sztuczna wesołość

Hasiok.

sztuczna wesołość

Avatar użytkownika
przez Patrycja 11 sty 2006, 17:59
Nurtuje mnie to więc założyłam ten temat w

celu poznania i Waszych opinii. nie chciałam robić wielkiego halo,ale do tematu "czy ja właściwie siebie lubie" to zabardzo

nie pasuje. Zresztą pytałam już o ową sztuczną wesołość w innym wątku,ale nikt nie poruszył tego tematu,może nikt tak nie

ma,a może umknęło. No dobra do rzeczy. ja mimo,że w sobie noszę ogromny smutek,na zewnątrz ciągle się wygłupiam nawet jak

bardzo bardzo się boję. Ma to związek z dzieciństwem i tym,ze nigdy nie mogłam się sprzeciwić i musiałam być zawsze

zadowolona i usmiechnięta. trochę to pogmatwanłam,ale chodzi mi o to czy macie problem w ukazywaniu negatywnych uczuć:

złości,strachu,smutku. czy czujecie przymus bycia ciągle wesołym nawet wtedy gdy życ sie nie chce?
nie graj, nie udawaj, nie popisuj się,nie wstydż się siebie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
04 sty 2006, 18:30

przez daablenart 11 sty 2006, 18:38
Wiesz co Patrycja ja mam tak że nawet kiedy jestem śmiertelnie przestraszony przez moję lęki o schizo. np: w pracy
to i tak się wygłupiam śmieję się ale czuję ze ten smiech jest sztuczny taki nieszczery. płytki, niecieszę się całym sercem tylko na zewnatrz a w środku panicznie się boję
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
25 gru 2005, 11:05
Lokalizacja
sosnowiec

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 11 sty 2006, 18:55
Mam to samo. Na codzień do wszystkiedo podchodzę z żartem. Newet kiedy czyję ten wewnętrzny niepokój, nie tracę poczucia humoru. To prawda, nieraz ta wesołośc jest taka płytka, sztuczna......
.....ale co zrobić wolę, to niż płacz.....
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez daablenart 11 sty 2006, 19:13
tylko ze wtedy ja jestem zły sam na siebie ze nieuniem się szczerze śmiać i cieszyć :( "ale lepiej się smiac niz płakać" coś w tym jest
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
25 gru 2005, 11:05
Lokalizacja
sosnowiec

Avatar użytkownika
przez Olka 11 sty 2006, 19:27
Kiedys miałam problem z okazywaniem złosci- u mnie w domu nie mozna było tego robic, ale w tej chwili juz nie. A jesli chodzi o taka sztuczna wesołość - wiem o czym mowicie- kiedys byłam non stop rozbawiona osoba, a kiedy neriwczka dopradła mnie na dobre przestałam byc w centrum zainteresowania i nie rozbawiałam juz wszystkich - zreszta sama siebie nie potrafiłam rozbawic. Ta opinia o mnie - wiecznie radosnej troche sie zemsciła na mnie......ciagle ktos sie pytał, ciagle ktos czekał na jakas reakcje z mojej strony.......czasem zeby czuc namiastke tego co było , tej radosci, probowałam sie zachowywac tak jak kiedys, ale wtedy czułam......ze jest to jakies takie na siłe, ze tak naprawde w srodku wcale nie jestem taka wesoła....
to było kiedys:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

przez daablenart 11 sty 2006, 19:29
!!!!cześc Olu!!! jak nie na gg to na forum ech ty
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
25 gru 2005, 11:05
Lokalizacja
sosnowiec

Re: sztuczna wesołość

przez reirei 11 sty 2006, 19:33
Patrycja napisał(a):Nurtuje mnie to więc założyłam ten temat w celu poznania i Waszych opinii. nie chciałam robić wielkiego halo,ale do tematu "czy ja właściwie siebie lubie" to zabardzo nie pasuje. Zresztą pytałam już o ową sztuczną wesołość w innym wątku,ale nikt nie poruszył tego tematu,może nikt tak nie ma,a może umknęło. No dobra do rzeczy. ja mimo,że w sobie noszę ogromny smutek,na zewnątrz ciągle się wygłupiam nawet jak bardzo bardzo się boję. Ma to związek z dzieciństwem i tym,ze nigdy nie mogłam się sprzeciwić i musiałam być zawsze zadowolona i usmiechnięta. trochę to pogmatwanłam,ale chodzi mi o to czy macie problem w ukazywaniu negatywnych uczuć: złości,strachu,smutku. czy czujecie przymus bycia ciągle wesołym nawet wtedy gdy życ sie nie chce?
Po prostu rozwaliłaś mnie z tym topikiem. Od dawna chciałem poruszyć ten temat, ale nie chciałem psuć fajnej atmosfery. Nie wiem normalnie co mam napisać..... :( :( :( :( :( :( :(
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

przez daablenart 11 sty 2006, 19:40
<<<<<pisz co chcesz>>>>???!!!! :)
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
25 gru 2005, 11:05
Lokalizacja
sosnowiec

