Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)


atrucha

Rekomendowane odpowiedzi

Czuję się dziwnie. Tak... Nie wiem co się dzieje.

Mam dobry humor, ale nie wiem co robię, do czego zmierzam...

Dziwne uczucie.

Jeszcze nie miałam takiego, to nie jest derealizacja ani poczucie zagubienia, coś innego. Może po prostu przez nasenne...

 

Właśnie piję kawę i chcę na siłę nie spać do późna i jutro być niewyspana, czy to jest jakaś forma autoagresji? ;-;

Mam też trochę mętlik w glowie więc chcialabym po prostu trochę posiedzieć i oswoić sie z tym i odmożdżyć.

Pocięłabym się w sumie... Ostatnio się ciełam... Ze dwa lata temu pewnie, ostatnio preferuję bicie drzew, bo nie ma blizn za bardzo.

 

Wgl zauważyłam, że już daję sobie przyzwolenie psychiczne żeby siebie krzywdzic, bo przestaję myśleć, że to że chce sobie zrobic krzywde to moja wina i ze to cos złego i mysle że to dużo lepsze jest, lepiej robi na psychikę.

 

Kurde... Chyba pustkę czuję :/

 

Sorry za spam.

f60.3

bezlekowo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No nie na to jak ostra jazda bez trzymanki. Dobra na wszystko.

 

Ja staram się czerpać radość z życia, jakkolwiek głupio to nie brzmi. Nie dokręcać sobie, nie dążyć do ekstremów za wszelką cenę. Bo to potem kosztuje, bez sensu.

3/4 moich analiz/myśli/domnieman ląduje w koszu, nie pozwalam im się rozpędzać, nie chcę w nie wierzyć, nie są zdrowe a ja bym chciała być.

 

A tak poza tym piękne słoneczko dzisiaj, tylko piździ jak w kieleckim na dworcu a ja nudzę się w pracy jak moooooops :roll:

Dzikie zwierzęta na paradzie w cyrku

Co dalej robić postanowimy na naradzie w Szczyrku

 

Nie ma takiego boga, który wybaczyłby Ci Twoje łajdactwo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I dupa.

Nadal kurczowo staram się trzymać fason, nie pikować wściekle w dół.

Poćwiczyłam, w sumie chyba niewiele jadłam, nie potrafię ocenić. Czuję się gruba.

Mój facet też ma jakąś ciężką fazę, nie umiem mu pomóc. Frustruje mnie to.

Jakby pochłaniał mnie chaos, wszystko nie tak. Wściekam się okrutnie.

I nie wiem gdzie jest początek tego stanu, a przeciez od jakiejś emocji zacząć się musiało.

Zrobiłam sobie drinka (pewnie ze 150 dodatkowych kalorii FOOOOKA!!!!) i postaram się poczytać czy coś. I pooddychać.

Niech żyje chwiejność...

Dzikie zwierzęta na paradzie w cyrku

Co dalej robić postanowimy na naradzie w Szczyrku

 

Nie ma takiego boga, który wybaczyłby Ci Twoje łajdactwo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Meksyk Borderline to fachowa nazwa dla rozchwiania emocjonalnego u kobiet. W przypadku mężczyzn nazywa się to świrem, chamem, dupkiem, kurwiarzem, niepoprawnym optymistą, zależnie od tego, na co w danej chwili sobie pozwalasz.

Pierw taniec, następnie myśl. Taki jest naturalny porządek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

B-2 you made my day :mrgreen:

 

Naemo, pamiętaj że to samonapedzajace się kolo. Im dalej od ostatniego incydentu tym mniej się chce. Spróbuj, bo potem blizny. Wiem że może nie być żadnego potem ale to chooj wie.

Tak liczę. Przytyłam kilogram i mam paranoje. Ale jestem głupia rany. I noc na to nie mogę poradzić prócz niejedzenia aż minie.

Mam strasznie choojowy dzien.

Dzikie zwierzęta na paradzie w cyrku

Co dalej robić postanowimy na naradzie w Szczyrku

 

Nie ma takiego boga, który wybaczyłby Ci Twoje łajdactwo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naemo Im częściej będziesz się cięła, tym mniejsze wrażenie zrobisz na innych, zwłaszcza wirtualnie. Radzę ten spektakl zostawić na specjalne okazje, np. kolację wigilijną z rodziną, sylwester ze znajomymi, kłótnie rodzinne itp.

