Moja choroba...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Moja choroba...

Avatar użytkownika
przez Szanil 07 mar 2010, 20:20
Witajcie, jestem tu nowa i postanowiłam trochę się wyżalić, może poradzić w sprawie mojej choroby. Mam 24 lata i od pół roku jestem szczęśliwą mężatką. Cierpię na nerwicę od jakiś 4 lat, bywało lepiej i gorzej, jednak od jakiegoś czasu obserwuję u siebie spore pogorszenie i jakby przeniesienie choroby na inne obszary życia.... Chodzę do psychologa, na terapie poznawczo-behawioralną, ale na razie nie przynosi większych rezultatów. W czym problem... Zaczęło się od panicznego lęku przed ciążą, który z mniejszymi lub większymi przerwami trwa praktycznie przez cały czas. Dodam jednak, że jest to lęk totalnie absurdalny czego jestem świadoma. Zabezpieczamy się z mężem i prezerwatywą i tabletką, których przyjmowania przestrzegam bardzo rygorystycznie (zapewne z powodu mojej choroby). Jednak nie daje mi to pewności. Co miesiąc bankrutuję na testach ciążowych, każde problemy z żołądkiem, gorsze samopoczucie, ból brzucha, piersi, wyczulenie na zapachy, zmiany smaków czy zmiany na ciele odbieram jako objawy ciąży i wpadam w panikę, płacz, histerię, bezsilność... Nie mogę wtedy nic zrobić, niczym nie mogę się zając na tyle aby o tym zapomnieć, przestaje spać, jeść, słabnę i zaniedbuje swoje obowiązki. I zwyczajnie nie dociera do mnie, że to niemożliwe...

Ostatnie miesiące przyniosły jednak pewne pogorszenie... Zauważyłam u siebie również paniczny lęk przed chorobami... Jakiś czas temu chorowałam przed dwa tygodnie na grypę i właśnie wtedy nabawiłam się największego lęki przed chorobą i jej konsekwencjami- zostawaniem samej w domu, powikłaniami, bez możliwości wychodzenia, kontaktu z ludźmi i nieubłaganym czekaniem na powrót męża z pracy, żeby wreszcie nie być samą... Właśnie od tamtego czasu panikuję ze wszystkim, z każdym objawem mogącym być chorobą, który zmusi mnie do pozostania znowu w domu, uwięzienia w nim w zasadzie. Z każdą pierdołą lecę do lekarza, żeby sprawdzić, żeby się upewnić, wykluczyć ewentualne choroby, ale i tak nie wierzę w każdą diagnozę lekarską, każdą podważam, a potrafię się totalnie nakręcić czytając informacje ludzi na forach internetowych. tak samo nei wierzę w wyniki testów ciążowych, które jeden za drugim pokazują, że nie jestem w ciąży...No bo jakim cudem?! Od tygodnia choruję na anginę, obserwuję się, boję się wyjść z domu, żeby nie nabawić się powikłań i nie utknąć tu na jeszcze dłużej. Każdy ból, każdą dziwną, niezrozumiałą dla mnie rzecz, objaw odbieram jako pogorszenie mojego stanu... Po prostu się boje, do tego dochodzi lęk przed ciążą i naprawdę można zwariować...Psycholog twierdzi, że to u mnie reakcja na stres, tylko mam wrażenie, że mój jedyny stres to choroba... Nie biorę żadnych leków, nie mam problemu z wychodzeniem z domu, wręcz przeciwnie, dlatego
tak boję się choroby... Nie wiem co robić, nie wiem, czy zdecydować się na jakieś leki, bo to co brzmi może niewinnie po prostu rujnuje moje życie, utrudnia je, niszczy mnie i mojego męża....

Pomóżcie, poradźcie coś...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
07 mar 2010, 19:48
Lokalizacja
Kraków

Re: Moja choroba...

przez VasqueS 07 mar 2010, 20:31
Szanil, Chodzisz do psychologa czyli na terapię ?
Jeśli te objawy cały czas Ci towarzyszą to warto by się wybrać po leki, jeśli nie to lepiej zadziała terapia, bo leki działają na chwilę.
Terapia bardzo dobrze leczy lęki.
VasqueS
Offline

Re: Moja choroba...

przez marlena1977 07 mar 2010, 21:00
Hej Szanil. Leki psychotropowe to wg mnie ostateczność. Skoro funkcjonujesz prawie normalnie, tzn. wychodzisz z domu, i nie masz problemu z codziennymi obowiązkami, to daruj sobie leki. Raczej skup się na psychotrapii, która na razie mało Ci daje co prawda, jak piszesz, ale może za krótko trwa. Taka terapia to wbrew pozorom ciężka praca nad sobą.
Twoje objawy i zachowanie jest dokładnie takie, jakie ja miałam tylko właśnie wtedy, jak byłam w ciąży. Zamiast cieszyć się, że zostanę mamą, to każdego dnia doptrywałam się czegoś złego, że coś jest nie tak. Wszystkiego się bałam, a to że dziecko za mało się rusza,a to że za dużo. Moja lekarka ręce nade mną załamywała. Mąż stwierdził, że drugiej ciąży nie zdzierży, bo ze mnie taka panikara. A wszystko to wina mojego myślenia, mojej psychiki. Ja ma stwierdzoną przez lek. psychiatrę newicę lękową. Obecnie chodzę do psychologa i mam nadzieję, że będzie lepiej, bo tak na prawdę ciągle mam nowe wyimaginowane powody do stresów.... Życzę powodzenia, i wytrwania w terapii, bo jest ona b. ważna.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
29 gru 2009, 19:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Moja choroba...

