nie moge sobie poradzic z tym;(

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

przez takajakaś18 08 mar 2010, 10:15
no walsnie 2 miesiace a mi kompletnie brak motywacji.Bywaly momenty ,w ktorych byla ,ale ona albo jeste wielka albo nie am jej wogóle. :(
Tu nie chodzi tylko o stres,ale i brak wiary we wlasne mozlwosci..a co do terapii to naprawde moze kiedys..szrzerze ciezko mi uwierzyc w rezultaty czegos takiego.
znam osoby ,ktore zmienily sie bez zaangazowania psychologa.Staly sie z casem pewne siebie,nabraly dystansu ale to chyba opcja dla najsilniejszych jednostek.
takajakaś18
Offline

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

przez VasqueS 08 mar 2010, 13:56
takajakaś18 napisał(a):no walsnie 2 miesiace a mi kompletnie brak motywacji.Bywaly momenty ,w ktorych byla ,ale ona albo jeste wielka albo nie am jej wogóle. :(
Tu nie chodzi tylko o stres,ale i brak wiary we wlasne mozlwosci..

Wiemy, że nie wierzysz w siebie ale to nie minie samo, zobaczysz zdasz tą maturę przykładałaś się, lepiej patrz za studiami
takajakaś18 napisał(a):A co do terapii to naprawde moze kiedys..szrzerze ciezko mi uwierzyc w rezultaty czegos takiego.
znam osoby ,ktore zmienily sie bez zaangazowania psychologa.Staly sie z casem pewne siebie,nabraly dystansu ale to chyba opcja dla najsilniejszych jednostek.

Tak, cudownie było by tak samemu odrowieć, lepiej jak chcesz się poczuć dobrze to się zdecyduj, prędzej z psychoterapeutą dasz radę niż sama.
VasqueS
Offline

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

przez takajakaś18 08 mar 2010, 19:55
tearz zdrowei i samopoczucie odsatwiam na drugi plan.znacie mzoe jakies techniki motywacyjne? bo aj nic nie robie ehh a czas mija nieubłaganie :(
takajakaś18
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

przez VasqueS 08 mar 2010, 22:09
takajakaś18, Techniki motywacyjne znam, pomyśl o studiach wymarzonych, i się naucz na maturę tak żebyś się na nie dostała.
VasqueS
Offline

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

przez miki74 09 mar 2010, 12:16
soulfly89 napisał(a):Ok, może to się wydać Wam głupie to co napiszę, ale trochę mnie przeraża namawiania każdego w każdym temacie na tym forum od razu na jakąś terapię!

Postanowiłem odpisać na Twój post, ponieważ umieściłaś go pod moim, w którym namawiałem właśnie na psychoterapię. Więc potraktowałem Twój post jako reakcję na swój.

Po pierwsze, psychoterapia ma trzy bardzo pozytywne, godne najszerszego rozpowszechnienia, skutki. Są nimi: poznanie samego siebie, rozwiązywanie własnych problemów psychicznych i pewna doza wiedzy życiowej - przykład tego ostatniego skutku podam niżej. Z tych trzech zbawiennych, bardzo korzystnych skutków psychoterapii zasługuje ona na szerokie polecanie. I dlatego między innymi to robimy tutaj na forum. Mając na względzie te trzy bardzo korzystne i bardzo przydatne skutki psychoterapii, nie bardzo rozumiem, co Cię przeraża w tym, że ją polecamy? Dodatkowo - mylisz się, pisząc, że polecamy ją każdemu w każdym temacie na forum. (Właśnie na psychoterapii dowiadujesz się między innymi tego elementu wiedzy życiowej, by nie uogólniać (co zrobiłaś), bo uogólnienia najczęściej są fałszywe oraz przyczyniają się do powstawania lub utrzymywania się pewnych problemów psychicznych). Więcej - nazwa tego forum to nerwica i depresja. Nic więc dziwnego, że często polecamy ludziom, którzy trafiają na to forum, właśnie jedną z najskuteczniejszych metod walki z tymi przypadłościami - psychoterapię. Więc ponownie się dziwię, co Cię w tym fakcie przeraża?

soulfly89 napisał(a):Jak można komuś doradzać nie znając historii zaburzeń tej osoby?
Można i trzeba doradzać - pójście do specjalisty. Co właśnie czynimy, a co Ty krytykujesz. A specjalistą od leczenia zaburzeń jest psychiatra i psychoterapeuta. Jak widzisz kogoś ze złamaną nogą, to doradzasz tej osobie właśnie, by poszła do ortopedy, prawda?

