Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez awbyd 10 lip 2010, 17:57
te wpisy na forum na serio pomagaja. zaczekam do konca wakacji, przygotuje sie do rozmowy z mama i powiem jej o tym.

a tak poza tym, to czy Wy tez macie takie dni czy chwile, kiedy czujecie, ze nie macie zadnego problrmu i ze juz wszystko bedzie ok? bo ja mam taki dzisiaj, a jeszcze przedwczoraj mowilam sobie, ze musze z samobojstwem poczekac do konca wakacji...
serio juz swiruje
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
28 cze 2010, 10:45

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez cookiecrisp 10 lip 2010, 18:22
awbyd napisał(a):zaczekam do konca wakacji, przygotuje sie do rozmowy z mama i powiem jej o tym.
skoro masz jeszcze sily funkcjonowac przez dwa miesiace... wiesz ze na wizyte u psychiatry czeka sie bardzo dlugo?... no chyba ze ktos ma za duzo kasy i stac go na prywatnego. ale z tego co slysze od innych ludzi, w przypadku psychiatrów prywatny nie koniecznie znaczy lepszy.

awbyd napisał(a):a tak poza tym, to czy Wy tez macie takie dni czy chwile, kiedy czujecie, ze nie macie zadnego problrmu i ze juz wszystko bedzie ok? bo ja mam taki dzisiaj, a jeszcze przedwczoraj mowilam sobie, ze musze z samobojstwem poczekac do konca wakacji...
o tak. znam to doskonale. ale to chyba dobrze ze zdarzaja sie takie dni bo gdyby nie to, to czlowiek by raczej dlugo nie pociągnął ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
07 lip 2010, 16:12

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez awbyd 10 lip 2010, 20:19
wlasnie, lepiej zglosic sie do psychiatry czy do psychologa?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
28 cze 2010, 10:45

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez desdemon 10 lip 2010, 22:15
awbyd napisał(a):wlasnie, lepiej zglosic sie do psychiatry czy do psychologa?



Według ,mnie najpierw do psychiatry ,zdecyduje o koniecznosci czy tez nie leczenia farmakologicznego,dobierze leki.W Twoim przypadku wydaje mi sie ze bedzie to konieczne.Pozniej na terapie do psychologa. Takie jest moje zdanie. To naprawde pomaga,ja tez sie wzbranialam od takiej wizyty ponad rok czasu,odkladalam,szukalam wymowek,bralam cos z apteki bez recepty na te jazdy wszystkie,ale niestety nie dalam rady.Samemu ciezko:D Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
03 lut 2009, 21:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nenaja 11 lip 2010, 18:35
Z lekami źle, a bez leków jeszcze gorzej;/ Idę se do sklepu jak normalny człowiek...ukrop że szkoda gadać...i bach...słabo, zawroty głowy, serce o mało mi nie wyskoczyło i nie pobiegło w przeciwnym kierunku krzycząc "ajuto...". Odchyły mam, wiem :mhm: ale szlak mnie już trafia z tym dziadostwem...do tego w środę wizyta w PUPie, godzinna jazda ikarusem...przecie ja zejdę w tym autobusie, a nie stać człeka na bilet by nawet na raty jechać i weź tu bądź mądry :roll:
nenaja
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez zmeczona86 13 lip 2010, 13:03
Niestety ja sobie nie radze. Duszno mi, kreci mi sie w glowie, mam wrazenie ze umre i nikt mi nie pomoze. Wkolko powtarzam sobie "Kobieto uspokoj sie. Jestes mloda nic sie nie stanie, to tylko nerwica" ale nie pomaga... Najgorzej jak jade autem i chwyci mnie chec ucieczki... Straszne to :why:
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
13 lip 2010, 12:32

