Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
wieslawpas

jak przejsc przez te czare żalu i goryczy

Rekomendowane odpowiedzi

Dwa misiace temu rozstalem sie z dziewczyna, od tego momentu zalamalem sie nerwowo czyli pojawily sie leki, ale nie o tym chcialem napisac - nie o objawach lecz uczuciach. Czasami mam tak niesamowite przyplywy żalu i goryczy, że aż żyć się nie chce. Twa to wszytko już drugi miesiac. Jak przejśc przez ten żal, tą gorycz? Sam już nie wiem, czy ten żal to jest "żal depresyjny" ( znaczy objaw depresji) czy żal prawdziwy. Przechodziliscie coś takiego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

To zal prawdziwy powinien potrwac ok 3 miesiecy pozniej powinno stopniowo sie poprawiac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

powiem wam tak, ze te wszytskie lęki to pikuś w porownaniu do zwyklych bolacych uczuc, teraz wolalbym czuc lęk, zamiast tej goryczy. co tam lęk - nie boli a to boli.

 

Wieslaw

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wiesław, bardzo mi przykro i szkoda mi ciebie. Ja kiedyś przechodziłam coś podobnego jak miałąm 20 lat, zostawił mnie chłopak i w ogóle nie potrafiłam sobie z tym poradzić, a do tego dochodziła jakaś moja ogólna nieumiejętność radzenia sobie w życiu (tak myślę), wspominam tamten czas źle... ważne żeby się znalazła jakaś bliska osoba, jakieś zajęcie ciekawe, żeby mieć po co żyć.

 

Nie wiem czy jesteś wierzący, ale mi kolega zaproponował rekolekcje wyjazdowe jako formę nabrania dystansu do świata, wyciszenia, znalezienia pokoju wewnętrznego. Może to jest jakiś pomysł? Ja wierzę, że wtedy kiedy o nas nikt nie pamięta, On jest przy nas...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzis znowu czuje żal, rano były mozne lęki, teraz żal i żadnych lęków. Żal jest mniejszy niż wczoraj da się go znieść. Skoro teraz jest żal a nie ma ani grama lęku to znaczy, lęk jest efektem wyparcia tak trudniej do przeżycia emocji jak żal.

Wczorajszy żal był tak mocny, że wolabbym lęk dzisiaj jest już słabszy wolę ten żal niż lęk. Przez te wszytkie napady lęku, paniki dopiero teraz dotarlo do mnie co sie tak naprawde stało. Dopiero teraz moge zacząć właściwie przeżywać załobę, po stracie.

 

Kilka lat temu zmarła mi matka przezyłem to właściwie - rozpacz, gorycz. Nie miałem żadnych lęków. Żałoba była przeżyta własciwie.

 

Pozniej zmarł mi ojciec. Nie miałem znim najlepszych relacji - bił mnie jak byłem mały. Kiedy leżał na łożku w szpitalu myslalem sobie dobrze ci tak skurczybyku.

Kiedy zmarł chciałem szybko poczuc sie dobrze. I nawet przez klka miesiecy sie udawalo, pozniej miałem problemy w pracy z aktualna dziewczyna, problem wrocil

ze zdwojona sila - lęki depresja. Musiałem brac leki. Pamietam ze kiedy pojchałem w gory świetorzykrzyskie, ltre przypomniały mi bieszczady z ktorych pochodzil Ojciec. Poczułem tesknote i popłakałem się. Jakos tak sie stało, że po paru miesiacach mogłem już odstawic leki.

 

My znerwicowani mamy w sobie pokłady emocji ktorch nie chcielismy przeżyc, zaakceptowac bo były za trudne, za wstydliwe.

 

To jest tekst na temat załoby po stracie:

 

=======

Proces gojenia trwa. Tymczasem my często naklejamy na tę ranę plaster i próbujemy ją znieczulić, zamrozić. Tymczasem ona się paprze. Rozlewa, jątrzy.

 

Badania przeprowadzone przez specjalistów pokazują związek pomiędzy unikaniem przeżywania żałoby po stracie bliskich a zwiększonymi proporcjami dolegliwości lękowych, depresji, tendencji samobójczych i pogorszenia zdrowia fizycznego: wśród takich osób częściej występują zawały serca, nadciśnienie, powikłania ciąży i porodów, nawroty chronicznych chorób.

==========

 

Wieslaw

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wieslawpas, właśnie sam sobie odpowiedziałeś na swoje pytanie. Można przejść przez to jedynie akceptując żal i gorycz, pozwalając im być, nawet jeśli bolą. Te uczucia potrzebne są, by się "wyleczyć" po jakiejś stracie, można je tłumić, ale wtedy tylko spychasz je gdzieś do środka. Sama przechodziłam ciężkie rozstanie i wiem, że najlepiej pozwolić sobie na żal i rozpacz i pamiętać, że po jakimś czasie nie będą one już potrzebne, wypalą się i znikną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pyzia - to jest z innej twojej wypowiedzi o toksycznym uzaleznieniu. Wiesz wydaje mi sie, ze to co przechodze to jest wlasnie takie toksyczne uzaleznienie.

Nie moge sie uwolnic od myslenia o tej osobie. Poniewaz wczesniej pisalas juz o tym, ze przechodzilas takie zwiazki, napisz jak udalo Ci sie z nich wyzwolic. Bardzo moze mi to pomuc przezwyciezyc moj stan.

 

 

 

Większość moich związków tak wyglądała. Teraz jestem sama i wolę to niż mękę takiego uzależnienia - bo to w odróżnieniu od miłości JEST męka. Jeżeli kiedyś się jeszcze zwiążę, to tylko pod warunkiem, że będę pewna, że nie powtarzam znów tej samej sytuacji.

mm, argumenty o których piszesz to chyba tylko preteksty, by ta osoba mogła dalej tkwić w tym związku, bo gdy się chce, z wieloma przeszkodami można sobie poradzić, szczególnie jeśli ma się wsparcie w rodzinie. W końcu to nałóg, więc może ona wcale nie chce się od niego uwolnić. I tak, jak w przypadku innych nałogów, próby pomocy nic nie dadzą, dopóki uzależniony nie przejrzy na oczy i nie podejmie decyzji, że z tym kończy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Powiem Wam ze ja nadal tez przechodza podobny problem. Takze po rozstaniu wpadlam w depresje, dlatego sie lecze, i jest czasami lepiej czasami gorzej ale staram sie nie poddawac, tym bardziej ze tez jestem uzalezniona, bo ja bylam dobra osoba a moj byly to za przeproszeniem f..i..u..t. Zawsze praktycznie bylam ta najlepsza, najwspanialsza, zawsze czysciutka makijaz lekki, podany obiad, wysprzatne mieszkanie i tak wyszlo, ze ja zerwalam - juz niewazne z jakiego powodu ale powod dosc powazny, mimo wszystko cierpie bo naprawde kochalam tego czlowieka i ciezko mi w ogole bylo uciac ten zwiazek, to sie zgodzilam na przyjazn. A dzis wlasnie do mnie wydzawania jego nowa panna i wyzywa :/ bez pwoodu, pewnie zazdrosna, a co ja mam do tego? Niech oni sobie zyja jak najlepiej :) Mnie juz z nim nic nie laczy, po tym z nim zerwalam calkowicie kontakty bo nie pozwole zeby mnie obrazaona bo ktos jest zazdrosny, ale nadal boli i bedzie bolec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×