Nieposłuszny umysł...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Nieposłuszny umysł...

przez misiek.krk 11 gru 2006, 11:10
Cierpie na powazny problem, a przynajmniej mi sie wydaje ze jest powazny... no bo przeciez problemy dzielimy na swoje i na blachostki. Ale dosyc o pierdolach. Mianowicie nie moge zapanowac nad swoimi myslami. Podam moze jakis obrazowy przyklad: ostatnio mialem zamiar przeprowadzic technike relaksacji ktora miala mnie wprowadzi w stan alfa (czyli ze bede bardziej rozluniony i bede sie czul przyjemnie, komfortowo jakby ktos nie wiedzial). Aby skutecznie wprowadzic ta technike trzeba bylo miedzy innymi wyobrazic sobie jakis przyjemny obraz, w ktorym czujemy sie bezpiecznie, jest nam przyjemnie, blogo i wogole jest git. Zaczalem przywolywac obraz, w ktorym wyleguje sobie na lezaczku na wakacjach. Widok doslownie po sekundzie zaczal sie paskudnie zmieniac - zachmurzylo sie niebo, lezak sie zlamal i wystapily jescze inne nieprzyjemne rzeczy. Nie moglem odtworzyc nic milego dluzej niz 2 sekundy bo niebawem znow zaczely pojawiac sie jakies paskudztwa. Znam rowniez porownanie do sciany - im mocniej ja pchamy tym wiekszy nam stawia opor... Przenoszac na psychologie im mocniej czegos chcemy tym jest to trudniejsze do osiagniecia. Podalem to porownanie, zeby oznajmic ze nie tu tkwi przyczyna. Przyklad ktory opisalem z technika relaksacji to tylko jeden malutki, glupi, nie przeszkadzajacy mi w gruncie rzeczy przykladzik podany tylko po to zeby kazdy wiedzial na czym polega moj problem. Jednak moj nieposluszny umysl przejawia sie w kazdej innej plaszczyznie zycia... W nauce, kiedy tylko pomysle sobie, ze zaraz sie moze cos popsuc umysl odmawia mi wposlpracy i np na jakis czas calkowicie sie dekoncentruje uniemozliwiajac mi przez jakies pare chwil pracy. Wiem rowniez ze podswiadomosc nie zna zaprzeczen. Czyli mowiac sobie w myslach: "nie mysl o kolorze zielonym" od razu o nim pomyslimy. Ale ja nie buduje zdan typu: "jejku tylko zebym nie pomyslal o (czymstam)" Kolejna dziedzina w ktorym dokucza mi moj umysl to sfera procesow zachodzacych automatycznie czyli poswiadomie. Mowie tu np. o oddychaniu, miganiu powiekami. Jezeli cos nie spasuje mojej glowce to kaze mi te procesy kontrolowac (z poziomu nieswiadomego przechadza na swiadomy i to ja decyduje kiedy wdycham i wydycham powietrze). Jest to strasznie uciazliwe, ale z tym jeszcze sobie jako tako radze na zasadzie omowionego wczesniej przykladu ze sciana. Najgorsze chyba co moglo mnie spotkac w ramach mojego wewnetrznego nieposluszenstwa to okrpona demobilizacja. Kiedy cos mi swietnie wychodzi, jestem w jakiejs sytuacji z siebie bardzo zadowolony wtedy odzywa sie moj umysl informujac ze za dobrze mi idzie i zaraz sie cos popsuje... Np podczas biegania (wezmy pod uwage dluzsze dystanse bo wtedy jest wystarczajaco duzo czasu na jakiekolwiek przemyslenia, bo kto o czyms mysli na 60m?) Po jakims czasie gdy sobie przypomne ze zaraz cos moj wewnetrzny glos bedzie mowil, natychmiast sie pojawia sie mysl w stylu: "loj ale to jest ciezkie, nie zauwazasz tego?" ale to nie sa takie zwykle mysli "oj ale mi ciezko". kiedy mnie to nachodzi ja nie jestem zmeczony, czuje sie bardzo dobrze. Dopiero te niechciane mysli moga wszystko zburzyc. I niech mi teraz ktos powie jak mam z kims walczyc???skoro mam dwoch przeciwnikow -rywala, noi jeszcze siebie... Porlem dotyka jeszcze mojej komunikacji z innymi, czyli po prostu mowienia ale o tym juz nie bede nawet pisal bo i tak dosyc objawow napisalem aby wystarczajaco dobrze zrozumiec problem. Nie bede pisal o sobie (powiem tylko ze staram sie zyc w zgodzie z ludzmi i dbam o zdrowie) bo nie wiem co jest potrzebne. Bardzo prosze o rozsadne (p)odpowiedzi, za ktore wszystkie bede bardzo wdzieczny. Dluzej juz z tym zyc nie moge. Przepraszam za wszystkie bledy, ktore poplenilem ale nie skupialem sie na formie lecz na tresci, a niestesty nie mialem czasu ich skorygowac. Dzieki, pozdrawiam
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
11 gru 2006, 10:07

