Skocz do zawartości
Nerwica.com

"Ja właściwie nikim- to będzie trwać..."


Sic!

Rekomendowane odpowiedzi

Już trzecie forum, na obu dotąd praktyczny brak odzewu.

 

Może zacznę, postaram się możliwie jak najkrócej przedstawić swój stan.

 

Mam niespełna 18 lat. Leczę się farmakologicznie na depresję od dwu lat.

Od 4 lat każdy dzień wygląda praktycznie tak samo. Cierpię na poziomie nawet fizjologicznym.

Wstaję rano z myślą o samobójstwie, również z nią zasypiam. Żyję w przekonaniu, że mam wielką świadomość o swoim położeniu. Co z tego? Co tydzień ten sam punkt, palę w sobotę w garażu i myślę "Nic się nie zmieniło od 4 lat, i od 4 lat w tym samym położeniu myślę o tym, że nic się nie zmieniło.".

 

Jestem cholernie sam- to nie jest tak, że zamykam się na ludzi i biadolę nad swoją dolą i niedolą- co jest bardziej, tak śmiesznie, groteskowo, ironicznie tragiczne to fakt, że za wszelką cenę próbuję nawiązać kontakt z kimkolwiek. Piszę, dzwonię do ludzi- rezultat, między słowami komunikat, "spierdalaj". Permanentne uczucie bycia samemu w tłumie, nienawiść do innych. W zaciszu 4 ścian lubię siebie, w "relacjach" międzyludzkich czuję się jak ostatnie ścierwo, wywołuje to u mnie nasilenie odruchów autodestruktywnych w głodzeniu się. Nienawidzę swojej twarzy, swojego ciała.

 

W sumie nie ma co się rozpisywać, coś przeczuwam to podskórnie, że znowu zostanę olany (o ironio!) nawet na forum.

 

Mam zamiar jakimiś resztkami sił zdać zagrożenia i udać się w tę środę do ignoranckiej pani "dr" psychiatry, od której będę żądał wypoczynku w szpitalu psychiatrycznym, w innym przypadku moje życie wisi na włosku.

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć

Zostałeś "olany" ?? Może po prostu jeszcze nikt nie zdążył odpisać... Czasem to troszkę może potrwać. Niemniej nie bardzo wiem do czego miałabym się odnieść mimo że nie mam zamiaru Ciebie olać :smile:

Mogę tylko powiedzieć że również leczę się na depresję i podzielam Twoje odczucia...

Jeżeli czujesz że szpital może Ci pomóc to oczywiście próbuj... I nie poddawaj się w relacjach z ludźmi... często jest tak że po prostu niewłaściwie odczytujemy sygnały jakie dają nam inni i nieświadomie pogłębiamy przez to nasze poczucie bycia wyobcowanym i samotnym.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Jestem cholernie sam- to nie jest tak, że zamykam się na ludzi i biadolę nad swoją dolą i niedolą- co jest bardziej, tak śmiesznie, groteskowo, ironicznie tragiczne to fakt, że za wszelką cenę próbuję nawiązać kontakt z kimkolwiek."

 

 

muszę przyznać, że mam podobnie. nawet się zastanawiam czy ludzie przypadkiem nie unikają osób totalnie samotnych. może ludzie to intuicyjnie postrzegają z treści rozmów, stylu wypowiedzi.

 

osobiście trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś się nie zdziwi jeśli mu powiem, że mimo że mieszkam w sporym mieście -20 tys. to nie mam do kogo pójść.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie się czasem wydaje, że im bardziej starasz się nawiązać dobre relacje z ludźmi, tym gorszy efekt. Oni chyba wyczuwają określoną desperację i nie chcą za bardzo utrzymywać z taką osobą bliższych relacji. Mówię tak z mojego doświadczenia, parę razy miałam takie wrażenie. Chciałam się koniecznie dopasować, a im bardziej się starałam, tym fekt był gorszy. Teraz wyluzowałam, nie jest może bajecznie, ale lepiej niż było.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie się czasem wydaje, że im bardziej starasz się nawiązać dobre relacje z ludźmi, tym gorszy efekt. Oni chyba wyczuwają określoną desperację i nie chcą za bardzo utrzymywać z taką osobą bliższych relacji. Mówię tak z mojego doświadczenia, parę razy miałam takie wrażenie. Chciałam się koniecznie dopasować, a im bardziej się starałam, tym fekt był gorszy. Teraz wyluzowałam, nie jest może bajecznie, ale lepiej niż było.

