Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dwa oblicza mojego partnera w ciągu dnia


Kasia55

Rekomendowane odpowiedzi

Do psychiatry go wysyłać?

Wybaczcie, chyba na głowę upadłyście.

Chyba najpierw do policyjnej celi aresztowej, potem do aresztu śledczego, a na koniec do zakładu karego.

 

wystarczy sie rozejsc, owszem mozna mu zalozyc sprawe karna i sie bujac x lat w sadach. Nie sa malzenstwem, nie maja dzieci, nie ma poprawy=wystarczy zamknac drzwi za soba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

.... Wiesz, to że jestem na tym forum to dlatego że czuję że jestem na skraju wytrzymałości. Tak naprawdę nie mam z kim o tym porozmawiać, od pół roku praktycznie nie wychodzę z domu, nie mam na to ochoty, siły no sama nie wiem ale tkwie w mojej samotności. Nie przychodzą do mnie też żadne koleżanki ani rodzina. Nie wiem dlaczego ale dobrze mi z tym, mimo iż jeszcze do niedawna chodziłam do ludzi, koleżanki przychodziły do mnie. Z przyjaciółką rozmawiałam co dzień, teraz może raz na dwa, trzy tygodnie. Wczoraj akurat między walkami słownymi z partnerem, ona do mnie zadzwoniła, i nie było tak jak dawniej że pierwsze co powiedziałam jej o tym co się dzieje i co czuje, a wręcz przeciwnie, mówiłam że wszystko jest ok, temat który mnie najbardziej gnebi ominęłam.

Nie wiem dlaczego? Co się ze mną stało? ...

Najtrudniej rozpoznać zmiany we własnej psychice. Poczytaj o psychologii ofiar przemocy - może znajdziesz podobieństwa. W istocie tłumaczenie Tobie Twojego uzależnienia nie ma sensu - musisz do tego dojść sama.

 

.... Że mimo iż wciąż go kocham i nadal mi na nim zależy ( chociaż sama siebie tu nie rozumiem) muszę odejść. Tylko jak? Z kąd wziąć siłę by nie ulec gdy znów ze łzami w oczach będzie przepraszal, obiecywał zmianę i mówił o swoich uczuciach do mnie? ...

Nie wiem.

 

...Co do jarania to też tego nie kumam on staje się tak bardzo agresywny już po kilku godzinach bez zielska. Ja niestety nie mam pojęcia jak to jest, bo nie pale tego czegoś

Raczej jego agresja nie ma związku z paleniem. W przeciwieństwie do alkoholu, w badaniach nie notowano tego rodzaju związków z THC.

Natomiast jest dość prawdopodobne, że to jednostka w jakiś sposób zaburzona. Z zaburzeniem silnie podnoszącym poziom agresji.

 

Kasia55, na takim forum ludzie bez problemow nie piszą. ...

Pieprzenie w bambus.

Wbij sobie wreszcie w pusty łeb, że forum jest o tematyce psychologicznej.

Nie jest to natomiast forum dla psychicznych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jest w ogóle jakiś dziwny typ. Zielsko generalnie hamuje agresję - również w okresach odstawienia, tylko słabiej. (Co za bzdura z tym głodem.) Wynika z tego, że u niego poziom agresji jest bardzo wysoki, a Ty masz szczęście, że on nie chleje, bo byś dawno w kostnicy wylądowała. Jeśli on przestanie palić, to problem urośnie - za duże ryzyko dla Ciebie.

Najrozsądniej byłoby po prostu zwiać, bo szanse na zmianę są nikłe.

 

THC ogolnie spowalnia organizm i reakcje.

Ale - jak wszystkie substancje psychoaktywne - moze uzalezniac.

Jezeli facet jest uzalezniony i nie zapali przez dluzszy czas, to odczuwa NIENORMALNY DLA NIEGO stan rozdraznienia, pobudzenia, nie umie juz radzic sobie ze stresem. To moze powodowac agresje.

