Skocz do zawartości
Nerwica.com

Krytyka psychoterapii


Przemek_Leniak

Rekomendowane odpowiedzi

Od pierwszego postu wątku czułam się nie zachecona do dyskusji, wręcz czułam, że postawienie sprawy w pewien sposób do tej dyskusji zdecydowanie zniecheca. To czy terapia jest dla kogoś czy nie to indywidualna sprawa, tak samo to czy z danym terapeuta uda się nawiązać współpracę czy nie. Do terapi raczej nie da sie kogos z music, to nie jest substancjanktora mozna podać komus siłą. W całej swojej historii leczenia nie spotkałam psychiatry, który by zniechecał do psychoterapi, wręcz przeciwnie, od początku zostałam skierowana na drogę,  że "tak to się leczy". Stawianie psychoterapi w takim świetle, jak w tym wątku, jest dla mnie wobec tego dziwne.  W końcu wielu psychiatrów podpisało się swoim nazwiskiem rekomendując psychoterapię, jak również wielu psychiatrów zajmuje się jej  prowadzeniem. Gdybym była na poczatku leczenia,  nie chciałabym trafić na ten temat. Istniałaby ryzyko, że  wzbudzilby on u mnie dodatkowy lęk. Nke dość że mam się otworzyć przed obcym człowiekiem, to musialabym sie bić sie z myślami czy to nie jest oszustwo.

 

 

Ja nie znam światopoglądu swojego psychoterapeuty. W sensie nie wiem na kogo głosowały w wyborach ani czy chodzi do kościoła. Na samym początku oczywiście myślałam że to ważne. Wydawało mi sie że skoro jednym z moich problemów byl skrupulatyzm na tle religijnym to idealnym psychoterapeuta wydawał mi się ksiądz. I już na początku spotkałam się z zaskoczeniem, bo gdy znalazłam taka osobę to usłyszałam od niej, że mój psychoterapeuta nie musi być nawet osobą wierząca. Jakiś czas później trafiłam do tego ksiedza do gabinetu i choć nie dogadaliśmy się i skończyło się na jednej sesji z której wyszłam z placzem, to trzymam się tego co usłyszałam od niego podczas tej pierwszej rozmowy  telefonicznej. Czy terapeuta jest dla mnie autorytetem. Owszem. Staram sie mieć zaufanie do osób z którymi mam terapię, do ich intencji i stanu wiedzy. Czy to jest naiwność, wątpię. Zdarzyło mi się powiedziec terapeucie,że sie myli, że uważam inaczej, że nie o to mi chodziło, czy nawet,że jest dziwny. Jego autorytet nie polega na tym,  że sie go boje, że przyjmuje w ciemno wszystko co od niego usłyszę, tylko, że jestem otwarta żeby wziąść z tej relacji to czego potrzebuję. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

43 minuty temu, mrNobody07 napisał(a):

No właśnie czytając Twoje argumenty i mocne stwierdzenia/opinie odniosłem wrażenie że znasz temat psychoterapii bardzo dobrze. Z doświadczenia własnego i nabytej wiedzy. Tak przynajmniej to odebrałem 

Podobnie odebrałem stanowisko Przemysława. Mocna bezkompromisowa krytyka…tylko czy słuszna,nie mającjak się okazuje, za dużego doświadczenia, a jedynie własne przemyślenia (?) Może warto spróbować u innych psychoterapeutów , różnych rodzajów terapii i dopiero wtedy wyrobić sobie własną opinię ?

