Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
magia123

Witam Was kochani...

Rekomendowane odpowiedzi

Hej wszystkim. ;)

Owe forum nie jest pierwszym na którym bywam ;)

Ale chętnie się wypowiadam ,lubię rozmawiać z ludźmi a więc myślę , że nie będę Wam zbytnio przeszkadzać ^^

Może trochę o mnie - mam 18 lat i od roku walczę z bulimią.

Choroba wykańcza mnie każdego dnia.

Nie wiem jak długo wytrzyma mój organizm napięcie związanie z wymiotami , ale jakoś żyję dalej.

Wszystko traci powoli sens , coraz mniej rzeczy się liczy , prócz jednego - mojego ciała.

Jeśli chodzi o leczenie to przez jakiś czas brałam lek - Andepin. Uczęszczałam na wizyty do psychiatry , u psychologa byłam raz.Nic nie przyniosło dłuższych efektów.

Dałam sobie spokój -wiem , że moja decyzja nie należy do najlepszych , ale juz postanowiłam.

Wiem , że istnieje duże prawdopodobieństwo , że kiedyś nad kiblem zamkne oczy i już nigdy ich nie otworzę - to jednak nie jest mnie nawet powstrzymac przed brutalnym postępowaniem.

No , o mnie to tyle.

Jak widzicie nic ze mnie ciekawego.

Jeli coś będziecie chcieli wiedziec jeszcze to poprostu pytajcie.

Jestem otwarta na innych . co prawda nie lubię gadać na swój temat , przychodzi mi to z trudnością.

Kocham ludzi i to dla nich poświęcam swój czas.

Ogólnie marzę o studiach psychologicznych.

Nie wiem jednak , czy z bulimią jest po co to zaczynać.:/

nie wyobrażam sobie psychologa z bulimią , leczącego innych:/.

 

Pozdrawiam serdecznie! :D:D:smile::smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć

ja tez chcę być w przyszłości psychologiem :smile: i tez mam problemy ale moze spróbuj to marzenie traktować jako taki punkt zaczepienia w walce z chorobą..taką motywacje ze jesli wyzdrowieszesz Ty to w przyszłości możesz pomagać ludziom któży przezywają to co ty przezyłaś bedziesz miała doświadczenie a to pomaga bedziesz mogła zrobic o wiele więcej niz psycholog ktory sie poprostu dózo nasłuchał o bulimi. Walcz o siebie bo warto!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a mogę wiedzieć czy twoje problemy także dotyczą zaburzeń odzywiania ?

No może będzie motywacją , ale czy wystarczającą?

Wiesz , napewno nie będzie łatwo...

Za jakiś czas mam spotkanie z psychoterapetką ale przedtem z psychiatrą - nie wiem czy iśc czy nie?:/Leki odstawiłam , chęci żadnych..

Eh.. sama nie wiem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

życie bez sensu i motywacji to bardzo ciężkie znam to.

Moje problemy niedotyczą odzywiania ale choruje od roku na anemie i dośc powaznie i być moze mój stan psychiczny ma wpływ na hhmmm głupio zabrzmi ale na zawartośc zelaza w mojej krwi..Czytałm kilka książek dotyczących twojego problemu ale ni ejestem wstanie sobie wyobrazić jak Ci cięzko i jak trudno to przerwać ale są jakies ośrodki w których pomagaja takim ludzią jak Ty i może powinnaś z czegos takiego skorzystać ale jedno wiem napewno na poczatek musisz podjąć decyzje że chcesz zyć ze chcesz o siebie walczyć i chcesz wygrać. Masz przyjaciół, rodzine? masz dla kogo zyć? Jezeli nie dla siebie to moze na początek dla nich? jak podejmiesz decyzje w sercu tak szczeże to Twoje zycie bedzie nieustanna walka ale za jakiś czas usiądziesz w fotelu przy kominku i powiesz sobie "Warto było" bedziesz wtedy miła wspaniałego męza który bedzie Cie wspierał i dzieci które będą cie kochać a to bedzie ci dawąło siłę na każdy dzień do walki...Mysle że zdecydowanie powinnaś pójśc do psychiatry on Ci pomoże ale musisz wiedzieć że jezeli Ty sama nie chcesz dpoóścić do siebie zadnej pomocy to niekt nawet najlepszy psycholog niebedzie wstanie ci pomóc..Myśle że skoro jesteś na tym forum to szukasz, szukasz pomocy i to już jest krok..Więc skoro udało ci się zrobić jeden to zrób kolejne..!!Bedzie dobrze ale musisz w to uwierzyć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak , mam rodzinę i przyjaciół(jeśli chodzi o chłopaka to brak - narazie nie jestem w stanie być w związku - ale mniejsza z tym).

Czy chcę sobie pomóc ?

Sama nie wiem , nie potrafie odpiowiedzieć sobie na te pytanie.

Co prawda narazie żyję dzięki marzeniom , które jeszcze mi pozostały.

Myślę , że dom , w którym żyję przyczynił się w dużym stopniu do mojej choroby.

