Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Magdaa

Nie jest tak jak było.

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Mam nadzieję, że coś mi doradzicie. Szczególnie liczę na pomoc osób które mają doświadczenie w dłuższych związkach.

 

Jak może wiecie a może nie wiecie żyję w związku od ponad 3 lat. Mieszkamy razem prawie 2 lata.

Zauważyłam ostatnio że nie jest tak jak było kiedyś... Ja z mojej strony staram się, aby zawsze temperatura była gorąca, jestem tak samo zafascynowana moim wybrankiem jak kiedyś. Mówię mu miłe słowa, używam zdrobnień, przytulam go, dbam żeby był szczęśliwy... Wydaje mi się, że on już tak nie ma, że dopadła go rutyna :-| Kiedyś kleił się do mnie na każdym kroku, mówił zdrobnieniami, patrzył się na mnie godzinami jak w obrazek.

 

A teraz? Mało przytula, zdrobnień nie używa wcale, wraca po pracy do domu, kładzie się na łóżku, włącza tv. Jak próbuję z nim pogadać to niby słucha ale widzę że jednym okiem zerka w telewizor, albo mi przerywa mówiąc- o, patrz teraz! ale akcja!...

 

Przy znajomych już nie okazuje mi miłości tak jak kiedyś. Czuję się zaniedbana. Mówiłam mu o tym, ale on twierdzi że wcale tak nie jest. Tak, wystarczy poczytać smsy... Te stare to zbiór komplementów i słodkich słówek, a obecne to proste komendy np 'będę o 22'. Przez pierwsze 2,5 roku około kupował mi co miesiąc różę w dzień naszego poznania. Przez pierwszy rok kupował tyle róż ile miesięcy było. A teraz?... Taa...

 

Mam czasem wrażenie że jestem w tym domu tylko po to aby sprzątać i gotować. A kiedyś byłam po to aby mnie kochać!

 

Powiedzcie mi- czy to ja przesadzam czepiając się umęczonego pracą chłopaka czy faktycznie mam prawo więcej wymagać? Jak mam to rozumieć? Wiem, że jest zmęczony pracą, zestresowany, ale czemu ja przez to tracę? A może to wcale nie problem i sobie wynajduję na siłę? :-|

Poradzcie coś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Przez pierwsze 2,5 roku około kupował mi co miesiąc różę w dzień naszego poznania.

 

Skąd ja to znam-mam to samo,tyle,że kwiaty zawsze byly w dzien naszego zakochania,a nie poznania.

Ostatnio w naszą miesięcznicę-27 kwietnia bylam tak zawiedziona,że postanowilam się wyprowadzić.

Kidyś bylo ciągle:Najmilsza,Najukochańsza,Najdroższa.

A teraz co najwyżęj:Kocie albo Jęczydupo. :x

Myślę Madziu,że to naturalna kolej rzeczy.Zdobyli co chcieli i nie chce im się starać.A kobiety są wrażliwsze większą uwagę przykuwają do celebracji,romantyzmu itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Więc jednak mam się o co fochać skoro nie jestem z tym sama :P O tak, jęczydupą też jestem!

Nie wiem jak Ciebie, ale mnie to strasznie wkurza a do tego dołuje. Skoro już mają co chcieli to niech idą szukać nowości jak im mało emocji... Niech sobie znajdą lepsze jak tacy cwani :evil: Mają kobiety idealne a już im się starać nie chce...

 

Jak myślisz- może trzeba zrobić coś aby im przypomnieć co mogą stracić i że wypadałoby się nadal starać dla nas? Tylko co...

 

Faceci to świnie. Ma co chciał i już lenia łapie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

mój mąż np. nigdy mi kwiatka nie przyniósł, żadnych słodkich słówek nie gadał, więc teraz nie ma u mnie poczucia zawodu :roll:;)

w tej kwestii...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tych kwiatów to tylko pozazdrościć....tak gdyby zebrać do kupy to może z 10 się uzbiera;)

 

Widzę, że u facetów to normalne...