Oczywiście szanuję różne opinie i dalej śledzę wątek ✌️

No to jest moja słabość 
pisze tak jak się nauczyłem przez lata bycia politykiem czyli hmm tak by to przemawiało do ludzi
ale w sumie też trochę chcę wywołać dyskusję nie ufając za specjalnie swoim własnym osądom sprawy
są one bowiem przesadzone z założenia - tak się bowiem nauczyłem by przekraczać linię bezstronności 
to wywołując sprzeciw zachęca do dyskusji
Liczę na inny ogląd z tym że nie na przepychankę errystyczną  do czego doszło tu z kokeshim - bo to jałowe zupełnie a na inny ogląd po prostu
innymi słowy wiem że moje myślenie może być błędne i najprawdopodobniej gdzieś  jest a ja tego nie dostrzegam

To w ogóle nie jest proste dostrzec swe własne błędy i ocenić ich wagę

niestety nie mam innego aparatu niż własne przemyślenia
nie dysponuję wiedzą w temacie psychoterapii (no może z wyjątkiem pewnych technik manipulacji stosowanych również w polityce) ani psychologii nie mówiąc już o psychiatrii
tylko tym zatem mogę się posługiwać czym dysponuję
pisząc i myśląc zdobywam pewną wiedzę ale jest ona dość ogólna jednak
jakoś jednak własną opinię musze sobie wyrobić

gdybym tego nie spróbował zostałbym na etapie albo apriorycznej akceptacji albo post traumatycznego odrzucenia psychoterapii 
oba wyjścia wydają mi się być nieodpowiednie
z jednej bowiem strony potrzebuję pomocy i być może mógłbym ją w psychoterapii faktycznie znaleźć z drugiej wiem już że może to być dla mnie niebezpieczne
musze więc zważyć ryzyko i poznać za i przeciw na tyle na ile umiem to ocenić

nie bronię przy tym nikomu tu bronić psychoterapii przed moją krytyką
szanuję zdania które mówią że komuś pomogła poczuć się lepiej
i właściwie trochę na takowe czekam z nadzieją

acz hmm nie powoduje to że zaniecham szukania dziury w "całym" - choćby dlatego że widziałem już ze całe jest dziurawe i to mocno
kwestia kolejnych prób to trochę kwestia masochizmu
kto bowiem raz się sparzył na zimne nawet dmucha
pzdr

 

Życiorys.pdfTechnik weterynarii, były polityk, niedoszły prawnik.
Diagnoza w 2023 F32.8 Depresja atypowa

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, bei napisał(a):

Od pierwszego postu wątku czułam się nie zachecona do dyskusji, wręcz czułam, że postawienie sprawy w pewien sposób do tej dyskusji zdecydowanie zniecheca. To czy terapia jest dla kogoś czy nie to indywidualna sprawa, tak samo to czy z danym terapeuta uda się nawiązać współpracę czy nie. Do terapi raczej nie da sie kogos z music, to nie jest substancjanktora mozna podać komus siłą. W całej swojej historii leczenia nie spotkałam psychiatry, który by zniechecał do psychoterapi, wręcz przeciwnie, od początku zostałam skierowana na drogę,  że "tak to się leczy". Stawianie psychoterapi w takim świetle, jak w tym wątku, jest dla mnie wobec tego dziwne.  W końcu wielu psychiatrów podpisało się swoim nazwiskiem rekomendując psychoterapię, jak również wielu psychiatrów zajmuje się jej  prowadzeniem. Gdybym była na poczatku leczenia,  nie chciałabym trafić na ten temat. Istniałaby ryzyko, że  wzbudzilby on u mnie dodatkowy lęk. Nke dość że mam się otworzyć przed obcym człowiekiem, to musialabym sie bić sie z myślami czy to nie jest oszustwo.

 

 

Ja nie znam światopoglądu swojego psychoterapeuty. W sensie nie wiem na kogo głosowały w wyborach ani czy chodzi do kościoła. Na samym początku oczywiście myślałam że to ważne. Wydawało mi sie że skoro jednym z moich problemów byl skrupulatyzm na tle religijnym to idealnym psychoterapeuta wydawał mi się ksiądz. I już na początku spotkałam się z zaskoczeniem, bo gdy znalazłam taka osobę to usłyszałam od niej, że mój psychoterapeuta nie musi być nawet osobą wierząca. Jakiś czas później trafiłam do tego ksiedza do gabinetu i choć nie dogadaliśmy się i skończyło się na jednej sesji z której wyszłam z placzem, to trzymam się tego co usłyszałam od niego podczas tej pierwszej rozmowy  telefonicznej. Czy terapeuta jest dla mnie autorytetem. Owszem. Staram sie mieć zaufanie do osób z którymi mam terapię, do ich intencji i stanu wiedzy. Czy to jest naiwność, wątpię. Zdarzyło mi się powiedziec terapeucie,że sie myli, że uważam inaczej, że nie o to mi chodziło, czy nawet,że jest dziwny. Jego autorytet nie polega na tym,  że sie go boje, że przyjmuje w ciemno wszystko co od niego usłyszę, tylko, że jestem otwarta żeby wziąść z tej relacji to czego potrzebuję. 

