Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
A26

Toksyczni rodzice a reszta relacji.

Rekomendowane odpowiedzi

Witam ponownie.

 

Wychowałam się w toksycznym domu, braku zrozumienia, traktowania jak własność, podcinania skrzydeł i pełnej kontroli. Udało mi się uciec, wyrwać. Ale nigdy nie byłam na terapii.

 

I zauważyłam, że od tego czasu wszyscy ludzie, z którymi byłam blisko, przyjaciele, partner (obecny, chętnie były, ale to inny wątek) są/byli toksyczni. Nigdy nie miałam do czynienia bliżej z człowiekiem, z którym relacja nie byłaby burzliwa, nie doprowadzał mnie do płaczu, nie ograniczał.

 

Tak się zastanawiam, czy przez doświadczenia w domu nieświadomie przyciągam takich ludzi? Bo z "neutralami" już nie umiem rozmawiać. Zawsze przyciąga moją uwagę ktoś, kto ma problemy, depresję, nerwicę, niestabilny emocjonalnie, z przeszłością... nie mówię, że każda osoba chora jest toksyczna. Tylko nasza relacja się w taką zamienia, bo sama jestem strasznie niestabilna z dużym bagażem nierozwiązanych spraw.

 

Z moich najbliższych znajomych tylko jedna na dziesięć osób nie chodzi na terapię, nie przyjmuje tabletek i nie ma ze sobą problemów. A z ludźmi wolnymi od tego czuję się już dziwnie, obco, jakby nie moja bajka. Miałam nerwicę i nie rozumieli, jak można nie przyjść na spotkanie nagle, wybiec z autobusu w środku miasta. Szukam zrozumienia, ale na dłuższą metę to nie owocuje niczym dobrym.

 

Jak to działa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewnie to tak, jak z dziećmi alkocholików-też wybierają sobie na partnerów osoby ze skłonnościami do picia.

A tak z mojego doświadczenia- mam bardzo podobną historię co Ty, co już wiesz i muszę przyznać, że również przyciągam ludzi z problemami psychicznymi. Zdecydowana większość moich znajomych to pacjenci psychiatryka, lub chociaż lekko "niezrównoważeni". Z tą tylko różnicą, że mi to akurat pasuje...Nudzi mnie towarzystwo tzw. normalnych, gadanie o pierdołach, szczególnie paplanie koleżanek o modzie i smrodzie. Pociąga mnie dzikość i zagadkowość ludzi z bogatą, (podwójną...) psychiką. Jak napisał kiedyś A. Kempiński ktoś, kto będzie miał dłużej do czynienia z ludźmi dotkniętymi schizofrenią- szybko znudzi się normalnym towarzystwem. Inna opinia na ten temat- schizofrenia to dar nie choroba.

 

Nie wiem czy ty masz na myśli bardziej typowych schizofreników (tak jak to jest w przypadku moich znajomych) czy bardziej toksycznych, czyli krótko mówiąc nieznośnych i upierdliwych. Jeśli to drugie, to gorzej, a jeśli to pierwsze, to spróbuj odnaleźć w tym przyjemność zgłębiania ludzkiej duszy.

 

Z moich obserwacji wynika, że ludzie raczej dobierają sobie towarzystwo podobne do siebie, to jak utarte ścieżki, którymi łatwiej iść.

Trzymam kciuki, powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja nie tyle przyciągam, co lubię ludzi nienormalnych, niestandardowych, trochę szurniętych, nie przejmujących się tą całą społeczną papką wpajaną w szkołach, kościołach, tv, radiu, w normalnych rodzinach... Lubię ludzi nieprzestrzegających zasad tego świata, bo sama nie akceptuję tych zasad. Chyba tylko z kimś aspołecznym mogłabym się zaprzyjaźnić. Od ludzi normalnych, aż za bardzo uwikłanych w społeczne konwenanse trzymam się z daleka.

 

Podświadomie dobieramy sobie towarzystwo, z którego odniesiemy mniej lub bardziej uświadomione korzyści, np w postaci zrozumienia. Przed ludźmi, którzy nas rozumieją nie musimy niczego udawać, z niczego się tłumaczyć. A kto inny może nas bardziej zrozumieć niż ludzie podobni do nas? Dlatego wybieramy podobnych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy ty masz na myśli bardziej typowych schizofreników (tak jak to jest w przypadku moich znajomych) czy bardziej toksycznych, czyli krótko mówiąc nieznośnych i upierdliwych. Jeśli to drugie, to gorzej, a jeśli to pierwsze, to spróbuj odnaleźć w tym przyjemność zgłębiania ludzkiej duszy.

 

Mam na myśli i takich, i takich. U moich znajomych te dwa typy często występują wręcz razem. Dziękuję Ci za odpowiedź również życzę powodzenia :)

 

noise - dokładnie tak jest. Nie umiem być z ludźmi wciśniętymi w schematy.

 

Zgadzam się, że wybieramy sobie ludzi podobnych do nas, ale czy to jest dobre? Jeśli 100% otoczenia jest "szurnięte"? Warto może by było znaleźć równowagę i mieć trochę standardowych znajomych, tylko najpierw trzeba się nauczyć z nimi przebywać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×