soulfly89 napisał(a):Nie jesteście lekarzami!
Właśnie dlatego, jeśli nam się wydaje, że problem wymaga skierowania do specjalisty, kierujemy. I dlatego tak często doradzamy na tym forum wizytę u psychiatry i psychoterapeuty. Właśnie dlatego.

soulfly89 napisał(a):Wydaje mi się że przesadzacie. Tym bardziej, że teraz ludzie są bardziej świadomi jak wyglądają zaburzenia psychiczne i co wrażliwsze osoby mają tendencje żeby sobie coś wkręcać.
A co można sobie wkręcić po przeczytaniu, że się powinno pójść do psychoterapeuty lub psychiatry? Nie rozumiem.

soulfly89 napisał(a):takajakaś18, moim zdaniem musisz się nauczyć radzić sobie ze stresem. możesz spróbować nauczyć się tego sama, a jak Ci nie wyjdzie, możesz zapytać psychologa. Kilka rad ode mnie:

- jak czujesz, że ogarnia Cię stres i jesteś akurat w domu, wyprostuj kręgosłup - najlepiej połóż się na dywanie, połóż rękę na przeponie i staraj się oddychać tak głęboko, żeby ona się podnosiła, a żebra rozchyliły - stres zaciska mięśnie brzucha i przeszkadza oddychać, kilka głębokich wdechów i wydechów powinno pomóc
- włącz sobie na full ulubioną piosenkę i śpiewaj, skacz, wykrzycz się
- idź pobiegać z ulubioną muzyką na uszach
- zadzwoń do koleżanki z klasy i ponarzekajcie sobie na to jak trudno jest przed maturą - sprawdzony sposób ;)
Nie są to złe metody, które podajesz. Jednak wątpię, by swoją skutecznością choćby zbliżały się do skuteczności psychoterapii.


soulfly89 napisał(a):poza tym w internecie jest mnóstwo porad jak radzić sobie ze stresem.
soulfly89 napisał(a): pomyśl sobie że przed tobą jeszcze marzec, kwiecień i potem już będzie po wszystkim. skup się na celu. będzie dobrze!
Zamiast szukać po internecie różnych rozproszonych i niezweryfikowanych wskazówek, żalić się koleżankom, słuchać krótkich rad, lepiej po prostu udać się do specjalisty i sobie porozmawiać długo, poważnie i dogłębnie o swoich problemach. Znacznie skuteczniej jest wykorzystać specjalistę. Właśnie jego rola polega na zebraniu tych wszystkich wskazówek i rad z internetu oraz dużo więcej - bo solidnej wiedzy latami kumulowanej oraz doświadczenia z obcowania w przeszłości z tymi problemami i podsunięciu odpowiednich rozwiązań problemu.

Jak masz problem z zepsutym telewizorem to nie uczysz się od podstaw elektroniki, lecz idziesz z problemem do specjalisty. Specjaliści specjalizują się w swojej specjalizacji. ;) Dlatego warto kierować ludzi do specjalistów. Co krytykujesz w przypadku psychiatrów lub psychoterapeutów.

Podsumowując. Nie zgadzam się z Twoim postem. Uważam, że gdyby został bez odpowiedzi, byłby szkodliwy, szczególnie na tym forum. Dlatego odpowiedziałem na niego. Streszczenie mego postu jest następujące. Psychoterapia jest czymś bardzo korzystnym. Pomaga w rozwiązywaniu problemów i generalnie w samorozwoju. Dlatego często i bez obaw ją polecam. Nie widzę żadnych ważnych przeciwwskazań do niej, dlatego nie rozumiem, czemu przeraża Cię to polecanie. Dodatkowo, w przypadku takajakaś18, uważam że właśnie jej prawdopodobnie dużo by ona dała, szczególnie jeśli się weźmie pod uwagę również posty pisane przez nią w innych wątkach.

