Skocz do zawartości
Nerwica.com

Pomocy!Nie wiem,co mi jest...


greg84

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie. To mój pierwszy post na tym forum. Zbierałem się kilka dni, żeby wreszcie coś napisać, wyrzucić z siebie. Wybaczcie jeśli to bedzie chaotyczne, ale ciężko zebrać myśli razem.

Uważam siebie za osobę raczej depresyjną od zawsze, z małymi wzlotami. Prawie zawsze w towarzystwie piłem alkohol, po którym łatwiej mi było rozmawiać cieszyć się, itd. jak to po wypiciu. Trzy lata temu na urodzinach znajomego wypiłem dużo za dużo (nie pierwszy raz zresztą) jednak tym razem stało się coś. Na początku myślałem, że to kac i mi przejdzie. Po tygodniu nie wstawania z łóżka stwiedziłem, że coś jest nie tak, zacząłem przeglądać net i padło na depresję. Bolała mnie głowa z lewej strony, miałem kołatanie serca prawie cały czas. Próbowałem, żyć normalnie, ale na nic nie maiłem ochoty, spotykałem się ze znajomymi, ale cały czas byłem przygnębiony. Balem się przebywać wśród ludzi, ale na siłe wychodziłem na miasto, bałem się, że zacznę płakać w najmniej odpowiednim momencie. Wtedy kończyłem studia, nie miałem dziewczyny, perspektywy na dobrą pracę były marne i tym sobie tłumaczyłem moją deprechę. Zaczęło się to w kwietniu, pod koniec maja zacząłem szukać pomocy w lekach ziołowych, dodam że miałem już myśli samobójcze. Czas jakoś płynął potem piłem nalewkę z dziurawca (początek lipca) w sierpniu już mogłem normalnie pójść na imprezę ze znajomymi, gdzie poznałem dziewczynę. Depresja jakby się skończyła. Nie piłem alkoholu, jedynie czasem jakieś piwko. Przez te prawie 4 miesiące ukrywałem mój stan przed znajomymi i rodziną. Przed rodziną było łatwiej bo mieszkała w innym mieście. Uważam ,że po jakimś roku wróciłem do "normalnego" życia. Nie bałem się wypić kilku piw na imprezie, między czasie skończył się związek z tamtą dziewczyną. Było mi ciężko, ale dobrze to zniosłem.

Teraz od ponad roku jestem z kobietą, którą kocham jak nigdy żadnej innej. Ale jakieś 3 tygodnie temu na imprezie znowu wypiłem za dużo, wcześniej się pokłócilismy i chyba w ten sposób odreagowałem. Po 5 dniach od tej imprezy miałem wyjechać za granice do pracy(od dwóch lat co 2 miesiace wyjeżdżam). Dzień po imprezie moja dziewczyna powiedziała, że jeżeli mnie zobaczy w takim stanie jeszcze raz to mnie zostawi. Myślę, że to nie miało większego wpływu na to co się ze mną dzieje. Ale juz przy tej rozmowie czułem się okropnie. Wcześniej zaczął się ból głowy, za skronią tuż nad uchem. Serce waliło mi czasem jak młot. Czuję jakieś lęki. tuż przed wyjazdem mieliśmy rozmowę, którą sprowokowałem i wypytałem o jej byłych. Na pewno mi to nie pomogło. Czuję, że jestem zazdrosny nawet o jej byłych chłopaków (dwóch). Nie mam wielkiego doświadczenia w związkach, ale nigdy się nie spodziewałem, że mogę być o to zazdrosny. A jednak. Czuję się mniej doświadczony, gorszy. Moja samoocena jest prawie żadna. Gdzies w myślach przewija mi się też moja niespełniona miłość ze szkoły średniej, z którą utrzymywałem kontakt jeszcze na studiach. Czasem nawet mówię jej imię głośno szczególnie w stresie. A nic mnie z nią nie łączy i nie łączyło. Próbuję znaleźć coś w mojej głowie co mi pomoże, co jest przyczyną tego stanu, co jeszcze we mnie siedzi. Wspominam mojego ojca, który chyba nieświadomie niszczył moją samoocenę. Najgorsze jest to, że jestem teraz tysiące kilometrów od domu. Jestem w pracy, nie mogę się na niczym skupić, czuję ten bół/ucisk głowy, serce wali mi jak młotem. Boję się każdego problemu w mojej pracy, a jest coraz gorzej. Słabo śpię, każdy głośniejszy dźwięk w nocy powoduje niemal uczucie bólu.

