Skocz do zawartości
Nerwica.com

Pomocy!!!


bezsilna_22

Rekomendowane odpowiedzi

Ja już nie wiem co robić po prostu nie mam już sił

przepraszam że bez przecinków i kropek ale mi na laptopie nie działają a nie mam siły kopiować za każdym razem uprzedzam że mój post jest bardzo długi i chaotyczny i tak wszystko w sumie w skrócie i pewnie o wielu rzeczach zapomniałam ale chociaż żeby mniej więcej nakreślić o co chodzi może ktoś to przeczyta jednak i pomoże mi bo ja już nie mam sił do życia nie chcę już żyć chcę umrzeć bezboleśnie

od małego chorowałam na różne choroby mój organizm jest taki że jak moja psychika cierpi ciało daje o sobie znać

mój tata pił alkohol i wolał kolegów ode mnie i mojej mamy zdradzał mamę chlanie było ważniejsze cierpiałam

po latach wyprowadziłyśmy się i dochodziłam do siebie ale od małego miałam natręctwa i mdłości przed snem co jak się później okazało było objawem psychosomatycznym

chorowałam też na gardło i po antybiotykach było jeszcze gorzej później leczono mi skutki antybiotyków miałam różne grzybice zapalenia węzłów chłonnych problemy z zębami z nerkami podejrzenie raka ale wszystko jak się okazywało nie było tak niebezpieczne i jakoś z tego wychodziłam chociaż kilka razy byłam na granicy np leżałam z gorączka 40 stopni (tata oczywiście chlał z kolegami poza domem) i mama załatwiała transport by zawieźć mnie do lekarza i gdybym po drodze nie zwymiotowała umarłabym - tak powiedział lekarz

później wszystko ustępywało gdy już mieszkałyśmy same nie chorowałam w czasie gimnazjum troszkę kilka razy później miałam niemiłą sytuację byłam zastraszana przez rówieśników (zazdrość o chłopaka) i sprawa była na policji bałam się wychodzić z domu kilka dni wtedy pierwszy raz sięgnęłam po nóż i miałam myśli żeby sobie coś zrobić ponieważ ten lęk mnie przerastał

potem odwróciły się ode mnie też najlepsze przyjaciółki co też wpływało na stan mojej psychiki zaczynały się płacze itd

w wakacje po gimnazjum zaczęłam szukać winy w sobie

zachorowałam na anoreksję 4 razy byłam w szpitalu totalnie już na granicy w wieku 18 lat w klasie maturalnej ważyłam 29 kg (przed anoreksją waga 48 kg) wzrost 160

maturę zdawałam z wagą ok 38 kg dostałam się na studia

przez ponad 2 lata jeździłam do terapeutki prywatnie na różne hipnozy rodzina wydawała mnóstwo pieniędzy chcieli mi pomóc widzieli jak cierpię

przed studiami znowu byłam w szpitalu na studia poszłam z wagą 37 kg znalazłyśmy z mamą przez internet najlepszą terapeutkę i psychiatrę w mieście w którym studiuję (200 km od domu)

w wakacje przed studiami zaczęła mi się nerwica lękowa (wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam myślałam że coś z sercem itd)

na 1 roku był koszmar było mi ciężko przez ostatnie lata anoreksji czułam się jak dziecko mama się mną opiekowała jak dzieckiem a tu nagle rzut na normalne życie

co weekend jeździłam do domu waga ciągle była w granicach 37 kg w wakacje nawet 35 kg

miałam silne napady nerwicy lękowej napady paniki darłam się by wzywać pogotowie miałam myśli samobójcze objawy były straszne serce jakby mi stawało brałam przez cały czas mirtagen 30mg i przez jakiś czas pramolan ale on nie działał

brałam zomiren najpierw doraźnie 0 25 mg później odstawiłam

chodziłam na wizyty z terapią co tydzień prywatnie

było ciężko lecz w wakacje po 1 roku dopiero do mnie zaczęło dochodzić że już rzeczywiście czas najwyższy ogarnąć się jestem dorosła przecież nie jestem dzieckiem anoreksja mi już w niczym nie pomoże

zaczęłam powoli stopniowo jeszcze bardziej przybierać na wadze

na 2 rok studiów przyjechałam (mieszkam w akademiku uczę się dobrze) i ten 2 rok był na prawdę lepszy

stopniowo wracałam do normalnego życia i funkcjonowania

poznałam 2 koleżanki które mieszkały obok i z którymi się zaprzyjaźniłam

cały czas miałam nerwicę lękową natręctwa trochę i hipochondrię (o tym zapomniałam wspomnieć)

wtedy jesienią koleżanka niechcący uderzyła mnie w krtań bo jakoś tak machnęła ręka i się zaczęło