Nienawidzę go - mało miejsca , ciasno - duszę się w nim.Także domownicy nie są święci.Ale no cóż - każdy ma tak jak ma i musi żyć.Z niecierpliwością czekam na lepszy los , na coś miłego , ale bez skutku.

Jezeli nie dla siebie to moze na początek dla nich? jak podejmiesz decyzje w sercu tak szczeże to Twoje zycie bedzie nieustanna walka ale za jakiś czas usiądziesz w fotelu przy kominku i powiesz sobie "Warto było" bedziesz wtedy miła wspaniałego męza który bedzie Cie wspierał i dzieci które będą cie kochać a to bedzie ci dawąło siłę na każdy dzień do walki - pięknie napisałaś :)

Szkoda tylko , że to takie trudne i niepewne :P.

Iryss dzięki za wsparcie - chociaż to zwykły post , zwykłe pisanie a jednak pomaga , przynosi ulgę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli jesteś szczera w swojej chęci do walki to nic nie jest trudne..trzeba bardzo chceć

Jeżeli chcesz w zyciu stać się kimś jeśli chcesz coś osiągnąć i jeśli chcesz wygrać słuchaj zawsze głosu serca..A jezlei Twoje serce milczy zamknij oczy i pomyśl o kimś kto Cie kocha komu na tobie zalezy (i moge szczerze przyznać ze mi zalerzy zebyś była szczęsliwa i zdrowa!)wtedy znikną wszelkie przeszkody a zwycięstwo będzie Twoje..!!!!!

 

Masz marzenia coś pieknego ja niemam a zawsze marzenia były czymś co mnie podnosi tak jak przyjaciele jak anioł który mnie podnosi gdy moje skrzydła zapominają jak latać...Ty je masz. Masz marzenia! Walcz zeby ich niestracić walcz bo gdy walczymy marzenia się spełniają.

 

Zrób sobie moze taką jakby tabelke plusy i minusy mojej walki..Co jesli bede walczyć a co jeśli nie..Myśle że po tej drógiej stronie mozna wpisać tylko jedno własciwe słowo...Musisz sie ocknąć bo ta choroba nieprzejdzie Ci sama daj coś od siebie walcz o siebie bo przecież nic niejest pewne ale jednego jestem pewna jezli niespróujesz to nieusiądziesz przed kominkiem i niepowiesz sobie "było warto" napisałaś ze chcesz być psychologiem jezeli teraz właśnie teraz czegoś niezrobisz to twoje marzenia obrócą sie w pył one znikną a to bardzo boli uwierz gdy niema się marzeń to boli..Bardzobym chciała cię jakoś przekonać że jesteś wielkim bezcennym darem ale mam 16lat i mój zasób słow jest ograniczony jednak jesteś BEZCENNYM NIEPOWTARZALNYM DAREM i ja w to wierze z całego serca i jezeti ty rówież uwierzysz to wygrasz musisz tylko troche chcieć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na początek - muszę Cię pochwalić - szczerze mówiąc nie miałam pojęcia ile masz lat , jednak z Twojego doboru słów stawiałam na 18 , może 17 - a tu taka niespodzianka - 16 lat - dziewczyno - nie wiem czy wiesz czy nie , ale pięknie piszesz , doskonale dobierasz słowa - ciekawa jestem co masz z polskiego? 4 , 5?^^

Co do marzeń - nie wierzę , że nie masz - napewno jest coś o czym marzysz , czego pragniesz , do czego dążysz mimo wszystko.

Napisałaś:"Walcz zeby ich niestracić walcz bo gdy walczymy marzenia się spełniają." - te zdanie weź także do siebie - :smile:

Teraz o tabelce co do bulimii - robiłam już to - w każdej rubryce było mniej więcej ppo tyle samo myślników :/ Może właśnie ta liczba plusów , których nie umiem zmniejszyć jest przyczyną mojego dalszego chorowania.

Napisałaś , że jestem BEZCENNYM NIEPOWTARZALNYM DAREM-zapewne tak ,ale ja tego daru nie umiem docenić , nie umiem poczuć się swobodnie w swoim ciele - poprostu nie potrafię.

PS:sprawdź swoje wiadomości:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czesc wam wszystkim jestem Patryk mam 19lat pisze poniewarz mam nerwice lekowa i ciagle podwyzszone cisnienie krwi czy ktos moze mi z was pomoc chociazby porozmawiac blagam prosze o odpowiedz czy ktos ma podobny problem??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cześc Patryk ymm jestem Ada

byłeś z tym u lekarza?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałam napisać , że jeszcze żyję i myślę tu o Was wszystkich .

Przechodzę w życiu być może decydujący moment a więc nie za bardzo mam czas na pisanie. Trzymajcie kciuki , może wszystko się uda.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej kochani ,dłuuuuuuuuuuuuuuuuugo mnie tu nie było :)

żyje jeszcze

ogólnie u mnie , ok , wymioty nadal sa ale mniejsza z tym , rozpoczęłam terapię - co najważniejsze , niestety nie widzę (albo nie chcę widzieć)efektów , ale może z czasem docenię to .