Pierw taniec, następnie myśl. Taki jest naturalny porządek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

B-2, Tak wiem, rozładowanie napięcia uspokojenie... ale chodziło mi o to, że tej teatralności nie idzie kontrolować w ten sposób aby dozować i zrobić ,,premierę'' w tych momentach które wymieniłeś. Kiedy będzie to miało największe ,,odbicie'' miało by to jakąś logikę/sens, tak mi się zdaje. Ta ,,premedytacja'' jest po prostu rządzona chaosem, dlatego chyba tak trudno to złapać, zastopować czy kontrolować. Jakiś klucz pewno do tego jest ale to musi opaść kurz który jest wzniecany cały czas tym miotaniem. Znaczy jak jest klucz to nie ma chaosu, to znaczy w sumie nie wiem:/

 

Jeszcze mam taka myśl. Logika nie jest wtedy upośledzona ale wartość emocjonalna ma takie pierdolniecie, ze myślenie logiczne schodzi na drugi plan i mi się wydaje, że tu będzie owy klucz, w zdaniu sobie sprawy, kontroli nad tym, że to co teraz czujesz jest błędne. Staniu rozumem, nad emocjami a nad tym już się chyba da pracować i zapewne wtedy można wypracować jakiś spokój i gwałtowność tych emocji zmniejszyć a kontrole zwiększyć.

Nie znam roli którą gram, wiem tylko, że jest moja - niewymienna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naemo Im częściej będziesz się cięła, tym mniejsze wrażenie zrobisz na innych, zwłaszcza wirtualnie. Radzę ten spektakl zostawić na specjalne okazje, np. kolację wigilijną z rodziną, sylwester ze znajomymi, kłótnie rodzinne itp.

Hahaha, trafione w sedno. :lol: Kiedyś miałam takiego kumpla, co robił takie przedstawienia na kamerce i od wielu lat zajmuje wysokie miejsce w moim osobistym rankingu najbardziej żenujących pokazów. :twisted:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naemo No to może napisz szczerze w jakim celu opisujesz te ubarwione uśmieszkami i zbryzgane krwią historie. Inne osoby dowiedzą czegoś porzytecznego o borderline, np. po co osoba chora na borderline robi to czy tamto, jak sobie z taką osobą radzić itd. Zrobisz coś dobrego dla innych.

Pierw taniec, następnie myśl. Taki jest naturalny porządek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...

 

Moglibyście przestać zarzucać mi to wszystko??

 

No to może napisz szczerze w jakim celu opisujesz te ubarwione uśmieszkami i zbryzgane krwią historie.

W takim celu, że ostatnie 1,5 miesiąca czuję się cholernie źle i piszę NIEUBARWIONE tylko tak jak myślę i jak czuję w celach terapeutycznych, żeby uzyskać jakiś feedback, wsparcie, komentarz, dobrą radę.

 

Inne osoby dowiedzą czegoś porzytecznego o borderline, np. po co osoba chora na borderline robi to czy tamto, jak sobie z taką osobą radzić itd

Nie mam borderline, tylko na 90% go mam... Ze względu na wiek - 18 lat. Po drugie NIE WIEM po co, piszę co robię i co czuję i na pewno nie wiem jak sobie z kimś skoro sama ze sobą sobie nie radzę, nie uważasz?

 

Zrobisz coś dobrego dla innych.

A wiesz co Ty robisz? Robisz COŚ ZŁEGO. Dla wszystkich. I z tego jak piszesz będzie tak nadal, KAŻDEMU zaszkodzisz w końcu, właśnie szkodzisz mnie, wyśmiewając mnie.

 

NIKT ze świata realnego NIC NIE WIE. Nikt nie wie, że się pocięłam, "rodzina" moja tak zwana praktycznie nic nie wie.

 

 

 

Dajcie mi ignora jak tak was irytuje moje istnienie.

f60.3

bezlekowo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze takie moje przemyślenie...

