Skocz do zawartości
Nerwica.com

NADUŻYCIA NA TERAPII !


ucieczka

Rekomendowane odpowiedzi

Czy ktoś z Was ma podobne doświadczenia w temacie?Byłam na terapii i terapeuta bawił się moimi uczuciami?Niby ze to element terapii-flirty,podrywanie a potem wypytawanie się o moje uczucia do niego....czyli"osoby terapeuty"jak to ujął...A ja dałam sobą manipulowac,bo choc widiedziałam,ze tak jest,to byłam zbyt słaba i starałam się otworzyc,a tłumaczyłam sytuację tym,tj.ze moze mi sie wydaje,ze dochodzi do manipulacji.Potem widziałam go na ulicy z dziewczyną-trzymali się za ręce...

W życiu już nie powierzę siebie przypadkowej osobie,której nie znam-chocby miała 5 specjalizacji z :shock: psychologii....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trafił Ci się po prostu niekompetentny i nieetyczny gnojek. Jednakże złe doświadczenia z tym "terapeutą" nie powinny prowadzić do uogólniania i w konsekwencji wrogiego stosunku do wszystkich psychologów. Podejrzliwość i brak ufności ludziom nie prowadzi do niczego dobrego. A zasada ograniczonego zaufania? Następnym razem przed wizytą u psychologa popytaj ludzi, posprawdzaj opinie online, poproś o okazanie certyfikatu etc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mad,zejdź na ziemię.Brak zaufania to cecha ludzi mądrych,no może inaczej: roztropność,czy jak to ująłeś-ograniczone zaufanie.I prowadzi do znacznie lepszych konsekwencji niz zaufanie-cecha cieląt.Pół beczki soli zjedzonej wspólnie z osobą,której zawierzam swoje tajemnice.Oto lekcja z terapii pierwsza.druga taka,ze juz nie bedzie nast.razu,bo to kity.Byłam potem u jakiejs psycholozki,zapisała ksiazki do przeczytania psychologiczne,bo nie mogłysmy sie spotykac w godzinach,w ktorych działała placówka.tez najpierw się wynurzyłam,a na koniec odkrycie-godzinowo się nie zgramy,chociaz zawsze mogłam przychodzic tylko w okreslonych godz.

Po prostu mam juz tego dosc.A zpierwszej terapii leczyc sie na nastepnej u kolegów/kolezanek tamtego pana,nie chcę.Wszyscy się tu znają.Furtka dla mnie jest zamknieta,musze radzic sobie inaczej,choc w domu mam kibel bo dochodzi do przemocy psychicznej.Nie jest lekko.

A jesli chodzi o tamtego goscia to odpytywał mnie z uczucia "wstydu"w skali od 1-10.Żenada.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mylisz zaufanie drugiej osobie z naiwnością i bezgraniczną ufnością. Każdemu nowo napotkanemu człowiekowi okazujesz zaufanie, bo go jeszcze nie znasz i nie wiesz czego możesz się po nim spodziewać. A mimo to dopuszczasz niektórych ludzi do swojego życia - koleżanki, przyjaciół, partnerów. Jeżeli taki człowiek zawiedzie Twoje zaufanie - możesz mu dać drugą szansę (bo podobno każdy na nią zasługuje). Jeżeli zrobi to po raz kolejny - trzeciej szansy nie będzie.

 

To że pogryzł mnie pies oznacza, że psom nie wolno ufać?

To że zdradził mnie mężczyzna oznacza, że każdy facet (z ~3mld. na kuli ziemskiej) to świnia?

To że ktoś mnie oszukał w interesach oznacza, że wszyscy są chciwi i zachłanni?

To że trafiłam na gnojka oznacza, że wszyscy psychologowie są manipulatywnymi i złymi na wskroś jednostkami?

 

Mylisz człowieka z dziedziną, którą niechlubnie reprezentował i splugawił - psychologią. Uważasz, że psychologię powinni kończyć tylko święci? To dziedzina akademicka powszechnie dostępna na uniwersytetach, więc wystarczy podejść do zagadnienia czysto intelektualnie, aby uzyskać odpowiednie wyniki na egzaminach wstępnych. Ale to jeszcze nie świadczy o powołaniu (takie górnolotne słowo, którego nie lubię) i faktycznej chęci niesienia pomocy ludziom. Twoje zaufanie w istocie zawiódł człowiek, a nie psycholog.

 

Z takim podejściem jak powyżej to niedługo założysz ruch Antypsychologii i dorobisz się zaburzeń urojeniowych. I to nie jest bynajmniej kpina z mojej strony. Sporo ludzi na tym forum ma pozytywne doświadczenia z psychologami lub sami są związani z tą dziedziną (zgadnij m.in. kto).

