Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość brokenwing

Trzeba mi dobrej rady !!!

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Napisze Wam co się wydarzyło.Może ktoś mi doradzi ,coś mądrego?

Kilka dni temu ,przyszła moja prawie ciotka (sistra cioteczna mojej mamy) miła dobroduszna kobieta.

Przyniosła złe wieści ,jej syn po odejściu żony ,nałykał sie prochów i wylądował na toksykologii ,później przewieziono go do szpitala psychiatrycznego.Nie wyraził zgody na hospitalizacje ,ale lekarze uznali jego stan psychiczny za zagrażający ,jego własnemu życiu .

Rozpoczęli działania w kierunku ubezwłasnowolnienia na czas leczenia ( ciotka wraz z nimi) i chwała jej za to ,mądra kobieta.

 

Poprosiła mnie o odwiedzenie jej syna w szpitalu,to nie było konieczne i tak bym do niego pojechał .Bo to fajny facet odrobinę starszy .Ciotka wie ,że miałem podobne przeżycia i chyba wierzy ,że potrafię mu wiele spraw wyjaśnić,przetłumaczyć .

Niestety kuzyn jest w bardzo złej kondycji psychicznej,na silnych lekach . Mimo oszołomienia lekami ,już po pierwszych minutach rozmowy z nim ,zorientowałem się ,że zrobi wszystko aby wyjść ze szpitala i powtórzy próbę samobójczą .

 

Widzę w oczach ciotki nadzieje,ona jest jakoś wewnętrznie przekonana ,że potrafię pomóc -aja nie wiem jak!!!!

Lubie ich i ciotkę i jej syna ,to sympatyczne osoby,chce pomóc .Niestety rośnie we mnie przekonanie ,że zawiodę ,a to odbija się potężnie na moim samopoczuciu .

 

-na domiar złego wracając ze szpitala ,chciałem się rozluźnić piwem i zostałem złapany przez te łajzy ze straży miejskiej .Pieprzone obiboki ,pasożyty,cwaniaczki ,wlepili mi mandat.

 

-Wpadam w jakąś paranoje ,to trzecia osoba w tym ,półroczu ,z w miarę bliskiej rodziny ,która próbowała się zabić .Na szczęście wszyscy żyją .Ciekawe czy te wszystkie napięcia nie sprawią ,że ja będę czwarty ??Może faktycznie całe to moje plemię ma ostro nasrane w genach i psyche nam siada od tego????

 

Doradzicie coś ,jak z nim rozmawiać ,jak delikatnie powiedzie c ciotce,którą bardzo lobię ,że k-wa nie jestem bogiem i cudów nie sprawiam ???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja bym się nie czajnikował tylko porozmawiał z ciocią otwarcie, jak naprawdę wygląda stan tego kolesia.Powiedz że nie jesteś Bogiem i cudów nie sprawiasz. Że poprostu wszystko zależy od samego chorego i jego sposobu myślenia.

Myślę że ten brat cioteczny,jak jest tak zdeterminowany i zdołowany to jak wróci do domu to zrobi coś głupiego i go nie upilnujecie. Przydałoby się pogadać z psychiatrą ze szpitala żeby go tam na razie zatrzymali (to bezpieczne dla niego samego miejsce) i pomyśleć o późniejszym przeniesieniu na lżejszy oddział gdzie prochy i terapia powinny go nastawić.

 

Ustalcie z lekarzem szpitalnym jakąś długofalową strategię wyciągania go z tego doła.

Wydaje mi się że powinieneś go odwiedzać w tym szpitalu i powoli uświadamiać go że odejście baby to jeszcze nie koniec świata, są ludzie którzy go kochają i namawiać na terapię u psychologa szpitalnego.

brokenwing piszesz że miałeś podobne przeżycia więc coś tam wiesz. Nie damy rady naprawić całego zła tego świata -możemy się jednak w takich sytuacjach zachować jak przyjaciele,reszta zależny od Boga...

 

Nie wpadaj w jakąś paranoje ,bo to głupota.

Już teraz dużo dobrego robisz dla tej cioci i z tego powinieneś czerpać siły.

 

Daleko mi do mądrości i zawsze moderator może skasować moje ...... :smile:

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli to ma konkretną przyczynę (odejście żony) to znaczy, że "katalizator" jest poza nim i powinien się pozbierać.

Rozmawiaj, wspieraj, pomagaj, bądź. To wszystko co możesz zrobić, nie jesteś odpowiedzialny za tą osobę.

Uważaj tylko, stawiaj granice, bo temat jest "emocjonalnie wciągający".

Pomóc mogą tylko osoby, które "same sobie potrafiły pomóc".

I wobec tego muszę się już zamknąć.

Powodzenia.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

brokenwing, tak naprawdę możesz zrobić tyle co każdy - czyli w tym momencie nic. Ja też uważam, że zatrzymanie go w szpitalu to jedyne rozsądne rozwiązanie. Teraz emocje są silne, ale opadną, trzeba czasu i... leków. Potem terapia i może się pozbiera.

Co ty sobie wymyśliłeś z tym, że masz być następny? Moja rodzina CAŁA jest beznadziejnie szczęśliwa, ja jestem wyrzutkiem, w dodatku nieudacznym, też sobie tłumaczę, że to drogowskaz na balkon. Ale to bez sensu. Masz swoje życie, i musisz, a przynajmniej powinieneś go pilnować i trzymać się za nie rękami, i jeśli bedzie trzeba to nogami też.