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez KACHA 13 lip 2010, 17:53
Ja mam tak, że gdy dostaje ataku paniki...właściwie nie jestem wstanie nic zrobić ani dojść do toalety ani nigdzie indziej, co dziwne pojawia się ona powoli albo odrazu, najgorzej jest gdy podczas paniki pojawiają się wszystkie objawy somatyczne i to, że moja świadomość jest jakby po za mną, mam wtedy wrażenie, że świat jest nierzeczewisty i przestaje kontaktować. Jak sobie z tym radzę gdy jeszcze mam świadomość i jestem w domu kładę się i właczam głośno muzykę. A gdy jestem po za domem próbuje przeczekać ale i tak to jest straszne i przerażające...mam wrażenie wtedy, że świat się wali a moje ciało jest wtedy takie obce. :cry:
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
24 mar 2008, 01:08
Lokalizacja
Szczecin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mikamika 13 lip 2010, 20:54
U mnie jak jest nasilenie to jazda autobusem czy wyjście do sklepu stanowi "niebezpieczeństwo". Cały czas skupiam się na części fizjologicznej mojego organizmu czyli chce mi się siku tak bardzo, ze boli mnie cale ciało, zalewa potem, zawroty głowy, drżenie rąk. Cały czas myślę, ze dostane biegunkę (i czasem dostaje). Mam nieodparta chęć ucieczki do domu, zniknięcia, schowania się... Jeśli dom jest trochę dalej cały czas w myślach szukam, gdzie jest najbliższa toaleta albo krzaki gdzie mogłabym załatwić swoje fizjologiczne potrzeby i schować się na parę minut. Bóle brzucha, mdłości tez nie są mi obce... i mysli o wymiotowaniu :great:

Ktos tu pisze o godzinnej jeździe busem... w chwili obecnej to dla mnie niewykonalne chyba, ze z jakąś pieluchą.
mikamika
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hope82 13 lip 2010, 21:38
Cześć wszystkim znerwicowanym :)
Jestem tutaj nowy i chcę Wam troszku opowiedzieć o swoich przygodach :]
W ogóle to chyba jestem znerwicowanym hipochondrykiem. Cokolwiek dziwnego się dzieje z moim samopoczuciem to już zapala się lampeczka "pewnie jestem na coś chory, albo zaraz umrę". Masakra jakaś ?! Najgorsze w tym wszystkim jest to, że mam zdolność w kilka sekund się tak nakręcić, że mój organizm od razu reaguje tak jak sobie nakręciłem i wtedy jest dopiero ciężko. Nie wspomnę o podróży tramwajem czy autobusem ( jeszcze teraz w tym upale ) o niczym innym nie myślę tylko o tym, jak dojadę do celu i czy w ogóle dojadę, a może zemdleje? No bo czemu mam nie zemdleć, skoro jest mi gorąco ( leczę się też na nadciśnienie, które w sumie spowodowane jest raczej przez stres ), więc sama świadomość tego, że pewnie mam wysokie ciśnienie, jest mi gorąco, bo jest upał więc zaraz będzie mi jeszcze gorzej, zaczynam się stresować, no i jeszcze jest lęk przed lękiem ?! <sic!> do tego dochodzą różne objawy organizmu jak pocenie, drżenie, uciski w głowie, tłum w autobusie, autobus stoi w korku i nie ma jak uciec od tego wszystkiego i trach! napad lęku, którego nie mogę opanować. Ale .... po napadzie okazuje się, że mimo tych wszystkich strasznych sytuacji - nie zemdlałem ! więc nie jest tak źle, tylko ... po co to wszystko? nie lepiej na spokojnie jechać tym autobusem? sam staram sobie to tłumaczyć i napadu nie miałem już długo :]
Problem drugi to właśnie taki, że jak coś się zadzieje,to od razu myślę, że pewnie jestem chory - mam raka, albo zaraz będę miał zawał albo wylew ! bardziej to drugie no bo przecież leczę się na nadciśnienie. I tak się człowiek męczy każdego dnia. Ale to nie koniec. Pojawia się kolejna myśl :-) skoro ja tak codziennie myślę nad tym wszystkim, martwię się to pewnie .... kiedyś zwariuję i skończę w psychiatrycznym .... ech.
Powiem tak, trochę jestem z siebie dumny, bo niby się boję takich sytuacji, ale nie rezygnuję z niczego. Mając świadomość, że może będzie napad lęku to i tak jadę tym tramwajem czy autobusem. Kiedyś też w kinie źle się czułem, w kościele i raczej staram się być gdzieś na końcu, tłum napierający z tyłu raczej mnie odstrasza.
No i jakoś to idzie, ale chciałbym się tym nie przejmować i nie martwić i tym samym nie powodować takich głupich sytuacji.
Nie chodzę do psychiatry, nie chodzę do psychologa, nie biorę żadnych prochów, staram sobie pomagać samemu.
Aktualnie jedynie co mnie wkurza to fakt, że jak źle się czuję to się nakręcam, że to jakaś choroba i nad tym muszę pracować.

