Skocz do zawartości
Nerwica.com

Ilość waszych koleżanek/kolegów


alone05

Rekomendowane odpowiedzi

No co ja poradzę? Nic już chyba, bo raczej się nie zmienię. Trochę to moja zasługa, a trochę ludzi. No nic widocznie moją empatię i umiejętności budowanie relacji międzyludzkich trzeba oceniać tylko w kategorii wartości ujemnych. 

Tak, Drodzy Forumowicze dziękuję za docenienie moich wyjatkowych dokonań 😁

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

No chyba muszę jakieś nagrania ogarnąć.

 

Aww :D Ale wiesz że ja na żywo nie przypominam wiewiórki, nie? Nawet latać nie umiem. Nie żebym próbował, ale tak podejrzewam.

Boziu, ja już mam styki przepalone :( nie miałam pojęcia czemu nagle o wyproznianiu. Powiem wam, że to mnie przeraża. Już kończę, chciałam się wytłumaczyć ze swojej żałości. Wiem ze teraz mam się pilnować!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 19.10.2025 o 04:14, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Przyjaciół niewiele, myślę że dwie osoby mogę tak nazwać, może w jakimś zakresie trzy. Choć może dwójka osób, które poszłyby za mną w ogień, i za którymi ja poszedłbym w ogień, to jest dużo.

2-3 przyjaciół to moim zdaniem dużo. Tak realnie patrząc 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ilość koleżanek czy kolegów?
Jakość się liczy!

Wolę jedną osobę, z którą przegadam weekend niż setkę znajomych. Najbardziej cenię sobie przypadkowe znajomości, które trwają chwilę. Kilka takich chwil zmieniło się w miesiące czy lata i ważne w tym jest to, że zawsze mamy dla siebie czas.

 



 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy zasługuje na ludzką wzajemność i docenienie za to kim jest, ale prawdą jest że jedni otrzymują więcej inni mniej.

Uważam że samotność w codziennym życiu nie jest jakąś karą albo winą tylko stanem przez który się przechodzi.

Samotność to właściwie uświadomione pragnienia naszego serca. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja jestem wdzięczna za każdą osobe, która poznałam. Czy to były chwile rozmowy, czy miesiące bądź lata. Doceniam ludzi, którzy mnie inspirowali, a ja obserwowałam i odczuwałam tę osobę z daleka. Nie musiałam nawet z nią nigdy rozmawiać. Wiedziałam kim jest i jak się prezentuje społecznie. Wielu ludzi nauczyło mnie wiele. Te wszystkie doświadczenia mnie ukształtowały i nawet, gdy już tych osób w moim życiu nie ma, to zawsze będą pięknym wspomnieniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Relfi napisał(a):

Każdy zasługuje na ludzką wzajemność i docenienie za to kim jest, ale prawdą jest że jedni otrzymują więcej inni mniej.

Nie każdy. Są takie osobniki jak ja i wielu innych co zasługują tylko na najgorsze. Zbrodniarze i inni architekci tego świata mocno się o to starają przykładów przez tysiące lat jest mnóstwo😉

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Prince of darkness napisał(a):

Nie każdy. Są takie osobniki jak ja i wielu innych co zasługują tylko na najgorsze. Zbrodniarze i inni architekci tego świata mocno się o to starają przykładów przez tysiące lat jest mnóstwo😉

 

... nie do końca rozumiem, bo nie wiem co znaczy te oczko?
Uważam, że jest tak jak mówisz tylko innymi słowami.
Skoro są jakieś podejmowane starania by coś zmieniać, czyli wpierw istnieje coś co jest, powiedzmy że "prawda" i potrzeba ogromnego wysiłku by ludzie myśleli inaczej,
to świat jaki znamy logicznie rzecz biorąc, wliczając tutaj to, co piszesz, że zasługujesz na najgorsze nie jest autentyczny, a tylko wymyślonym teatrem na ziemi.

