Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)


atrucha

Rekomendowane odpowiedzi

Aaaaa to działa w takich kombinacjach mówisz.

Jednemu organizmowi pomoże drugiemu zaszkodzi. Ale dobrze , jeśli Ci pomaga !

Na pewno jest lepiej niż było ;)

"Prawdziwa podróż życiowa nie polega na poszukiwaniu nowych krajobrazów lecz na spojrzeniu na stare w odmienny sposób"

Lamitrin 150 mgmg

Trittico CR 150 mg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pisz tu i nie myśl o głupotach.

Pogadamy

 

Nie doczytałam ,dlatego się spytam,korzystasz obecnie z psychoterapii?

"Prawdziwa podróż życiowa nie polega na poszukiwaniu nowych krajobrazów lecz na spojrzeniu na stare w odmienny sposób"

Lamitrin 150 mgmg

Trittico CR 150 mg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A nie chciałabyś jednak skorzystać z tej terapii??

 

Dlaczego chcesz sobie krzywdę zrobić? Jeszcze dziś rano pisałaś że jest super...

"Prawdziwa podróż życiowa nie polega na poszukiwaniu nowych krajobrazów lecz na spojrzeniu na stare w odmienny sposób"

Lamitrin 150 mgmg

Trittico CR 150 mg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aaaaa to działa w takich kombinacjach mówisz.

Jednemu organizmowi pomoże drugiemu zaszkodzi. Ale dobrze , jeśli Ci pomaga !

Na pewno jest lepiej niż było ;)

 

I bardzo dobrze , po każdej burzy powinno wyleźć Słońce ! :105:

"Czy ponadczasowy utwór można napisać przed czasem?

A da się założyć świat, zanim ten świat się zacznie?"

 

"Blizny to ślady po wygranej walce, z tym co chciało nas skrzywdzić "

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naemo, a ja sądzę że Ty uwagi potrzebujesz. I nie mówię tego absolutnie złośliwie.

 

Huśtawka, możesz mieć rację. Wszystko się rozchodzi o to kontrastowe postrzeganie, wszystko albo nic. Obojętnie byle mocno, a w tym przypadku wszystko nie ma prawa istnieć - taką absolutną milosc to mogla mi matka dać a nie facet. Więc wybieram nic. Popaprane.

 

No w każdym razie na razie podparłam się myślą że jak cos jest dobrym pomysłem dziś, to będzie i jutro i mi przeszło. Przycichło no.

Ważę się codziennie, codziennie jem za dużo. Męczy mnie to okropnie i nieco martwi.

Aktualnie piję piwko w wannie i myślę co dalej :mrgreen: Zapowiada się spokojny wieczor, ble

Dzikie zwierzęta na paradzie w cyrku

Co dalej robić postanowimy na naradzie w Szczyrku

 

Nie ma takiego boga, który wybaczyłby Ci Twoje łajdactwo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak czytam co Naemo pisze,to aż mi serce pęka..Serio...Ale nic nie mogę zrobić.

Chojrakowa Z tym ważeniem i jedzeniem to nie dobrze.

Ten Border to prawdziwe ścierwo,bo ciągle ciągnie do autodestrukcji i zbędnego nadmiernego kontrolowania.I u każdego,kuźwa,inaczej ale i tak pod wspólnym mianownikiem... :hide:

"Prawdziwa podróż życiowa nie polega na poszukiwaniu nowych krajobrazów lecz na spojrzeniu na stare w odmienny sposób"

Lamitrin 150 mgmg

Trittico CR 150 mg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeżyłam [mini- w zasadzie]kryzys!

 

Jestem w domu, bo telefon mi padł i prawie nic sobie nie zrobiłam. Wydaje mi się, że wchodzę teraz w dół i zaczynam chyba zauważać pewne zależnośc (złe słowo), raczej zauważam cokolwiek ( :bezradny: ). Miałam miesiąc z małymi górkami i jednym wielkim dołem ogólnie, potem weszłam na górkę na tydzień, po czym dzisiaj miałam kryzys i teraz będzie dół.

 

Nie mogę za bardzo się skupić teraz, zeby coś napisać sensowniejszego :hide:

 

Nie wiem jak przeżyję następny tydzień. Bo weekend jakoś pójdzie, odpalę grę i po weeknendzie.

 

 

chojrakowa, myślę że masz rację (chociaz ciężko się do tego przyznać :hide: )

 

huśtawka, dzięki, strasznie mi miło, że tak Cię to przejęło!

f60.3

bezlekowo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naemo Potrzebujesz inny zestaw leków i obowiązkowo jakiegoś stabilizatora.na samych antydepresantach nie pociągniesz tak,byś nie miała tych okropnych huśtawek nastroju.Piszesz że deprechę masz,ale przy depresji nie ma huśtawek- jest stały(stabilny) dół i za zwyczaj po lekach stan się poprawia.Ty teraz bierzesz aż dwóch antydepresantów...Dziwię się że twój lekarz ,podejrzewając Bordera,nie wypisała Ci stabilizatora,tylko dowaliła kolejnego antydeprecha.Powiedz jej o tych ciągłych huśtawkach- to bardzo ważny objaw.Jeśli Ci nie zmieni leków,to znajdź sobie innego lekarza.Dodam jeszcze że to o czym piszesz że odczuwasz- jednocześnie dół połączony z chęcią byś sobie coś złego zrobiła-to jest tak zwany stan mieszany i on właśnie jest najgroźniejszy,bo często prowadzi do prób samobójczych.