I to typowe - jest "kochany", jak zajara. Marihuana jest "swietnym" srodkiem uspokajajacym. Gorzej, jak tego srodka nie ma.

Uzalezniony czlowiek, ktoremu czegos brakuje w okresach odstawienia czesto reaguje agresywnie. Niewazne czy to fajki, czy trawa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W przeciwieństwie do alkoholu, w badaniach nie notowano tego rodzaju zwiazkow z THC.

NN4V, zwiazku bezposredniego THC z agresja nie ma, ale odnotowano - tego zreszta tlumaczyc nie trzeba - ze THC uspokaja, relaksuje, odstresowuje.

Kiedy wszystko wraca do normy - czyli stezenie THC w organizmie spada - zanika relaks, moze pojawic sie frustracja.

Jezeli trawka jest jedynym sposobem na radzenie sobie z negatywnymi emocjami, osoba nie umie uspokoic sie i zapanowac nad soba sila woli, co wiecej - nie widziala problemu, bo kilka buchow wszystko zalatwialo i byl relaks - to mamy problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NN4V, w sumie to wspolczuje Twojej pannie ze sie musi uzerac z takim chamem jak Ty :) A takie prowokacje na poziomie ścieku to zachowaj dla swojej panny i swoich rodzicow jak cie kultury nie nauczyli. Nic dziwnego ze popierasz jaranie trawy tez pewnie lejesz swoja laske i uwazasz to za ok, bo palenie uspokaja, LOL. :mrgreen: Problem tez masz nie tylko z agresja ale i chamstwem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jesteś uzależniona od tego mężczyzny i od "miłości".

Przeczytaj tą książkę. Jest dostępna za darmo pod tym linkiem:

 

http://www.kobieceserca.pl/wp-content/uploads/2015/05/NALOGOWA_MILOSC_Eugenia_Herzyk_wyd_2.pdf

uzalezniona -nic jej ksiazka nie pomoze, ani nasze pisanie dopoki sama nie zdobedzie sie na powazne działanie. Kazdy musi sam do tego dojsc, najczesciej jest to nauka bolesna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W naszym kraju jest zbyt duze przyzwolenie spoleczne na marihuane, a ma ona dzialanie odurzajace i psychoaktywne.

A jeden szlug (czy jak to oni mowia) dziala silniej niz lampka wina.

Alkohol jest o tyle "bezpieczniejszy", ze zeby uzyskac silny efekt, trzeba wypic go sporo, a potem odchorowac - nie ma zludnego wrazenia, ze mamy relaks za darmo, przy trawce to zludzenie wystepuje.

 

Oczywiscie nie mowie tu o tzw. medycznej marihuanie w celach leczniczych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W przeciwieństwie do alkoholu, w badaniach nie notowano tego rodzaju zwiazkow z THC.

NN4V, zwiazku bezposredniego THC z agresja nie ma, ale odnotowano - tego zreszta tlumaczyc nie trzeba - ze THC uspokaja, relaksuje, odstresowuje.

Kiedy wszystko wraca do normy - czyli stezenie THC w organizmie spada - zanika relaks, moze pojawic sie frustracja.

Jezeli trawka jest jedynym sposobem na radzenie sobie z negatywnymi emocjami, osoba nie umie uspokoic sie i zapanowac nad soba sila woli, co wiecej - nie widziala problemu, bo kilka buchow wszystko zalatwialo i byl relaks - to mamy problem.

Miałam napisać to samo :)

Poza tym facet jest ewidentnie zaburzony, jego głównym problemem jest agresja. Pewnie marihuana miała mu "pomóc" w zrelaksowaniu się. Natomiast teraz nasila problem, bo trzeźwienie powoduje frustrację.

http://www.zielonemity.republika.pl/mity.html#THC15

 

Nie jest to natomiast forum dla psychicznych.

Może i nie, ale większość użytkowników ma jakieś problemy na tej płaszczyźnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W naszym kraju jest zbyt duze przyzwolenie spoleczne na marihuane, a ma ona dzialanie odurzajace i psychoaktywne.

