Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jesteście dobrymi kierowcami?


Dalila_

Rekomendowane odpowiedzi

2 minuty temu, shadow_no napisał(a):

XD

Dla rozluźnienia mówisz.

A ten kierowca wg Ciebie był dobry czy zły skoro w niego trafił?

Trzy razy w odstępie czasowym :shock:

 

Mnie lekko zmroziło...to nic przyjemnego jak auto uderza w człowieka. Miałam wątpliwą przyjemność tego doświadczyć. Jechał ok 100 km/h uderzenie nie boli tylko później z godziny na godzinę ból narasta...szok.

 

Jestem dobrym kierowcą i staram się być maksymalnie rozważna ze względu na własne doświadczenia co nie znaczy, że nie popełniłam błędów. Na szczęście nikomu nie zagroziłam a sama byłam mocno przestraszona. 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ze wszystkich kolizji, jakie miałem, tylko jedna była z mojej winy (dwa dni po zdaniu prawka skasowałem samochód i wysłałem babę do szpitala), no i jedna tak pół na pół (facet we mnie wjechał, więc jego wina, ale ja nie miałem prawka, bo mi wcześniej zabrali, dlatego pół na pół), więc chyba nie jest tak źle. A teraz to grzeczny, bardzo spokojny kierowca. Tylko na tablica-rejestracyjna.pl piszą jakieś bardzo szkaradne szkaradzieństwa.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Melodiaa napisał(a):

Mnie lekko zmroziło...to nic przyjemnego jak auto uderza w człowieka. Miałam wątpliwą przyjemność tego doświadczyć. Jechał ok 100 km/h uderzenie nie boli tylko później z godziny na godzinę ból narasta...szok.

Miałem przyjemność ratować kogoś, kto siupnął sobie parę metrów w górę po tym, jak chyba chciał zdeptać samochód na pasach (samochód jednak wygrał), a mówię o przyjemności, bo ta sytuacja spowodowała moją wizytę w pobliskim sklepie spożywczym z tekstem „ma pani coś do zmycia krwi z rąk? … eee… spokojnie, to nie moja… um… halo niech pani wraca, wypadek był no, proszę pani!”, co w efekcie spowodowało zawarcie bliższej znajomości z panią ekspedientką, a to z kolei w konsekwencji wywołało ciąg innych miłych i przyjemnych zdarzeń (i chyba nie powinienem używać w tym kontekście słowa „ciąg”).

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 godzin temu, shadow_no napisał(a):

XD

Dla rozluźnienia mówisz.

A ten kierowca wg Ciebie był dobry czy zły skoro w niego trafił?

Nietrafione określenie :D czaczarny humor

Właściwie chciałam zwrócić uwagę na ten artykuł bo rozmawiałam z kafe o patologii i mi się przypomniał. Dlatego wymyśliłam ten temat też żebyście rozmawiali na związane z prowadzeniem maszyn tematy

10 godzin temu, Melodiaa napisał(a):

Trzy razy w odstępie czasowym :shock:

 

Mnie lekko zmroziło...to nic przyjemnego jak auto uderza w człowieka. Miałam wątpliwą przyjemność tego doświadczyć. Jechał ok 100 km/h uderzenie nie boli tylko później z godziny na godzinę ból narasta...szok.

 

Jestem dobrym kierowcą i staram się być maksymalnie rozważna ze względu na własne doświadczenia co nie znaczy, że nie popełniłam błędów. Na szczęście nikomu nie zagroziłam a sama byłam mocno przestraszona. 

 

 

 

Miałaś wypadek? Wspolczuje;/

9 godzin temu, Kataklizm napisał(a):

Chyba tak. Prawko zdane za pierwszym w 2014, od tej pory zero mandatów, zero punktów karnych, zero jakichkolwiek wypadków, stłuczek. 

E no to super. Myślałam że nie masz prawka. Widzisz masz więcej zalet niż o sobie myślisz 

11 godzin temu, shadow_no napisał(a):

A ten kierowca wg Ciebie był dobry czy zły skoro w niego trafił?

