Skocz do zawartości
Nerwica.com

Deprywacja emocjonalna i niska samoocena


Wylogowany

Rekomendowane odpowiedzi

Deprywacja emocjonalna i poczucie przezroczystości – jak odbić się od dna?

Zniknąłem już gdzieś w dzieciństwie, na początku. Byłem nieobecny we własnym życiu. Byłem tym cichym dzieckiem, co to samo sobą się zajmie, nie trzeba się nim przejmować. Nigdzie nie pasowałem – ani w rodzinie, ani w grupach rówieśników, ani na imprezie na studiach, ani wśród współpracowników. Zero miejsca dla mnie. Zawsze byłem jakoś przezroczysty albo wręcz odpychany przez otoczenie. Do dziś nie bardzo się umiem odnaleźć.

Ostatnio chciałem zacząć terapię, bo więcej tych problemów już mi się nawarstwiło. Samoocena to dno u mnie. Do tego stopnia, że wszelkie przejawy życzliwości traktuję jako nieszczere. Trudno mi uwierzyć, że ktoś mnie może lubi.

Na pierwszej sesji to poruszyłem i w sumie ciepło się wyraziłem o znajomych z czasów studiów – raptem 3 osoby, z którymi jakiś tam kontakt się zachował. Wśród nich trochę lepiej funkcjonowałem, a to było w kontraście zupełnym do 10 lat prób znalezienia sobie kogoś.

Umówiliśmy się na takie ćwiczenie, że rozpiszę sobie w tabelce, co ja myślę o sobie, a co myślą inni. Chodziło pewnie o to, żeby mi pokazać, że można dobrze o mnie myśleć. Ale że mnie jest trudno powiedzieć, co inni myślą o mnie, to doszliśmy do wniosku, żeby ich podpytać.

Podpytałem. Tydzień temu. Olali mnie.

Nie umiem zrobić tej tabelki.

Dostałem jakiś feedback od rodziny, ale to są ludzie, którzy porzucili mnie w pierwszej kolejności. I jeszcze od jednej osoby, która mnie krótko zna. I w sumie w tej tabelce mam tylko, że mi przełożony powiedział, że jestem profesjonalny i sobie dobrze radzę itp.

Tak sobie napisałem, bo nie wiem, co zrobić. Może ktoś z tym walczy z jakimiś sukcesami i coś powie ciekawego.

Siedzę z tym sam i nie wiem co zrobić. Mam chore myśli

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ćwiczenie trochę dziwne według mnie, bo sama miałabym problem z napisaniem, co o mnie myślą inni. No też bym musiała pewnie podpytać i nie wiem, co by z tego wyszło. Poza tym nawet jakbym dostała kilka komplementów, to mogłyby być one nieszczere. No i co z tego, że miałabym niby dobre opinie, skoro ciągle myślę o sobie źle i sabotuje każdy przejaw życzliwości. Mówiłeś, że tak masz, więc jak dla mnie, to ćwiczenie kuleje. Nie ma uzasadnienia w realiach Twoich, czy w moich. 

 

Myślę, że naprawdę dużo ludzi ma tak jak Ty. Sama tak miałam. Wiele lat. Ciągnęło się to za mną od końcówki podstawówki do bodajże 2023r. (tak strzelam, bo dokładnie nie wiem, kiedy zaczęło się coś zmieniać mocniej).

Do dziś wracają strzępy myśli, które wręcz mnie katują w głowie. Krytyk, który nigdy nie śpi i szuka chwili słabości, gdzie będzie mógł się rozgościć. Jednak mam już na niego sposoby i zwykle szybko się poddaje, a ja znowu mogę w sobie powiedzieć, że lubię siebie. I tak, nie każdy mnie lubi. Właściwie nadal mam wrażenie, że lubiących mnie nie jest wielu, ale zmieniło się to, że już nie potrzebuję sympatii wszystkich. 

 

Nie chcę oczywiście Cię zniechęcać do terapii, ale pamiętaj, że ona też wszystkiego nie załatwi. Będę brzmiała nudno, ale Twoja praca nad sobą najbardziej się liczy... Korzystaj z książek, rób notatki, chodź na terapię i pracuj, ekploruj, doświadczaj. W końcu zauważysz efekty. Mózg jest plastyczny, da się zmienić myślenie o sobie. A jak Ty zmienisz myśli o sobie, to inni też zmienią, bo...