"Nic nie trwa wiecznie, niebezpiecznie jest wierzyć w to, że coś trwa wiecznie" ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No cóż wiadomo :D

Najpierw śniadania do łóżka,kwiaty przy każdej okazji,gdy wracalam ze spaceru zawsze czekala na mnie gorąca herbata,slodycze i rutinoscorbin na talerzu-co bym się nie przeziębila :pirate:

A teraz :roll:

 

Kiedy poznal moją matkę i zobaczyl,że choruje na głód normalnego dzieciństwa,kupil mi baśnie grimma i zaczal karmić kinder niespodziankami,teraz oczywiście marudzi,że jestem rozpieszczona...

Ale w dalszym ciągu czyta mi książki wieczorem i drapie mnie po pleckach zanim zasnę i przywozi mi kawę jak wraca z pracy..Madziu przyjrzyj się,na pewno wciąż jest sporo tych przejawów miłości..Zawsze chcialybysmy byc uwodzone i adorowane jak przez pierwsze 3 lata,ale to chyba nie jest możliwe..ja już te kwiaty z ostatniej miesięcznicy darowalam,tymbardziej,że Adam widząc moją rozpacz wyszedl do kiosku i kupil mi dezodorant (kwiaciarnia byla już zamknięta) :pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wygląda to jakby goście za bardzo się starali i się w końcu zużyli O_o .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Magdo,moim zdaniem przesadzasz.Chlop ma prawo do zmęczenia jak przychodzi z roboty.Nie zawsze musi być miły,czuły i w ogóle...Takie ciągłe hmmm adorowanie ? kobiety też jest męczące.

 

Oczywiście możesz wziąć poprawkę na mój skrzywiony punkt widzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ka_Po- tak, masz rację, dużo pracuje abym ja mogła sobie pozwolić na dostatnie życie. Ja to oczywiście bardzo doceniam i rozumiem, ale jeśli np ma wolny dzień czy kilka dni, lub jest po pracy to mógłby łaskawie się wyluzować i mną zająć... A on się zachowuje jakby wiecznie był w robocie- spięty i mnie nie zauważa :?

 

Lili-ana- ale powiedz, czy nie chciałabyś być adorowana? Aby o Ciebie dbał? Czy jesteś szczęśliwa w takim związku?

 

Adam widząc moją rozpacz wyszedl do kiosku i kupil mi dezodorant (kwiaciarnia byla już zamknięta) :pirate:

 

Padłam! :pirate: haha :mrgreen: Dobre, dobre :mrgreen:;)

Nasza historia Haniu jest bardzo podobna! Dosłownie słowo w słowo ten sam schemat! Masz jakiś plan???

 

Wygląda to jakby goście za bardzo się starali i się w końcu zużyli O_o .

Ja się bardzo staram przez te wszystkie lata, o też się starał. Zawsze trzeba się starać aby związek przetrwał. Tak już jest. Ale czy zużyli? Nieee... Bardzo się nadal przecież kochamy :smile: Tylko coś nie gra...

 

Człowiek nerwica- jeśli wraca po pracy to oczywiście mogę trochę odpuścić (choć mógłby się wysilić na rozmowę ze mną itp) ale jak ma np urlop?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ka_Po- tak, masz rację, dużo pracuje abym ja mogła sobie pozwolić na dostatnie życie. Ja to oczywiście bardzo doceniam i rozumiem, ale jeśli np ma wolny dzień czy kilka dni, lub jest po pracy to mógłby łaskawie się wyluzować i mną zająć... A on się zachowuje jakby wiecznie był w robocie- spięty i mnie nie zauważa :?

To bardzo miłe, że bardziej się przejmujesz tym, że Ciebie nie zauważa niż tym, że jest wiecznie spięty. Wygląda na to, że sam zaczyna mieć jakieś problemy psychiczne, bo bycie ciągle spiętym przecież zdrowe nie jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety tak bywa, 3 i 4 rok z tego co słyszę to taki okres próby, czy aby napewno jako jednostki nie zmieniliście się na tyle by póżniej tworzyć jedność, takie etapy następują co pewien czas w związku i albo będziecie dalej, albo to normalna kolej rzeczy...

 

Zresztą u mnie po 4 latach też nastąpił bum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlatego nie mieszam się w związki...za bardzo wyniszczają.