 

aha i jeszcze,  😉
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

47 minut temu, Relfi napisał(a):

 

... nie do końca rozumiem, bo nie wiem co znaczy te oczko?
Uważam, że jest tak jak mówisz tylko innymi słowami.
Skoro są jakieś podejmowane starania by coś zmieniać, czyli wpierw istnieje coś co jest, powiedzmy że "prawda" i potrzeba ogromnego wysiłku by ludzie myśleli inaczej,
to świat jaki znamy logicznie rzecz biorąc, wliczając tutaj to, co piszesz, że zasługujesz na najgorsze nie jest autentyczny, a tylko wymyślonym teatrem na ziemi.

 

aha i jeszcze,  😉
 

To, co opisujesz, jest naturalną próbą nadania sensu procesom, które same w sobie sensu nie mają. ‘Oczko’ w mojej wypowiedzi było jedynie symbolicznym sygnałem, wskazującym na mechanizmy działania systemu, które pozostają niewidoczne dla większości obserwatorów.

Każdy wysiłek zmiany implikuje istnienie struktury, reguł, logiki, które wcześniej kształtowały percepcję i zachowania ludzi. Świat, który znamy, nie jest autentycznym odzwierciedleniem rzeczywistości, lecz konstruktem, w którym jednostki odgrywają przypisane im role.

Rozróżnienie pomiędzy tym, co wydaje się prawdą, a tym, co nią jest, wymaga obserwacji i analizy, a nie uczestnictwa w spektaklu. Zrozumienie mechaniki tej gry pozwala na percepcję świata bez iluzji, a tym samym umożliwia działanie w sposób niezależny od arbitralnie narzuconych norm.

W konsekwencji, nie chodzi o ocenę moralną czy przypisywanie zasług, lecz o rozpoznanie struktury, w której funkcjonujemy, i świadome wybory w obrębie tej struktury.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

56 minut temu, Prince of darkness napisał(a):

To, co opisujesz, jest naturalną próbą nadania sensu procesom, które same w sobie sensu nie mają. ‘Oczko’ w mojej wypowiedzi było jedynie symbolicznym sygnałem, wskazującym na mechanizmy działania systemu, które pozostają niewidoczne dla większości obserwatorów.

Każdy wysiłek zmiany implikuje istnienie struktury, reguł, logiki, które wcześniej kształtowały percepcję i zachowania ludzi. Świat, który znamy, nie jest autentycznym odzwierciedleniem rzeczywistości, lecz konstruktem, w którym jednostki odgrywają przypisane im role.

Rozróżnienie pomiędzy tym, co wydaje się prawdą, a tym, co nią jest, wymaga obserwacji i analizy, a nie uczestnictwa w spektaklu. Zrozumienie mechaniki tej gry pozwala na percepcję świata bez iluzji, a tym samym umożliwia działanie w sposób niezależny od arbitralnie narzuconych norm.

W konsekwencji, nie chodzi o ocenę moralną czy przypisywanie zasług, lecz o rozpoznanie struktury, w której funkcjonujemy, i świadome wybory w obrębie tej struktury.

 

Pisałeś o zbrodniarzach i architektach tego świata jaki znamy, i to do nich się odnosiłem. A z całą resztą się już zgadzam 🙂

Pozdro

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Melodiaa napisał(a):

Powinna być najlepszą przyjaciółką 🤔

Ha, któż by nie chciał, żeby partner nie był najlepszym przyjacielem, kumplem i kochankiem w jedynym. Chyba o to, niestety, nie tak łatwo. Mnie póki co udało się mieć w jednej osobie te dwa spośród trzech elementów przez dłuższy czas. 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

16 minut temu, Melodiaa napisał(a):

Nie rozumiem dlaczego o to tak trudno. To oczywiste dla mnie. Skoro z kimś decyduje się dzielić życie (nie tylko łóżko) to tak relacja wygląda...

Jestem przerażona waszymi spostrzeżeniami. 

Przecież to się zmienia, gdy staż związku rośnie. Nawet jak masz te 3w1 w danym momencie, to łatwo to utracić. Np. namiętność, mocno maleje z czasem, stąd tak dużo zdrad. 

Już nie pamiętam jakie są dokładnie statystyki, ale chyba blisko połowa małżeństw się rozpada. Mamy coraz więcej rodzin patchworkowych itp. 