A jeden szlug (czy jak to oni mowia) dziala silniej niz lampka wina.

Alkohol jest o tyle "bezpieczniejszy", ze zeby uzyskac silny efekt, trzeba wypic go sporo, a potem odchorowac - nie ma zludnego wrazenia, ze mamy relaks za darmo, przy trawce to zludzenie wystepuje.

 

Oczywiscie nie mowie tu o tzw. medycznej marihuanie w celach leczniczych.

bylam wolontariuszka m.in w Powrot z U, tam jest masa młodziezy ktora straciła m.in uzebienie itd z powodu maryski, a 99% konczyla w psychiatrykach na oddziałach zamknietych. Osoby ktore popieraja jaranie trawki to po prostu narkomani, w Holandii tez coraz czesciej jest krytykowane legalne jaranie trawy i sa głosy zeby zabronic. Wystarczy zreszta sie zapytac pierwszego z brzegu psychiatry co sadzi o jaranku...zaprosi na oddział i pokaze tych szczęśliwców po trawce w pasach. A ile na tym forum jest postów typu: jarałem dostałem nerwicy/depresji/jestem agresywny, mnostwo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Nie jest to natomiast forum dla psychicznych.

Może i nie, ale większość użytkowników ma jakieś problemy na tej płaszczyźnie.

tu sami zdrowi przeciez, hahaha. :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W naszym kraju jest zbyt duze przyzwolenie spoleczne na marihuane, a ma ona dzialanie odurzajace i psychoaktywne.

A jeden szlug (czy jak to oni mowia) dziala silniej niz lampka wina.

Alkohol jest o tyle "bezpieczniejszy", ze zeby uzyskac silny efekt, trzeba wypic go sporo, a potem odchorowac - nie ma zludnego wrazenia, ze mamy relaks za darmo, przy trawce to zludzenie wystepuje.

 

Oczywiscie nie mowie tu o tzw. medycznej marihuanie w celach leczniczych.

bylam wolontariuszka m.in w Powrot z U, tam jest masa młodziezy ktora straciła m.in uzebienie itd z powodu maryski, a 99% konczyla w psychiatrykach na oddziałach zamknietych. Osoby ktore popieraja jaranie trawki to po prostu narkomani, w Holandii tez coraz czesciej jest krytykowane legalne jaranie trawy i sa głosy zeby zabronic. Wystarczy zreszta sie zapytac pierwszego z brzegu psychiatry co sadzi o jaranku...zaprosi na oddział i pokaze tych szczęśliwców po trawce w pasach. A ile na tym forum jest postów typu: jarałem dostałem nerwicy/depresji/jestem agresywny, mnostwo.

 

Moj maz - slusznie zreszta - mowi ze dzieciakom w wieku okolo lat 13 powinno sie pokazywac - czy chca czy nie chca - film "Requiem dla snu". I sie z nim zgadzam w stu procentach, odechcialoby sie cpania.

W maksymalnym skrocie - jak ktos nie widzial - jeden czarnoskóry chlopak chce dorobic na sprzedazy prochow i spelniac "marzenia", drugi chlopak handluje i cpa, jego dziewczyna cpa i maluje - chca otworzyc sklep z jej dzielami, a starsza pani bierze prochy przepisane przez lekarza na odchudzanie, zeby sie zmiescic w czerwona sukienke i wystapic w teleturnieju. Konczy sie tak, ze pierwszy laduje na robotach przymusowych w wiezieniu, drugi w szpitalu z amputowana reka bez dziewczyny ze lzami w oczach, dziewczyna jest gwalcona przez kilku na raz, byle zarobic na dzialke, a starsza pani z omamami zostaje przypieta pasami w psychiatryku. Bardzo obrazowo, bardzo wymownie, calosc zwienczona Mozartem:

Ot, skutki cpania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Nie jest to natomiast forum dla psychicznych.

Może i nie, ale większość użytkowników ma jakieś problemy na tej płaszczyźnie.

tu sami zdrowi przeciez, hahaha. :mrgreen:

 

Z tym ze zaburzenie zaburzeniu nierowne.