Pozdrawiam wszystkich podobnych :-)
Zapraszam również chętnych do kontaktu.
hope82
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
13 lip 2010, 21:19
Lokalizacja
Warszawa WA

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez pixon 13 lip 2010, 22:21
Z psychiatrami i psychologami tez należy uważać. Zależy czego się oczekuje. Trzeba sie odpowidnio nastawić. Jesli jestes człowiekiem któremu wystarczy żeby ktoś cie wysłuchał to pół biedy. Pójdziesz wygadasz sie , psycholog powie kilkanaście razy "taak" lub inne tego typu odzywki żeby podtrzymać twój monolog a jednocześnie nic nie sugerować.Ja mam niezbyt udane wspomnienia odnośnie lekarzy i psychologów.Brałem leki, były terapie behawioralne.
Leczę sie juz 10 lat.
Żeby wyjść z tej strasznej choroby to trzeba mieć kogoś bardzo zaufanego.Kogoś komu możesz bezgranicznie zaufać. Owszem leki sie przydają. Pomagają. Tylko że nie można ich brać w nieskonczonosc.Moim sposobem jest moja Matka. Kiedy mam atak lęku ( takiego że myśle że to już koniec) ona trzyma mnie za ręke i lęk powoli odchodzi.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
05 lip 2010, 20:33

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez sitsaluti89 15 lip 2010, 19:07
Witam jestem świeży na forum, a wstęchły nerwicowo ;), zaczęło się od 13 roku życia teraz mam 21 i z przerwami nerwica atakuje.
Dodam że jeszcze nigdy nie byłem u psychiatry a radzili mi to już od 15 r ż , ale w poniedziałek w końcu idę, bo "chcę żyć a nie istnieć".
Atak zaczyna się od jednorazowego podknięcia serca-to wywołuje strrraszny lęk zaczynam panikować i wtedy- wiem dziwne - chodzę tam i z powrotem od pokoju do kuchni około godziny i to tyle, wiem ubogie ale jak się ruszam to lepiej to znoszę, i nienawidzę jak ktoś każe mi w takich sytuacjach usiąść to mnie jeszcze bardziej rozbija i dostaje wręcz szału.
Pozdrawiam :) <jeszcze wesoły bo dzisiaj atak tylko rano był, z tym że teraz ta pora do 22 to najczęściej mam te ataczki>.
Zdrowia życzę!!! :tel2:
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
14 lip 2010, 22:34

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez bax102 19 lip 2010, 10:24
A kogoś z was bolały jaja, miał srakę po wypiciu mleka lub zjedzeniu czegoś ostrego ? Poza tym czasem czuje takie dziwne pieczenie w klacie i gwizdy świsty, beki sreki i inne pierdoły podczas nabierania powietrza. Znacie to ?

Pozdro600
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
30 kwi 2010, 23:00

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 19 lip 2010, 11:59
bax102 napisał(a):A kogoś z was bolały jaja, miał srakę po wypiciu mleka lub zjedzeniu czegoś ostrego ? Poza tym czasem czuje takie dziwne pieczenie w klacie i gwizdy świsty, beki sreki i inne pierdoły podczas nabierania powietrza. Znacie to ?

Pozdro600



Mnie nie bolaly jaja po wypiciu mleka, bólów w kroczu też nie odczuwałam, nigdy nawet w okresie bycia zdrową , kiedy piłam mleko.

Może pijesz z brudnego naczynia?

Co do ostrych potraw...poprostu ich nie jedz, jeśli nie chcesz mieć d.upy jak pawian.

Czasami mi świczszy w płucach jak jestem przeziębiona, mam katar, albo jak wypalę dużo papierosów.
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18858
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez apus 19 lip 2010, 12:35
Pewnie na mój post znowu będzie bez odpowiedzi w kolejnym temacie, ale trudno i tak napisze. Otóż po przeczytaniu waszych wypocin o atakach paniki, zastanawiam się czy ja mam nerwice lękową czy na prawdę coś jest z moim ciałem. Uświadomiłem sobie, że się nie boję przebywać powiedzmy w autobusie czy hipermarkecie, boje się konkretnych sytuacji lub pewnych osób, które mogłyby mnie zaczepić, okraść, pobić. Chyba większość osób odczuwa lęki w takich sytuacjach i może ja jestem jedną z nich. Juz sam nie wiem co myśleć, wolałbym, żeby okazało się, że jestem chory na jakiegoś raka i umrzeć w spokoju. Jescze jedno zapomniałem powiedzieć, ze tej choroby spodziewam się najbardziej ponieważ w mojej najbliższej rodzinie zmarło na nią 5 osób w ciągu ostatnich 5-6 lat, w tym moja 16 letnia kuzynka :cry:
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niechaj przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy już przejdzie, obrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. Jestem tylko ja."
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 lip 2010, 15:58
Lokalizacja
Dolny Śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 49 gości

Przeskocz do