"dusiłam się" przez dłuższy czas chodziłąm do różnych lekarzy prywatnie i ciągle wkręcałam sobie że się uduszę że mam uraz krtani itd

w święta było już lepiej ale kobieta mojego ojca przez smsa napisała mi że jestem pojebana (chodziło o to że tacie złożyłam życzenia w smsie a jej nie napisałam i tata z pretensjami że to niemiłe więc napisałam jej też i ona że takie życzenia ma w dupie i później jeszcze napisała że jestem pojebana)

po świętach pojawił się problem z połykaniem ! (bałam się łykać jedzenie picie i ślinę gdy łykałam ślinę serce podchodziło mi do gardła wydawało mi się że się uduszę tzn że ślina poleci nie w tę dziurę)

ojciec zawiózł mnie do miasta gdzie studiuję i od razu do terapeutki

powiedziała że po prostu nie mogę "przełknąć" tych słów które napisała mi baba ojca

moja psychika jest taka właśnie to jakaś masakra obiad jadłam przez godzinę tata wtedy był ze mną i na drugi dzień wróciliśmy do mojego miasta

miałam też różne wkręty takie że np jechałam pociągiem i wydawało mi się że ktoś jest np jakimś bandytą i już sobie filmy wymyślałam to było straszne

później wszystko się uspokajało w trakcie regularnej terapii dobremu odżywianiu kontakty z ludźmi powrót do normalnego życia

fakt ciągle był różne choroby a raczej wkręty bolało mnie coś to od razu od lekarza do lekarza najgorsze scenariusze

mała jakaś rzecz rosła do rangi wielkiej kiedyś na terapię wypisałam wszystkie choroby jakie miałam i było ich z 50?

oczywiście większość objawów było z nerwicy lękowej co do mnie nie docierało i robiłam kolejne badania i kolejni lekarze żeby udowodnić wreszcie rodzinie "na prawdę jestem chora!" te choroby w jakiś sposób mnie chyba miały określać

od małego choroby były czymś przez co byłam totalnie w centrum zainteresowania

ale jakoś na wiosnę już wszystko coraz bardziej mijało jeszcze pojawiały się np napięciowe bóle głowy skroni ale to chyba od nerwów a ja oczywiście że krwiak itd

od wiosny tylko zaczęły się moje problemy z kręgosłupem (przez anoreksję mam osteoporozę) i bóle kręgosłupa a dokładnie szyjnego i głowy bóle

chodziłam kilka razy na rtg który wykazał zniesioną lordozę i dyskopatię (dość zaawansowana) i przez to uciski na nerwy i takie bóle

ale funkcjonowałam normalnie wszystko było coraz lepiej odżyłam!

waga wzrastała chodziłam na imprezy z tymi 2 koleżankami coraz bardziej cieszyłam się życiem i czułam że po latach cierpienia i wyizolowania się od życia wracam do niego! po latach anoreksji nerwicy depresji wracam do żywych!

w kweitniu po prawie 4 latach bez okresu dostałam go naturalnie jaka radość była!

