Nie kocham swojej matki

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Nie kocham swojej matki

Avatar użytkownika
przez Candy14 29 sie 2013, 01:16
poprawiono ;-)

Dzieki Monis :*
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Nie kocham swojej matki

przez Kokojoko 29 sie 2013, 01:22
Ja mimo, że nie kochałam swojej matki, zawsze bardzo chciałam zasłużyć sobie (tak... to dobre określenie :/) na jej miłość, być przez nią docenioną, mieć w niej oparcie, także jakieś pozytywne uczucia musiałam żywić...
A nie kochałam, bo nie znałam tego uczucia. Jako dziecko nigdy nie usłyszałam od rodziców słów "kocham cię", nigdy nie byłam pocałowana czy przytulona. Za to wyzywana od najgorszych, nawalana paskiem, butami czy metalowymi wieszakami byłam regularnie, za to, że wszystko robiłam "nie tak".
Zawsze zależało mi, żeby cokolwiek zrobić tak, żeby była ze mnie dumna. Rzadko się udawało... Pamietam, że była zadowolona tylko wtedy, kiedy osiągnełam coś dużego np. napisałam najlepiej egzamin gimnazjalny, albo byłam najlepsza w szkole z j. angielskiego i dawałam korepetycje. A tak poza tym to zawsze byłam niewystarczająco dobra. Dla niej oczywiście :P
Ostatnio edytowano 29 sie 2013, 01:25 przez Kokojoko, łącznie edytowano 1 raz
Kokojoko
Offline

Nie kocham swojej matki

przez anna.anakaia 29 sie 2013, 01:24
Tak czytam i czytam Wasze wpisy i myślę o tym, że bardzo nie chciałabym mieć powodu żeby nie kochać któregokolwiek z rodziców.
Nigdy nie byłam z nikim porównywana, nie doświadczyłam z ich strony przemocy fizycznej czy psychicznej. Zawsze dużo rozmawialiśmy. Pozwalali mi na samodzielne decyzje, nawet jeśli były błędne. Zawsze mogłam się do nich zwrócić o pomoc. Kocham ich jak nikogo na świecie, a poza tym lubię ich po prostu jako ludzi.
anna.anakaia
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie kocham swojej matki

przez Monar 29 sie 2013, 01:24
anna.anakaia, :evil:
Offline
Posty
2201
Dołączył(a)
03 kwi 2013, 00:43

Nie kocham swojej matki

Avatar użytkownika
przez *Monika* 29 sie 2013, 01:25
Candy14, :*


Mi się dzisiaj na temat mojej mamy nie chce pisać. Ale bardzo zaciekawił mnie temat wątku Candy14.
Będę go śledziła.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nie kocham swojej matki

przez anna.anakaia 29 sie 2013, 01:26
Monar, coś złego w tym co napisałam?
anna.anakaia
Offline

Nie kocham swojej matki

Avatar użytkownika
przez mark123 29 sie 2013, 01:26
Kokojoko napisał(a):To, że nie kocham mojej matki wiedziałam już jako dziecko (dziwne, nie?). W podstawówce, na "Dzień Matki" mieliśmy napisać wypracowanie pt: "Za co kocham moją mamę", a później odczytać je publicznie przed rodzicami. Ja nie napisałam wypracowania, bo nie wiedziałam co miałabym napisać. Jedyną osobą, w dzieciństwie, którą kochałam i okazywała mi miłość była moja babcia...

Jakby mnie ktoś w okresie podstawówki zapytał, czy kocham, czy nie kocham swoich rodziców lub dziadków, to jeżeli moja odpowiedź miałaby być szczera, to chyba brzmiałaby w stylu: "nie wiem, co to znaczy kogoś kochać lub nie kochać".
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Nie kocham swojej matki

przez Monar 29 sie 2013, 01:28
A tak poza tym to zawsze byłam niewystarczająco dobra.

Ja też...
I też moja matka lubiła się znęcać nad nami, a nawet nad naszymi zwierzakami. I dzieckiem, którym niegdyś się opiekowała.
A widzisz, Ty nie umiesz jej kochać, bo nikt Ci tego nie pokazał, a mi wydaje się, że swoją matkę kocham mimo wszystko, pomimo tego, że też nie pokazała mi, jak to jest kochać. Ojciec też mi tego nie pokazał, bo jak wcześniej wspomniałam - nie mógł mi tego ani mówić ani okazywać, z powodu właśnie matki, ponieważ była zazdrosna, przecież pierwszy tekst, żebym "wskoczyła MU do łóżka" to usłyszałam w wieku bo ja wiem... 6 lat? A wiadomo, że dziewczynki w wieku 6 lat kochają swoich ojców tak, jak swojego przyszłego mężczyznę, często im mówią, że jak dorosną to wyjdą za niego. Wtedy by wystarczyło wytłumaczyć różnicę w miłości ojca do córki i męża do żony i inne takie... No i przede wszystkim nie odtrącać jak dziecko mówi "kocham cię" a to do matki czy ojca, a po prostu je przytulić i też odpowiedzieć tym samym. kurcze jak ja chciałabym takie coś usłyszeć albo po prostu poczuć od swojej matki :P ale to chyba nie w tym wcieleniu

-- 29 sie 2013, 01:29 --

anna.anakaia napisał(a):Monar, coś złego w tym co napisałam?


