Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

przez TAO 09 gru 2010, 00:55
człowiek nerwica napisał(a):
l

Też tak się zachowujesz? Jeśli tak, to nigdy bym nie chciał mieć z Twoją pomocą do czynienia, choćbym zdychał na środku ulicy.


Bardzo głupie stwierdzenie.


wystarczy?

W tej wypowiedzi również piszesz o grzeszeniu, kto Ci dał prawo do ocen co jet grzechem a co nie?

A wogle to czy Ty wiesz co oznacza słowo grzech? Na wikipedi znajdziesz pewnie definicję...

[Dodane po edycji:]

człowiek nerwica,

Poczytaj w takim razie uważnie i ze zrozumieniem wszystkie posty autorki.

[Dodane po edycji:]

człowiek nerwica,

I kuźwa nie wyrywaj moich słów z kontekstu manipulancie!!!!
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 09 gru 2010, 01:15
TAO napisałem tylko,że było to bardzo głupie stwierdzenie.Nie dorabiaj sobie niczego więcej.

W tej wypowiedzi również piszesz o grzeszeniu, kto Ci dał prawo do ocen co jet grzechem a co nie?


Gdzie piszę co jest grzechem,a co nie?GDZIE?

A wogle to czy Ty wiesz co oznacza słowo grzech?


Najwyrażniej Ty nie wiesz.

Poczytaj w takim razie uważnie i ze zrozumieniem wszystkie posty autorki.


Raczej to Ty w szkole nie radzileś sobie z czytaniem ze zrozumieniem.


I kuźwa nie wyrywaj moich słów z kontekstu manipulancie!!!!
[/quote]

Mówiłem Ci że brzmisz jak Jarosław.

Tak,jestem mistrzem manipulacji...jak Tusk! :mrgreen:

Kończę tą dyskusje.Szkoda,że niektórzy nie potrafią przyjąć innego punktu widzenia,i rzucają się na będących w mniejszości(niestety) użytkowników,którzy mają prawo wyrazić swoje zdanie jakiekolwiek by ono nie było i móc dyskutować bez podjazdów typu:jesteś taki zły bo to i tamto :lol: .
Chciałem jeszcze zaznaczyć,że nigdy nie miałem złych intencji w stosunku do autorki,ani do innych użytkowników.
Ostatnio edytowano 09 gru 2010, 01:26 przez depresyjny86, łącznie edytowano 6 razy
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

przez TAO 09 gru 2010, 01:22
człowiek nerwica,
To nie ma sensu, grasz słowami i manipulujesz, robi się z tego OFFTOP!
Chcesz się boksować, szukaj innego frajera... szkoda mi czasu na te słowne przepychanki, widocznie zbyt poważnie Cie potraktowałem... ... wybaczam sobie mój grzech, czyli chybiony strzał.

[Dodane po edycji:]

Panna_Modliszka,

Taaak Mamusiu, już bedę grzeczny jak widzisz... ;) ;) :D Masz u mnie wirtualnego buziaka, emotki niestety brak :cry:
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 09 gru 2010, 02:25
Moim zdaniem trzeba teraz ponieść konsekwencje zalożenia rodziny.
Faktem jest,że rodzice chcieliby,żeby ich córeczka była nadal ich małą córeńką. Nie umieją pogodzic się z tym,że ma męża. Niestety rodziców już nie da się zmienić. Można szukać innych rozwiązań. Przede wszystkim wyprowadzić się. Przerwać naukę, wziąść dziekański, znaleść jakąkolwiek pracę. Do nauki można zawsze powrócić. Własny kąt-cisza, podejmowanie swoich decyzji, mniej konfliktów.
Rodzice nie muszą pomagać dorosłym dzieciom, które mają zdrowe ręce. Mogą je wspierać. Jeśli tego nie robią.............trudno. Dziewczyna powinna postawić na męża. Nie pozwolić na to,żeby rodzice nadal ingerowali w ich życie. A to będzie możliwe, gdy zamieszka się osobno. Ten konflikt nigdy nie skonczy się , gdy mieszka się pod jednym dachem z rodzicami, którzy nie akceptują zięcia. Cokolwiek by nie zrobił, będą patrzyli i osądzali.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

przez TAO 09 gru 2010, 03:03
Monika1974,
Trudno jest czasem powrócić do nauki, zwłaszcza kiedy jest małe dziecko, a jak zrozumiałem oboje niewiele mają do skończenia... chyba że coś doprojektowałem ;)
Znam osobiście wielu ludzi, którzy przerywali studia z życiowych względów nawet na pół roku przed obroną... potem już nie mieli okazji ich skończyć.