Nie chcę się tak czuć. Kocham moją dziewczynę planowałem się jej oświadczyć w to lato. Za radą forumowiczów, którzy radzili innym powiedziałem jej o moim problemie, nie powiedziałem tylko, że moge być zazdrosny o jej byłych. Chociaż w gruncie rzeczy do końca nie wiem czy jestem zazdrosny. W każdym razie, zaczęła się pytać co może być przyczyną. Nie wiem co jej powiedzieć jak zareagować. Nie moge jej stracić, nie moge stracić pracy, w której idzie mi coraz gorzej. Mój świat by się zawalił. Do wszystkiego muszę się zmuszać jest coraz ciężej, a jeszcze półtora miesiąca muszę tu wytrzymać. Praktycznie nie piję tu alkoholu. Ale, żeby udawać normalność wypijam z ludźmi z pracy piwo lub drinka wieczorem. Boję się, że w końcu dopadnie mnie lęk, albo coś w tym rodzaju i się rozpłacze lub ucieknę.

Nie wiem czy to depresja, czy może nerwica, albo jedno i drugie. Nie mogę pójść do psychologa bo jest to w tej chwili niemożliwe. Boże nie wiem jak ja to wytrzymam.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo przez najbliższe półtora miesiąca będę kilka tysięcy kilometrów od najbliższego polskojęzycznego psychologa. To mnie jeszcze bardziej przeraża. Gdybym miał możliwość pobiegłbym odrazu. Nie chcę się tak męczyć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tutaj na forum jest psycholog,tez mozesz napisac..zapytac

pisac o sobie caly czas...

 

-- 03 mar 2012, 21:51 --

 

Wizyta u psychiatry bylaby mozliwa?lub u lekarza ogolnego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety na dobrą sprawę nie mam dostępu do żadnego lekarza przez najbliższe 40 dni. Jestem strasznie rozkojarzony. Nie napsałem, że czasem mam straszne drżenie rąk gdy chcę coś przytrzymać. Boję się, że ktoś to zauważy ...

 

Nie liczę na żadną konkretną pomoc, raczej po prostu musiałem gdzieś to wyrzucić. A może ktoś jakoś pomoże, nawet nieświadomie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie jest duze przesuniecie czasowe. Wybaczcie, ze pisze bez polskich znakow, ale w tej chwili nie mam dostepu do polskiej klawiatury. Wczoraj zasnalem bardzo szybko, raczej nie mam problemow z zasypianiem, ale budze sie w nocy serce wali jak szalone i nie moge zasnac. Dzisiaj mam okropny dzien, za nic nie moge sie wziac, a jestem w pracy.

 

-- 04 mar 2012, 16:32 --

 

Strasznie duzo pale, wiem ze powinienem rzucic, moze to by troche zlagodzilo objawy. Tylko, ze palenie daje chwile na ucieczke w kryzysowych momentach, zeby nikt mnie nie widzial. Bledne kolo....

 

-- 06 mar 2012, 16:00 --

 

Wczoraj wieczorem byo troche lepiej. Dzisiaj obudzilem sie o 4 rano znowu zaczely sie leki, drazliwe mysli, rozpamietywanie wydarzen i rozmow z ostatnich kilku miesiecy. Serce wali mi jak mlotem przez caly dzien. skupienie uwagi praktycznie zadne. Caly czas robie dobra mine, staram sie angazowac w rozmowy jednak jest niewiarygodnie ciezkie. Dni mijaja jak miesiace, staram sie czyms zajmowac jednak szybki trace energir. Poczytalem troche o magnezie, zawsze pilem duzo kawy i coli, do tego alkohol i papierosy. Biore 6 tabletek dziennie od 3 dni. Wczoraj wieczorem juz mialem nadzieje, ze mi pomaga jednak dzisiaj powrot do tragicznego stanu. Nie wiem czy uda mi sie wytrzymac do powrotu do polski.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×