To jest dość dojrzałe podejście...

propos lęku - ja zrobiłem sporo by tak się u mnie nie skończył nieudany pobyt na oddziale dziennym
i jak pisałem w dużej mierze się to udało ale mam jakąś rezerwę przed zaufaniem

Z moich doświadczeń ogólniejszych wynika ze wsparcie psychologa jest cenne - i całkiem wymierne...

Propos religijności zasadniczo jestem dość wierzący acz heretycko niewatpliwie
na pewnym etapie choroby poczułem potrzebę spowiedzi i religijnego czy duchowego zajęcia się jednym z problemów - konkretnie mojej zgody na to że zrobię komuś krzywdę 
nie planu takiego działania wcale ale po prostu zgody na to że w obronie własnej (nawet gdy będzie ona działaniem niekoniecznie racjonalnym i zdrowym) zrobię coś czego w sumie nie akceptuję
nie widzę bowiem możliwości by temu zapobiec
ale jakoś się nie mogę do tego zebrać - może choroba mnie znieczuliła religijnie 
a może nie spodziewam się że mi to ulży?
tak czy inaczej jest jak jest

tak ogólnie nie ufam autorytetom nie czuje potrzeby by ktoś przejmował nade mną kontrolę
a gdy czuję to niestety odpowiednich osób zwyczajnie nie ma
mogę doceniać kogoś za coś ale to co doceniam musze najpierw zobaczyć
reklamą trudno mnie sobie kupić
manipulacją podobnie
choć cóż jak każdy inny oszust sam tez daję się oszukać może tylko trudniej niż inni...

Czy powinniśmy mieć ślepe zaufanie i starać się je mieć?
nie sądzę że trzeba się starać wbrew doświadczeniom własnym - to byłoby mocno odrealnione 
byłby to masochizm
pzdr

Życiorys.pdfTechnik weterynarii, były polityk, niedoszły prawnik.
Diagnoza w 2023 F32.8 Depresja atypowa

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak wrócę do tego CBT...

o słabości założenia podstawowego już pisałem
CBT usiłuje wpływać na dwa z trzech elementów swego założeniowego kołowrotka to jest na myśli i na zachowania
co ma pono pomagać w radzeniu sobie z emocjami...

Samo założenie na którym się CBT opiera jest dość jednak słabe
Czy aby na pewno emocje kierują naszym zachowaniem?
Przecie zachowaniem samego psychoterapeuty nurtu CBT tym zachowaniem które podejmuje w trakcie naszej terapii kieruje całkiem coś innego niż jego emocje - jest to zachowanie wyuczone i sprowadzające się w większości do odruchów podejmowanych często wbrew emocjom.

Podobnie i nasze zachowania wynikają z różnych przyczyn - nie jesteśmy zdeterminowani naszymi emocjami jak chciałby to widzieć nurt CBT

także i emocje wcale nie wynikają z myśli
większość emocji jest reakcja znacząco myśli wyprzedzającą
myśli z kolei są wytworami naszego mózgu pojawiającymi się w naszej świadomości które hmm wydaje się pozwalają nam zachować spójność świata który obserwujemy - są jego interpretacją
 słowną czy  obrazową czy jeszcze inną np symboliczną 

a skoro da się powiedzieć z jakimś sensem to co napisałem powyżej to samo założenie CBT jest jeśli nie błędne to co najmniej nieścisłe i uproszczone
zatem i cała zbudowana na nim teoria jest wątpliwa co najmniej...