 

"Inni widzą nas tak, jak my sami siebie widzimy". 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problem w tym, że nie mam żadnego pozytywnego dowodu już. Mam wrażenie, że nie znam innego życia niż to w wiecznym osamotnieniu. Przeżyłem tak 33 lata. Czasami myślę, że już mi się chce 

A to mnie niszczy. Ciągle próbuje zacząć życie od nowa. Wyprowadzka na studia, praca w tym zawodzie, rzucenie wszystkiego, zrobienie papierów c+e, praca za kółkiem, aż 2 końcu sam uciekłem od świata. Zaszyłem się na wiosce, pracuje zdalnie. To jest dla mnie jakoś kojące i potrafię się tym cieszyć nawet. Ale to poczucie osamotnienia zabiera smak życia. Brakuje kogoś komu bym mógł ufać, że przynajmniej jakiś czas zostanie.

Nie potrafię znaleźć walidacji w sobie. Czasami myślę że sam siebie znienawidziłem i nawet nie wiem za co.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Wylogowany napisał(a):

Problem w tym, że nie mam żadnego pozytywnego dowodu już. Mam wrażenie, że nie znam innego życia niż to w wiecznym osamotnieniu. Przeżyłem tak 33 lata. Czasami myślę, że już mi się chce 

A to mnie niszczy. Ciągle próbuje zacząć życie od nowa. Wyprowadzka na studia, praca w tym zawodzie, rzucenie wszystkiego, zrobienie papierów c+e, praca za kółkiem, aż 2 końcu sam uciekłem od świata. Zaszyłem się na wiosce, pracuje zdalnie. To jest dla mnie jakoś kojące i potrafię się tym cieszyć nawet. Ale to poczucie osamotnienia zabiera smak życia. Brakuje kogoś komu bym mógł ufać, że przynajmniej jakiś czas zostanie.

Nie potrafię znaleźć walidacji w sobie. Czasami myślę że sam siebie znienawidziłem i nawet nie wiem za co.

Próbowałeś wielu rzeczy. Teraz mieszkasz sam i masz pracę zdalną. To na pewno jest komfort. Dla wielu pewnie - wygranie życia. Doceń to, co masz, bo wielu ludzi chciałoby pracować we własnym kącie, ni≤ż użerać się z szefem lub niemiłymi współpracownikami. To naprawdę dobry pomysł. No ale rozumiem, że odcięło Cię to całkiem od ludzi. Nie wiem, co mogłabym powiedzieć, żeby Ci pomóc. Ja sama preferuje siedzieć w domu, albo wyjść, ale sama. Nie przepadam za wychodzeniem gdzieś z kimś. Dlaczego? No np. sytuacja z kiedyś, jak się widywałam z kolesiem, czysto "przyjacielsko" jak mu zaznaczyłam - poszliśmy na kawę i jak mnie ujrzał to powiedział, że okropnie wyglądam, że mam jakieś dziwne włosy i coś tam nie tak. Potem skrytykował moje mieszkanie. Powiedział, że jest zbyt... nowoczesne 😄 Zamówiłam pizzę. Zjadł całą, zostawił mi kawałek. Powiedział jeszcze, że mam okropną aurę. Mnie już gotowało. Akurat byłam na takim etapie, że nie potrafiłam go opierdolić. Zmyśliłam coś, żeby tylko wyszedł z mieszkania. No i takie mam ostatnie doświadczenie z ludźmi 😄 

No i tak to jest. Zawsze jak kogoś biorę na wypad na miasto, czy jakieś wyjście, to żałuję tej decyzji. Zwijam się szybko, bo rozmowy mnie męczą i to takie tracenie czasu na siedzenie z kimś, kto nas nie interesuje.

Jeszcze jak gadam z kimś bez takiej presji "zaangażowania", to mi to wychodzi. Nie potrafię natomiast tworzyć zażyłych relacji.

No ale widzę, że Ty chcesz zmienić swoje życie towarzyskie. Na to nie mam żadnej rady. Może terapeuta Cię nakieruje 🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Wylogowany napisał(a):

A opowiesz mi o tych sposobach?

Doświadczanie trudnych sytuacji czasem pomaga, ale trzeba mieć trochę już poukładane w głowie. Krytyka pozbywam się przywołaniem pozytywnej myśli na tą negatywną. Staram się "pozbyć" tej negatywnej racjonalizujące ją. Jest tu trudne i żmudne działanie. Musisz nauczyć się widzieć swój problem w inny sposób. Trzeba "sprawdzić" tę negatywną myśl. Zobaczyć, czy faktycznie ma odzwierciedlenie w rzeczywistości. Wiele naszych przekonań jest wziętych z dzieciństwa. I potem te przekonania ciągną się za nami i niejako tworzą naszą rzeczywistość. Działa to trochę jak taka "manifestacja". Jak myślisz o sobie, że jesteś nikim, to zaczynasz się zachowywać w pewien sposób. I to jak się zachowujesz prowokuje reakcje ludzi. I wtedy myślisz o sobie źle i jeszcze widzisz, że inni cię nie szanują. Musisz szukać swojego sposobu, ale nie poddawaj się. Szukaj dobrych książek. Wprowadzaj do życie różne zadania. Pokonuj bariery. Rozmawiaj że sobą. Chodź na terapię.