 

-- 19 cze 2011, 12:43 --

 

Dołożyć jeszcze do tego tezę, że lekarze to pazerni, skorumpowani uczestnicy spisku na usługach koncernów farmaceutycznych, a leki psychotropowe szkodzą, mają milion pincet sto dziwincet groźnych interakcji i mają jedynie na celu wysysanie krwawicy z naszych portfeli - to już w ogóle jak zostawić ludzi na pastwę losu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ucieczka, W domu Twoim dochodzi do przemocy psychicznej. Jesteś ofiarą. Syndrom ofiary. M.in. brak zaufania do ludzi. Swoim nastawieniem pogłębiasz swoje zaburzenie, robisz to świadomie wyrządzając sobie krzywdę.

Jeśli nie przerwiesz błędnego koła dotyczącego przemocy psychicznej, chodzi mi o Twój dom, ciężko Tobie będzie otworzyć się na nowego, dobrego specjalistę.

 

I proszę Cię nie uogólniaj. Bo obrażasz innych, bardzo kompetentnych psychoterapeutów. A tacy są, istnieją.

Sama sobie raczej możesz nie poradzić mając takie podejście i nastawienie.

Przejechałaś się, zawiodłaś. Teraz się zamkniesz, olejesz, włożysz wszystkich terapeutów do jednego worka. I takim oto sposobem pogrążysz się bardziej.

Zgadzam się ze wszystkim, o czym napisał Mad_Scientist.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam,ale mam mdłości na samo słowo psycholog i terapeuta.Nie zartuję.I teraz nie wiem do kogo zwrócic sie o pomoc.Zresztą jak w tej pipidówie mam się leczyc z terapii u kolegi,kolezanki tamtego gościa?Łatwo sprawdzic u kogo byłam,a nie chce działac na złosc,czy czyjąś szkodę.

Potrzebuję lepszej pracy po to zeby wyprowadzic się z domu,a mężczyzna psycholog wzbudza we mnie wstręt,którym i tak darzę mężczyzn.Doswiadczenie jakis 8 trafien na 10...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ucieczka, No...i sama sobie odpowiedziałaś nawet na pytanie. Facet w Tobie wzbudza wstręt. Ładne przeniesienie. Wszyscy faceci cierpią bo za Twojego partnera, męża, obrywa się im.

Poszukaj terapii w miastach ościennych, u dobrego certyfikowanego psychoterapeuty. Relacja między pacjentem, a psychoterapeutą ma być zdrowa i jest bardzo ważna. Bez tego cały poces będzie do kichy!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie chcę żadnych sztucznych(!)procesów- idealizacji,zakochania,przeniesień na terapii itd..Wzbudzają wstręt,bo zapracowali.I nie jeden za wszystkich,ale z osobna!Po prostu takie czasy,albo natura mężczyzn.I wolę zyc z trudnymi prawdami,niz w słodkiej fikcji Monika.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ucieczka, Wybór należy do Ciebie.

Zrobisz to, co będziesz uważała za słuszne.

Ja na swoją terapeutkę nie dam powiedzieć złego słowa. Bardzo wiele jej zawdzięczam. Jej profesjonalnemu podejściu. Jesteśmy razem w terapii 21-szy miesiąc.

Życzę każdemu takiej profesjonalnej opieki, z jaką spotykam się na sesjach z Jej udziałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mad-wiem,tyle,ze u mnie to nie jedno doswiadczenie.Wiesz co dzieje się u Twoich sąsiadów za ścianą?A o czym świadczy Twój wpis pod postem...?Fakty mnie interesują.Raczej kieruję się smutną statystyką swoją,a i znajomych jako bierny słuchacz życia(choc uwielbiam idealizować;-o)Jesli ktoś obali moje "mity"zapracuje na swój plus.A ze terapeuta zwykle jest osobą anonimową,moze próbowac wiele dobrego o sobie "powiedziec",by zmienic moje chore poglądy,tyle ze to dla moich idealizacji."A ZYCIE TOCZYŁO SIĘ DALEJ"...i jaki związek ma to z rzeczywistością.Za wiele widziałam.

 

-- 19 cze 2011, 14:41 --

 

Kurna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ponad połowa klientek terapeutów zakochuje sie.w nich Pewnie podobnie jest jesli chodzi o facetów i terapeutki. W zasadzie to nie bardzo rozumiem co konkretnie sie stało.