waga wzrastała aż w końcu doszłam do 44-45 kg wyglądałam już bardzo ładnie wszyscy byli tacy radośni że wreszcie wyglądam zdrowo wreszcie mój organizm wrócił do normy

było wszystko ok studia ok życie ok śmiech powrócił radość

tylkote bóle kręgosłupa i głowy ale pewnie to kwestia znalezienia fizjoterapeuty i byłoby lepiej

przez jakiś czas jeździłam do rehabilitantki i było lepiej bóle się zmniejszały

w czerwcu poznałam faceta był to w sumie mój pierwszy bo wcześniej tylko anoreksji i choroby

zaczęliśmy się spotykać było super czułam się totalnie zdrowa normalna chętna do życia

lecz po krótkim czasie okazało się że jest on kopią mojego ojca (alkohol imprezy inne dziewczyny - kłamstwa nieuczciwość niedojrzałość emocjonalna)

kilka razy już to kończyłam lecz on manipulował kilkanaście smsów telefonów obiecywanie że się zmieni a ja dawałam kolejne szanse czując się jak marionetka i jak zwykłe zero

od tego czasu gdy pierwszy raz dowiedziałam się z kim tak na prawdę mam do czynienia zaczęły się problemy (był to sierpień) nie wiem czy to może po prostu zbieg okoliczności cholerny czy o co chodzi

w sierpniu odstawione miałam już leki które brałam już długi czas mirtagen 30mg na 15mg a później całkowicie bez i zomiren pół mg (brałam go od czasu strachu przełykania-styczeń do czerwca) później do ćwiartki mg i później całkowicie zero

po „akcji” chłopaka w sierpniu doznałam szoku w sierpniu zanikł mi okres

zaczęły się problemy ginekologiczne ciągle jakieś stany bakteryjne nieprzyjemne dolegliwości

teraz nie dość że wewnątrz są objawy to nawet zewnętrznie widać że coś nie tak jestem załamana

co chwilę latanie do ginekologa i do aptek i na badania

2 dni temu robiłam kolejny posiew prywatnie bo już po prostu nie wiem co robić co jest grane co ja tam mam że żadne leki nie pomagają nawet te co wyszły w antybiogramie w listopadzie

do tego zaczęły się problemy z cerą fakt moje hormony dopiero po tylu latach znowu zaczęły pracować ale od kwietnia miałam już okres a cera psuć mi się zaczęła najbardziej we wrześniu (już znów bez okresu) pamiętam że po tylu latach pierwszy raz wypiłam trochę alkoholu (szampan z nim) i na 2 dzień totalnie wysypało mnie na twarzy i miałam dziwnie schodzącą skórę na szyi ale to pewnie był zbieg okoliczności

zaczęło się latanie po dermatologach na nfz i prywatnie kasa szła niewyobrażalnie szybko w dużej ilości lekarze leki nowe maści po 2 maściach miałam uczulenie twarz czerwona spuchnięta jeszcze bardziej wysypana byłam strasznie załamana syf na syfie rzygać mi się chciało jak patrzyłam na siebie tym bardziej że twarz to jedyna rzecz która mi się we mnie podobała a tu nagle i ona taka zmasakrowana ryczałam depresja się powiększała wróciłam do leków mirtagen 15mg i zomiren najpierw pół mg a teraz 1mg SR (od października jakoś już)

do tego bóle kręgosłupa szyjnego nasiliły się strasznie po prostu nie da się tego opisać ból jest tak silny że mam myśli samobójcze nie mam siły nic robić największe rzuty bólowe były w listopadzie grudniu (całe 3 dni świąt przeleżane i przeryczane) i teraz

w poniedziałek jadę zrobić prywatnie rezonans magnetyczny bo się wykończę czuję się z tym strasznie bo ja teraz nie jestem w stanie pracować a od państwa też już nie dostaję zapomogi a mama tonie przeze mnie w długach ale rodzina pomaga i jakoś jest chociaż mama teraz ma też depresję i też na lekach bo ja ciągle chora i tyle kasy idzie na lekarzy/badania/leki

gdy boli kręgosłup szyjny to wygląda to tak: ból szyi karku głowy (szczególnie potylicy) oczu skroni szczęki między łopatkami drętwienie rąk jakby osłabienie mięśni szumy w uszach bóle rąk barków ale najbardziej ta szyja i tył głowy jakby mi z 200 kg siedziało na karku i ktoś tak pchał to do tego tak jakby prąd mi przechodził w niektórych punktach i przy dotyku to jest coś strasznego i strzyka przy każdym ruchu ocierają się te kości strasznie a ja jestem strasznie nakręcona bo mam tę osteoporozę i za każdym razem boję się że połamana jestem

chodzę na różne masaże rehabilitacje brałam dicloberly i ulgi nie ma gdy zaczyna boleć mam ochotę się zabić po prostu bo tego się już nie da znieść

do tego w wakacje zaczęłam właśnie jeść normalnie tzn dość niezdrowo w sensie znowu trochę słodyczy (jak przed laty chociaż zawsze byłam szczupła) no i nawet mcdonald się zdarzył i w ogóle całkiem inaczej niż do tej pory cholesterol nagle mi skoczył do 280 i zaczęłam znów doszukiwać wad w sobie cellulit itd.