 

 

właśnie. kiedy za czasów studium usilnie starałem się nawiązać kontakt z dziewczynami to zwykle kończyło się zdaniem: szukaj sobie przyjaciół gdzie indziej.

 

desperacja odstrasza chyba bardziej niż nieśmiałość (która może być odebrana jako nietowarzyskość czy wrogość)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie jest tak, że jakoś desperacko ukazuję, że potrzebuję kontaktu. Widzę, jak ludzie- niezależnie od intelektu czy wrażliwości- mnie postrzegają. Toczy się rozmowa, ja ich słucham, oni wolą nawiązywać kontakt wzrokowy z kimś nowo poznanym albo kimś, kto totalnie im nie odpowiada, gdy przyjdzie się zetknąć obliczem ze mną odwracają wzrok po 1 sek. Staram się być otwarty, widzę, że nie odpowiadam nikomu- czy zatem mam zmieniać się by być akceptowanym?

 

Chcę również zauważyć, że na podstawie własnych doświadczeń nie można snuć rad komuś, ja nie jestem Wami i Wy nie jesteście mną.

 

Co do specjalistów- bardzo chcę się udać do jakiegoś, niestety ciężko o takiego w okolicach.

Byłem w sumie u 2-3 psychologów, za każdym razem czując ich schematyczność, zamiary i brak empatii- wiedzę to oni mogą sobie mieć, ale TEORETYCZNĄ. Trafiałem, mam wrażenie, na ubogich intelektualnie ludzi, którzy dla gagu wybrali się na psychologię, albo totalnie wypalone, wyjałowione panie służbistki.

 

Nie buduję swojej wartości na opinii innych, po prostu cierpię na ogromny deficyt towarzyski, od zawsze byłem samotny. To jest taki jeden wątek mojej egzystencji poruszany na tym forum, obecnie najbardziej uniemożliwiający doprowadzenie się do stanu używalności.

 

Czuję taką wielką rozpacz, z dnia na dzień nienawidzę się coraz bardziej- oby coś nareszcie ukróciło ten martwy ciąg...

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chcę również zauważyć, że na podstawie własnych doświadczeń nie można snuć rad komuś, ja nie jestem Wami i Wy nie jesteście mną.

więc na jakiej podstawie mamy Ci coś poradzić?? tutaj możemy jedynie snuć domysły na podstawie własnych przeżyć lub tego co gdzieś wyczytaliśmy czy usłyszeliśmy... nawet lekarz bazuje w jakimś stopniu na doświadczeniu, czyli na wcześniejszych przypadkach osób z którymi się spotkał...

 

Być może nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego że możesz być postrzegany jako zdesperowany przez osoby z którymi próbujesz nawiązać kontakt. Nie zauważasz tego i to normalne. Ale jak sam piszesz jesteś bardzo samotny a to sprzyja desperacji.

Psychoterapia byłaby świetnym wyjściem... Choć spod moich palców brzmi to jak czysta hipokryzja gdyż sama się do niej nie mogę zmobilizować...

 

Możesz jeszcze wszystko odmienić tylko trzeba uwierzyć i zadziałać w tym kierunku.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz....tak mi się zdaję że jak człowiek nie ma życia to zaczyna mu strasznie zależeć na opinii innych ludzi,wiem po sobie.Pewnie po prostu masz za dużo wolnego czasu,pustkę w życiu,żadnego znaczącego celu i dlatego zamiast koncentrować się na sobie koncentrujesz się na zdaniu innych.Może jakbyś się rozejrzał,znalazł coś co chcesz w życiu robić to byłoby z tym wszystkim lepiej...