Jeśli ciężko Ci będzie przeżyć następny tydzień,to pisz tutaj cokolwiek byś nie czuła i jakichkolwiek byś nie miała myśli.Ten forum na pewno nie jest terapią grupową,ale fakt,że możesz pisać bez poczucia wstydu że ktoś popatrzy na Ciebie jak na wariata,to bardzo pomocne.Sama to doświadczyłam dwa lata temu,kiedy byłam w totalnej rozsypce.I dzięki temu że często czułam się tu zrozumiana,otrzymywałam wsparcia ,nie posunęłam się za daleko w swoich czynach...

"Prawdziwa podróż życiowa nie polega na poszukiwaniu nowych krajobrazów lecz na spojrzeniu na stare w odmienny sposób"

Lamitrin 150 mgmg

Trittico CR 150 mg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

<3

 

Na ostatniej wizycie powiedziałam jej o parugodzinnych momentach ekscytacji itd i myślę, że zrozumiała, bo wtedy właśnie powiedziała, żebym jeszcze pociągnęła na tym ssri (bo dopiero od tygodnia mam większą dawkę) i za miesiąc może mi zmieni na stabilizator...

 

Ona nie jest zła, ona tylko jest bardzo ostrożna ze wszystkim i spokojna i myślę, że ma też trochę inne postrzeganie czasu niż ja :D Ciężko wymagać od innych żeby zrozumieli coś czego nie doświadczyli... Jak jej mówię, że się czułam ostatni miesiąc okropnie, to ona się dopytuje "taki smutek, tak?". Ja bym do opisała milionem więcej przymiotników i "smutek" nie oddaje wszystkiego, no ale nie wymagam cudów.

f60.3

bezlekowo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam was. Przwczytałem trochę waszych historii i tak się zastanawiam czy borderline u kobiet i męrzczyzn przebiega tak samo.. Nie zauważyłem tu żadnych wpisów męrzczyzn jak oni sobie radzą i tak to właśnie u nich wygląda. U mnie diagnoze postawiono równo rok temu oczywiscie dostałem mase leków (miansegen, atarax, absenor i coś tam jeszcze) choć i tak leczenie przerwałem po paru tygodniach, leki strasznie mnie otumaniały i uznałem że sam sobie poradze oczywiście myliłem się. Obecnie planuje wrócić do leczenie tylko tym razem wybrać się do innego psychiatry.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Meksyk Witaj. Faceci też piszą ale znacznie rzadziej,nie wiem dlaczego.Tu był taki gość,ale to było z dwa lata temu.

 

Naemo Meksyk,bo pewnie ma "meksyk" w głowie-jak my wszyscy :mrgreen:

"Prawdziwa podróż życiowa nie polega na poszukiwaniu nowych krajobrazów lecz na spojrzeniu na stare w odmienny sposób"

Lamitrin 150 mgmg

Trittico CR 150 mg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałam zupełnie dobry, spokojny dzień. Trochę się boję o tym pisać, w głupim przeświadczeniu, że jak się o tym głośno powie - pryśnie jak bańka mydlana.

Jadłam inaczej. Inaczej niż codziennie, udało się złamać schemat dwóch kanapek. Juz widzę i czuję że przytyłam. Staram się nie zwracać uwagi.

Dzisiaj chcę żeby wszystko było dobrze. Ciekawe jak długo :roll:

Dzikie zwierzęta na paradzie w cyrku

Co dalej robić postanowimy na naradzie w Szczyrku

 

Nie ma takiego boga, który wybaczyłby Ci Twoje łajdactwo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chojrakowa, ja ogólnie tez ostatnio słabo z jedzeniem... Ostatnie 3 tygodnie brak apetytu, czasami się objadam, po czym wyrzuty sumienia... Jak jadłam normalnie parę dni to już się czułam grubo.

 

I myśli samobójcze mam, juz nawet nie widzę sensu i nie mam siły na swój "cel": wyszlaeć się, pójść na cało i się zabić.

f60.3

bezlekowo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nadal uważam, że na pierwszym miejscu brak Ci uwagi i zainteresowania Naemo. Jak tam u Ciebie?

 

Zważyłam się znowu, bez sensu, jest więcej i znowu zalewa mnie fala nienawiści do samej siebie.

Staram się podtrzymać klimat dnia wczorajszego, ale bycie optymistą to nie bulka z masłem.

Dzikie zwierzęta na paradzie w cyrku

Co dalej robić postanowimy na naradzie w Szczyrku

 

Nie ma takiego boga, który wybaczyłby Ci Twoje łajdactwo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witajcie,

natrafilam na to forum poszukujac informacji o problemach zdrowotnych jakie mnie trapia,...