Avatar użytkownika
przez hyte 11 gru 2006, 19:29
Ja mam to samo i mysle ze kazdy z nas to ma!!wymaga to pracy na samym soba !ja np. staram sie utrzymac dana mysl ktora chce i odganiac te ktore nie chce , kosztuje to duzo nerwow! i z tego powstaje nerwica! tak mi sie wydaje!wiesz jak mieze swoj potencjal na dzien! wyobrazam sobie pilke od tenisa , ze ja zucam jak naj dalej! jak sie wroci tzn ze jestem w slabej formie jak zuce i poleci .... gdzies i nie wrocitzn ze dzisiaj jestem silny psychicznie!pozdrawiam
THE ONLY WAY IS UP!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
14 lis 2006, 21:39
Lokalizacja
londyn

przez misiek.krk 11 gru 2006, 22:13
Napewno nie kazdy ma taka przypadlosc. Nie uwazam zeby to bylo normalne - zeby nie moc zapanowac nad swoimi myslami a przynajmniej w takim wypadku jak ja opisalem swoj problem. Przeciez to obled nie moc sie skupic na tym, na czym nam zalezy. Czy uwazasz, ze mowiac w pelni sprawnemu psychicznie czlowiekowi zeby rzucil w myslach pileczka uzyska taki efekt ze pileczka do niego wroci? Ja odpowiedzialbym, ze nie. Ale pomysl z pileczka jak najbardziej trafny, gratuluje i pozdrawiam
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
11 gru 2006, 10:07

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez hyte 11 gru 2006, 23:07
nie przepraszam napisalem bzdure,juz tak dlugo z tym sie mecze ze uznaje to za normalny stan! nie oczywiscie ze jest to stan w jakims stopniu nerwicowy jak najszybciej udaj sie do specjalisty, bo umie przerodzilo sie to wgleboka depresje!
THE ONLY WAY IS UP!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
14 lis 2006, 21:39
Lokalizacja
londyn

Avatar użytkownika
przez Plejady 21 gru 2006, 00:36
Powiem Ci, ze tez zdarzalo mi sie lapac na tym swiadomym oddychaniu wlasnie, ale nie przywiazywalem do tego wagi (bagatelizowalem to bo nie wiedzialem co to nerwica), ostatnio juz tego nie widzialem u siebie ale powiem Ci, ze jak to przeczytalem to nie umialem przelkac sliny :( Chyba faktycznie jest jak z ta sciana ... tak dziala psychika poniekad. Mysle, ze rozumie Cie i mysle, ze mam mniej wieciej to samo. Tak jakby umysl sam dazyl do swego rodzaju autodestrukcji upychajac te mysli do swiadomosci nie pytajac nas o zdanie. To jest wsumie taka pierwsza mozliwosc. Druga, podoba wyglada mniej wiecej tak, ze nie myslimy o tym ale cos nagle nam przypomina, ze mamy przeciez taki problem a wtedy wszystko juz zaczyna leciec lawinowo i nasze mysli szlak trafia ... wszystko czarne. Nie dziwne, ze ciezko zastosowac taka techinke relaksacyja bo przeciez stosujemy ja z myslami taki aby odlaczyc sie od tych problemow. No a jak juz o tym myslimy to juz jest za pozno. Jest to idealny przyklad blednago kola bo przeciez jak mamy walczyc z tymi myslami a zarazem nie myslec o nich (nie zdolac przypomniec sobie) aby nas nie dopadly te zle sceniarusze. Mi sie szczerze wydaje, ze to ja sam swiadomie generuje taki ciag myslowy ale to napewno wina podswiadomosci. Gwarantuje Ci, ze mimo iz myslisz, ze to Ty jestes przyczyna takiego myslenia to jest nia wlasnie podswiadomosc ktora przypomina Ci abys mylal o tym i kropka ... poprostu nie daje Ci wyjscia ... trzeba i juz. Towarzyszy temu jeszzce wrazenie, ze samemu sie taki mysli nakreca co jest juz strasznie uciazliwe. Czasem takie stany "pamietania, ze ma sie problem" utrzymuja sie calymi dniami z niewielkimi przerwami. Wiele osob z depresja to opisuje tak - budze sie rano i czuje sie dobrze dopoki nie przypomne sobie o tym a wtedy wszystko znowu sie nakreca i jestem zly na siebie, ze sobe o tym przypomnialem choc niechcialem. Ciezko mi sie o tym pisze bo jest to jak dla mnie rzecz wrecz nieuchwytna i bardzo ciezka do przeanalizowania. Nie powiem Ci jak z tym walczyc bo nie wiem niestety. Nawet nie wiem czy nalezy z tym walczyc ... wydaje mi sie trzeba to przetrzymac i pamietac (nawet nie wmawiac sobie ...tylko pamietac), ze to nie nasza wina (choc wtedy pewnie pomyslimy z calym przekonaniem "to wszystko moja wina" ... o ironio! ehh). Jest to stan w ktorym jak dla mnie nie mozliwe jest wrecz zachowanie czystosci/jasnosci umyslu bo wszystko czego nie chce samo mi sie wpycha. Na koniec dodam, ze nie wiem jak nazwac taka przypadlosc i czy wogole zostalo to jakos nazwane ale mysle, ze sporo osob sie z tym meczy niestety. Nie wiem czy trafilem w to o czym chciales porozmawiac ale ja tak to odebralem. Wiem ... ciezko jest opisac to co siedzi wewnatrz glowy, a pomyslec, ze jeszzce ktos musi zrozumiec co mowca mial na mysli. Hmm tak sobie teraz mysle, ze jedyna rzecza jaka znam to sugerowac podswiadomosci taki banalny zwrot jak "bedzie dobrze" albo "wylacz moje łancuchowe mysli ktore mnie wyniszczaja" ... nic innego mi nie przychodzi do glowy. Napisz czy moje spostrzezenia pokryly sie z tymi Twoimi bo sam chcialbym sie czegos o tym dowiedziec ok ? :smile: Trzymaj sie !
Pozdrawiam
"Cóż piękniejszego nad niebo, które ogarnia wszystko co piękne"
Mikołaj Kopernik
"Samotność - jakaś Ty przeludniona"
Stanisław Jerzy Lec
Avatar użytkownika
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
17 lis 2006, 23:41
Lokalizacja
Tychy