Zatem takajakaś18, polecam Ci psychoterapię.
miki74
Offline

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

przez Pstryk 09 mar 2010, 12:22
miki74 napisał(a):Jak masz problem z zepsutym telewizorem to nie uczysz się od podstaw elektroniki, lecz idziesz z problemem do specjalisty. Specjaliści specjalizują się w swojej specjalizacji. ;) Dlatego warto kierować ludzi do specjalistów.


heh amenXD
Pstryk
Offline

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

przez takajakaś18 09 mar 2010, 17:42
ktor tematy masz na mysli?od iedawna zaczelam tu pisać:)
zauwazylam ,ze psychoterapia jest tu bardzo polecana.I naprawde z tego co wiem to pomaga niektorym , leki rowniez-znam przypadki wyleczenia.
ale ja po prostu momentami nie wiem czy chce byc szczesliwa,przywyklam juz do takiego zycia.czasem tak mysle. :(
takajakaś18
Offline

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

przez miki74 09 mar 2010, 18:01
Wątek o relacji z chłopakiem i cała dyskusja wokół niego. Nie śledzę dokładnie i nie pamiętam Twych wypowiedzi, z pamięci mogę podać następujące tematy, którymi mógłby się zająć terapeuta. Twoje zniechęcenie, brak radości z życia, o których piszesz, że utrzymują się od dłuższego czasu. Nieśmiałość w stosunku do chłopaka, na którym Ci zależy. Temat poczucia własnej wartości, które masz niskie, jak mi się wydaje, i które opierasz na opinii innych. Prześladowanie w gimnazjum przez innego chłopaka, o ile dobrze pamiętam. No i te lęki i wkręcanie sobie jakichś panikarskich myśli związane z maturą. Lęk przed nauką do matury. O tym wszystkim warto by pogadać z psychologiem.

Jak nie chcesz być szczęśliwa, to jesteś prawdziwym skarbem. Bo na pewno nie będziesz miała nic przeciwko, by zmywać naczynia w moim mieszkaniu. Unieszczęśliwia mnie ta czynność i dlatego jej nie lubię. A Tobie przecież wszystko jedno, czy chcesz być szczęśliwa, czy nie, więc pewnie nie zrobiło by Ci różnicy, gdyby ten obowiązek Cię trochę unieszczęśliwił? ;)
miki74
Offline