tak, skoro nie masz problemu, czemu zaglądasz do tego działu?
nie lubię tego uczucia, gdy ktoś chwali się w tym wątku jakich miał i ma wspaniałych rodziców. super.
Ostatnio edytowano 29 sie 2013, 01:33 przez Monar, łącznie edytowano 2 razy
Offline
Posty
2201
Dołączył(a)
03 kwi 2013, 00:43

Nie kocham swojej matki

przez Kokojoko 29 sie 2013, 01:29
anna.anakaia napisał(a):Tak czytam i czytam Wasze wpisy i myślę o tym, że bardzo nie chciałabym mieć powodu żeby nie kochać któregokolwiek z rodziców.
Nigdy nie byłam z nikim porównywana, nie doświadczyłam z ich strony przemocy fizycznej czy psychicznej. Zawsze dużo rozmawialiśmy. Pozwalali mi na samodzielne decyzje, nawet jeśli były błędne. Zawsze mogłam się do nich zwrócić o pomoc. Kocham ich jak nikogo na świecie, a poza tym lubię ich po prostu jako ludzi.


Nawet nie wiesz jak Ci tego zazdroszczę! W takim pozytywnym sensie, oczywicie... Marzyłam o takich relacjach od dziecka... A teraz mi to wisi. Za późno... "Cygan na łaskę położył laskę" :mrgreen:

-- 29 sie 2013, 00:35 --

Monar, wtedy jej nie kochałam bo nie znałam tego uczucia, a teraz kiedy to uczucie już znam (mam swoją rodzinę) bo nie umiem pojąć jak takie coś można było robić swojemu dziecku. Nigdy nie będę w stanie tego pojąć. Dla mnie to jakiś kosmos...
Kokojoko
Offline

Nie kocham swojej matki

przez Monar 29 sie 2013, 01:42
Kokojoko, masz dzieci?
Offline
Posty
2201
Dołączył(a)
03 kwi 2013, 00:43

Nie kocham swojej matki

przez anna.anakaia 29 sie 2013, 01:43
tak, skoro nie masz problemu, czemu zaglądasz do tego działu?

Bo mnie zaciekawił.
W wielu tematach udzielają się ludzie nie mający akurat danego problemu.
Napisałam, że nie chciałabym znaleźć się w sytuacji kiedy nie czuje się pozytywnych uczuć do najbliższych i dodam jeszcze, że nie chciałabym w przyszłości stać się rodzicem (o ile nim zostanę), którego dzieci nie kochają - a np. w tym wątku mogę dowiedzieć się, czego mogłabym w przyszłości unikać np. porównywania dziecka, stawiania wygórowanych wymagań, już nawet nie wspominam o przemocy jakiejkolwiek etc, a być może nie mając takich jak wypowiadający się doświadczeń, mogłabym popełniać te błędy nieświadomie.
Nie robię Ci krzywdy, nie obrażam Cię swoją wypowiedzią, więc może wstrzymaj się z tym ironicznym "super" :)
anna.anakaia
Offline

Nie kocham swojej matki

przez Kokojoko 29 sie 2013, 01:44
Monar napisał(a):Kokojoko, masz dzieci?


Mam, a czemu pytasz?
Kokojoko
Offline

Nie kocham swojej matki

Avatar użytkownika
przez true 29 sie 2013, 10:23
czuje nienawisc , zlosc , obrzydzenie a zarazem zal mi jej , ze jest tak glupim czlowiekiem z problemami
Avatar użytkownika
Offline
Posty
386
Dołączył(a)
11 sie 2013, 18:42

Nie kocham swojej matki

Avatar użytkownika
przez Candy14 29 sie 2013, 11:51
zawsze bardzo chciałam zasłużyć sobie (tak... to dobre określenie :/) na jej miłość, być przez nią docenioną, mieć w niej oparcie, także jakieś pozytywne uczucia musiałam żywić...

Ja tez tak mialam ..podswiadomie kierowalo to moim zyciem i moimi wyborami..kolejne studia zeby w koncu uslyszec ze nie jestem glupia, ( ale wszystkie dobre oceny i tak wedlug jej opinii udalo mi sie zdobyc fartem bo sama z siebie przeciez na nie nie zapracowalam) tworzylam cieply dom ( ale ona zawsze przyjezdzala na inspekcje i wyciagala mi jakis kurz zza szafy zeby pokazac jaka jestem beznadziejna gospodynia, bylam tez beznadziejna matka bo nie wychowywalam dziecka tak jak ona mnie,pozwalalam mu na indywidualny rozwoj, wspieralam, opiekowalam sie)
Pamietam jak smiala sie ze mnie ze wstaje o 6,00 rano zeby przed praca kupic dla corki swieze pieczywo na sniadanie i kanapki do szkoly. Mowila ze to smieszne bo ona ma juz przeciez 10 lat i sama moglaby sobie robic sniadanie. A ja lubilam te nasze wspolne sniadania iwidok mojego dziecka chrupiacego buleczki . POtem do mnie dotarlo, ze robilam to bo mnie nikt sniadan nie robil kiedy bylam dzieckiem a do szkoly bralam sucha czerstwa bule bo matka spala rano i miala w nosie jak pokdziemy do szkoly i czy cos zjedlismy. Mysle , ze kazdy z toksycznych rodzin chce zasluzyc na milosc rodzica a chore jest to , ze musi zaslugiwac a nie dostawac z automatu .
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do