Staram się być otwarty, widzę, że nie odpowiadam nikomu- czy zatem mam zmieniać się by być akceptowanym?

Też to mam gdy mam depresje...nawet nie zdajesz sobie sprawy gdy jesteś w dołku że masz po prostu negatywna aure,jesteś sztywny,nawet jesli probujesz się uśmiechać i to powoduje że ludzie się odsuwają,pewnie tak jak ja też ciągle myślisz o swoich problemach ,przez to sprawiasz wrażenie obojętnego na innych,bufonowatego,niesympatycznego.Tak juz jest lecz się z depresji,nie poddawaj sie,postaraj sie wypełnić czymś swoje zycie,kontaktuje się z ludzmi ktorych obecnośc sprawia ci przyjemność a nie ze wszystkimi na siłe i będzie ok.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

desperacja odstrasza chyba bardziej niż nieśmiałość (która może być odebrana jako nietowarzyskość czy wrogość)

 

Mam wrażenie że całe mnóstwo rzeczy odstrasza. Desperacja, nieśmiałość, samotność cholera wie co jeszcze. I to jest problem bo często nie wiemy czemu tak się właściwie dzieje. Co gorsza, czasem nawet nie wiedzą tego inni ludzie, tylko po prostu nie mają ochoty na nawiązanie znajomości. Bo wcale nie jest tak że brak owej desperacji musi coś zmienia. Może być identycznie (tak to było u mnie)

I można tak w tym tkwić do końca życia, miotając się i próbując coś zmienić.

 

-- N cze 12, 2011 3:43 pm --

 

Sic!, W 100% podzielam zdanie piotrek_d04 z podkreśleniem słowa psychoterapia!

 

Tak, tylko musi dobrze trafić, inaczej się tylko zniechęci. Bo marnych psychoterapeutów jest w tym kraju jeszcze więcej niż marnych fryzjerów :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

desperacja odstrasza chyba bardziej niż nieśmiałość (która może być odebrana jako nietowarzyskość czy wrogość)

 

"Mam wrażenie że całe mnóstwo rzeczy odstrasza"

 

język ciała także może odstraszać, bo wysyłamy nieświadomie sygnały o tym że jest nam źle

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Permanentne uczucie bycia samemu w tłumie, nienawiść do innych. W zaciszu 4 ścian lubię siebie, w "relacjach" międzyludzkich czuję się jak ostatnie ścierwo.

 

u mnie wygląda to zupełnie odwrotnie. w relacjach międzyludzkich jest ok, daję radę, mam garstkę znajomych, którzy mnie lubią i 'chcą'. w czterech ściana, sama, czekam na coś. na impuls. i piję. to sama ze sobą czuję się jak ścierwo.

 

jesteś młody. nie masz nikogo? zupełnie nikogo? ani jednego przyjaciela? spróbuj przez net. z kimś poGGadać. spróbować.

jak odczytujesz to 'spierdalaj' między słowami? może sobie to tworzysz w głowie? ktoś Ci napisze 'nie mam czasu dziś bo...' a Tobie się wydaje że ma Cię gdzieś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem świadom mechanizmów rządzących się w kontaktach międzyludzkich.

Jestem neurotyczny i ponury, staram się to jakoś zatuszować, aczkolwiek na ile mi to wychodzi- to nie wiem.

 

Dwie czy trzy osoby powiedziały mi, że jestem ostatnią osobą, którą by posądzały o depresję.

Uważają mnie za takiego frywolnego, wolnego ducha.

Myślę, że albo przyczyna leży w moim wyglądzie (ta opcja przeważa, zauważyłem, gdy np. włosy mi się ułożyły "ładnie" to ludzie są wobec mnie humanitarni) albo, co jest na pewno jakąś częścią chociaż, właśnie wysyłam sygnały apatii, czy też jestem inny. Nie wiem, bo czuję się naddojrzały jak na swój wiek, zresztą od 14-ego roku życia. Właśnie z tego względu bardzo często męczę się w towarzystwie rówieśników, gdy ktoś mi odpowiada, kontakt też nie jest możliwy.