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

przez takajakaś18 09 mar 2010, 21:37
oo to to nie:) Nigdy w zyciu.Nie lubie zmywac naczyń.A tak wogole to masz racje kazdy chce byc szczesliwy chyba.Ale z czasem czlowiek odbiera sobie to prawo.No bo ile mozna o to walczyć? brak rezultatow zawsze obniza motywacje.Mialam swojego czasu momenty w zyciu,calkiem niedawno ,w ktorych moim nadrzednym celem bylo szczesie,samooakceptacja.chęc bycia kim wolnym bycia soba górowala nad wszystkim.Motywacja wszechogromna.:)
Skupiaalm sie tylko na poztywnym mysleniu ,czytalam pozytywne ksiazki ,jak z tego wyjsc, sluchalam poztywnej muzyki,czytalam inspirujace cytaty,lykalam witaminy.Wierzylam ,ze mi sie uda.I wlasnie w tym czasie mialam tydzien ,w ktorym bylam szczesliwa( moge to powiedziec) ,nakręcialm sie w swoich myslach i przez jakis czas mi sie udawalo.Ale lęki ie znikaly ale byly bardziej do zaakceptowania.Wiara ,ze mi sie uda zwyciezala trudnosci.Ale z czasem sie okazalo ,ze nic nie jest takie łatwe,ze nie wystarczy chcieć, trzeba tez dzialać.Myslalam ,wychodzialm z zalozenia ,ze gdy zmienie sie wewnetrznie na zewnatrz tez zacznie mi wychodzić..Ale nie widząc tych zmian zrezygnowalam z samodzielnej walki.Jedyne co teraz czuje to pustka,obojetnosc, brak checi do dzialania.Troche sie zniechecilam ,po por roku walki( nie powiem ,ze nie dalo ,bo dalo rezultaty) ale male.Nie wiem ile trzeba walczyc ,zeby zyskac wiecej? skad ludzie biora na to sile? co jest ich celem silą napędową?:)
Ja bylam zla -ze ktos na kim mi zalezalo ,zrezygnowal ze znajomosci ze mną,
ze nie spelniam sie w szkole,nie rozwijam swoich zdolnosci , a one stopniowo zanikają,ze nie wykorzystywalam swoich zalet. Zdarzaly sie wydarzenia ,ktor mi uswiadamialy jak duzo moglabym osiagnąc gdyby nie ta nerwica(?) czy ajk to nazwać..
Odnosnie tego chlopaka z gimnazjum.Juz o tym nie mysle.Ta sytuacja mnie wiele nauczyla,nie odczuwam juz zalu..W pewnym sensie jestem mu nawet wdzieczna ,bo mnei to duzo nauczylo.
Miedzy innymi jak łatwo wpoić komus z niską samoocena coś co nie ma nic wspolnego z prawda? bardzo łatwo jest.Uswiadomialm sobie jak bardzo mozna w glowie wykreowac rzeczywistośc ,ktora odbiega kolosalnie od prawdy.Słowo,ze uwazalam sie za taka brzydka ,ze idac przez szkolę wydawalo mi sie ,ze kazdy mnie obgaduje, pocilam sie a serce waliło mi z przerazenia.Nie potrafilam spojrzec w kierunku osoby ,ktora mnie przezywala,upokarzala.Dlaczego? uwazalam ,ze nie jestem godna..spojrzec,powiedzieć:'Przestan"..wstydzilam sei,ze ktos mnie ponizyl..
nic wiec dziwnego ,ze podswaidomie szukal u ludzi teraz akceptacji,liczy sie dla mnie ich zdanie.Zawsze sie liczylo..zawsze bylam wrazliwa,nigdy obojetna dla innych, ainni tez byli dla mnie wazni. Jako 11-12 letnia dziewczynka udzielalam sie w akademiach ,mialam same piatki,zglaszalam sie na lekcjach..nie mialam oporow,nie myslałam tyl,nie snulam dziwnych wyobrazen..Gdzie tamta ja? Ostatnio chodzac po sklepie :zobaczyalm organy (w sumie nic takiego) -ale przypomnialo mi to ,jak kiedys widzialam siebie w kazdej dziedzinie, gralam na instrumentach,rysowalam,pisalam wiersze, spiewalam .A tearz boje sie odezwac ?to absurd.
Ale takie zycie, mnie troche połamało.Ale nigdy nie powiem -Nigdy. Bo wiem ,ze cuda sei zdarzaja..I ,ze to czuje teraz ,czy czuje kazdy z nas moze minąć i obrocic sie o 360 stopni.Bo to tylko mysli, a wlasny swiat mozna ksztaltowac poki sie zyje.
Co do tego chlopaka, to nie wiem ( ktos zasugerowalam ,ze mam obsesje) ...zaprzeczylam ,bo uwazam ,ze to nieprawda.
Czy cos wtym złego,ze czasem kogos lubimy mimo blizszego poznania? Nigdy nie czuliscie ,ze jakas konkretna osoba jest dla WAs interesująca ?
Ja czuje po prostu ,ze ta znajomosc jest wazna.Nie wiem czy to miłosć , sympatia czy zwykle szukanie ukojenia dla pokaleczonej duszy. Czlowiek czesto wiele celow odczuwa podswaidomie ,intuicyjnie...Moze tak bardzo mnie zabolalo to ,ze moje kompleksy odrzucily go i chce to naprawić? w koncu o tym ,czy chcemy kogos poznac powinnysmy sami decydowac ,nie nasze obawy,lęki.To na tyle.
a co do matury to na pewno kazdy sie boi,a i nie weim czy moje lęki sa bezpodstawne.:)
takajakaś18
Offline

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

przez miki74 09 mar 2010, 21:51
takajakaś18, zamiast czytać książki psychologiczne, podejmować w samotności walkę ze swoimi problemami, analizować swoje życie samodzielnie, tworzyć teorie psychologiczne na temat swego życia, przemyśliwać, kombinować - czy nie lepiej po prostu by było pójść do psychologa? A zaoszczędzony czas przeznaczyć na ganianie chłopaków? ;)

Odnoszę wrażenie, że nieomalże siłą za włosy Cię ciągnę do tego psychologa. Nie będę o Tobie myślał źle, jak się nie zdecydujesz na to. Więc moje wypowiedzi niech nie będą jakimś rodzajem przymusu, nacisku wywieranego na Ciebie. Po prostu uważam, że psychoterapia prawdopodobnie znacznie by Ci pomogła i nie żałowałabyś, że się na nią zdecydowałaś. To tyle. I niech Cię zjedzą motyle. ;)
miki74
Offline