Avatar użytkownika
przez Szanil 07 mar 2010, 23:31
Objawy nie towarzyszą mi cały czas, raczej takimi falami... Był okres jakiś 3 miesięcy od momentu kiedy zaczęłam terapię kiedy było naprawdę świetnie. Po prostu się nie bałam... Psycholog do której chodzę całkiem niedawno stwierdziła, że jestem jakimś cudownym przypadkiem, który tak szybko doszedł do siebie, nawet chciała zmniejszyć częstotliwość naszych spotkań, bo wyszła z załozenia ze nie potrzebuję ich aż tak dużo. Niestety przyszedł gorszy okres.... Właśnie jestem na etapie paniki, że mam nawrót anginy, mierzę nałogowo temperaturę, gardło oglądam w lustrze co 3 minuty i panikuję, że znowu będę uwiązana w domu, że będę chora, że nie będę mogła się wyleczyć, że to coś poważnego... Tak mam... Kiedy tylko pojawia się głupie przeziębienie ja wpadam w szał, że to coś poważnego, albo choroba, albo objawy ciąży i zwykle wtedy wracają lęki, bezsenne noce, problemy żołądkowe i wszystko to co towarzyszy nerwicy ze strony naszego organizmu... We wtorek mam pierwsza wizytę u psychiatry... Chce z nim porozmawiać o sobie i zapytać co sądzi o lekach w moim przypadku... Wolałabym ich uniknąć, boję się reakcji swojego organizmu na nie, efektów ubocznych, uzależnienia i tego, ze mnie zmienią, że nie będę sobą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
07 mar 2010, 19:48
Lokalizacja
Kraków

Re: Moja choroba...

przez VasqueS 08 mar 2010, 00:02
Szanil, Leki nie zmieniają ludzi, czasem uzależaniają ale tylko niektóre.
NA terapii powinnaś z czasem zredukować lęki.
VasqueS
Offline

Re: Moja choroba...

przez polakita 08 mar 2010, 11:22
Szanil, myślałam że decyzja o wzięciu ślubu jest jednocześnie zgodą na to żeby mieć dzieci... dlaczego się tego tak boisz?
polakita
Offline

Re: Moja choroba...

Avatar użytkownika
przez L.E. 08 mar 2010, 14:07
Szanil, radziłabym Ci zastanowić się tak naprawdę co by było jakbyś w ciąże zaszła. Czy rzeczywiście byłaby to taka tragedia? Zwłaszcza, że jesteś mężatką.
Ja zaczęłam dosyć panikować po odstawieniu tabletek. Mnóstwo razy sprawdzałam, czy z prezerwatywą wszystko w porządku:). A potem zrobiłam sobie bilans i wyszło na to, że najgorsze w tym wszystkim byłoby to, że palę i nie biorę kwasu foliowego :smile:
Zresztą mi się wydaje, że większość dzieci wcale nie była planowana, a swoich rodziców uszczęśliwiły :)
'Każdy z nas jest łodzią, w której może się z potopem mierzyć,
cało wyjść z burzowej chmury, musi tylko w to uwierzyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
03 mar 2010, 18:48

Re: Moja choroba...

przez Jadis 08 mar 2010, 15:38
Szanil, myślę, że Twój strach przed ciążą i przed chorobami to mniej więcej jedno i to samo. i to wcale nie jest strach przed ciążą, tylko strach przed tym, co niesie ze sobą ciąża, czyli odpowiedzialnością za kogoś innego.
zapewne również przerażają Cię jakiekolwiek zmiany związane z Twoim ciałem i jego biologią, ponieważ tracisz wtedy kontrolę nad organizmem, który powinien funkcjonować jak sprawny mechanizm, bo wtedy masz poczucie, że nic się Tobie nie wymyka, nic Cię nie zaskakuje, nie zawiedziesz sama siebie. podejrzewam, że ciąża przeraża Cię nie tylko dlatego, że oznacza przejęcia odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale też kogoś innego, ale też to, że ciało zacznie Ci świrować.
może zmień terapeutę, jeśli ten do którego chodzisz jeszcze nie zauważył u Ciebie tendencji do perfekcjonizmu, strachu przed utratą kontroli nad samą sobą i problemów z zaakceptowaniem własnej słabości.

w kwestii kontaktu z własnym ciałem i lepszej kontroli nad nim, polecam żebyś zapisała się na jogę. powinno pomóc.
Jadis
Offline

Re: Moja choroba...