 

Nie chcę mieć przyjaciół, odpycha mnie strasznie gdy ktoś mi mówi, że o mnie nie zapomni, że będziemy się przyjaźnili do końca życia... [brzmi to banalnie i pusto, wiem, ale to naprawdę moi pierwsi przyjaciele w życiu]. Ja chyba po prostu w to nie wierzę. Nigdy nie utrzymywałam z nikim kontaktu dłużej niż dwa lata. I chociaż wiem, że to nielogiczne, to strasznie nie cierpię tej myśli, że ktoś się o mnie martwi, jestem wtedy jakby za niego odpowiedzialna, chcę niszczyć sobie życie w spokoju. To samo miałam, gdy pierwszy raz niedawno ciocia mi powiedziała, że mnie kocha. Aż się krzywię myśląc o tym. Nie chcę tego po prostu, nie chcę i tyle. Chcę się od wszystkich odciąć po maturze.

Szkoda mi babci najbardziej.

f60.3

bezlekowo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ale jak w spokoju? Jak spokój niszczenia zostaje nęcony przez uwagi innych, po opisach owego niszczenia. Tobie się wydaje, ze chcesz to robić w spokoju a tak naprawdę chcesz aby świat usłyszał jak ci złe. Żeby było jasne, ja tego że ci złe nie kwestionuje.

Tez dyskusyjne jest to, że martwisz się o kogoś wtedy jak on się martwi o ciebie. To raczej zmartwienie powstałe z powodu tego, że powstał substytut wewnętrznej troski(odpowiedzialność za siebie) której nie posiadasz, opieki dziwnej i niezrozumiałej jak owe ,,,kocham cię'' To olbrzymie pole do nadużyć, bo troska to dbanie, wymaganie, zasady niejako obowiązek. Reguły które już z definicji dla ciebie nie istnieją bo ty chcesz ,,nie być'' Dlatego ludziom jest trudno stwierdzić na ile nie umiesz się sobą zająć a na ile to wymysł owego ,,nie bycia'' Dlatego te zachowania są odbierane teatralnie bo to angażuje co nieobytych i może powstać pole do manipulacji. Swoistej regulacji emocjonalnej mierzonej w reakcjach innych. I możesz nawet tego na logikę nie chcieć ale trudno ci będzie ich chronić,,roztoczyć troskę'' bo sama ją na opak odczuwasz i jest dla ciebie obca.

Nie znam roli którą gram, wiem tylko, że jest moja - niewymienna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kontrast, nono elaborat jak zwykle :mrgreen: Mądrze prawi, polać mu :mrgreen:

Naemo, to się musiało tak skończyć. Żyjmy dalej, nic się nie stało. Każdy pisze co chce, takie prawo forum.

 

A ja popołudnie mialam pod hasłem: ZŁOŚĆ. Oczywiście, jak to u mnie, poziom MAX. Nie wiem skąd się wzięła w sumie. Zrobiłam 6km piechotą i mi lepiej. Nie palę dziś, nie piję, oddycham głęboko i czekam aż przejdzie.

Staram się zachować spokój i uniknąć autodestrukcji za wszelką cenę.

Tylko zjadłam znów za dużo, ed szaleje, widzę potwora. To dopiero trauma jak Cie własne zmysły kłamią... :roll:

Dzikie zwierzęta na paradzie w cyrku

Co dalej robić postanowimy na naradzie w Szczyrku

 

Nie ma takiego boga, który wybaczyłby Ci Twoje łajdactwo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kontrast, zawsze muszę czytać Twoje posty parę razy żeby je zrozumieć i nadal nie jestem pewna czy zrozumiałam :mrgreen: Dziękuję.

Co masz na myśli pisząc, że chcę "nie być"? :)

 

chojrakowa, jak ja Cię lubię no :D

 

U mnie ostatnio przeważa smutek, mam takie fale dołów, trochę jak sinus...

 

Staram się zachować spokój i uniknąć autodestrukcji za wszelką cenę.

A planowałaś coś konkretnego? Czy po prostu uniknąć tego, co się wydarzy po wybuchach złości?

 

Podziwiam was, wszyscy jesteście tacy walczący i dojrzali i odpowiedzialni i racjonalni...

f60.3

bezlekowo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naemo, poczytaj moje posty z przed x. Mam troche ciężki ten plecak co niosę, marze o stabilności. Aktualnie bo to się zaraz może zmienić ;)

Autodestrukcja niejedno ma imię, ja staram się nawet nie myśleć o sobie źle. Praca u podstaw do porzygu.

Znaczy bez porzygu rzecz jasna :mrgreen:

Dzikie zwierzęta na paradzie w cyrku

Co dalej robić postanowimy na naradzie w Szczyrku

 

Nie ma takiego boga, który wybaczyłby Ci Twoje łajdactwo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×