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

przez takajakaś18 11 mar 2010, 11:04
MOi rodzice nie poparli by tego chyba.Pewnie mieli ,by do mnei pretensje ...Jakoś psychicznych problemy nikt nie rozumie,nikt nie umie wesprzeć. A tu psycholog? Co prawda tata jakies 3 lata temu stwierdzil ,no moze lekko zasugerowal ,ze powinnam iść.Ale powiedzialam "Nie" i temat sie skonczył.Wiem ,ze sama moge isć ale bez wsparcia ciezko sie na to zdecydować.
Z reszta pieniadze trzeba mieć.
Wczoraj poklocilam sie bo obiedzie z rodzicami.zaczeli miec do mnie pretensje ,ze nie pracuje ,ze nie wychodze z domu.ZAczeli mnie porownywac do siostry ciotecznej z mojego wieku ,ktora to chodzi na dysoteki,ma na wszystko czas,wszstko robi.A prawda jest taka ,ze co 2 dzien jest na wagarach. Moj tata stwierzdil ,ze zdolna jest,haha .Wiadomo ,ze w domu mozna sie wiecej nauczyc i omijanie sprawdzianow czasem idzie na korzyść.Moja mama uwaza ,ze jakbym dzien zostala w dom,u to katastrofa by sie wydarzyla.MImo ,ze teraz przezd matura malo jest lekcji.
Na studiach pewnie tez tak beda mnie kontrolowac... :(

Patrzylam wczoraj matury z polskiego rozszrzonego i zalamalam sie ,jak narazie to dla mnie masakra:(
takajakaś18
Offline

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

Avatar użytkownika
przez linka 11 mar 2010, 13:53
takajakaś18 napisał(a):Z reszta pieniądze trzeba mieć.

Nie trzeba, można iść do psychologa na NFZ. Teraz od ciebie zależy decyzja czy będziesz dalej się z tym męczyć czy poprosisz o pomoc.....a i zaufaj nam, 90% osób tutaj nie miało żadnego wsparcia i trzeba było znaleźć w sobie siłę, że samemu wybrać się do psychiatry, psychologa....i chyba nikt tego nie żałuje.

Poza tym, czego twoi rodzice by nie poparli? Że masz problem i chcesz go rozwiązać? To w końcu nie ich życie, nie ich matura itd........zaczynasz być powoli dorosłą osobą, trzeba brać za siebie odpowiedzialność.
Mam wrażenie, ze uważasz, ze jeśłi ktoś chodzi do psychologa to jest świrem itd.....skąd takie przekonanie? Dlaczego tak bardzo nie chciałaś iść do psychologa gdy proponował ci to tata?

Rodzice robią awanturę bo nie wiedzą co się dzieje.....porozmawiaj z nimi, szczerze, powiedz czemu nie wychodzisz z domu ....wcale bym się nie zdziwiła gdyby sami zaproponowali wizytę u psychologa.....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

przez filips 11 mar 2010, 17:12
takajakaś18 napisał(a):popadam w zalamanie juz nie mam sily na nic, a powinnam sie uczyc:((
poptzrebuje jakiegois wsparcia bo bez tego sobie nie poradze ,bo narazie tylko sie martwie i rozpaczam..jak to ja -mi duzo nie trzeba;(


Wpisałaś to na forum depresji - to tak pojemny worek, ale dziewczyno jak czytam co piszesz to mam wrażenie, że się boisz tej matury, ale te czarne myśli to jeszcze chyba nie depresja. Zerknij tutaj - z tego co tam piszą, to trzeba spełnić dużo więcej kryteriów:
http://rzeszow.pcts.pl/arts/FORMY-DEPRE ... a1-15.html
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
11 mar 2010, 15:10
Lokalizacja
Rzeszów

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

przez takajakaś18 11 mar 2010, 23:36
linka napisał(a):Poza tym, czego twoi rodzice by nie poparli? Że masz problem i chcesz go rozwiązać? To w końcu nie ich życie, nie ich matura itd........zaczynasz być powoli dorosłą osobą, trzeba brać za siebie odpowiedzialność.
Mam wrażenie, ze uważasz, ze jeśłi ktoś chodzi do psychologa to jest świrem itd.....skąd takie przekonanie? Dlaczego tak bardzo nie chciałaś iść do psychologa gdy proponował ci to tata?

Rodzice robią awanturę bo nie wiedzą co się dzieje.....porozmawiaj z nimi, szczerze, powiedz czemu nie wychodzisz z domu ....wcale bym się nie zdziwiła gdyby sami zaproponowali wizytę u psychologa.....