Avatar użytkownika
przez hyte 21 gru 2006, 01:18
sorry ze sie wtracam ale mi wydaje sie ze wiem o co ci chodzi, chyba nawet glownie z tego sklada sie moja depresja nerwicowa.Plejady uwazam ,ze to co napisales :roll: :roll: :roll: :roll: wsomie mi pomoglo w czyms jeszcze dokladnie nie wiem w czym ale dojde tam!

ja zawsze mam tak, tak jak pisalismy wczesniej {nieuchronny spadek z ..)
jak czegos bardzo pragne to moja podswiadomosc musi mi robic inaczej na odwrot!to jest tak jak bym mial aniolka i diabla na ramieniu!chce posluchac aniolka ale diabel nie daje spokoju , az wkoncutak to zostaje gdzies tam w psychice i wychodzi znowu! dam moj wlasny przyklad

-widze smieszna scene w televizji
-zaczynam sie smiac ,
-nagle przypominam sobie o depresji
-przeciez niemoge sie smiac ja jestem chory
-ale to mnie smieszylo, fajna scena..
-no tak ale co to jest smiech?
:roll:
THE ONLY WAY IS UP!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
14 lis 2006, 21:39
Lokalizacja
londyn

przez Martulka19902 03 sty 2007, 00:26
Hejka waszystkim! pierwszy raz jestem na tym forum i bardzo mis ei spodobalo! tez mialam nerwice natrectw w wieku 14 lat teraz mam 16 ale sobie z tym poradzilam sama nawet wlasna matka o tym nic nie wie! Zaczelo sie niewiinnie a mianowicie postanowilam sie odchudzac! na poczatku nie chcialam stosowac diety i zaczelam od intnsywnych cwiczen !! cwiczylam tak mocno ze codziennie musialam zrobic 600 brzuszkow inaczej nie moglam sie polozyc spac czy noramalnie funkcjoniwac! wtedy wlasnie byly to perwsze bjawy nerwicy! ja nie widzialam w tym problemu bo bylam troche gruba rodzice tez nie!! nastepnie dolkoncze jutro jezeli kogos to wogule interesuje 1 jesli tak moge odac gg>>
Martulka
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
02 sty 2007, 23:55
Lokalizacja
Kutno

przez pojep 09 sty 2007, 08:40
misiek daj sobie spokój z różnymi technikami.My "psychole" mający problemy psychiczne nie możemy ćwiczyć mózgu jak normalni ludzie.wiem to kiedyś z autopsji,a nawet na zajęciach takich na kórych byłam,ludzie popadali w odrętwienie,a ja się uśmiechałam i nie wiedziałam co to ma być.Jednym słowem śmieszyło mnie to. :roll:
pojep :( :(
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
09 sty 2007, 00:23
Lokalizacja
Polska

Re: Nieposłuszny umysł...

przez stefi 05 gru 2009, 17:49
Właśnie naszym zadaniem jest zburzyć te nasze durne przeświadczenia,że jesteśmy nerwicowcami,psycholami,że mamy depresje itp.Jesteśmy normalni!
Misiek,ja mam taki sam problem ,moja psychoterapeutka nazwała to depersonalizacją.
U mnie wzieło się z tego ,że po prostu za dużo od siebie wymagam.Chcę być perfekcjonistką a wychodzi na to ,że wszystko robię bylejak.
Ale przecież ,ja perfekcjonistka??!!Tak,tak,ale zanim to sobie uświadomiłam mineło wiele wiele czasu.

Boimy się robić błędy i nie umiemy się z nich śmiać-a to jest dopiero błąd!
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
13 paź 2009, 17:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do