 

znalazlam taki oto wpis:

 

"Czasami mam wrażenie, że jest we mnie morze złości i cierpienia. że gdybym zaczęła to wylewać z siebie, to pękłoby wyobrażenie o tym kim jestem, ludzie by mnie opuścili. po części już tak jest, odkąd praktycznie nie wstawiam postów (działam społecznie) bo nie czuję tego tak jak wcześniej. kiedy przestałam pomagać innym kosztem siebie. jestem bardzo zmęczona ciągłym graniem, udawaniem, taką uważnością, żeby jakieś moje kłamstwo nie wyszło na jaw. mam wrażenie, że każdy postrzega mnie inaczej, bo pozwoliłam im wybudować sobie jakieś wyobrażenie a potem czuje się zobowiązana je podtrzymać. jakbym ja była zbyt durna, zbyt prymitywna, prosta, pełna wad, rzeczy nie od zaakceptowania...

 

jestem zmęczona tym graniem. chciałabym skończyć z tym, powiedzieć komuś..

 

Chciałabym wiedzieć kim właściwie jestem. nie czuć tego ciągłego przygnębienia. nie popadać w skrajne stany, czuć się dobrze we własnej skórze.

 

wpadam w szał, bo prowadzę chore życie którego nie chcę prowadzić. robię głupie rzeczy, by chwilowo poczuć się lepiej, ulżyć sobie.tak naprawdę krzywdząc siebie. to sprawia, że tracę do siebie resztki szacunku i tylko upewniam się w tym jaka beznadziejna jestem.

 

[...]

 

cbciałabym zacząć normalne życie, ale nie wiem jak ono ma wyglądać? nie mam matury, nie dam rady jej zrobić żeby pójść na studia. studia nawet nie wiem jakie mogłabym zrobić. czuję się za głupia. że nie dam rady. jeśli nie studia, to kurs. ale jaki? czy poradze sobie? czy dobrze wybiore i nie wyrzuce pieniędzy w błoto? mam takie poczucie, że jest tyle możliwości do wyboru, że nie wiem co wybrać. że nie wiem w czym byłabym dobra, co powinnam. jakbym nie umiała się określić, sprecyzować. tkwię w martwym punkcie, i tak bardzo chciałabym i czuję się gotowa by zacząć się uczyć, pracować, żyć, a z drugiej strony boje się cokolwiek zacząć i nie rozumiem dlaczego. boje się spojrzeń ludzi, oceny, boje się wszystkiego. boje się kontaktu z ludźmi i tego, że nie umiem sobie z tym kontaktem radzić.

 

wkurwia mnie, tak cholernie ta moja niemoc, bo przecież mam siłę, wewnętrznie. skąd się bierze ta słabość? poczucie, że nie zdołam niczego dokończyć?

 

nie mogę się na niczym skupić, czasem pochłania mnie jedna myśl i natrętnie męcz cały dzień, nie potrafię funkcjonować jak normalni ludzie, nie popadając w te cholerne skrajne stany, nie przeżywając cały czas tylko tego co intensywne.

 

tak bardzo chciałabym normalności, takiej formy stabilności. nie wiem co mam robić, czuję, że nikomu nie mogę o tym powiedzieć nikogo nie moge się poradzić. czuję sie taka samotna.. "

 

ktory swietnie oddaje co czuje...

kazdy dzien stanowi ogromne wyzwanie,w zasadzie to nawet noc, bo mam powazne problemy z zasypianiem, potem z pobudka, moj sen jest kiepskiej jakosci, zawsze gdy sie tak mecze obiecuje sobie,ze poloze sie wczesniej i wstane wypoczeta i szczesliwa...

 

problemow doklada moj partner ktory jest cudownym czlowiekiem i martwi sie o mnie, jednak widzac ze sobie z czyms nie radze probuje mnie wyreczac,a gdy mu mowie,ze odbiera mi w ten sposob sile sprawcza i poczucie wartosci on niby to rozumie po czym dalej wraca do utartych schematow....

 

czasem mysle czy on nie bylby szczesliwszy z kims innym,czy moi bliscy nie byli by szczesliwsi gdyby mnie nie bylo...a za godzine gdy sie zmecze mysleniem o tym postanawiam,ze tak zalosnie nie skoncze i nie odpuszcze w tak slaby sposob.... pelna euforii ide planowac nowe zycie i zmiany po czym nastepnego dnia juz nie pamietam co sobie zaplanowalam i znowu wstaje tak zmeczona ze nie mam sily zyc.

 

dodam,ze bylam u psychologa, i to nie jednego, nikt mi zadnej diagnozy nie postawil, a ostatnia psycho powiedziala,ze to bez sensu zebym do niej chodzila bo mam szczesliwe zycie i wiem czego chce wiec szkoda moich pieniedzy... w teorii mam szczesliwe zycie.... model ktory sobie zakladam do realizacji jest wspanialy a rzeczywistosc to zupelnie co innego... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×