No jak 3 razy trafił bo chcial to chyba był dobry 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, Kataklizm napisał(a):

Chyba tak. Prawko zdane za pierwszym w 2014, od tej pory zero mandatów, zero punktów karnych, zero jakichkolwiek wypadków, stłuczek. 

I to jest kierowca wzorowy :D U mnie tak kolorowo nie było. Dużo jeździsz?

 

7 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

halo niech pani wraca, wypadek był no, proszę pani!”, co w efekcie spowodowało zawarcie bliższej znajomości z panią ekspedientką, a to z kolei w konsekwencji wywołało ciąg innych miłych i przyjemnych zdarzeń

Życie pisze różne scenariusze. Ciąg zaskakujących zdarzeń z happy end ;)

 

10 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Miałaś wypadek? Wspolczuje;/

Dawno temu. U mnie nie było szczęśliwego zakończenia bo bliska mi osoba, która z mną była nie przeżyła. 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Melodiaa napisał(a):

Dawno temu. U mnie nie było szczęśliwego zakończenia bo bliska mi osoba, która z mną była nie przeżyła. 

 

 

to straszne 😰😰😰 to musiało być dla Ciebie bardzo traumatyczne zdarzenie. Podziwiam Cię jesteś silną osobą że sobie tak dobrze radzisz po takiej traumie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tego nie wiem, a każda moja opinia na ten temat byłaby subiektywna. Uważam, że jak na niespełna 10 lat posiadania prawa jazdy, przejechania ponad 130 tys km, jedna szkoda vide wjechanie w słupek z powodu zbyt słabo zaciągniętego hamulca ręcznego to dobry wynik. Najważniejsze, że do tej pory nie miałem bezpośredniej sytuacji zagrożenia zdrowia i życia innych uczestników ruchu, bo ja to tam się nie liczę. 

Świadkiem wypadku byłem 4 krotnie, 2 razy tuż po wypadku, a 2 razy widziałem już czarne worki w tym 5 zabitych w jednym wypadku drogowym. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Kataklizm napisał(a):

 

Co z tego jak zdrowie do dupy

No niestety nie można mieć wszystkiego i jesteśmy tymi przez los poszkodowanymi nerwicowcami... Tak padlo

7 minut temu, Grouchy napisał(a):

Technicznie dobrym ale z zachowaniem uwagi to gorzej - dwukrotnie prawie potrąciłem kogoś na pasach, miałem 2 drobne stłuczki i 3 drobne zdarzenia parkingowe.

Ja najlepiej prowadzę :D

W nocy po wsiach A nie jakiś eskach

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Melodiaa napisał(a):

Dawno temu. U mnie nie było szczęśliwego zakończenia bo bliska mi osoba, która z mną była nie przeżyła. 

Współczuję :(

 

2 godziny temu, Prince of darkness napisał(a):

jedna szkoda vide wjechanie w słupek z powodu zbyt słabo zaciągniętego hamulca ręcznego to dobry wynik.

Ja raz prawie wydzwoniłem w płot, bo jako świeży kierowca chciałem sobie podriftować (choć podobno „piłowanie golfa na ręcznym to nie jest drift”, no ale to nie był golf) i akurat jak wchodziłem w zakręt i zaciągnąłem ręczny, to go urwałem. I tak się zastanawiam czy jakbym jednak wydzwonił to byłaby to wtedy moja wina, czy wina samochodu. Chyba jednak samochodu.

 

2 godziny temu, Prince of darkness napisał(a):

Świadkiem wypadku byłem 4 krotnie, 2 razy tuż po wypadku, a 2 razy widziałem już czarne worki w tym 5 zabitych w jednym wypadku drogowym. 

Ja miałem sporo kolizji (nagrane mam chyba 4, jak ja sobie spokojnie stoję a ktoś we mnie wjeżdża), świadkiem też byłem kilku, ale żadna nie skończyła się tragicznie (choć nie wiem jak z tą kobietą, o której pisałem wyżej, bo już pogotowie ją przejęło dalej). Raz mi ktoś na rękach umarł (obca osoba, robiłem RKO ale się nie udało), ale to nie było w sytuacji drogowej – i zastanowiło mnie wtedy, dlaczego ludzie dookoła panikowali zamiast po prostu działać. Mówię – „idź na drogę, poprowadzisz karetkę żeby tu trafiła”, a tu opór materii, zamrożenie. Potem stwierdziłem że możliwe, że też bym panikował jakbym nie był na lekach, i to było takie moje pierwsze uświadomienie sobie, jak bardzo leki zmieniają moją percepcję rzeczywistości i odpowiedzi emocjonalne.