Jeden bedzie mial natrectwa i bez przerwy bedzie ukladal kubki w kuchni, zeby rowno staly, albo po 10 razy sprawdzal, czy drzwi zamkniete, drugi bedzie mial zaburzone poczucie wlasnej wartosci, trzeci bedzie mial problemy ze zbyt silnym odczuwaniem stresu, a z kolei czwarty bedzie sie podniecal kalem, piaty bedzie lal zone, szosty bedzie slyszal glosy.

 

Nie trzeba chyba tlumaczyc, ze 1,2 i 3 w porownaniu z 4,5,6 to leciutki kaliber.

Wlasciwie kazdy cos tam lekkiego ma, nie ma chyba takiej osoby, ktora by czegos nie miala.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tym ze zaburzenie zaburzeniu nierowne.

(...)

Wlasciwie kazdy cos tam lekkiego ma, nie ma chyba takiej osoby, ktora by czegos nie miala.

Oczywiście, że zaburzenie zaburzeniu nierówne, to też zależy od danej osoby. Chodzi o to, że większość ze stałych bywalców forum ma problemy, które znacznie wykraczają ciężkością/nasileniem poza "normę" jeśli chodzi o zdrowie psychiczne.

 

Jeden bedzie mial natrectwa i bez przerwy bedzie ukladal kubki w kuchni, zeby rowno staly, albo po 10 razy sprawdzal, czy drzwi zamkniete,

To strasznie stereotypowy obraz człowieka z natręctwami ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tym ze zaburzenie zaburzeniu nierowne.

(...)

Wlasciwie kazdy cos tam lekkiego ma, nie ma chyba takiej osoby, ktora by czegos nie miala.

Oczywiście, że zaburzenie zaburzeniu nierówne, to też zależy od danej osoby. Chodzi o to, że większość ze stałych bywalców forum ma problemy, które znacznie wykraczają ciężkością/nasileniem poza "normę" jeśli chodzi o zdrowie psychiczne.

 

Jeden bedzie mial natrectwa i bez przerwy bedzie ukladal kubki w kuchni, zeby rowno staly, albo po 10 razy sprawdzal, czy drzwi zamkniete,

To strasznie stereotypowy obraz człowieka z natręctwami ;)

 

To był tylko przykład ;)

 

Co do użytkowników forum - to zależy, rozmawiałam z młodą dziewczyną, która ma kompleksy, autorka tego wątku jest raczej w trudnej sytuacji faktycznej, a nie narzeka na zdrowie psychiczne, ja przez sytuację za młodu mam jedynie czasowo (już nie zawsze) niższe poczucie własnej wartości, które nie przeradza się w żadne stany depresyjne, jakaś babeczka jest przewrażliwiona co do tego, że mąż ogląda porno - takie tam drobne problemy.

 

Zresztą Ty mi się wydajesz normalna :P W każdym razie Twój styl pisania nie jest tak infantylny i odbiegający od rzeczywistości, jak niektórych osób (akurat niewypowiadających się w tym wątku).

 

Pojęcie zaburzenia jest cholernie szerokie. Nawet lęk wysokości jest zaburzeniem. Nasza siostrzenica ma nawyk szukania - dość nerwowo - telefonu w wielkiej torebce (wydaje jej się, że go nie ma). Ja nie wyjdę z domu bez pomalowanych paznokci :D . Moja przyjaciółka nie zniesie, jak kubki mają nierówno poukładane uszy, a zanim kładzie się spać, sprawdza w całym domu, czy wszystko leży na swoim miejscu idealnie, równiutko (otwiera też szafki). To też pewnie jakieś zaburzenia ;)

Ale to takie nieszkodliwe zaburzenia.