 

Na to złotego środka nie ma. Każdy musi znaleźć dla siebie najlepsza drogę. Będą wzloty i upadki. Z czasem, gdy będziesz działał, to zobaczysz efekty. Tylko cierpliwości i odwagi!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Morvena napisał(a):

Próbowałeś wielu rzeczy. Teraz mieszkasz sam i masz pracę zdalną. To na pewno jest komfort. Dla wielu pewnie - wygranie życia. Doceń to, co masz, bo wielu ludzi chciałoby pracować we własnym kącie, ni≤ż użerać się z szefem lub niemiłymi współpracownikami. To naprawdę dobry pomysł. No ale rozumiem, że odcięło Cię to całkiem od ludzi. Nie wiem, co mogłabym powiedzieć, żeby Ci pomóc. Ja sama preferuje siedzieć w domu, albo wyjść, ale sama. Nie przepadam za wychodzeniem gdzieś z kimś. Dlaczego? No np. sytuacja z kiedyś, jak się widywałam z kolesiem, czysto "przyjacielsko" jak mu zaznaczyłam - poszliśmy na kawę i jak mnie ujrzał to powiedział, że okropnie wyglądam, że mam jakieś dziwne włosy i coś tam nie tak. Potem skrytykował moje mieszkanie. Powiedział, że jest zbyt... nowoczesne 😄 Zamówiłam pizzę. Zjadł całą, zostawił mi kawałek. Powiedział jeszcze, że mam okropną aurę. Mnie już gotowało. Akurat byłam na takim etapie, że nie potrafiłam go opierdolić. Zmyśliłam coś, żeby tylko wyszedł z mieszkania. No i takie mam ostatnie doświadczenie z ludźmi 😄 

No i tak to jest. Zawsze jak kogoś biorę na wypad na miasto, czy jakieś wyjście, to żałuję tej decyzji. Zwijam się szybko, bo rozmowy mnie męczą i to takie tracenie czasu na siedzenie z kimś, kto nas nie interesuje.

Jeszcze jak gadam z kimś bez takiej presji "zaangażowania", to mi to wychodzi. Nie potrafię natomiast tworzyć zażyłych relacji.

No ale widzę, że Ty chcesz zmienić swoje życie towarzyskie. Na to nie mam żadnej rady. Może terapeuta Cię nakieruje 🙂 

O matko ale dziwny koleś Xd coo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, Wylogowany napisał(a):

Problem w tym, że nie mam żadnego pozytywnego dowodu już. Mam wrażenie, że nie znam innego życia niż to w wiecznym osamotnieniu. Przeżyłem tak 33 lata. Czasami myślę, że już mi się chce 

A to mnie niszczy. Ciągle próbuje zacząć życie od nowa. Wyprowadzka na studia, praca w tym zawodzie, rzucenie wszystkiego, zrobienie papierów c+e, praca za kółkiem, aż 2 końcu sam uciekłem od świata. Zaszyłem się na wiosce, pracuje zdalnie. To jest dla mnie jakoś kojące i potrafię się tym cieszyć nawet. Ale to poczucie osamotnienia zabiera smak życia. Brakuje kogoś komu bym mógł ufać, że przynajmniej jakiś czas zostanie.

Nie potrafię znaleźć walidacji w sobie. Czasami myślę że sam siebie znienawidziłem i nawet nie wiem za co.

Autorze wychodzi na to że jesteś super zaradny to ważna i doceniana cecha u mężczyzn to już w ogóle wiele osób na to patrzy. Nie widzisz tego ? 

Ale współczuję tej nieśmiałości na pewno utrudnia to życie w tym relacje też. A myśli zle o sobie to ma każdy albo większość. Na tym forum myślę każdy tak ma lub miał taki etap... Ja z kolei mam tendencje że idę w impulsywne zachowania czy używki kiedy mi się przypomni znów jak jest w rzeczywistości i pomyślę o sobie. To nie jest też zdrowe odreagowywanie

A w jakim sensie Cię olali? Skoro mówisz że kontakt z nimi został. To znaczy z2 nie olewaja Cię tylko akurat na to pytanie nie dali odp i nie pomogli? To chyba normalne bo ludzie biorą to za pierdoly albo nie mają czasu czy inne. Nie przejmuj się to nie znaczy że nie jesteś ważnym znajomym;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×