Z drugiej strony, to schemat włażenia z butami w życie kogoś z zewnątrz, tak jak napisałem już tutaj, jest baaaardzo prawdopodobny przy tym wzorcu. Jak widać jest on tak silny, że nawet tu na forum zafunkcjonował.
Fakt, najlepiej jest się wynieść, ale kontrolerzy będą dalej wyrafinowanymi metodami mieszać w życiu młodych, a to dzieckiem, a to pomocą, pretekstów znajdą cały wór.
Oni, te rodzice, tak majom i już ;)
Zatem warto, nauczyć się bronić przed taką przemocą i manipulacją, oraz rozpoznawać ją, bo nie zawsze musi mieć miejsce.

PS. miło się znów z Tobą i Twoją opinią spotkać, tym bardziej, że tym razem nasze zdania się nieco :papa: różnią.
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 09 gru 2010, 03:17
Jak widać jest on tak silny, że nawet tu na forum zafunkcjonował

:D
Ehh.

Przepraszam,nie mogłem wytrzymać,to już się nie powtórzy.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

przez TAO 09 gru 2010, 03:24
człowiek nerwica,

" przepraszam" to najczęściej używane przez manipulantów słowo, daje prawo do robienia ponownie i ponownie tego samego, bo przecież tym słowem dają sobie rozgrzeszenie :evil: .

Nie rób i nie przepraszaj! Proste nie?
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

przez leotie 09 gru 2010, 04:40
Widzę, że niechcący wywołałam burzę.
Moniko studiuję jeszcze tylko do czerwca, jeśli teraz przerwę, to już nie wrócę, bo zmienił się program moich studiów. Różnice programowe by mnie zabiły ;) Więc chcę doprowadzić to już do końca i zacząć coś robić ze swoim życiem

Tao właśnie o to mi chodziło. Jak nie dać się manipulacjom i przemocy. O ile to można nazwać przemocą.

Jest mi nadal trochę dziwnie bo z jednej strony mówicie, że postąpiłam nieodpowiedzialnie biorąc ślub i tworząc potomka. Spoko. Ale moi rodzice zgodzili się, BA, nawet sami zaproponowali, żeby mieszkać u nich. Na początku jak dopiero zaczynaliśmy się spotykać rodzice tolerowali męża. Może dlatego, że to nie było jeszcze nic poważnego? Nie powiedziałabym, żeby go jakoś specjalnie lubili, ale tolerowali. Wtedy sądziłam, że jakoś się ułoży. Wiele małżeńtw mieszka z rodzicami i wielu naprawde nie narzeka. Moi rodzice byli zawsze bardzo opiekuńczy. Bardzo się starali, żebym była szczęśliwa, możliwe, że kiedy pojawił się w moim życiu ktoś kto daje mi tyle samo szczęścia co oni poczuli się zagrożeni. Kiedy pojawiło się dziecko to koniecznie chcieli wyręczać mnie w sprawach, w których doskonale bym sobie poradziła. Może przez to mam tak niską samoocene, bo skoro rodzice muszą mi we wszystkim pomagać, to jaka ja muszę być bezwartościowa?

Obecnie przestałam rozmawiać i dzielić się przemyśleniami. Zwyczajnie się wycofałam. Mąż tak samo. Serdeczni jesteśmy tylko dla dziecka. Innych członków rodziny unikamy. Nie unikamy natomiast stałego opieprzania za cokolwiek, obrażania się i innych akcji. Jasne że powinnam się wyprowadzić, zacząć od razu zarabiać, być zaradna i tak dalej, ale jak do cholery mam to zrobić? Jest mi naprawde ciężko odciąć pępowinę, dlatego tu jestem. I co? Było o tym pomyśleć wcześniej tak? Przepraszam, powinnam była dokonać aborcji i zerwać z facetem, którego kocham, bo jeszcze nie jestem (i może nigdy nie będę) samodzielna. Albo może powinnam powiedzieć "Sorry kotku, ale mieszkam z rodzicami, poczekaj aż się wyprowadzę."

