Pierwsze kroki - witajcie!

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Pierwsze kroki - witajcie!

Avatar użytkownika
przez malin.fors 30 maja 2015, 13:28
Witajcie,
Mam już 22 lata, co pokazuje, że czas płynie, a ja nadal stoję w miejscu od matury. Wcześniej też nie było kolorowo. Ale pomimo szydzenia rówieśników (stronienie od używek, niemodne ubranie," nadwrażliwość". Znacie to, prawda?) czy krytyki ze strony rodziców. Ciągłej krytyki. Jakby nigdy nie byli zadowoleni z tego, co osiągnęłam. Ale mimo to szłam do przodu... Z tą głupią ufnością, że jak będę się bardzo starać coś się zmieni. W liceum się uspokoiłam, wyciszyłam. Można było nawet powiedzieć, że w końcu byłam zadowolona z życia... Aż do klasy maturalnej. Poznałam wtedy osobę, która zabrała mi dwa lata z mojego życia. I ta znajomość zaprzepaściła cały mój start w dorosłe życie. Zakochałam się. W najgorszym z możliwych momentów. Traciłam dla niego nie tylko pieniądze, ale i czas... Czas na naukę. Na początku chciałam tylko pomóc, miał kłopoty finansowe.. Poprosił raz, drugi, trzeci.. Później już nie prosił. Ale ja byłam ślepa. Dostał wszystko co mogłam mu dać i jeszcze więcej. W końcu wyjechaliśmy na studia. Zaczęłam kierunek, który nie odpowiadał mi w ogóle. Ale będąc z nim w tym mieście musiałam coś studiować. A ja tak bardzo chciałam z nim być. Więc studiowałam, z trudem i problemami. Nie mogę powiedzieć, że te studia to było samo zło. Poznałam tam osobę, która otworzyła mi oczy. I postanowiłam odejść... Od tamtego momentu mija już półtorej roku, a ja nadal odczuwam konsekwencje tej znajomości. Po rozstaniu nie odpuścił mi. Najpierw mówił, że kocha i się poprawi... Później doszło do gróźb i wpędzanie w poczucie winy. I taki stan trwa do dnia dzisiejszego. Na sam dźwięk przychodzącej wiadomości dostaje ataku paniki, myśląc co tym razem usłyszę i jak mnie zrani... Budzę się w nocy z krzykiem, bo śni mi się jak włamuje mi się do mieszkania, a później muszę zasypiać przy zapalonym świetle.. Bywałam u psychologa, ale to mi nic nie daje... I zrezygnowałam.
Nie mam dobrych znajomych, przyjaciół, nie mam oparcia w rodzicach, nie wierzę w Boga.
Dlatego zaryzykowałam dzisiaj i piszę do Was, żeby w końcu móc tak po prostu po ludzku komuś się wyżalić.
Mam nadzieję, że znajdzie się jakaś dobra dusza, która po prostu ze mną pogada. Nie koniecznie o problemach. Można ze mną pogadać o wszystkim.
Sorki, za kryptoreklamę, ale nie mogłam się powstrzymać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
30 maja 2015, 11:59
Lokalizacja
Kraków

Pierwsze kroki - witajcie!

Avatar użytkownika
przez Arhol 30 maja 2015, 15:15
Witamy w śfirlandzie,uważaj na buke i jego kota.


Bywałam u psychologa, ale to mi nic nie daje... I zrezygnowałam.

warto przewertować dział miasta,a także wątki o lekarzach i poszukać dobrego/dobrej psychoterapeuty/tki na NFZ,chyba że prywatnie,to ułatwi biznes,ale to już musisz we własnym zakresie.
Ewentualnie jeśli lęk i inne krwevstwo utrudniają życie zgłosić się po pastylki i wesołą recepte.
towarzystwo do dialogów też się pewnie znajdzie.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32445
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Pierwsze kroki - witajcie!

przez Wehmut 30 maja 2015, 15:20
malin.fors, ignoruj go do końca, zablokuj numer. I lepiej by nie wiedział gdzie mieszkasz. Jak nie odpuści wciąż to można się udać na policję.
A co poza tym zamierzasz zrobić ze swoim życiem?
Wehmut
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do