czułam się jak zero przez faceta i też ciągle widziałam wady u siebie znowu wróciłam do zdrowego jedzenia no i też to widać na wadze bo jest obecnie 41 kg

w listopadzie pojawił się od sierpnia okres ale dość skąpy

później znou przerwa i od grudnia znowu okres tzn 12 grudnia później 31 grudnia (po 20 dniach) + 30 stycznia (po 30 dniach) czyli dość nieregularnie ale obficie i normalnie było

Sylwester był straszny tzn miałam te silne bóle kręgosłupa I prosiłam chłopaka żebyśmy zostali I powiedział że bez problemu później 3 dni przed powiedział że już zapłacone i prosił mnie ciągle żebym jechała czułam się jak marionetka ból mnie wykańczał ale do domu mi się nie opłacało jechać więc stwierdziłam że jak sama zostanę to zwariuję chyba poza tym to będzie chwila prawdy jak się zachowa bo obiecywał zmiany itd

prosiłam go żeby tylko 1 dzień żeby był jakiś kompromis ale wyszło I tak na jego że 2 dni

a jakbym ja jechała po sylwestrze to on by został (odwiózłby mnie tylko na dworzec) chociaż to też niemożliwe bo już od rana na kaca pił oczywiście

fakt zachowywał się ok ale nachlał się jak świnia czyli normalka

przy okazji przejrzałam jego telefon i fb i kolejny szok

w Nowy Rok leżałam z bólem ale on pił cały czas był obok ale ciągle pił czułam się jak z ojcem

zero poczucia bezpieczeństwa po prostu koszmar

już pod koniec grudnia zaczęły się problemy z gardłem (on był chory i podejrzewam że może mogłam się zarazić) brałam jakieś tabletki ale w końcu po sylwestrze gdy wróciłam do domu poszłam do dyżurnego lekarza która stwierdziła anginę i dała od razu antybiotyk (byłam zdziwiona bo nie miałam gorączki fakt czułam się rozbita i pobolewało mnie gardło ale od razu antybiotyk?) miałam podobno naloty

był to ospen 1000 na 10 dni i dopiero po 2 dobach od antybiotyku (czyli 4 dawkach) zaczął się prawdziwy ból gardła! Nie mogłam śliny łykać ból był tak silny na 2 dzień jechałam do miasta w którym studiuję i po 2 dniach poszłam do lekarza rodzinnego tutaj stwierdziła że nalotów nie ma żadnych już i że po 7 dniach mogę antybiotyk odstawić

ale gardło cały czas mnie bolało do tego uszy gardło piekło bolało uszy to samo ból ciągły

poszłam prywatnie do laryngologa i stwierdził zapalenie błony śluzowej gardła i tylko jakieś naturalne metody stosować i powiedział że widać że coś było bo jakiś nalot reszta czy coś

ale po kilku dniach ból się nasilił jeszcze bardziej i uszy myślałam że się wścieknę i lekarka rodzinna stwierdziła nawrót anginy i posiew zrobić bo miałam pełno ropy na migdałach

ciągle siebie obwiniałam że to moja wina bo ciągle latam po lekarzach a pewnie to była zwykła wirusówka i kilka dni i by przeszło a ja wzięłam do razu ten ospen bo lekarz przecież antybiotyki na wszystko dają no i dopiero po ospenie tak wyjałowiłam się że załapałam bakterię dopiero i odporność spadła na wymazie wyszło że to gronkowiec złocisty a dokładnie: flora fizjologiczna liczna gronkowiec złocisty (+++) - czyli liczny i możliwość nosicielstwa