Moim zdaniem facet po prostu jest zmęczony,z jakiegoś powodu ma dość,dlatego nie ma siły na komplementy i inne takie rzeczy.

Albo czymś się przejmuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyny i tak macie nieźle. Ja zwykle jestem adorowana z każdej możliwej strony, a jak już dam się zaadorować - to dostaję kopa w dupę.... Wasi z Wami zostali, a to że zauroczenie mija, to jest normalne, potem przychodzi czas na dużo bardziej zażyłe uczucia. Nie macie się czym przejmować, jest ok, to naturalna kolej rzeczy, związki przechodzą etapy...

Madzia, jesteś mądra dziewczyna... Myślałaś, że Twój partner po 70-tce nadal będzie przybiegał co miesiąc z różą? Pewnie nie będzie, ale za to, po tylu latach razem, będzie między Wami przywiązanie dużo więcej warte od róży, także głowa do góry :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Wygląda to jakby goście za bardzo się starali i się w końcu zużyli O_o .

 

 

ee tam.mi to bardziej wygląda na normalny proces "starzenie się" związku.Przepisowo wg Sternberga.Prawdziwe pelne zakochanie i tak w 90% przypadkow trwa tylko rok.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Magdaa

Moja rada-daj Facetowi przeczytac swojego posta.....

My faceci często w pogoni za "supermaństwem" i " machostwem" zapominamy czego tak naprawdę od nas pragniecie i potrzebujecie.Jesteśmy inni od Was. Często uważamy , że skoro nas kręci pozycja, władza i kasa ,nielegalne interesy,to autamatycznie Was tez musi......

Nic bardziej mylnego.

Wykażcie nam trochę wyrozumiałości. :D:D:D:D

Musicie nas od czasu do czasu uświadomić.

Pozdrawiam

Robert

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Shadowmere, ni zgadzam siè z tym,absolutnie nie!!

Jestem z moim lubym 6 lat-kwiaty sà(czasem bukiecik z ogrodu),pacalunki sà,prztulanki i te wszystkie drobne rzeczy ktore nas cieszà.

Wydaje mi siè ,ze to zalezy od charakteru samego mezczyzny-moj malz tez pracowal po 16 godzin i jakos nie zapomnial o czulym slowku itp..Czasem trzeba naszej drugiej polowie powiedziec,ze tego nam wlasnie brakuje-tych kwiatow,milych zdrobnien.Wiecie przeciez jacy sà faceci :mrgreen: ale prawda jest taka-ze prawdziwa milosc przychodzi po okresie fascynacji-kiedy juz jestemy ze soba na co dzien i zmagamy siè z "prawdziwym" zyciem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

 

Lili-ana- ale powiedz, czy nie chciałabyś być adorowana? Aby o Ciebie dbał? Czy jesteś szczęśliwa w takim związku?

 

Pewnie, że bym czasem chciała :105: ale przyzwyczaiłam się już, że on taki jest. Myślę, że to też z powodu tego, że biorę paroksetynę, zobojętniałam na to, bo kiedyś mi bardziej zależało...

A czy jestem szczęśliwa? Niekoniecznie :roll:

 

Zgadzam się z wovacuum, że miłość przychodzi z czasem, to co się dzieje na początku znajomości to zauroczenie i fascynacja, a nie prawdziwa miłość i jak to potem wygasa, to dopiero wtedy dowiadujemy się czy tą osobę rzeczywiście kochamy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Sorrow- bardzo się przejmuję jego spięciem i przepracowaniem, czasem nawet siebie obwiniam bo to ja mu znalazłam tą pracę. Ale on ją lubi, wciągnął się w to- teraz to dla niego nie tylko sposób na dobry pieniądz ale także hobby. A przejmuję się bardzo- nawet zaciągnęłam go kiedyś ze sobą do psychiatry (!) lekarz stwierdził u niego dystymię i dał leki. Ale mój luby je odstawił po kilku miesiącach nie widząc różnicy. Ogólnie nie ma problemów z psychiką. Jest tylko przepracowany.

