Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Canis

Cześć wszystkim

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć wszystkim.

 

Miałem się u was nie rejestrować, żeby się nie dobijać, ale tak wyszło, że piszę w trakcie ataku, ledwo dusząc w klawisze. Nie wiem, co mi jest dokładnie, sami się zastanówcie mi napiszcie. Macie doświadczenie, prawda?..

Nie mogę znieść gwaru, hałasu, nagłych dźwięków. Przez 10 godzin dziennie siedzę w szkole w ciężkim gwarze, by wrócić do domu i dostać hałas i gwar. Była impreza w domu to musiałem wyjść. Jak nie w szkole, jak nie w domu, to chociaż w lesie znajdę cichy kąt. Oczywiście nawdychałem się lodowatego powietrza przez półtorej godziny intensywnego marszu i teraz już nigdzie nie pójdę.

Już myślałem, że wszystko się uspokaja, ale znowu mam przeraźliwe, zastraszające łomotanie serca (tak silne, że jak położę się na poduszce to mam wrażenie, że w tej poduszce bije jakieś serce), zimno, osłabienie, zdrętwienie, drżenie rąk. Nie mogę mówić. Nie dlatego, że nie mam głosu. Nie mogę spać, jak teraz. Drażni mnie każdy dźwięk, każde spojrzenie.

 

Po rozłące z przyjacielem, gdy miałem trochę więcej niż 10 lat, uznałem, że poradzę sobie sam. Teraz wiem, że tak się nie da. Ale żyłem w tym przekonaniu drugie 10 lat, w tym cały okres dorastania.

Nie mam kolegów, przyjaciół, wrogów.

Nie wiem, co robić. To żałosne. Ale jest, jak piszę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O co tu chodzi z tym przyjacielem? Jakiś skrót myślowy Ci wyszedł.

 

A rodzice?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, po prostu nie chciałem w to wchodzić.

Rodzice?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cześć wszystkim.

 

Po rozłące z przyjacielem, gdy miałem trochę więcej niż 10 lat, uznałem, że poradzę sobie sam. Teraz wiem, że tak się nie da. Ale żyłem w tym przekonaniu drugie 10 lat, w tym cały okres dorastania.

Nie mam kolegów, przyjaciół, wrogów.

Nie wiem, co robić. To żałosne. Ale jest, jak piszę.

 

Czy jako 10-latek musiałeś radzić sobie sam?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie musiałem. Po prostu uparłem się, że nie będzie mnie nikt interesował. Dzięki temu wyzbyłem się pewnych wad, nie oceniam ludzi, nie umiem się na nich gniewać, ale też nie umiem żyć w społeczeństwie. Nie oglądam telewizji, nie znam gwiazd, nie znam się na sporcie, a moja siostra więcej gra w gry ode mnie. Nie rozumiem zwyczajów: niepodawania sobie ręki przez próg i na krzyż, "nie dziękuję" po dobrych życzeniach. Nie rozumiem połowy sytuacji w których ludzie się śmieją. Śmieją się jak jest im źle, jak jest dobrze, jak ktoś zrobi coś głupiego, jak ktoś kaszlnie, jak ktoś ich drażni. Nie rozumiem połowy żartów. Nie rozumiem ludzi. Jak taki spławik na wodzie.

Wy też tak macie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jestes odosobnionym przypadkiem.Czuję w Tobie wrazliwca.Wrażliwca , który się izoluje.Czy zamierzasz tak żyć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałem, bo nie rozumiem za jasny gwint całego społeczeństwa. I taki byłem konsekwentny, że teraz czuję jakbym był przestrzelony strzałą w serce...

 

Chyba się tak nie da. Prawda?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Canis, Mi to wglada na to, jakbyś się z premedytacją izolował od ludzi. Z jakiegoś powodu powstał w Tobie taki mechanizm.

Wspomniałeś coś na temat rozłąki z przyjacielem. Musiałeś ją bardzo przeżyć. Ta rozłąka może byłaby kluczem do Twoich kofliktów. Tak jakbyś obraził się na kogoś "na śmierć i życie" i nie umiał wybaczyć.

Czy Ty miałeś mamę i tatę? Czy jesteś z "rozbitego" domu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem z rozbitego domu, ale to rozbicie zaszło gdy miałem około rok. Praktycznie nie znam własnego ojca. Zgadza się, że jest to dla mnie wstydliwy temat i nie lubię podejmować go w szkole, ale nie kryję się z tym i nigdy nie kryłem. To się zdarza. Nie mam żadnych negatywnych wspomnień z ojcem. I nie czuję do niego żalu. Ani za to, że opuścił rodzinę, ani za to, że nie płaci alimentów i nie dba o swoje dzieci. Wybaczam mu, jak to człowiek silnie wierzący w chrześcijaństwo.

 

Podobnie z przyjacielem. Miałem takiego jednego prawdziwego, od 3 roku życia, przez długie lata. Różnica polegała na tym, że on poszedł dobrowolnie i świadomie w czarną drogę. Zaczął palić, chodzić na drastyczne balangi, alkohol (mieliśmy 10 lat, przypominam). Kradzieże, podpalenia, ustawki. Nie to, że to był tępy dres - o, nie, był bardzo inteligentny i miał w sobie silny kodeks rabusia (może dlatego ja mam silne poczucie sprawiedliwości, które po prostu z ziomków rozszerzyłem na wszystkich ludzi), ale rozumiecie. To nie była moja droga.

 

Mimo że do niego też nie mam żalu, to umiejętności społeczne i tak we mnie implodowały. Nauczyłem się z tym żyć, mam ładny głos i jestem tak uprzejmy, że już nikt nawet się mną nie interesuje - celowo sprawiam takie wrażenie. Ciekawa ta umiejętność znieczulania ludzi na moje nietypowe zachowanie. Nie umawiam się z nikim, nigdy nie mówię o znajomych (bo ich nie mam), nie znam się w ogóle na sporcie, nie oglądam telewizji, nie gram w gry. Na przerwach wychodzę i chodzę w kółko po korytarzu, próbując się uspokoić. Nawet nieprzyjemni ludzie, którzy lubią się z innych nabijać, nie zwracają na mnie uwagi. Z jednej strony to dobrze, bo mi oszczędza cierpień, a z drugiej też już od dobrego czasu zastanawiam się, dlaczego ja robię rzeczy jakich inni nie robią...

 

Dodam, że mam 15% niedosłuchu, którego nie można uleczyć. Nawet gdy się przemogę i próbuję z kimś pomówić, i tak rozumiem 70% z tego co mówią. Zwłaszcza, że użytkownicy języka polskiego robią coś tak durnego, jak wymawianie kluczowych słów w zdaniach tak cicho i niewyraźnie, jak się da. Jakby sami się bali tego, co mówią. To mnie zniechęca do czegokolwiek.

 

[Dodane po edycji:]

 

Za długie posty robię...? :( Nie ma nikogo, kto by cokolwiek odpisał? :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×