Wlasnie o to chodzi ,ze moi rodzice nie pozwalaja mi brac odpowiedzialnosci za siebie.I naprawde uwazaja ,ze to co mowie ,robie czy nawet mysle jest złe.Oczywiscie wiem ,ze nie kieruje swim zyciem tak jakbym chciala.Ale oni widza w tym moja wine..Nie wierza ,ze nie mam sił na cos ,bo jestem młoda.Uwazaja ,ze nic mi sie nie chce,lenistwo. A czasem jak delikatnie sasugeruje ,ze nie radze sobie ze stresem to mi powiedza: "Nie mas zpowodow do zmartwien' i tyle.Uwazaja,ze ja nic nie wiem o zyciu. A mnie zycie juz duzo nauczylo ( i na pewno nauczy) >Wiem ,jakie jest wazne zrdowie ,samopoczucie ale wiem ,ze w tej sprawie moge tylko na seibie liczyc. Oczywiscie nigdy nie powiem ,ze moi rodzice sie mna nie opiekuja,ze im nie zalezy.ZAlezy pewnie ,ale nie rozumieja..Bo zeby cos zrozumiec zazwyczaj trzeba to przezyc.
Ja swojego czasu przechodzialam przez taki stres, strach , miałam dotkliwa depresje..I nic im nie powiedzialam,chociaz codziennie plakałam ,balam sie wyjsc z domu -kryłam to.Sama nie weim jak mi sie udało :?
Pare razy mama widziala ,ze plakałam wtedy wymyslałam pierwsza lepsza wymowke i koniec tematu..nie potrafie sie otworzyc ,nie mam na tyle zaufania ,zeby mowic o swoich problemach.Mam wrazenie ,ze wymagaja ode mnie idealnosci..A wady,slabosci w ich oczach sa do nie zaakceptowania.Moze sie myle. Ale tak czuje, porownywuja mnie z innymi, krytukuja.Dla innych jestem dobra ,nauczyli mnie kultury ,dobrego zachowania.Ale co ja z tego mam? nic...ciesze sie z tego ,ze nie uzywam wulgaryzmow,jestem uprzejma na przykład ale nie potrafie zaprzezcyc słowem ,nawet jak ktos mi sprawia przykrosc i mnie źle ocenia.Dlaczego? BO zawsz slyszałam ,ze nie mam racji.
NIe uwazam ,ze do psychologa powinny chodzic świry.Do psychologa mzoe isc kazdy czlowiek jesli akurat tego potrzebuje,nie koniecznie musi byc chory.A 3 lata temu to potrzebowalam naprawde pomocy bardzo..ale nie potrafilabym sie chyba wtedy otworzyc .Dopiero przez ostatnie lata stwierdzialm wczesniej co mi jest..wczesniej nie mialam pojecia co sie ze mna dzieje tak wiecej.
filips napisał(a):Wpisałaś to na forum depresji - to tak pojemny worek, ale dziewczyno jak czytam co piszesz to mam wrażenie, że się boisz tej matury, ale te czarne myśli to jeszcze chyba nie depresja. Zerknij tutaj - z tego co tam piszą, to trzeba spełnić dużo więcej kryteriów:
http://rzeszow.pcts.pl/arts/FORMY-DEPRE ... a1-15.html
takajakaś18 napisał(a):popadam w zalamanie juz nie mam sily na nic, a powinnam sie uczyc:((
poptzrebuje jakiegois wsparcia bo bez tego sobie nie poradze ,bo narazie tylko sie martwie i rozpaczam..jak to ja -mi duzo nie trzeba;(


Wpisałaś to na forum depresji - to tak pojemny worek, ale dziewczyno jak czytam co piszesz to mam wrażenie, że się boisz tej matury, ale te czarne myśli to jeszcze chyba nie depresja. Zerknij tutaj - z tego co tam piszą, to trzeba spełnić dużo więcej kryteriów:
http://rzeszow.pcts.pl/arts/FORMY-DEPRE ... a1-15.html

Tu nie chodzi o mature.Matury mam momenty ,ze sie boje ale zaraz motywacja opada(jak tearz) i jest juz wszystko jedno...:(nic nie robie.
Nie mam motywacji do niczego. A odnoscie depresji( to iwiem co to jest) Bo doswaidczylam na walsnej skorze ,zarowno jak załamania psychicznego.Teraz depresji nie mam,mam nerwice ..A po depresji zostalo duzo,brak radosci z zycia,apatia,obnizony nastroj,ciagle zmeczenie, lęki, zycie jest schematem .Nie mam and nim kontroli. A depresja to dosc rozlegly temat,sa rozne sytuacje, powody ..i zglaszaja sie tu zarowno chorzy ,po chorobie ale i takze Ci ktorzy podejrzewaja u siebie objawy.
takajakaś18
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do