Piszesz że obdarzyłaś go uczuciem i on cie zawiódł, bo ma dziewczynę. W związku chyba jednak nie byliście... co do pytań o uczucia to jesli to była terapia psychodynamiczna, to jest to normą. Bazuje ona na relacji emocjonalnej "tu i teraz".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przypomniała mi się anegdota. Pewien pacjent szpitala psychiatrycznego uważał, że jest trupem. Psychiatra aby wyperswadowac mu to i wykazać nielogiczność w jego myśleniu, zadał mu pytanie: "Czy trupy mogą krwawić?". "Nie" - odpowiedział pacjent. Wówczas psychiatra dźgnął go igłą i pokazała się krew. Pacjent na to: "O, to jednak trupy mogą krwawić".

 

Gdy, stuprocentowy dowód nie jest w stanie wykorzenić irracjonalnego przekonania, nie świadczy to o zdrowiu psychicznym.

 

Stwierdzenie: Na świecie w ogóle nie ma dobrych ludzi. Wszyscy ludzie są interesowni.

A wolontariusze, działacze charytatywni, filantropowie, misjonarze?

 

Stwierdzenie: Każdy facet to chuj.

Jakby nie było gej to też facet, a podobno jest najlepszym przyjacielem kobiety. Heteroseksualni dżentelmeni też istnieją.

 

Stwierdzenie: Nic mi się nigdy nie uda.

A pochwała za rewelacyjne ciasto? A to że zaliczyłam sesję? A to że przełamuję swoje lęki? Czemu mamy skłonność do wyolbrzymiania przykrych zdarzeń, a deprecjonowania i umniejszania tych drobnych przyjemnych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zuzaj-ale ja nie pisałam o uczuciach,tylko przebiegu terapii.

Mad-ale ja nie twierdzę,że wszyscy panowie to to i tamto :twisted: ...Mówię o wielu negatywnych doświadczeniach w zasadniczych kwestiach.I to zbyt wielu doświadczeniach.Miesiąc temu umarł mój znajomy.To był prawdziwy anioł-jakich niewielu;)

Mam do psychologów pytanie:czy to jest z załozenia jakies zamierzone zachowanie,ze terapeuta nie mówi "dzien dobry" i nie poznaje pacjenta w miejscu poza terapią?Czuję się przez to jak zabwka:na terapii do zabawy( to było nachalne) ,a gdzies indziej"nie znam cię".

Monika-to dobrze,ze masz pozytywne doświadczenie,ale ja nie chcę grać w totka:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niby ze to element terapii-flirty,podrywanie

 

Czy możesz podać konkretne przykłady zachowań i zdań terapeuty świadczące o tym podrywaniu i flircie? Jakieś propozycje albo komplementy? Np. proponował Ci kawę po sesji, mówił, że masz ładne włosy, że tęsknił za spotkaniem z tobą, etc.?

 

wypytawanie się o moje uczucia do niego....czyli"osoby terapeuty"jak to ujął...

 

W terapii psychodynamicznej i analitycznej to jest jak najbardziej normalne, nie ma w tym absolutnie nic dziwnego. Terapeuta/terapeutka może sugerować, ze np. jesteś na niego zła albo że tęskniłaś. Spokojnie może się pytać, jak się czujesz w relacji z nim. Rozmowy o seksie (nie chodzi o propozycje, ale Twoje trudności) też są ważną częścią terapii, o i le to Ty je wnosisz na spotkanie, chociaż terapeuta też może sam pytać o to, czy np. przeżywasz orgazmy w kontakcie z mężem - o ile pyta delikatnie to nie jest to nic nienormalnego. A jeśli się pojawiają w Tobie uczucia zakochania do terapeuty to o tym też się rozmawia. W książce "Uratuj mnie", gdzie jest opisany przebieg terapii od strony pacjentki, terapeuta wprost - choć delikatnie - sugerował, że w pacjentce mogą się budzić seksualne uczucia wobec niego i ta uwaga nie była nadużyciem, terapeuta nie przekroczył granicy.

 

-- 20 cze 2011, 11:05 --

 

Mam do psychologów pytanie:czy to jest z załozenia jakies zamierzone zachowanie,ze terapeuta nie mówi "dzien dobry" i nie poznaje pacjenta w miejscu poza terapią?

 

Powinien odpowiedzieć "Dzień dobry".

I na tym powinien być koniec.

(P.S. - Nie jestem psychologiem ;))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O rany..

Na drugim spotkaniu jakgdyby nigdy nic wystartował"gdyby pojawiły się uczucia,to proszę się nie wstydzić powiedzieć".