Avatar użytkownika
przez cicha woda 11 sty 2006, 22:47
Sztuczna wesołość? Sama nie wiem ale raczej tego nie mam...
Ostatnio cieszą mnie moje "małe wielkie" sukcesy, a mianowicie bez większych problemów chodzę po sklepach i po centrach handlowych. Cieszę się z tego jak dziecko ponieważ kiedyś miałam niebywały problem aby kupić parę rzeczy. Ta wesołość napewno nie jest sztuczna ale niektórym może wydać sie dziwna, przecież miliony ludzi chodzi po sklepach i jest to całkowicie normalna sprawa.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

przez daablenart 11 sty 2006, 23:05
ciesz się, raduj nieważne co inni myślą ty masz być szczęśliwa
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
25 gru 2005, 11:05
Lokalizacja
sosnowiec

Avatar użytkownika
przez bibi 11 sty 2006, 23:06
Ja równiez nie mam czegos takiego . Ale rozumiem o co chodzi bo moja córka tak ma. Bardzo nie lubię u niej tej cechy, każdy problem, smutek, wzruszenie chowa pod maską smiechu..żartu, i rży na całego..jak debilka...a ja wiem że tylko pokrywa zakłopotanie. :cry: Nie wiem kiedy nauczy się że może szczerze powiedziec o co chodzi, lub że o problemach trzeba rozmawiać...taki mały błazen...komik...

Ja tak jak cicha woda bardzo się ciesze z kazdego małego sukcesu, każdego kroku do przodu, ....wogóle ciesze się życiem, słońcem , śniegiem, czekam na piękna wiosnę. :D
nie ma we mnie sztuczności, jestem szczera...a jak mam problem to mówię o nim.
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez Patrycja 12 sty 2006, 15:45
a we mnie ta sztucznośc jest. najgorsze to,że nie zdaję sobie z niej sprawy w trakcie jak to się dzieje,jak kolejny raz się uśmiecham i działam kiedy mam ochotę wyć. dopiero po wszystkim gdy zostaje sama dopada mnie ogromny dół i pytanie po co ja to robię. ale wiem,bo to ogromny lęk przed byciem sobą przed nieakceptacją i myślę,że to właśnie doprowadziło u mnie do nerwicy. Ta ciągła chęć przypodobywania się ludziom i zadowolania każdego. Ciągła rezygnajcja z siebie,z pradziwego ja. Teraz coraz częsciej staram się być prawdziwa,coraz częściej przyłapuję się na tej sztuczności i "przeganiam" ją. Myslę,że to ważne szczególnie u tych z nas,którzy mają nerwicę skierowaną "na zewnątrz" czyli socjofobię. Fajnie czytać,że nie tylko ja tak mam. Ja nie boję się,że popsuję fajną atmosferę,bo przecież nie każda nasza radośc jest udawana. To normalne,że również cieszymy się szczerze-ja tak mam gdy czytam niektóre posty-macie super poczucie humoru. a jeśli chodzi o tę sztuczną radosc to ona jest raczej w zyciu prawdziwym,tam gdzie trudniej jest być sobą,niż tu wśród podobnych ludzi.
nie graj, nie udawaj, nie popisuj się,nie wstydż się siebie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
04 sty 2006, 18:30

Avatar użytkownika
przez Konrad! 13 sty 2006, 10:22
To o czym piszecie chyba można nazwać bardziej konkretnie - brak spontaniczności. Kiedy się na to spojrzy od tej strony to już łatwiej szukać w literaturze czy chociażby w necie. Osobiście polecam książkę "Pokochaj siebie", zapomniałem tylko jakiego to autora.. mogę sprawdzić.. Jest tam cały rozdział na ten temat.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
20 gru 2005, 11:45
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez bibi 13 sty 2006, 11:54
""a we mnie ta sztucznośc jest. najgorsze to,że nie zdaję sobie z niej sprawy w trakcie jak to się dzieje,jak kolejny raz się uśmiecham i działam kiedy mam ochotę wyć. dopiero po wszystkim gdy zostaje sama dopada mnie ogromny dół i pytanie po co ja to robię. ale wiem,bo to ogromny lęk przed byciem sobą przed nieakceptacją i myślę,że to właśnie doprowadziło u mnie do nerwicy. ""

chyba źle zrozumiałam temat...........
(albo ja go źle odebrałam )
patrycja pisze o tym ,że nie ma w sobie dośc siły i odwagi żeby przeciwstawić sie ludzion w pewnych sytuacjach ( autorytet, rodzic, nauczyciel), że zamiast powiedzieć co myśli o tej sprawie to się wycofuje potakuje i uśmiecha zakłopotana --chodź w srodku się gotuje i chętnie by powiedziała co mysli,, ale boi sie konsekwencji


czy to o to chodzi??? bo w pierwszym poście zrozumiałam co innego?
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do