikogo więcej. Ale mam tego świadomość i jest coraz lepiej, dojrzalej.

 

Dzięki Ci za to :uklon:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chojrakowa, bezmiar miłości, brzmi pięknie, tylko ile jest w tym miłości? W jaki sposób okazujesz tą ponadprzeciętną miłość? Jakie gesty, czyny Cię wyróżniają pośród innych, kochających przeciętną miłością kobiet? ..tak się zastanawiam, czego ma prawo oczekiwać osoba, w zamian za irracjonalny lęk przed opuszczeniem, kiedy zawłaszcza osobę z powodu wyimaginowanych obaw, albo robi coś dla kogoś, żeby poczuć się bezpieczniej ..czy ma prawo oczekiwać czegokolwiek w zamian za podobne tym uczucia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

B-2, dobrze myślisz, to do terapii się kwalifikuje. ;)

Nie ma sensu roztrząsać tematu chyba, bo on z założenia jest spaczony. Myślę sobie że to borderow cecha wspólna, dążenie do takiej bezwarunkowej miłości przepełnionej ekstremami. Wyidealizowanej w umyśle, a realnie napędzanej przez negatywne przecież emocje, jak choćby lęk przed opuszczeniem właśnie. Nie da się, no nie da i póki człowiek takiego czegoś szuka, daje i oczekuje to po chwili ekstazy zawsze przychodzi długa droga w dół. I bolesna, przerabiałam nie raz.

A mężczyzn to kręci swoją drogą. Kobieta oddana jak pies, w zasadzie uległa a jednak elektryczna, w łóżku torpeda bo napięcia do rozładowania masa a na koniec da poczucie, że zaopiekuje się zawsze na zawsze i mimo wszystko. I to chyba przynęta na niedojrzałych lub równie zaburzonych samców.

 

Rozgadałam się nieco ale juz wracam na ziemię. :mrgreen:

Wstałam późno w nastroju koszmarnie depresyjnym plus napięcie max więc bez większego namysłu ruszyłam z psami. 6km i lepiej mi nieco, chociaż napięcie nadal w czerwonej strefie :roll:

Widzę się z Moim dziś, stresuje mnie to.

A u Was dzieciaki jak?

Naemo?

B-2, piesy wyprowadzone czy nadal błocko straszy?;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×