rano przed odebraniem wyniku wzięłam jeszcze jedną dawkę nowego antybiotyku amoksiklav quicktab też penicylina bo wystraszyłam się że jak już tak długo jakąś bakterię noszę to zaraz jakieś zapalenie mięśnia sercowego lub opon mózgowych oczywiście całe dnie tylko w internecie i czytanie o chorobach objawach po prostu koszmar jakiś kiedy to się skończy i różne objawy oczywiście czuję

na antybiogramie wyszło że klindamycyna pomoże i dostałam klindamycynę sama powiedziałam żeby mi to lekarka dała

przez lata nie brałam antybiotyków i nie chorowałam i w czasie anoreksji ani jednej infekcji!!! nic organizm był totalnie wyłączony a teraz ciągle coś i zaczęło się od tego sierpnia nieszczęsnego!!!

i znowu antybiotyki ogólnie w sierpniu brałam doksycyklinę doustnie na stan zapalny ginekologiczny

potem klindamycynę dopochwowo

teraz ten ospen 1000 7 dni i amoksiklav jedna dawka no i klindamycyna 300mg przed 6 dni bo poszłam w trakcie prywatnie do pani pediatry i homeopatki (z polecenia mojej terapeutki) i kazała klindamycynę odstawić (fakt jelita zaczęły odmawiać posłuszeństwa) powiedziała że to co jest teraz na migdałach to wirusowe dostałam leki przeciwwirusowe przeciwopryszczkowe do tego czopki homeopatyczne i probiotyki ciągle muszę brać no i olejek z oregano pić

pani powiedziała że gronkowca antybiotykiem się nie wyleczy

brałam to wszystko lecz po kilku dniach widziałam kolejne nowe naloty na migdałach

poszłam do pani znow i powiedziała że teraz to już grzybicze na migdałach a na tylnej ścianie gardła spływa wydzielina ropna czyli zatoki zawalone i ewidentnie to jakaś bakteria i pewnie ten gronkowiec i dostałam leki ziołowe na zatoki żadnych antybiotyków

aha jeszcze w trakcie tej anginy smarowane miałam jodyną te migdały

wczoraj obudziłam się znowu z potwornym bólem gardła spojrzałam do lustra pod światło i oczywiście pełno nowych czopów białych ! Skontaktowałam się z lekarką i powiedziała żeby przemywać roztworem wodnym z gencjany i tak też robię do tego pełno tej flegmy gardło czerwone i te migdały całe zasyfione mam tego dość kiedy to cholerstwo minie!czy to ten ospen mógł wszystko spowodować?

I jeszcze w czwartek gdy dostałam okres to na 2 dzień tzn w piątek miałam masaż i chyba był zbyt mocny lędźwiowy kręgosłup też i 2 godz po masażu pojawiły się straszne szumy uszne i taka jakby głuchota w mózgu wystraszyłam się że wariuję trwało to ok pół godziny straszne uczucie! Potem uszy całe mnie piekły i twarz paliła strasznie wzięłam zomiren i nie minęło czyli to nie od nerwicy później jechałam pociągiem do domu i pojawiły się straszne bóle brzucha jak nigdy przy okresie myślałam że umrę miałam ochotę się drzeć a leciało ze mnie jak z kranu nidgy tak nie miałam

2 dni przed byłam u ginekologa i na usg wyszło że na lewym jajniku mam torbiel 3 cm i wystarszyłam się że pękła i kontaktowałam się z lekarzem ale uspokoił mnie(robiłam markery nowotworowe i ok wyszło)

wieczorem wszystko w miarę ucichło aha i ciśnienie miałam wysokie jak na mnie bo ok 130 na 100coś

później okazało się że to ten masaż spowodował i mogłam krwotoku wewnętrznego dostać! Psychiatra mi tak powiedziała nawet byłam w szoku

wracając do tego weekendu – w sobotę obudziłam się z silnym bólem prawego oka pomyslałam ze to migrena od okresu bo tak mocno krwawiłam w ogole do tego doszedł ból szyi silny i tak do dzisiaj mam ochotę zasnąć i nie obudzić się!!!!!

ciśnienie miałam 75/40 także strasznie niskie i czułam się fatalnie chodziłam po domu i ryczałam krzycząc „Za co mnie tak Bóg karze? Co ja takiego zrobiłam??”

teraz okazało się że bóle oczu od zatok bo zawalone mam i ciągle czuję mimo brania leków

do tego też problem z zębami gdy byłam u dentysty powiedział że zdarte szkliwo i dlatego bolą i to fakt bo szczęka mi strzyka przy jedzeniu także zaciskanie jest od nerwicy nieświadomie szok!

