Nie mam już siły tego ciągnąć, próbowałam wszystkiego

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nie mam już siły tego ciągnąć, próbowałam wszystkiego

przez kinnie 27 sty 2014, 12:23
Z góry przepraszam jeśli piszę pod złą kategorią.
Spróbuję jak najbardziej streścić moją sytuacje.
W tym roku kończę 18 lat. Od 12 roku życia cierpię na zaburzenia odżywiania. Z czasem doszła jeszcze depresja, lęki, a w tym roku na moich papierach doszły jeszcze zaburzenia osobowości typu borderline (które oficjalnie będą mogły być tam wpisane kiedy skończę 18 lat). Moje stany graniczą się z psychozą. Od kilku lat chodzę do psychologa którego zmieniałam kilka razy, bo mam wrażenie że żaden mnie nie rozumie. Brałam dwa różne leki antydepresyjne, ale bez żadnego efektu, dlatego kazali przestać mi je brać. Od jesieni chodzę na terapię DBT i chodzę do psychiatry gdzie dostałam psychotropy i od grudnia do tego kolejne antydepresanty. Bardzo mnie to wszystko męczy a leki sprawiają tylko że czuję się otępiała i nie jestem w stanie ''normalnie'' myśleć.
Mam za sobą 9 nieudanych prób samobójczych. Ostatnia była w kwietniu, kiedy byłam na totalnym dnie i straciłam nadzieję na cokolwiek.
Pięć razy leżałam w psychiatryku, mój najdłuższy pobyt tam trwał miesiąc. Jeszcze przed ostatnimi wakacjami myślałam że będzie lepiej, byłam w stanie często spotykać się ze znajomymi, nie rezygnowałam ze wszystkich wspólnych planów mimo że bywało gorzej, udawało mi się czuć się nawet ok. Odbyło się bez prób samobójczych i bez okaleczania się. Wakacje też minęły bez większych problemów. Dopiero na jesień, kiedy już myślałam że wszystko zmierza w dobrą stronę wszystko powróciło z podwójną siłą i tak jest do dzisiaj. Powróciłam do regularnego okaleczania się, czułam się beznadziejnie. I tak jest nadal. Ostatnimi czasy psychiatra dała mi większą dawkę lekarstw, też bez większych zmian. Mam wrażenie że zbliża się mój koniec. Kiedy jestem w szkole większość dnia chowam się w szkolnej toalecie i płaczę albo kaleczę się. Moja nauczycielka wie o moich problemach, dlatego nikt już nie zwraca uwagi na to że nagle wychodzę z lekcji i nie ma mnie przez kilka godzin. Szkoła jest dla mnie bardzo ważna ale i tak ją zawalam bo moją głowę opętały zupełnie inne myśli niezwiązane ze szkołą. Fakt że zawalam szkołę dobija mnie jeszcze bardziej. Nie jestem w stanie na niczym się skupić. Jedyne o czym jestem w stanie myśleć jest to, jak zakończyć tą całą mękę. Nic nie przynosi mi szczęścia, niby żyję ale co to za życie kiedy wszystko jest tylko męczące i samo wstanie z łóżka jest dla mnie ogromnym wyzwaniem. Od dwóch tygodni jedyne czego szukam w internecie to jak zakończyć to wszystko i szukam tylko sposobu który raz a skutecznie zakończyłby to wszystko. Robię to też dlatego, że wszystkie moje poprzednie sposoby zawiodły. Potrzebuję czegoś co rzeczywiście zadziała. Nie wiem jeszcze jak to zrobię, ale wiem, że będzie to w przyszłym tygodniu. Brzmi to głupio, ale po prostu czuję to po sobie że musi to być wtedy. Do tego czasu zdążę udawać że nadal potrafię funkcjonować.
Rodzice nie mają już do mnie siły, mama robi wszystko żeby mi pomóc ale nic nie przynosi efektów, wiem, że męczy ją to wszystko i zrobiłaby dla mnie wszystko, ale po tylu latach wiem, że nie ma dla mnie szans. Mam też chłopaka, ale widzę po nim jak bardzo męczą go moje problemy. Sam ma problemy ze sobą, co prawda nie na podłożu psychicznym ale z uzależnieniem i pracuje nad tym żeby z tego wyjść i naprawdę świetnie sobie radzi ale też ma dni kiedy ma ochotę to wszystko rzucić i żyć jak wcześniej. Wiem, że robi to dla mnie, ale jednocześnie wiem że tęskni za swoim dawnym życiem do którego mógłby powrócić gdyby mnie już nie było, bo wiem, że jestem jedyną osobą która trzyma go od tego z daleka. Wie o moim stanie i prawie codziennie mówi mi jak bardzo boi się tego że odejdę, że straci wtedy wszystko co jest wartościowe w jego życiu i wszystko straci wtedy sens. Już nawet nie liczę ile razy płakał, albo nawet płakaliśmy razem rozmawiając o tym. Gdyby nie on, prawdopodobnie moja próba samobójcza w kwietniu okazała się tą ostatnią. Jednocześnie mam mu to za złe, bo naprawdę nie mam już siły więcej żyć. Nie wiem co robić, nic mi już nie pomaga, nawet nie pomaga mi już myśl o matce ani chłopaku, coś, co jeszcze niedawno było jedynym powodem który trzymał mnie przy życiu.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 sty 2014, 11:54

Nie mam już siły tego ciągnąć, próbowałam wszystkiego

Avatar użytkownika
przez warrior11 27 sty 2014, 12:45
Tylko jedna osoba może Ci naprawdę pomóc,
jesteś to Ty sama,
jeżeli tutaj piszesz,to znaczy,że chcesz walczyć,
wiesz, najłatwiej jest się poddać,
ale ten,kto chce naprawdę żyć, musi walczyć i do tego Cię namawiam,
sama widzisz,że kryzysy mijają i czasami potrafi być dobrze w Twoim życiu,
teraz też spróbuj to przetrzymać,powiedz tym chorym myślom w Twojej głowie -dosyć,
nie pozwól im odbierać sobie prawa do szczęścia i prawa do wolności.
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
996
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 26 gości

Przeskocz do