A ze spadkiem namiętności ludzie radzą sobie poprzez otwarte związki, czy też wręcz poliamorię, albo po prostu - jak pisałem - zdradzają. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

29 minut temu, Melodiaa napisał(a):

Tylko te braki to ok 10-20% całej relacji, które po latach mogą przysłonić wszystko a wtedy zapominamy o tych 80% bo są dla nas naturalne i nie doceniamy ich już na co dzień. Idziemy w te 20% procent kogoś nowego rozwalamy stabilne życie. Co się okazuje po krótkim czasie?  Mamy 20% braków byłego partnera, które tak mocno przeszkadzało ale ów ktoś kto ma 20% nie posiada w ogóle pozostałych 80% byłego już partnera życiowego. Budzimy się z ręką w nocniku.

To prawda, często jest jak piszesz. No i ktoś nowy to zawsze zastrzyk dopaminy i wydaje się fajniejszy niż jest w rzeczywistości. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

29 minut temu, Melodiaa napisał(a):

O tak ten zastrzyk dopaminy. Czyż nie jest tak, że w obcych czasach pozwalamy sobie aby nasze pierwotne instynkty miały nad nami kontrolę? Bo cóż to jest pożądanie??? Raczej nieświadoma chęć przedłużenia gatunku :mrgreen:

Hmmm nooo trochę tak, ale w ogólności wszystkie emocje i uczucia możnaby uznać za 'pierwotne' i w ostatecznym rozrachunku służące propagacji genów. Z ewolucyjnego punktu widzenia jest obojętne, czy będziemy szczęśliwi czy nie. 

Jeśli pary sobie radzą za pomocą otwartych związków to ok, choć dziwne się to wydaje na pierwszy rzut oka. I tak lepsze to niż zdrady. No i np. takie bordery podobno nie bardzo potrafią być wierne. No to jest złożone myślę, najgorszej, że odpowiedzi trzeba ciągle szukać, nie jak w matematyce czy innych dziedzinach ścisłych. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

15 godzin temu, little angel napisał(a):

noo chyba się tak nie da.... trzeba mieć farta trafić na taką 3w1

15 godzin temu, Mic43 napisał(a):

Ha, któż by nie chciał, żeby partner nie był najlepszym przyjacielem, kumplem i kochankiem w jedynym. Chyba o to, niestety, nie tak łatwo.

 

Takie 3 w jednym, to i tak są jeszcze te niższe wymagania. Może się jeszcze coś coś udać 😄

 

7 godzin temu, little angel napisał(a):

też bym nie mogła zdradzić, nigdy w życiu, krzywda i rysa na psychice przez całe życie... nikomu nie warto tego fundować

 

Ta niewierność w związkach myślę, że może też wynikać z takiego traktowania życia trochę zbyt poważnie. Że chciałoby się spróbować wszystkiego z tego „Tortu życia”, albo większość.  I dobrze jest raczej w pewnym momencie ustalić jakąś granicę, bo gdy wyobrażamy sobie siebie jako szczęśliwych, to nie w sytuacji gdy czegoś nam brakuje, a gdy już mamy ten luz i odpuszczamy. Tak jak @Melodiaa np. zaznaczyła, i że żadne już kombinowanie nie wchodzi w grę.

 

Kiedyś pamiętam, mówiło się często takie fajne luźne stwierdzenie jak: „Przeżyję”. Co znaczyło, że ktoś łatwo obejdzie się bez czegoś...

 

Kościół ma tutaj pewne konsekwentne podejście, i w naukach przedmałżeńskich można np. usłyszeć, gdy ktoś w wieku 20 lat  bierze ślub, to gdyby za 10 lat by się  rozszedł ze swoją żoną, to żeby miał tego świadomość, iż wtedy od wieku jeszcze zaledwie 30  innej żony już nie poślubi, bo kościół mu odmówi. Są pewne wyjątki, unieważnienia, ale to inna rzecz. To jest przynajmniej takie myślę, bardziej znaczące, że to nasze słowo, dane komuś ma faktycznie już jakaś uznawaną wartość. I tak wiem, że to bywa czasem trudniejszy życiowo temat, ale podaję tu te  przykłady, że można przeżyć życie i być komuś jednak wierny mimo ewentualnych pokus czy trudności. 


