Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość galazka_jabloni

Jak znaleźć złoty środek?

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Moje życie się tak poukładało, że musiałam zamieszkać z dziadkami. Są tego i dobre i złe strony. Może zacznę od tych dobrych: oni bardzo nas kochają, ja w to głęboko wierzę, dużo dla nas poświęcili, ja też ich kocham i szanuję, ale...

Trudno mi się już w tym wszystkim odnaleźć, bo nie mogę zrozumieć kilku rzeczy chciałabym znaleźć złoty środek.

Wiadomo, oni są starszymi ludźmi, więc szybko się denerwują i praktycznie wszystko im przeszkadza. Wiem, że robię dużo rzeczy źle.. Ale tak jest, że z każdej nawet najmniejszej błahostki potrafią zrobić taki problem, że dochodzi do takiej awantury, że potem nie mogę się pozbierać przez cały dzień. Dziwnie mi się to pisze, ale może przez to pisanie jakoś mi się rozjaśni. Chcę być jak najbardziej obiektywna. Dzisiaj rano wyszło na jaw, że zapomniałam wziąć z pracy bluzę mojej młodszej siostry, wcześniej nic o tym nie mówiłam, bo myślałam, że w weekend pójdę do pracy i zabiorę tą bluzę, ale akurat w weekend nie pracowałam. Jak babcia usłyszała, że zapomniałam to powiedziała, że jestem niedbaluch, że nic nie pilnuję, że co ja mam w tym mózgu i tak dalej... ale ona już taka jest, ale to wynika z jej troski o wszystko, o każdy szczegół. Ja spokojnie odpowiedziałam, żeby nie robiła problemu bo pójdę do pracy i zabiorę tą bluzę i że czasem można odpuścić, bo trudno już wytrzymać. Nie powiedziałam tego, żeby ją zranić, powiedziałam to naprawdę spokojnym tonem, chciałam żeby zrozumiała. Ona oczywiście zaczęła mi wypominać całe życie, co gdzie kiedy źle zrobiłam, co kiedy źle powiedziałam, że zostawiam książki na stole, że wszystko, ogólnie cały życiorys i wszystkie wady, że ja ją wykończę. Powiedziała też, że ja tylko patrzę na siebie, żebym popatrzyła jak ze mną wytrzymać. Ja wiem, że jej też jest ciężko w tej sytuacji całej, ja naprawdę rozumiem, ale jak to powiedziała to nie wytrzymałam i wykrzyknęłam i się rozpłakałam, a potem jeszcze babcia powiedziała jedną rzecz na temat mojej bielizny i to przy tacie, to mnie upokorzyło. U mnie w domu nie ma miejsca na prywatność, bo nie ma za bardzo na to warunków. Ja rozumiem ich nerwy, naprawdę rozumiem, że im jest ciężko, tylko boli mnie czasem, że nikt nie rozumie mnie. Dołączył się dziadek i powiedział, że jak mi się nie podoba to żebym się wynosiła. On to powiedział w nerwach, bo on wcale taki nie jest, naprawdę. Ale tak jest codziennie awantury się zaczynają od tego typu rzeczy. Ja naprawdę nie potrafię się w tym znaleźć, bo naprawdę nie chcę im sprawiać kłopotów, zresztą zawsze się starałam żeby nie robić problemów, a i tak zawsze byłam złą wnuczką, wszyscy na około byli sto razy lepsi ode mnie, wszystkie sąsiadki, wszyscy sąsiedzi mają lepsze wnuczki, bo nikt z nich na pewno by takim tonem nie mówił, ja się powinnam wstydzić wyjść na ulicę. I rzeczywiście się wstydzę. Chciałabym znaleźć jakąś receptę jak do takich sytuacji nie doprowadzać. Ja naprawdę się staram, zawsze dużo rzeczy przemilczam, wiele uwag, wiele pretensji, ale za którymś razem wybucham. Bo ona ma coś takiego, że jak jej się nie podoba, że na przykład nie schowałam książki, to nie wystarczy, że pójdę od razu wezmę tą książkę schowam, ale i tak jeszcze muszę wysłuchać wykładu na temat tego jaka to ze mnie bałaganiara, jaką to ja będę beznadziejną żoną w przyszłości i w ogóle, no to jak jestem w niezłej kondycji psychicznej to westchnę, ale też mi się obrywa, że nie mam powodu do wzdychania. Teraz mam sesję, u mnie na kierunku, same ustne zaliczenia i egzaminy, a dla mnie ogólnie ustne zaliczenie to jest koszmar, to mnie jeszcze stresuje, materiału mam ogrom, a nie mogę się skupić na tym co czytam. Nie potrafię z nią tak rozmawiać, żeby jej wytłumaczyć, że ja też mam nerwy i się denerwuję i że chcę też czasem spokoju. Nie mogę się wyprowadzić, bo nie zarabiam tyle, żeby się utrzymać, ale to wszystko to jest tylko kropla w morzu całości. Ja ich bardzo kocham i nie chcę "wykończyć", ani ich ani siebie, a chyba nie potarfię się na tyle zmienić, żeby robić tak, żeby nie było powodów do kłótni, bo cały czas się staram, ale jeśli się nie zmienię to to wszystko się źle skończy. Chciałabym zniknąć tak po prostu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×