Za to ludzie, którzy cierpią na zaburzenia, które mogą odbijać się na partnerze, nie powinni się wiązać - moim zdaniem. I tutaj jest świetny tego przykład.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki ;) Ale to, jaki ktoś się wydaje, a to co się dzieje w jego głowie, to dwie różne sprawy. Poza tym jesteśmy w Internecie ;)

 

Czy to zaburzenia? Jeśli nie utrudniają w znacznym stopniu funkcjonowania, to raczej nie stawia się diagnozy zaburzeń. Zresztą zależy, co rozumiemy przez np. lęk wysokości, bo od pewnej wysokości każdy, przynajmniej na początku, czuje się niepewnie. My mówiąc o zaburzeniach mamy raczej na myśli takie przypadłości, które utrudniają codzienne życie.

 

Ale za bardzo odbiegłyśmy od tematu ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki ;) Ale to, jaki ktoś się wydaje, a to co się dzieje w jego głowie, to dwie różne sprawy. Poza tym jesteśmy w Internecie ;)

 

Czy to zaburzenia? Jeśli nie utrudniają w znacznym stopniu funkcjonowania, to raczej nie stawia się diagnozy zaburzeń. Zresztą zależy, co rozumiemy przez np. lęk wysokości, bo od pewnej wysokości każdy, przynajmniej na początku, czuje się niepewnie. My mówiąc o zaburzeniach mamy raczej na myśli takie przypadłości, które utrudniają codzienne życie.

 

Ale za bardzo odbiegłyśmy od tematu ;)

 

Ja się zawsze rozgadam, już cicho jestem ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak naprawdę nie mam z kim o tym porozmawiać, od pół roku praktycznie nie wychodzę z domu, nie mam na to ochoty, siły no sama nie wiem ale tkwie w mojej samotności. Nie przychodzą do mnie też żadne koleżanki ani rodzina. Nie wiem dlaczego ale dobrze mi z tym, mimo iż jeszcze do niedawna chodziłam do ludzi, koleżanki przychodziły do mnie. Z przyjaciółką rozmawiałam co dzień, teraz może raz na dwa, trzy tygodnie. Wczoraj akurat między walkami słownymi z partnerem, ona do mnie zadzwoniła, i nie było tak jak dawniej że pierwsze co powiedziałam jej o tym co się dzieje i co czuje, a wręcz przeciwnie, mówiłam że wszystko jest ok, temat który mnie najbardziej gnebi ominęłam. Nie wiem dlaczego? Co się ze mną stało?

 

Po pierwsze nie masz siły na kontakty, bo jesteś wyczerpana związkiem z tym szkodliwym typkiem. Dostarcza Ci tak silnych emocji (teraz już raczej tylko negatywnych), że wszystko zeszło na dalszy plan. Żyjesz tylko tym, co on robi, zrobi, analizowaniem. Po drugie wiesz instynktownie, że Twoja sytuacja nie jest normalna i wstydzisz się o niej rozmawiasz. Podejrzewasz też, że koleżanki i rodzina będę ci mówiły to samo co my, że ten związek nie ma szans. A niekoniecznie chcesz tego słuchać. Moim zdaniem to się stało. Ale kontakty z innymi podziałały by na Ciebie ożywczo, bo potrzebujesz wsparcia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak naprawdę nie mam z kim o tym porozmawiać, od pół roku praktycznie nie wychodzę z domu, nie mam na to ochoty, siły no sama nie wiem ale tkwie w mojej samotności. Nie przychodzą do mnie też żadne koleżanki ani rodzina. Nie wiem dlaczego ale dobrze mi z tym, mimo iż jeszcze do niedawna chodziłam do ludzi, koleżanki przychodziły do mnie. Z przyjaciółką rozmawiałam co dzień, teraz może raz na dwa, trzy tygodnie. Wczoraj akurat między walkami słownymi z partnerem, ona do mnie zadzwoniła, i nie było tak jak dawniej że pierwsze co powiedziałam jej o tym co się dzieje i co czuje, a wręcz przeciwnie, mówiłam że wszystko jest ok, temat który mnie najbardziej gnebi ominęłam. Nie wiem dlaczego? Co się ze mną stało?

bo wiesz ze zle robisz, nikt kto ci dobrze radzi nie powie zebys z nim została, tylko uciekała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×