Skocz do zawartości
Nerwica.com

nie radzę już sobie, czasem jest na prawdę źle...


losten

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem tu nowa, postanowiłam napisać na tym forum, ponieważ czuję, że zbliżam się do kresu wytrzymałości swoich sił. Z depresją i nerwicą męczę się już długi czas. Jestem młodą mężatką, jedynie małżeństwo mi się udało w życiu. Od dziecka miałam problemy z wagą, teraz też nie jestem chuda. Zawsze byłam tą z boku, dzieci wyśmiewały się z tego jak wyglądałam, ale mimo to wtedy miałam siłę, żeby podnieść się i uśmiechnąć, z nadzieją, że będzie dobrze. Cały czas dorastałam w przekonaniu jaka jestem beznadziejna, ojciec tyran dolewał tylko oliwy do ognia. "Gruba lebera", "siano we łbie" albo "spieprzaj robaku do swojej nory" tak usłyszałam kiedyś. Cały czas zastraszana, upewniana w swojej beznadziejności... Teraz - nie mam żadnej koleżanki, nie wychodzę z domu, chyba, że do sklepu i z powrotem, ale tam też czuję się zaszczuta. Nienawidzę siebie, tego, że żyje, że ludzie na mnie patrzą, że wszystko dzieje się tak jakby świat się na mnie uwziął. Głęboko we mnie tkwi prawdziwa ja, ta szczera, prawdziwa radosna dziewczyna z marzeniami, z nadzieją z optymizmem, ale... to umiera. Nic mi nie wychodzi, czasem z zazdrością patrzę na dziewczyny, które się ze sobą fajnie dogadują. Chciałabym wyjść gdzieś z koleżanką, porozmawiać, pozwierzać się :/ kiedy po latach zaprosiłam jedną do nas, okazało się, że lepszy kontakt ma z moim mężem, teraz kontaktuje się tylko z nim. Nie znoszę i wpadam w furię, jak widzę, że mąż pisał do jakiejś znajomej coś w stylu "co słychać", od razu myślę sobie, że na pewno ma na nią ochotę, że taki ciekawy co u niej, w końcu każda jest lepsza ode mnie. Czasem myślę sobie, że On jest ze mną tylko dlatego, że mu sprzątam, gotuję, piorę. Żadna nie zadbała by o niego jak ja. Fajnie nam się na codzień żyje ze sobą, to mój mąż i przyjaciel w jednym. Jednak te pojedyncze momenty kiedy znajdę jakąś wiadomość niszczą wszystko, przestaje wtedy wierzyć w cokolwiek. Myślę wtedy że szuka on okazji do zdrady. Kiedyś byłam wesoła, radosna, kiedy się spotykaliśmy byłam zupełnie inną osobą, tęsknię za sobą :/ Byłam pełna marzeń, planów, radości. Czasem jak zbiorę wszystko do kupy, myślę, że byłoby lepiej jakbym zniknęła, tylko odwagi brak...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Próbowałaś rozmawiać z mężem? Znam to uczucie zazdrości, ale to jest fikcja, błędne rozumowanie. Pogadaj ze swoim lubym co Ci leży na sercu i zobaczysz jego reakcje. Też jestem w fazie zbierania się do kupy, jak pewnie większość forumowiczów. Ja, co prawda, dopiero wchodzę w dorosłość, ale z takimi barierami, że głowa pęka w szwach. Postaraj się uciekać od tych myśli, że na Ciebie patrzą - ludzie po prostu na coś patrzeć muszą, wcale Cię obgadują, nawet nie myślą o Tobie, po prostu patrza. Też popatrz na nich i spróbuj się uśmiechnąć. Pare razy to stosowałem i powiem Ci... było lepiej, ale znowu nawrót i znowu dostaję baty.

 

Nie ma co się użalać nad sobą, to bardzo złe podejście, które znane mi jest z autopsji. Tak więc, głowa do góry!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lostenwitaj.Powinnaś przede wszystkim popracować nad swoją samooceną.Musisz zaakceptować i pokochać siebie taką jaką jesteś. Wiem ,że nie jest to łatwe ale wiem że możliwe.Powinnaś zacząć żyć własnym życiem,kontrola męża,i zastanawianie się dlaczego jest ze mną ,czy chce mnie zdradzić,wpędzają cię w coraz większą depresje.Może powinnaś pomyśleć o terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×