Piękny dojrzały związek i dojrzałe macierzyństwo to nie tylko własny dom, samochód i pieniądze. To umiejętność dbania o drugą osobę. Uważam, że rodzina nie powinna w tym przeszkadzać (np mówiąc "nie mów "kochanie" do swojego męża), ubezwłasnowalniać swojego dorosłego dziecka, tylko pozwolić mu działać tak jak ono czuje.

Więc jeszcze raz w dużym skrócie. Mam problem z rodzicami, którzy traktują mnie jak dziecko, manipulują i nie lubią mojego męża i mojego zachowania wobec niego (chyba trzymanie się za rękę to normalne w małżeństwie czy nie???). Nie mogę jeszcze stanąć na nogi bo mam problemy z samooceną i prawdopodobnie z nerwicą i DDD. Jak się bronić, przed ich wpływem dopóki się nie wyprowadzę? I proszę, nie rozliczajcie moich decyzji. Uważam, że moje małżeństwo jest dojrzałe. Wspieramy się, kochamy i naprawde nie chcemy tego zniszczyć. Pomożecie?
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
06 gru 2010, 00:42

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

przez TAO 09 gru 2010, 05:10
leotie napisał(a):Tao właśnie o to mi chodziło. Jak nie dać się manipulacjom i przemocy. O ile to można nazwać przemocą.

Więc jeszcze raz w dużym skrócie. Mam problem z rodzicami, którzy traktują mnie jak dziecko, manipulują i nie lubią mojego męża i mojego zachowania wobec niego (chyba trzymanie się za rękę to normalne w małżeństwie czy nie???). Nie mogę jeszcze stanąć na nogi bo mam problemy z samooceną i prawdopodobnie z nerwicą i DDD. Jak się bronić, przed ich wpływem dopóki się nie wyprowadzę? I proszę, nie rozliczajcie moich decyzji. Uważam, że moje małżeństwo jest dojrzałe. Wspieramy się, kochamy i naprawde nie chcemy tego zniszczyć. Pomożecie?


Mało tego jesteś baaaardzo asertywna :brawo:

Tak, to co opisujesz to przemoc, tak jak napisałem, i tym bardziej wyrafinowana, bo właściwie trudno się do tego przyczepić. To są owe "białe rękawiczki", ale dobry psycholog rozpozna tą dysfunkcję Twojej rodziny w lot. Narzucanie komuś zachowania, które nie ma związku z tym kto narzuca to już chociażby jest przemoc!!! Warunkowanie wbrew zgodzie to też przemoc!!

Niestety sam pochodzę z takiego domu, i mimo już naprawdę bardzo dojrzałego wieku, do tej pory borykam się ze skutkami takiej przemocy. Może to jest powodem, że łatwiej było mi "prześwietlić" Twoją sytuację.
Skorzystaj z pomocy psychologa... i poczytaj sobie książki Alice Miller... to otworzy Ci może bardziej oczy na te kłamstwa o miłości rodziców, którymi byłaś karmiona.
Póki co szukałbym psychologa behawiorysty.

Pozdrawiam cieplucho, 3maj się :great:

[Dodane po edycji:]

człowiek nerwica,

Proszę uiścić tantiemę od wykorzystania tekstu autorskiego w swoim podpisie, nr. konta podam na PW.
O to, że użyłeś go bez zgody autora, nie będę robił afery, do sądu nie pójdę, bo znów ze mnie Jarka zrobisz przebiegły i podstępny Donaldzie... :P :lol: :papa:
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez linka 09 gru 2010, 10:38
TAO napisał(a): W moim domu zawsze znajdzie się miejsce dla dzieciaków jeśli będą w potrzebie, bo choćby poprzez więzy krwi mój dom zawsze będzie ich domem póki żyję, póki go mam.