Doszły mi też objawy zaciskania serca dławicy itd. i zomiren już w ogóle nie działa jest mi słabo do tego od kilku dni jelita bolą i mam skurcze takie jak na biegunkę do tego ciągle sikam co chwilę czuję pieczenie a wyniki były ok teraz czekam na wyniki ginekologiczne posiew i badanie krwi pod kątem wykrycia chlamydii (lekarka mi zaleciła to zrobić)

czuję że jestem cała zasyfiona może wszędzie to ten gronkowiec? W gardle w zatokach na twarzy może tez? Bo dopiero lepiej się zaczęło robić z twarzą gdy zaczęłam stosować maść z erytromycyną (a na wymazie z gardła wyszło że erytromycyna pomoże też na gronkowca)

jestem załamana czuję że mój organizm jest zaatakowany przez bakterie grzyby wirusy boję się że dostanę sepsy bo ciągle z tym chodzę migdały codziennie nowe naloty bolesne ropne gardło i uszy bolą zatoki zawalone pełno wydzieliny okropny posmak do tego dolegliwości ginekologiczne i ta twarz ciągle do tego te straszne bóle szyi kręgosłupa głowy ja po prostu zwariuję!!!!! ja już nie mam siły żyć nie wiem co robić zawsze na studiach 4 i5 to był priorytet a teraz mam załatwione zwolnienia z egzaminów i inne terminy z powodu tych bólów i dolegliwości i depresji

wszystko mi wysiada kręgosłup gardło zatoki okolice intymne twarz jelita wszystko !!!! nie mam siły się uczyć ciągle tylko czytam o chorobach lekarz i ciągle latam po lekarzach na badania po leki a efektów nie ma!!!! bóle jak były tak są bakterie jak były tak są!!! nie mam już sił żyć! Proszę pomocy co ja mam robić???

przepraszam że tak chaotycznie napisane ale ja już nic po prostu nie ogarniam czuję się jak w jakimś transie nie jestem sobą choroby mnie niszczą czuję straszny lęk przez to tyle chorób niewyjaśnionych i objawów i tyle bólów i tak każdego dnia nawet kilka razy pojawiłło się samookaleczanie jak w czasie anoreksji serce mi wali pocę się strasznie jest mi słabo wszystko mnie boli piecze zwariuję!!! czuję się cała zasyfiona i obolała nie mam już sił chcę zniknąć ztego świata pomóżnie co ja mam robić?

Chodzę na terapię prywatnie znów co tydzień ale czuję się fatalnie tego się nie da opisać ciągle te choroby i fakt rok temu to sobie wkręcałam ale teraz wszystko to mam! Ile jeszcze mam się badać i latać po lekarzach? Moja rodzina zbankrutuje przeze mnie ale ja bym chciała być zdrowa po prostu!!!

od chłopaka telefonów już nie odbieram nie odpisuję nie chcę go znać za to co mi zrobił teraz po prostu jestem wściekła na siebie że się tak dawałam traktować jak szmatę jakąś!

Bóle szyi głowy i ten gronkowiec i wszystkie dolegliwości nie dają mi życ czy jest jakiś ratunek dla mnie? Czy jest szansa że będę kiedyś zdrowa? Tak jak było już od wiosny do lata? Kilka miesięcy było tak dobrze!!! a teraz jest najgorzej gorzej niż podczas anoreksji bo nic nie chorowałam żadnych infekcji a teraz odporność zerowa i czuję że mój organizm powoli umiera!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hey!

musisz ratować swoje zdrowie przede wszystkim,

zawsze jest ratunek i zawsze jest szansa,że będziesz zdrowa,

sama napisałaś,że gdy było dobrze w Twoim życiu,to również problemy ze zdrowiem ustąpiły,

rozwiązuj problemy a nie uciekaj w chorobę,obserwuj co Ci szkodzi i unikaj tego

i dbaj o siebie;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×