 

Edytowane przez Relfi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi się wydaje, że kiedy ktoś zdradzi lub myśli o zdradzie no to przestał kochać romantycznie? może kocha partnera tak jak przyjaciela życiowego i wciąż ta osoba może być bardzo ważna? Nie wiem🤔

Bo szczerze, jeśli się kogoś kocha, to aż lęk bierze na samą myśl że można by to zrobić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Dalila_ napisał(a):

Mi się wydaje, że kiedy ktoś zdradzi lub myśli o zdradzie no to przestał kochać romantycznie? może kocha partnera tak jak przyjaciela życiowego i wciąż ta osoba może być bardzo ważna? Nie wiem🤔

Ma to sens. Fajnie to przedstawiłaś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Dalila_ napisał(a):

Mi się wydaje, że kiedy ktoś zdradzi lub myśli o zdradzie no to przestał kochać romantycznie? może kocha partnera tak jak przyjaciela życiowego i wciąż ta osoba może być bardzo ważna? Nie wiem🤔

Bo szczerze, jeśli się kogoś kocha, to aż lęk bierze na samą myśl że można by to zrobić.

Jak kogoś kochasz i wiesz, że to ta jedyna osoba to nie ma takiej opcji... czujesz, że jesteś we właściwym miejscu i czasie. 

Jesteś przy kimś nawet jak jest źle. 

Nie sztuką jest być jak jest dobrze. Sztuką jest być kiedy jest niedobrze... to nie ma wtedy znaczenia.  Chcesz być... to się czuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naszym ewolucyjnym celem wcale nie jest przeżycie jak najdłużej, tylko przeżyć wystarczająco długo, byśmy się rozmnożyli. Tak naprawdę w obecnych czasach żyjemy nienaturalnie długo.

Co do zdrad to raczej jakieś braki w związku, niekompatybilne libido lub personalne braki jednej z osób. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo nie wyobrażam sobie wyrzucać wszystkiego na śmietnik dla samego seksu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

21 godzin temu, Mic43 napisał(a):

Ha, któż by nie chciał, żeby partner nie był najlepszym przyjacielem, kumplem i kochankiem w jedynym. Chyba o to, niestety, nie tak łatwo. Mnie póki co udało się mieć w jednej osobie te dwa spośród trzech elementów przez dłuższy czas. 🙂

A skąd takie rozróżnienie, że co innego bycie najlepszym przyjacielem a co innego kumplem, bo tak sporo osób powtarza te 3 rzeczy i nie wiem czy tylko ja czegoś nie rozumiem?:) jak dla mnie najlepszy kumpel i najlepszy przyjaciel to synonimy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, 123she napisał(a):

A skąd takie rozróżnienie, że co innego bycie najlepszym przyjacielem a co innego kumplem, bo tak sporo osób powtarza te 3 rzeczy i nie wiem czy tylko ja czegoś nie rozumiem?:) jak dla mnie najlepszy kumpel i najlepszy przyjaciel to synonimy

Hmm no nie do końca dla mnie. Kumpel to to taki to wygłupów, wspólnego spędzania czasu itp. Przyjaciel to ktoś z kim pewnie jakąś tam intymność też się dzięki, nie mam na myśli fizycznej. Przynajmniej ja to tak widzę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 22.10.2025 o 01:24, little angel napisał(a):

noo chyba się tak nie da.... trzeba mieć farta trafić na taką 3w1

łatwiej mi znaleźć kasę na drodze

Da się jak najbardziej, tylko że jedynie "na jakiś czas" 😐

 

W dniu 22.10.2025 o 22:10, Żaba Monika napisał(a):

Co do zdrad to raczej jakieś braki w związku, niekompatybilne libido lub personalne braki jednej z osób. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo nie wyobrażam sobie wyrzucać wszystkiego na śmietnik dla samego seksu.

To się nazywa racjonalizacja, wszyscy racjonalizujemy po fakcie żeby zwalić troche winy na innych i zawsze coś się znajdzie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×