Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Antychemikal, lubię Cię chłopie, ale czasem na prawdę zbyt dosadnie wyrażasz swoje zdanie. Proszę o trochę więcej wyrozumiałości dla ludzi leczących się. Sam się przecież tak leczyłeś, więc dobrze wiesz jak to jest.

Megx, nie jesteś wariatką! wszystko się unormuje, znajdziesz drogę do spokoju, tylko się nie poddawaj. U mnie też huśtawka, raz lepiej raz gorzej, odstawiłam leki i muszę sie tego trzymać. Wiesz co mi poradziła, Kachna, którą poznałam właśnie tu na forum: UŚMIECHAJ SIĘ! na siłę, na przekór, sama do siebie. Zaczęłam wykrzywiać twarz, gdy przychodziły czarne myśli. To wykrzywianie zamieniało się w końcu w blady uśmiech i rozganiało lęk i strach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest 7 rano... kolejna nie przespana noc (wielokrotne budzenie sie synka)... klotnia z ukochanym... oboje jestesmy tym wszystkim zmeczeni... wczoraj minelo dokladnie 3 miesiace kiedy rzucil palenie... jestem z niego taka dumna... trzymam tabletke w reku... nie mam sily... kolejna porazka :oops:

 

---- EDIT ----

 

koniec dnia... popoludnie i wieczor przyniosly smiech i relaks... wstyd mi, ze zawiodlam... dotarlo jednak do mnie wiele i juz wiem, ze nastepnym razem nie bede sama... poszukam profesjonalnej pomocy... wierze, ze to pomoze... MUSI... nastepny raz bedzie tym ostatnim...

Zycze powodzenia wszystkim dazacym do wolnosci!!! :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem juz trzy tygodnie bez leków i daję radę. Jakoś. Zobaczymy. Mam świadomość, że na razie jestem jeszcze pod działaniem leków, jeszcze są w moim ciele, choć ich nie biorę.

Testem na to jak sobie radzę z rzeczywistością była śmierć mojej kotki. To była moja prawdziwa przyjaciółka. Jeśli ktoś jest wielbicielem kotów, to wie o czym mówię. Wytłumaczyłam sobie, że zabrała moją depresję ze sobą na tamten świat, moja kotka juz nigdy nie wróci i depresja też. Była moim przyjacielem, dlatego zabrała moją chorobę, żebym się więcej nie męczyła.

Wiem ,że takie tłumaczenie jest naiwne i głupawe, ale działa. Teraz żyję sobie bez mojego kota i bez mojej choroby. :roll:

trzymam za Was i za siebie kciuki. Megx, za Ciebie szczególnie. Będzie dobrze, kochana, zobaczysz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Daria, jestem z Ciebie taka dumna :smile:

Wiedziałam, że dasz radę. Słuchajcie, ja truję się lekami już 8 lat, z różnym skutkiem, poznałam tu antychemikala i zrozumiałam, że to błędne koło. Niedawno wróciłam z 2-miesięcznego turnusu dla nerwicowców, bardzo mi to pomogło, leki jeszcze biorę, ale wiem, że to ostatnie. Zawsze, kiedy odstawiałam, nerwica powracała, a ja powracałam do leków. To bez sensu! Nauczyli mnie tam bardzo dużo, wiem, że po odstawieniu leków może tak być, ale nie traktujmy tego jak nawrót ,,choroby,, to jest wynik odstawienia leków.

Też wierzyłam ślepo w leki, ale ile można? O wiele lepsza jest psychoterapia. I dla zainteresowanych: nowy antydepresant dostałam, kiedy już było ze mną w miarę dobrze, kiedy potrafiłam przespać noc i nie ryczałam non stop, więc zadziałała terapia i to, że pomogli mi zmienić sposób myślenia :smile:

 

---- EDIT ----

 

A to jest mądry cytat: ,,nieważne, jak długobyłaś chora nerwowo, możesz wrócić do zdrowia i odkryć w życiu pokój i radość. Bądź przygotowana na to, że zajmie Ci to wiele czasu, że przeżyjesz wzloty i upadki, natura nie goi się w prosty sposób."