Potem zrobiłem sobie kurs nazwijmy to ratownika drogowego (jakaś organizacja organizowała taki, generalnie ratownictwo skupione na sytuacjach drogowych) i jak na złość nie miałem od tamtej pory możliwości sprawdzenia umiejętności (no tylko raz, ale tam oprócz połamanych rąk nic się nie stało, w sensie nie było zagrożenia życia, więc nie było dla mnie na gorąco za wiele do roboty, pogotowie przyjechało i przejęło pana), a z kursu w sumie i tak już niewiele pamiętam. Chciałem jeszcze zrobić KPP ale z jakiegoś powodu nie zrobiłem, nie pamiętam już dlaczego.

 

W temacie emocji przypomniało mi się, jak kiedyś ratowałem ówczesną partnerkę po próbie samobójczej. Też w sumie nie czułem nic, po prostu działałem, a potem sobie z panem z pogotowia normalnie na luzie rozmawiałem o samochodach (drugi ją ogarniał) i nie wiem, czy to obrona mojej psychiki, wyparcie, czy to, że miałem tę laskę i ten związek totalnie w dupie (bo miałem). Ale wydaje mi się, że jednak taka reakcja nie jest normalna.

 

2 godziny temu, Prince of darkness napisał(a):

Najważniejsze, że do tej pory nie miałem bezpośredniej sytuacji zagrożenia zdrowia i życia innych uczestników ruchu, bo ja to tam się nie liczę. 

W sumie ciekawe podejście. Jakbym ja miał wybierać, czy ja mam umrzeć czy ktoś obcy, to wybrałbym kogoś obcego. Oczywiście minus konsekwencje dla mnie, jeśli to ja byłbym sprawcą, ale staram się jeździć tak, żeby tym sprawcą nigdy nie być (te drifty i inne dziwne sytuacje to było 20 lat temu, człowiek miał jeszcze gówno w głowie i poczucie nieśmiertelności). Dla ciebie inni są ważniejsi od ciebie?

 

Powiem szczerze – kolega zabił kobietę, która przechodziła w niedozwolonym miejscu. Uniewinnili go, bo jechał przepisowo i nie mógł w tej sytuacji nic zrobić, ale złamało go to psychicznie. Oczywiście nie wiem, co ja bym czuł w takiej sytuacji, ale tak racjonalnie to nie rozumiem tego. To nie była jego wina, zrobił wszystko co mógł, żeby temu zapobiec. Ja się nie obwiniam o śmierć tej osoby, której nie udało mi się uratować bo wiem, że zrobiłem wszystko najlepiej jak mogłem. Jakbym mógł i umiał wtedy zrobić lepiej, to bym zrobił. Podobnie maszynista, jak potrąci samobójcę – zrobił co mógł, hamował, i tyle. Reszta to nie jego wina. No ale mam wrażenie, że takie racjonalne rozkminy jednak zawodzą, gdy faktycznie dochodzi do takiej sytuacji.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

25 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

Potem stwierdziłem że możliwe, że też bym panikował jakbym nie był na lekach, i to było takie moje pierwsze uświadomienie sobie, jak bardzo leki zmieniają moją percepcję rzeczywistości i odpowiedzi emocjonalne.

Coś może w tym być. Ja przeżyłem katastrofe kolejową gdzie były ofiary śmiertelne i mnóstwo rannych. A wtedy byłem i na lekach i po %%% więc jak jeszcze doszła adrenalina to latałem po wagonach i pomagałem rannym. A później jak o tym myślałem, to też zastanawiałem się czy tak "fabrycznie" bez substancji w organizmie bym to samo zrobił.