No dobrze idźmy jednak dalej - czy da się wpływać na myśli i zachowania tak by kontrolować również emocje?
Hmm np czy nie przestraszymy się niespodziewanego hałasu dzięki temu że będziemy sobie coś tam wczesniej optymistycznego myśleć albo hmm robić powiedzmy przysiady
no przecie nie
nic nam tu nie pomoże zatem CBT
a skoro nie pomoże w tak prostej sprawie czemu miałoby pomóc w lęku przed tłumem czy czymkolwiek innym?
Moim zdaniem nasze emocje nie zmienią się ani my ich inaczej nie odczujemy co najwyżej możemy je tłumić w świadomości albo wypracować odruchy z nimi sprzeczne - tylko czy to aby bezpieczne?
brak prawidłowej reakcji na lęk może nas kosztować życie przecie

Czy idąc dalej wplyw guru jakim stara się być i jakim żąda żebyśmy go postrzegali psychoterapeuta CBT będzie miał na nas trwały wpływ czy też wpływ ten zniknie wraz z ustaniem patologicznej relacji guru-potulny uczeń

No i na koniec czy naprawdę psychoterapeuta CBT zasługuje na bycie w naszych oczach tym guru
Czy samo to że chce byc tym guru nie powinno nas ostrzegać że coś tu nie halo mocno.

No spójrzmy na psychiatrę czy on chce być naszym guru?
a fizjoterapeuta czy chce bezwarunkowego zaufania?
przecie nie
i jeden i drugi ma dla nas propozycje zostawiając nam autonomie i decyzyjność
i chyba dlatego im ufamy 
bo wiedza rózni sie od presji dość ewidentnie
i tak to circa widzę krytycznie
 

Życiorys.pdfTechnik weterynarii, były polityk, niedoszły prawnik.
Diagnoza w 2023 F32.8 Depresja atypowa

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, bei napisał(a):

Do terapi raczej nie da sie kogos z music, to nie jest substancjanktora mozna podać komus siłą.

Hmmmm..... musiałabym tu opisać jak pomimo braku zgody zostałam poniekąd zmuszona do terapii 🤣 tu moja lekarka by się mogła wypowiedzieć jak wysłać na terapię pacjenta, który się na nią nie zgadza i jej nie chce 😂 teraz się z tego śmieję i jestem jej wdzięczna za spisek jaki uknuła, ale wtedy nie było mi do śmiechu ani trochę.
Ale tak, zgadzam się, nikogo na siłę nie da się terapeutyzować. Tak samo jak nie każdy nurt będzie każdemu odpowiadać i osoba terapeuty. Czasem przejść przez kilku, żeby trafić na "swojego" terapeutę.

 

3 godziny temu, bei napisał(a):

Czy terapeuta jest dla mnie autorytetem. Owszem. Staram sie mieć zaufanie do osób z którymi mam terapię, do ich intencji i stanu wiedzy. Czy to jest naiwność, wątpię. Zdarzyło mi się powiedziec terapeucie,że sie myli, że uważam inaczej, że nie o to mi chodziło, czy nawet,że jest dziwny. Jego autorytet nie polega na tym,  że sie go boje, że przyjmuje w ciemno wszystko co od niego usłyszę, tylko, że jestem otwarta żeby wziąść z tej relacji to czego potrzebuję. 

Ja bym może swojej terapeutki nie uznała za autorytet (ale ja mam ogólnie problem z tym, żeby kogokolwiek nazwać autorytetem), ale na pewno za osobę ważną w pewnym sensie dla mnie i osobę której ufam. Co też nie równało się temu, że wszystko co mówiła przyjmowałam bezrefleksyjnie, bo tak nie było. Czasem rzeczywiście nie miała racji w danej kwestii, a czasem to była moja niechęć do przyjęcia danej rzeczy i dopiero po czasie okazywało się, że jednak miała rację.
Ale biorąc pod uwagę historię mojej "znajomości" z terapeutką i to, że jej na początku nienawidziłam i uważałam za zimną sukę (tak, powiedziałam jej o tym), tego jak długo ją "testowałam" zanim zaufałam, do relacji jaką mamy teraz, uważam, że na lepszą osobę nie mogłam trafić.