A czy ja napisałam gdzieś, że tak nie będzie.......tylko chyba żadni rodzice nie są wniebowzięci jak in potomstwo w wieku lat nastu oświadcza że jest w ciąży....rodzice nie mają obowiązku utrzymywać i pomagać...i to ich prawo, niestety nie wolno mieć do nich o to pretensji.......

Dla mnie dojrzałe małżeństwo to takie które nie potrzebuje pomocy materialnej ze strony rodziców, cóż.......


TAO napisał(a):Linka, może zwyczajnie miałaś tylko więcej szczęścia niż autorka wątku, ciekawe co byś mówiła na jej miejscu?

Nie ja po prostu byłam wychowywana tak, żeby ponosić konsekwencje i zabezpieczałam się tak, żeby moje dziecko przyszło na świat wtedy kiedy będę mu mogła sama z ojcem dziecka zapewnić to czego sama nie dostałam. Więc nic bym nie mówiła na jej miejscu bo nie pozwoliłam sobie na taką sytuacje a dlaczego? Bo sama mam nie za ciekawie w domu nie chciałam się pakować w podobną sytuację..... :roll:


Wziąć dziekankę, iść do pracy, wyprowadzić się - wynająć choćby kawalerkę. Później wrócić do szkoły, na studia zaoczne. Wszystko po kolei - musi się udać. Tym bardziej że masz córkę z kim zostawić jak pójdziesz do pracy.

Da się nie dać takiej przemocy? Nie bardzo, do tego trzeba mieć silne kontrargumenty....
Najlepiej by było, gdybyś poszukała w swojej okolicy terapeuty....zapewne takie wizyty pomogą.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

przez TAO 09 gru 2010, 11:12
linka,

Jak większość kobiet :mrgreen: po mistrzowsku obracasz kota ogonem...
Pamiętam co pisałaś... i jest w to wgląd... to są Twoje opinie... ale już nie będę tu offtopował tylko po to aby coś tam udowadniać. :D 8)
Zmieniłaś front po kolejnej uwadze Panny Modliszki, i to jest najważniejsze. To się liczy. ;)
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez linka 09 gru 2010, 11:22
Zmieniłaś front po kolejnej uwadze Panny Modliszki,

:shock: :lol:
No rozbawiasz mnie, z całym szacunkiem dla Modliszki - ani ona ani nikt inny z tego forum nie ma kompletnie żadnego wpływu na moje opinie i na to co piszę.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez Lolita 09 gru 2010, 11:32
leotie Moim zdaniem powinnaś udać się do psychologa i zacząć terapie. To Ci wiele może pomóc w kontaktach z rodzicami , ich już nie zmienisz ale zawsze możesz zmienić siebie. ;)
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

przez leotie 09 gru 2010, 11:43
linka, zacznijmy może od tego że w ciążę nie zaszłam mając naście lat. A małżeństwo może umieć na siebie zarobić a nie wspierać siebie nawzajem i to nie jest dojrzałe. Facet mógł mnie opuścić, ale nie zrobił tego. Trwa przy mnie mimo, że jest niechcianym gościem. Dla mnie to jest dojrzałe.

Wziąć dziekankę, iść do pracy, wyprowadzić się - wynająć choćby kawalerkę. Później wrócić do szkoły, na studia zaoczne. Wszystko po kolei - musi się udać. Tym bardziej że masz córkę z kim zostawić jak pójdziesz do pracy.


Nie mam możliwości wziąć teraz dziekanki. Nie mam możliwości się wyprowadzić. A jeśli nigdy nie będę samodzielna, to mam nigdy nie zakładać rodziny? Albo nie umawiać się na randki? Albo nie mieć własnego zdania? Widzę, teraz skąd w Tobie tyle goryczy. Do wszystkiego doszłaś sama, ale naprawde nie jestem w lepszej sytuacji tylko dlatego ze rodzice mi pomagaja.

Nie mniej jednak poszukam za waszą radą pomocy specjalisty. Może pomoże mi wygrać również z za niską samooceną, a wtedy będzie mi łatwiej stanąć na nogi...
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
06 gru 2010, 00:42

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do