Na spotkaniach"wielce terapeutyzujących",kurcze no nie wiem jak mam opisać kiedy mężczyzna patrzy się pożądliwie na kobietę i nie mimochodem,tylko po to zeby jej to okazac.jak ktos Ci się bardzo podoba i chcesz mu to zakomunikowac.Nakręcał atmosferę zachowaniem-jak na randce.Robiło się gorąco.I tyle.A potem durne pytania o uczucia do niego w skali 1-10.Wstyd,zal,smutek...Och....Było by lepiej gdyby nie mieszał jednego z drugim,albo nie zarzucał mnie upokarzającymi pytaniami o uczucia,które prowokował.

Kopnięty dziad i tyle.Do tego prostak.Jestem wkurzona na siebie.

 

-- 20 cze 2011, 11:39 --

 

Właśnie rzecz w tym,ze pociągał za sznurki samym zachowaniem i ogólnie nic się nie stało przeciez.

No bo co się stało?No nic.Nawet nie wiem jak opisac czyjes prowokujace zachowanie(zamierzone).

Rzeczy sa proste.Kobieta i mężczyzna czasami flirtują z sobą,to naturalne...Tylko ze ja nie jestem zabawką,zeby mnie potem z tego nachalnie!! wypytywac.O to co czuję w skali od 1-10(miał dziewczynę poza tym,co wyszło).Nie jestem instrumentem...a najlepsze udawanie,ze się nie zna pacjentki.

Faktycznie terapia dynamiczna.Czuję się jak zabawka.Laleczka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O rany..

Na drugim spotkaniu jakgdyby nigdy nic wystartował"gdyby pojawiły się uczucia,to proszę się nie wstydzić powiedzieć".

 

I co w tym widzisz dziwnego..? TO JEST NORMALNE W TERAPII. W terapii jak najbardziej może się pojawić uczucie zakochania, pożądania, miłości w kierunku terapeuty, jak i inne. I mimo wstydu wartościowe byłoby o tym rozmawiać. To, co on powiedział - jest ok.

 

no nie wiem jak mam opisać kiedy mężczyzna patrzy się pożądliwie na kobietę i nie mimochodem,tylko po to zeby jej to okazac

 

Fakt, to jest trudno opisać. Ale też czasem trudno ocenić, na ile to spojrzenie jest de facto pożądliwe. Oczywiście nie chcę Ci wmówić, że sobie to ubzdurałaś, bo ja oczywiście nie widziałam mimiki twarzy tamtego terapeuty. Jednak powiem Ci coś z doświadczenia własnego - kiedyś ja niemal każde spojrzenie faceta odbierałam jako "pożądliwe" (w tym terapeutów). Dopatrywałam się podtekstów, które były w moim odczuciu oczywiste. Jakiekolwiek oczy mężczyzny mówiły "Chcę cię...". Była to projekcja - moich obaw ("Wszyscy faceci chcą się tylko mną zabawić, potraktować jak lalkę") oraz moich własnych nieakceptowanych popędów ("Pożądaj mnie"). Być może masz tak samo (i o tym nie wiesz - ja nie wiedziałam, tzn. dłuuugo nie chciałam przyznać przed samą sobą, że tak jest).

 

Nakręcał atmosferę zachowaniem-jak na randce

 

Ale opisz to zachowanie.

Przykładowy opis (randki) - przybliżał się do mnie coraz bardziej, przysuwał fotel coraz bliżej, siedzieliśmy w odległości metra od siebie. Kładł swoje dłonie blisko moich. Mówił, że chętnie się spotka jeszcze raz. Stwierdził, że chyba mi zimno i może mi okryć ramiona swoim swetrem. Zauważył, że mam na policzku rzęsę i próbował ją zdjąć. Powiedział, że ładnie się uśmiecham i lubi na to patrzeć. Zaproponował kolejną kawę. Po spotkaniu wysłał smsa, że mam piękne oczy. To jest przykładowe nakręcanie atmosfery. W jaki sposób Twój terapeuta ją nakręcał?

 

A potem durne pytania o uczucia do niego w skali 1-10.Wstyd,zal,smutek...Och....

 

Być może pytanie durne, a może nie (też się z takim spotkałam), ale nic w tym niestosownego nie ma, tzn. nie ma przekroczenia granicy.

 

Było by lepiej gdyby nie mieszał jednego z drugim,albo nie zarzucał mnie upokarzającymi pytaniami o uczucia

 

Dlaczego pytania o uczucia są dla Ciebie upokarzające?

 

a najlepsze udawanie' date='ze się nie zna pacjentki.

[/quote']

 

To jest nie w porządku. Chamskie. "Dzień dobry" powinien Ci odpowiedzieć, jeśli Cię ewidentnie zauważył. Jak to było dokładnie? Powiedziałaś mu "Dzień dobry", a on popatrzył na Ciebie i nie odpowiedział i poszedł dalej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×