Avatar użytkownika
przez Szanil 08 mar 2010, 16:15
Jadis...Twoja teoria to strzał w dziesiątkę... Dokładny opis tego co czuję i co się mną dzieje... Dodam tylko, że psycholog doskonale o tym wie, systematycznie wprowadzamy w życie zmniejszanie kontroli, ale idzie opornie... ;) W kwestii pytań o to, co mnie tak przeraża w ciąży i czy byłaby taką tragedią odpowiadam, że nie... Jesteśmy szczęśliwym małżeństwem, oboje chcemy dziecka, kocham dzieci i marzę o nim w przyszłości...Ale jakoś właśnie ta utrata kontroli mnie przeraża, nad sobą nad moim ciałem i te wszystkie zmiany... Czasami nie potrafię tego wyrazić słowami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
07 mar 2010, 19:48
Lokalizacja
Kraków

Re: Moja choroba...

przez zdesperowany1 08 mar 2010, 16:21
Vasques

Wiesz mi ,że jednak leki zmieniają ludzi
zdesperowany1
Offline

Re: Moja choroba...

przez Jadis 08 mar 2010, 16:23
Szanil, naprawdę zastanów się nad zapisaniem na kurs jogi, to bardzo pomaga, uczy lepszego kontaktu z własnym ciałem. tylko uważaj, żeby do sekty nie trafić ;)

jeśli nie stać Cię na zapisanie się na zajęcia z trenerem w grupie, możesz spróbować ćwiczyć sama. Polecam świetny podręcznik do nauki jogi http://wysylkowa.pl/ks793409.html Sama nauczyłam się z niej podstawowych ćwiczeń.

może to dobrze, że pracujecie z psychoterapeutą małymi kroczkami, ale też warto pomyśleć z czego wynika ten strach o utratę kontroli nad sobą.
Jadis
Offline

Re: Moja choroba...

Avatar użytkownika
przez Szanil 09 mar 2010, 22:02
Właśnie co do tej jogi psycholog odradza... Podobno dla osób, które mają większe problemy z lękami nie jest ona wskazana, daje odprężenie, podczas którego nie można nic kontrolować, a brak kontroli przynosi lęk... Nie wiem na ile to pewne ale z dwojga złego wolę swoje obecne znane lęki niż coś nowego na dokładkę :P

Poza tym na dzisiejszej wizycie ustaliłyśmy z psycholog, że lęki i potrzebę kontroli wywołuje stres... Pochodzę z rodziny z problemem alkoholowym, gdzie nad niczym nie można było zapanować, stąd potrzeba kontrolowania i planowania wszystkiego teraz... A sytuacje, które przydarzają się nam w życiu jak najbardziej nas zaskakują, niektórych zwyczajnie nie da się przewidzieć... Mój ostatni stan wywołuje chyba przedłużająca się choroba i zwolnienie męża z pracy...

Ale co z tego, że wiem skąd to się bierze, kiedy organizm reaguje tak jak reaguje, a ja jeszcze nie potrafię sobie z tym poradzić ani nad tym zapanować.

W ogóle dziękuje za zainteresowanie moim tematem i porady czy dobre słowa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
07 mar 2010, 19:48
Lokalizacja
Kraków

Re: Moja choroba...

przez Jadis 10 mar 2010, 11:40
Szanil, przepraszam, że zabrzmi to jak kwestionowanie opinii psychologa, ale akurat joga jest sposobem na kontrolowanie swojego stresu, pozbycie się go, i wcale nie daje odprężenia, w czasie którego niczego nie można kontrolować. Wręcz przeciwnie. Widocznie Twój psycholog nigdy nie zajmował się jogą. Ja ćwiczyłam jogę, a cierpię na lęk napadowy od 17 lat, i joga pozwala fantastycznie kontrolować ciało, jego reakcje, oddech. I to nie jest jak dragi, po których odlatujesz i tracisz kontrolę ;)
Ale oczywiście nie namawiam do niczego i trzymam kciuki, żeby Twoja terapia zadziałała.
Jadis
Offline

Re: Moja choroba...

Avatar użytkownika
przez Szanil 10 mar 2010, 21:50
Jadis, ale ja rozumiem, że każdy ma swoje sposoby na lęki i powiem szczerze, że kusi mnie joga już od dłuższego czasu. Po prostu moje spotkania z lekarzem nie trwają jakoś super długo, w radzeniu sobie z lękiem dopiero raczkuje, moje jedyne sukcesy to chyba te związane z pomocą psychologa więc na razie ślepo i może trochę w ciemno wierzę we wszystko co mówi. Tego też trochę się muszę oduczyć, ale stopniowo, po kolei.

Jadis, powiedz mi proszę w jakim wieku ujawniła się u Ciebie nerwica i jak wyglądały jej początki? Widzę, że moje 3-4 lata z pierwszym poważnym nasileniem choroby od 6 miesięcy to małe piwo przy Twoim "stażu"...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
07 mar 2010, 19:48
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 44 gości

Przeskocz do