Wiem, że wiele osób się pod tym chętnie podpisze, osobiście znam kilka takich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kachnaa, to co napisałaś jest prawdziwe i trafia w sedno sprawy. Odstawianie leków nie jest łatwe i to że się źle czujemy to nie jest oznaka powrotu choroby tylko ODSTAWIANIA. Cieszę się, że Cię tu poznałam :) cieszę się też że poznałam Antychemikala :)

wesołych świąt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a ja sie nie ciesze ze go poznalam ;)

a raczej TO w jaki sposob pisal jakby byl nawiedzony i jakby ludzi leczacych sie traktowal jak jakies g....i debili ostatnich

ja nie biore lekow juz 3 miechy ale dalej mam dobre zdanie o lekach bo mi pomogly

i nie uwazam zeby to jakas tragedia bylo branie ich

skolei o terapii mam zle zdanie bo mi nie pomogla tylko kase wydalam niepotrzebnei ciezko zarobiona coz zrezygnowalam po roku czasu ponad

 

tragedia jest moim zdaniem zycie bez lekow i meki i cierpienie np gdy ktos ma NN jak ja albo depresje

leki nie sa sposobem na zycie ale sa po to by pomoc stanacna nogi i wtedy j epowoli odstawic

i tak czesto objawy odstawienne nie sa nawrotem choroby ale przyczyna podstawienia lekow dlatego robic to trzreba powoli;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jaaa, jestem tego samego zdania: leki są potrzebne, stawiają na nogi i pomogają przetrwać najgorsze chwile. Trzeba je brać , kiedy sytuacja tego wymaga. Tak jak piszesz, odstawianie leków jest trudne, często samopoczucie przy odstawianiu jest mylone z nawrotem choroby. Dobrze jeśli umiesz sama to zauważyć i odróżnić. Błędem jest branie leków latami tak jak Kachnaaa, cieszę się że sobie z tym zaczyna radzić i to zrozumiała. A Antychemikal?... no cóż. Fajny gościu, jeśli pozna się go bliżej. Pisaliśmy do siebie emaile i na prawdę bardzo mi pomógł, bo sam brał bardzo długo leki. Dobrze rozumie temat. Przyznaję Ci jednak rację, jego wypowiedzi na forum czasem szokowały i były nieprzyjemne.

 

[*EDIT*]

 

to nie był dobry dzień, paskudnie się czuję, łapię doła, bezsens bezsensu

 

[*EDIT*]

 

niedługo minie 2-gi miesiąc jak nie biorę leków i teraz naprawdę odczuwam ich odstawienie. Smutek za smutkiem, płakać się chce, najlepiej rzuciłambym wszystko w diabły i zamknęła w domu. Przestaję się odzywać, rozmawiać. Małe problemy urastaja do wielkich. Przetrwam, w końcu będzie lepiej.

 

[*EDIT*]

 

To już cztery miesiące jak nie biorę leków i jest w miarę dobrze. Trudne chwile odstawiania minęły. Moje wnioski:

należy przyjmować leki, gdy lekarz je przypisał i stosowac się do tego co mówi. Jednak, gdy pojawi się w Twojej głowie myśl, że czas zmierzyć się z rzeczywistością bez leków powiedz to lekarzowi i odstaw je.

Mi się udało i Tobie też się uda :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam wszystkich od wczoraj odstawiam paromerc mam brać po pół tabletki do końca opakowania i koniec,mam pytanko kiedy zaczne odczówać jakieś objawy zmniejszenia dawki i ile to potrwa?czy te objawy maja być podobne do tych gdy zaczynałam brać ten lek?poradzcie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moniczka81, wcale nie musisz odczuwac żadnych objawów.......skutki uboczne odstawienia mogą a nie musza wystąpić - najlepiej nastawić się, że nic nie odczujesz - i napewno tak będzie :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzięki linka wiem że nie mogę się już cofnonć i musze myśleć pozytywnie skończyć już brać te leki i żyć normalnie to mój piorytet,choć jestem słaba psychicznie to nie poddam się

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×