Ale dochodze do wniosku, że jednak tutaj kluczowa jest adrenalina. Pare razy się przekonałem, że na adrenalinie nerwica i własne ograniczenia schodzą na dalszy plan.

 

A co do tematu to jeżdżę dużo i do tej pory żadnych poważniejszych stłuczek/kolizji. Raz jedynie jadąc w nocy rozwaliłem opone i nadkole o słupek drogowy, który na remontowanej autostradzie został uderzony przez samochód z naprzeciwka i wskoczyl na mój pas. Jechałem za szybko i nie było już szans na ominięcie. Huk był taki, że myślałem, że mam dziurę w misce olejowej bo momentalnie też odcieło paliwo i się wszystko pozapalało na desce rozdzielczej.

No ta prędkość u mnie za duża jest zwykle. Powinienem się trochę z tym ogarnąć w sumie

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

20 minut temu, shadow_no napisał(a):

Ale dochodze do wniosku, że jednak tutaj kluczowa jest adrenalina. Pare razy się przekonałem, że na adrenalinie nerwica i własne ograniczenia schodzą na dalszy plan.

Ale niektórych paraliżuje. Mnie nie, a nie jestem przecież inny od nich. Poza tym jak adrenalina schodzi to pojawia się trauma. A u mnie… nie. Albo mnie tak już dzieciństwo zniszczyło, albo chronią mnie leki.

 

Miałem parę sytuacji bliskich śmierci i żadna mnie nie straumatyzowała. Ostatnia była jak potrącił mnie tir. Wlókł mnie przez jakiś czas a ja byłem pewien, że to już koniec. No ale nie umarłem. Wstałem poobijany, z podartymi ciuchami, otrzepałem się i tyle. Powinienem mieć traumę. Nie miałem. Rozmawiałem o tym wtedy z terapeutką i stwierdziła, że to prawdopodobnie działanie leków.

 

A to wszystko ze strony osoby, która ma napady paniki i flashbacki w sytuacjach absolutnie normalnych i niezagrażających. Go figure.

 

20 minut temu, shadow_no napisał(a):

Huk był taki, że myślałem, że mam dziurę w misce olejowej bo momentalnie też odcieło paliwo i się wszystko pozapalało na desce rozdzielczej.

U mnie momentalnie zgasło. I pamiętam jak radio powoli umierało. Nie dziwne, skoro zbiornik płynu chłodniczego wbił się w akumulator. Oj, była potem awantura, jak mnie mechanik skasował za nowy akumulator a po prostu skleił tamten. Prawie w zębach pieniądze oddawał, bydlak, złodziej parszywy.

 

20 minut temu, shadow_no napisał(a):

No ta prędkość u mnie za duża jest zwykle. Powinienem się trochę z tym ogarnąć w sumie

Ja się już pod tym względem ogarnąłem. Chyba już się wyszalałem. Może to też kwestia tego, czym teraz jeżdżę. Silnik ma w miarę mocny (2 litry turbo diesel, nie wiem czy to dużo – więcej niż przeciętna osobówka, mniej niż sportowe fury), ale jednak czuć prędkość bardziej niż w osobówce. Kiedyś jazda 200 po mieście była u mnie normą, przez to zresztą straciłem prawko, bo przecież nie przez krzywe parkowanie. Teraz jak przekroczę 80 to jest święto. I ogólnie bardzo spokojnie jeżdżę, niebo a ziemia względem tego co było te 20 lat temu. Wtedy chyba po prostu nie dorosłem do prawka.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

Ale niektórych paraliżuje. Mnie nie, a nie jestem przecież inny od nich. Poza tym jak adrenalina schodzi to pojawia się trauma. A u mnie… nie. Albo mnie tak już dzieciństwo zniszczyło, albo chronią mnie leki.

Albo przez overthinking i zainteresowanie wszystkim co popadnie, łącznie z pierwszą pomocą. Po prostu częściej niż inni jesteś przygotowany do różnych sytuacji. Ktoś zobaczy urwaną rękę i spanikuje a Ty po prostu wiesz co trzeba wtedy zrobić. Bycie przygotowanym zawsze daje przewagę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×