 

Człowiek nerwica- tak, jest zmęczony. Ale przecież jak np ma urlop to nie musi myśleć o pracy itd i wtedy mógłby się mną trochę zająć, chociaż znalezc czas na rozmowę. Prawda?

 

Korba- wiesz, zanim ja jego poznałam to też byłam adorowana przez wielu facetów ale moje związki kończyły się tak:

-jeden zdradził mnie z prostytutką

-inny będąc ze mną zrobił bliżniaki innej

-kolejny zostawił mnie dla innej dziewczyny

-a jeszcze inny będąc ze mną był z inną (od dwóch lat!) i gdyby ona mnie nie znalazła to pewnie do dzisiaj byśmy żyli w trójkącie

Także głowa do góry! Czasem wielu frajerów trzeba przetrawić aby trafić na normalnego.

Ale masz rację, przywiązanie jest dużo ważniejsze od kwiatów.

 

Robert- zrobiłam to co mi poradziłeś! :D Dziękuję. I co? Widzę od wczoraj dużą poprawę! Serio. Dzisiaj rano zrobił mi czekoladę gorąco do łóżka, ciągle się przytulał, wczoraj w nocy długo rozmawialiśmy. Jak mu mówiłam że coś nie gra to mówił że nie prawda, że mi się wydaje... Ale poważna rozmowa i uświadomienie mu że NAPRAWDĘ coś nie gra przyniosło poprawę, zobaczymy tylko na JAK długo.

 

Wova- nom, tylko że nasze prawdziwe życie przyszło już prawie dwa lata temu jak razem zamieszkaliśmy, wtedy to dopiero było zmartwień- finansowych itd. A jednak wtedy było ok, to teraz się zaczęło chrzanić. Ale widzę poprawę po wczorajszej rozmowie.

p.s. Mój M. też ma taki przytulakowy charakter, a widzisz- coś siadło.

 

Lili-ana- i co planujesz z tą sytuacją? Pamiętam jak kiedyś pisałam z Tobą o Twoim mężu, rozumiem że nadal nie ma poprawy. Planujesz rozstanie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Magdaa, czytałem kiedyś że sprawdzałaś swojego faceta jak mu zalezy na Tobie i na ile możesz sobie pozwolić. Umawiałaś sie na sesje z fotografami.

Nie pamietam dobrze co zrobiłaś, ale chyba mówiłaś że raz go zdradziłaś i Ci wybaczył to.

Teraz masz tego efekty. Facet ktorego dziewczyna sprawdza na ile może sobie pozwolić

i jak bardzo mu zależy robi nieodwracalny błąd. Wcale mu sie nie dziwie że tak sie teraz zachowuje bo sam się z tym spotkałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Magdaa, czytałem kiedyś że sprawdzałaś swojego faceta jak mu zalezy na Tobie i na ile możesz sobie pozwolić. Teraz masz tego efekty. Facet ktorego dziewczyna sprawdza na ile może sobie pozwolić

i jak bardzo mu zależy robi nieodwracalny błąd. Wcale mu sie nie dziwie że tak sie teraz zachowuje bo sam się z tym spotkałem.

 

Szczerze mówiąc nie pamiętam abym gdzieś o czymś takim pisała i w jakim kontekście, mógłbyś przypomnieć jakieś szczegóły? Nie mogę się do tego odnieść bo zwyczajnie nie pamiętam. Może chodziło mi o to że chciałabym albo że warto sprawdzać 'wytrzymałość' chłopaka, a nie że tak robiłam, a jeśli tak to co konkretnie robiłam...? Szczerze nie mogę sobie przypomnieć takich słów czy sytuacji, muszę chyba przejrzeć moje posty, tylko sporo tego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mhmy no faktycznie, już zapomniałam o tamtej sytuacji. Może to faktycznie ma jakiś wpływ...

Od wczoraj widzę poprawę, może naprawdę tak jest że trzeba na faceta czasami huknąć i mu dosadnie wytłumaczyć czego nam brakuje żeby do niego dotarło... Czasami jesteście cholernie niedomyślni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Magdaa, sama popełniłaś błąd wiec siebie obwiniaj a nie jego że teraz ma takie podejście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×