Terapia ciężka , bardzo ciężka - chwilami chciałabym to zakończyć ale myślę sobie wtedy - jak nie teraz to nigdy:) Terpaeutka wporządku , młoda kobieta , to dobrze , lepiej zrozumie inną młodą kobitkę:) Leków nie biorę , u psychiatry byłam m-c temu (niecały) i już narazie chodzić tam nie będę.

A tak to co jeszcze? Hm.. robię prawko (jakoś mi idą te jazdY) , w szkole też ok , za 2 tyg.próbne matury ,no i ogólnie jakoś ŻYJĘ , chwilami jest ciężko , nawet bardzo ciężko , wracają stare nawyki (ćwiczenia i głodówki). Naszczęście wszystko co złe choć na chwilę mija.

A jeszcze co do terapii..

Pisałam Wam kiedyś , że nie jestem do niej nastawiona pozytywnie .A jak jest dziś? Powiedzmy , że pół na pół. Nie za bardzo lubię te spotkania bo to rozdrapywanie ran , które bolą jak cholera.

Ale wkońcu jestem Honorowym Dawcą Krwi dlatego tez wymioty ograniczam. Pewnie to od nich po ostatnim oddawaniu przez 3 dni byłam nie do życia.

Pozdrawiam wszystkich , odezwę się jeszcze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
hej kochani ,dłuuuuuuuuuuuuuuuuugo mnie tu nie było :)

żyje jeszcze

ogólnie u mnie , ok , wymioty nadal sa ale mniejsza z tym , rozpoczęłam terapię - co najważniejsze , niestety nie widzę (albo nie chcę widzieć)efektów , ale może z czasem docenię to .

Terapia ciężka , bardzo ciężka - chwilami chciałabym to zakończyć ale myślę sobie wtedy - jak nie teraz to nigdy:) Terpaeutka wporządku , młoda kobieta , to dobrze , lepiej zrozumie inną młodą kobitkę:) Leków nie biorę , u psychiatry byłam m-c temu (niecały) i już narazie chodzić tam nie będę.

Na wyniki trzeba czekać dłuższy czas, u mnie widać jakieś po 1,5 miesiąca, to jest ciężka praca.

A tak to co jeszcze? Hm.. robię prawko (jakoś mi idą te jazdY) , w szkole też ok , za 2 tyg.próbne matury ,no i ogólnie jakoś ŻYJĘ , chwilami jest ciężko , nawet bardzo ciężko , wracają stare nawyki (ćwiczenia i głodówki). Naszczęście wszystko co złe choć na chwilę mija.

A jeszcze co do terapii..

Pisałam Wam kiedyś , że nie jestem do niej nastawiona pozytywnie .A jak jest dziś? Powiedzmy , że pół na pół. Nie za bardzo lubię te spotkania bo to rozdrapywanie ran , które bolą jak cholera.

Ale wkońcu jestem Honorowym Dawcą Krwi dlatego tez wymioty ograniczam. Pewnie to od nich po ostatnim oddawaniu przez 3 dni byłam nie do życia.

Pozdrawiam wszystkich , odezwę się jeszcze.

Bez rozdrapania ran nigdy się nie wyleczysz, na tym to polega, że godzisz się z przeszłością.

Jaką metodę terapii masz ?

W żadnym wypadku nie przerywaj, to do niczego nie prowadzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam ponownie kochani :).

U mnie narazie dobrze.

Wiele się zmiienia , zyję w takim szybkim tempie , że ciężko to nawet opisać :).

W nast.tyg mam egzamin z prawka , potem chcee napół zmamą kupić samochód (matiz na początek starczy) , potem szkoła , w między czasie muszę oddać też krew jak zawsze co 3 m-ce (pomaganie innym pomaga mi samej także), potem praktyki , praca w sezonie. No żyć nie umierać.

Jeśli chodzi o bul. to nawet jest spokojnie.

Uciszyłam ja , wiem , że na jakiś czas , mogą to być miesiące , lata , ale przyjdzie taki czas , że sie odezwie. No ale cóż...szkoda czasu na takie myślenie , "a gdyby to , a gdyby tamto" :angel:

A więc jest lepiej , to mogę napewno stwierdzić.

Chęć do wymiotowania nie jest już tak nasilona , napadów też nie mam , jem ile chcę bez większych wyrzutów sumienia , choć nie powiem , że nie rzadko dają mi jeszcze wkość.

Ale jest poprawa , com?:)

pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętacie Wy mnie jeszcze... ;]

witam po bardzo dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugiej przerwie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no powoli do przodu.

Jestem w klasie maturalnej a więc duzo nauki , a jeśli pytasz o bulimię to... po części ją wyleczyłam ale czuje jak nadal siedzi gdzieś we mnie gleboko - nic dziwnego , że czasem mam ochote tam wrócić. Mniejsza o to , szkoda klawiatury na to.

A tak to jakoś sie układa , choć mogę powiedzieć , że nie jestem szczęśliwa.

pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×