Masz przede wszystkim swoje problemy - nie namawiam cię do totalnego egoizmu, ale sam zobacz co się z tobą dzieje przez tą sytuację. Ta kobieta jest nieświadoma, że próbując wykorzystać cię do ratowania własnego dziecka cię krzywdzi. Nie ma się jej co dziwić, spory ciężar spada jej z piersi, bo sama wie, że ona nie da rady wiele zrobić. Z drugiej strony zapatrzenie się w ciebie jest błędem, skoro masz problemy we własnym życiu, dokładając misję ratowania tego człowieka, skazuje i jego i ciebie na porażkę.

Nie, nie jesteś Bogiem. Nikt z nas nie jest. Po prostu powiedz jej, bez owijania w bawełnę, że cię to przerasta. Bo przerasta, prawda? Podsuń jej myśl z terapią i nie związuj życia tego człowieka ze swoim.

Ot, moje chojrakowe przemyślenia. Przytulam cię ciepło, i może pocieszę cię, że ostatnio straż miejska wparowała na dziką plażę, przerywając mi seks. Acz spojrzeli i odeszli, taki plus.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A pewnie chojrakowa, że mnie to przerasta ,kilka lat temu byłem na tym samy miejscu na którym on jest teraz.Pewnie to powód wiary ciotki ,że skoro dałem sobie rade i i jemu pomogę .

W szpitalu na pewno zostanie matka wraz z lekarzami złożyła wniosek o czasowe ubezwłasnowolnienie na czas leczenia .

 

Cała ta sytuacja strasznie mnie dołuje i przywołuje złe ,bolesne,mroczne wspomnienia .

 

[Dodane po edycji:]

 

Alter-Super-Ego, Podejrzewam ,że odejście żony to tylko kropla ,która przepełniła naczynie. Lecz dziś brak mi sił ,żeby próbować napisać coś więcej .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

brokenwing, w swojej świętej misji ratowania wszechświata nie zapomnij, że jesteś jego częścią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
brokenwing, w swojej świętej misji ratowania wszechświata nie zapomnij, że jesteś jego częścią.

a nie odpowiedzialnym za los każdej żywej istoty ...właśnie sobie to wbijam do głowy .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jego żona wie, w jakim on jest stanie? Spróbuj może z nią porozmawiać, niech kobieta wykaże odrobinę dobrej woli i spróbuje pomóc mężowi. Widać on bardzo ją kocha. Wiesz dlaczego od niego odeszła?

Wiesz, ja się mu nie dziwię- gdyby mnie mój partner zostawił to pewnie tak samo bym zareagowała. Ten, kto nigdy nie kochał nie zrozumie tego.

A z ciocią porozmawiaj otwarcie- wytłumacz, że Ty nie masz wpływu na żródło jego samopoczucia (ale najpierw pogadaj z tą żoną) i wytłumacz cioci, że lekarze wiedzą co robią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Magdaa,

Sorki za wulgaryzmy

To szmacisko,wyczyściło konto bankowe .I przeprowadziło sie do kochanka ,którego miała od miesięcy . Nie ma sensu tym kur..szonem rozmawiać .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też uważam, że rozmowa z żoną to zły pomysł, nawet nie dlatego, że jest kur wą do kwadratu.

brokenwing, to wbijaj wbijaj, tylko skutecznie. Czasem ciężko w coś uwierzyć, ale to nie znaczy, że nie jest prawdą.

Pier dole jak połamana brokenwing, przecież wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

chojrakowa, Sama-wiesz doskonale jak trudno jest w pewne sprawy uwierzyć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aż za dobrze.

Powiem ci coś - jak miałam najgorszy okres anoreksji bulimicznej, po każdym posiłku, kiedy czułam do siebie wstręt przez świadomość, że muszę to wszystko zwymiotować, albo czegoś nie zjeść powtarzałam sobie, że "czasem tak trzeba". To było użyte w złej sprawie, ale przymykało mi oczy i pozwalało działać.

Może ty wykorzystasz to w dobrym celu? Czasem tak trzeba.

Kiedyś trzeba pomyśleć o sobie, nawet, kiedy to boli.

Wiem, że boli, naprawdę, uwierz mi, wiem jak trudno. Ale uważam, że warto. Warto, bo jesteś kimś wyjątkowym, niebanalnym, kimś pięknym i mądrym. Mądrym o doświadczenia, których inni nie mają i mieć nie będą.

Pozwól sobie tylko zbudować szczęście, mimo mrocznych fundamentów, które kiedyś pozostaną wspomnieniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

chojrakowa,

podejmę próbę ,ale i Ty masz się zastosować do własnych rad ,ok?

będę go odwiedzał i wspierał i nic poza tym ,spróbuje po takich odwiedzinach ,zostawić cześć bagażu po tamtej stronie muru szpitalnego.

Nie gwarantuje ,że się uda ..zawsze bardziej zależało mi na dobrze innych niż własnym . Ale co mi tam ..kupił ,nie kupił potargować się można .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

brokenwing, ja to tu tylko sprzątam, taka Krystyna z gazowni, czaisz? 8)

Ale trzymam za ciebie kciuki, i wierzę, tak serio serio.

I relacjonuj, jeśli dasz radę i chcesz rzecz jasna, jak idzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×