 

Ja widzę jak inni mnie traktują, jestem niezauważalny lub traktowany jako... hm... ktoś, na kogo nie warto spojrzeć. Zdarzają się bardzo rzadkie ustępstwa.

 

I tak, jestem totalnie sam. Nawet mówiąc matce, że chcę się zabić, żeby mi pomogła, bo nie daję sobie obecnie rady z czymkolwiek w ogóle nie widzi tematu.

Tak samo jest z koleżanką, mówię jej, że chcę się zabić, i że życie mnie przytłoczyło, ona na to np. "Ale mnie tyłek boli."- co jest jakąkolwiek reakcję, więc w jakimś stopniu jestem usatysfakcjonowany.

 

Gdy jestem w ciągłym "zażenowaniu" w szkole ludzie mnie unikają, choć ja z daleka witam się z nimi, pytam co u nich, uśmiecham się, jestem życzliwy, a że tylko czasem coś powiem, bo mało mam do powiedzenia, więc głównie słucham ich. Znaczy mam na myśli coś, co chciałbym powiedzieć, bo generalnie gadam o pierdołach co jest męczące. Fajnie byłoby być samemu, gdyby nie fakt, że widzisz idąc po ulicy, iż istnieje takie coś, co zwane jest "społeczeństwem" i że jakoś dziwnie są tacy sami, a Ty tak inny. Widzę szczęście innych, jak chodzą na imprezy, jak swobodnie rozmawiają na temat pierdół, co jest niejednokrotnie ich szczytem ambicji. Widzę ich nieświadomość i gdybym znalazł się w ich położeniu to byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, takie gdybanie nie ma żadnego sensu, ale chcę po prostu przedstawić to, że czasem ja wiem o nich więcej niż oni sami.

Mam na to kilka dowodów nawet.

 

Meritum sprawy jest to, że nawet nie mam teraz do kogoś napisać, że mi ciężko. Nie mam też siły zbytnio próbować nawiązywać jakiś kontaktów, bo skończą się fiaskiem i jeszcze większą frustracją w byciu nieudolnym towarzysko. Dlatego tkwię w takiej próżni, zawieszeniu.

 

Zgadza się, mój "wolny czas" przepełnia pustka, nie mam siły nawet się zabrać za coś, najchętniej bym spał, jest to widoczny objaw depresji, w sumie moje życie nigdy nie było nawet podobne do aktywnego, niemniej mógłbym wiele zrobić, bo chciałbym- przeszkoda: brak sensu. Jest to takie fizjologiczne bardziej uczucie, ciągłe znużenie, mimo wewnętrznej walki o przetrwanie.

 

To tyle na razie, jestem bardzo wyczerpany pisaniem, jest to w sumie jedno z niewielu konstruktywnych wyczynów jakimi się raczę, przepraszam za niedomówienia czy ewentualny brak odpowiedzi. Cieszę się, że ktoś tutaj pisze i chce pisać. Jest to szalenie ujmujące.

 

Pozdrawiam i życzę szczęścia.

 

-- 14 cze 2011, 22:22 --

 

Zastanawiam się jak można mieć w sobie tak silny "magnetyzm" żeby odstraszać i na forach internetowych?

 

Bardzo ujmujące i tak niezwykle autobiograficzne:

http://www.youtube.com/watch?v=Obp2l-gq4QY&

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pod wieloma z tych rzeczy, co wymieniles sam mógłbym się podpisać, znam te odczucia i wiem jak są dołujące i upokarzające. Trzeba sie nauczyc pchac z butami do ludzi, bo oni wielokrotnie źle odbierają nasze zażenowanie i wstyd samego siebie - odbierają nas jako nieciekawych ludzi, nudnych, 'zajebanych' - coraz bardziej wprost proporcjonalnie do starań. Nie mam póki co dobrej recepty na podwyższenie tego poczucia wartości i pewnosci siebie, które to rzeczy są podstawą żeby rozpocząć walkę. Trzymaj się chłopaku i walcz, pamiętaj - poddawanie się sprowadza o parę leveli w dół.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×