I w dupie mam, że za tę kasę którą wydałam na terapię kupiłabym już sobie nowy samochód z salonu, czy była 3x w roku na wycieczce zagranicznej, bo moje samopoczucie obecnie i jakość życia (chociaż nie lubię tego określenia bo to mało mierzalne) jest warta każdej wydanej złotówki.

2 godziny temu, mrNobody07 napisał(a):

No właśnie czytając Twoje argumenty i mocne stwierdzenia/opinie odniosłem wrażenie że znasz temat psychoterapii bardzo dobrze. Z doświadczenia własnego i nabytej wiedzy. Tak przynajmniej to odebrałem 

Nie, kolega czerpie wiedzę z 3 tyg. pobytu na oddziale dziennym (co nawet nie jest ukończoną terapią w warunkach oddziału) i wydumanych teorii z internetu ;) 

Edytowane przez Catriona

"Twój mózg jest wystarczająco potężny, by tworzyć strach.
Wyobraź sobie, co potrafi, gdy zaczyna tworzyć nadzieję."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do założeń CBT należy też krótkoterminowość - 8-20 spotkań i spadówa

Cóż jednak CBT usiłuje zrobić jeśli nie nauczyć nas nowych dla nas umiejętności np "zdrowszych strategii radzenia sobie"
No moim zdaniem krótkoterminowość jest  akurat zaprzeczeniem idei nauczenia się czegokolwiek.

To jak z nauką pisania nie wystarczy nam na to 20 tygodni i to nawet w najbardziej chłonnym czasie jakim jest dzieciństwo - zanim od pisania pierwszych kulfonów dojdziemy do automatyzmu pisania mija sporo czasu i wiele ćwiczeń
tak się uczymy właśnie nieustannie ćwicząc

kiedy po długim leżeniu ponownie uczymy się chodzić to także zajmuje kupę czasu
20 godzinnych spotkań z fizoterapeuta tu nic nie da

krótkoterminowo to możemy hmm połapać wszy a nie wyrobić sobie nową strategię radzenia sobie

ale hmm wrażenie sukcesu łatwiej jest uzyskać właśnie krótkotreminowo - zanim pojawią się pierwsze trudności ze zastosowaniem tego czego się już pono nauczyliśmy

a tu CBT zostawia nas już samych bo pono swoje zrobiło
ale czy na pewno zrobiło czy jedynie zrobiło wrażenie że zrobiło?

23 minuty temu, Catriona napisał(a):

I w dupie mam, że za tę kasę którą wydałam na terapię kupiłabym już sobie nowy samochód z salonu, czy była 3x w roku na wycieczce zagranicznej, bo moje samopoczucie obecnie i jakość życia (chociaż nie lubię tego określenia bo to mało mierzalne) jest warta każdej wydanej złotówki.

no cóz ja pisze na forum nerwica poniewąż jestem chory i moja jakość życia jest niska 
a Ty powiadasz że czujesz się świetnie i dlatego tu ze mnie kpisz?

no ciekawe Catriona ciekawe...
nie przekonujesz mnie jednak za bardzo

Życiorys.pdfTechnik weterynarii, były polityk, niedoszły prawnik.
Diagnoza w 2023 F32.8 Depresja atypowa

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

38 minut temu, Przemek_Leniak napisał(a):

nie przekonujesz mnie jednak za bardzo

To Ty masz jakiś problem, nie ja. 
Jak Cię boli to, że moja terapeutka zarobiła na mnie kilkadziesiąt tysięcy złotych i uważam, że to jak obecnie się czuje w porównaniu do tego jak było zanim do niej trafiłam, było tego warte, to jest to Twój problem, nie mój.

Nie chcesz, nie korzystaj z terapii, jest mi to totalnie obojętne, ale jak już napisano powyżej - próbujesz zrobić z siebie eksperta w czymś o czym nie masz żadnej wiedzy poza tym co przeczytasz na mniej lub bardziej wiarygodnych stronach.
Nikt tu nie napisał, ze psychoterapia jest jedyną i słuszną metodą leczenia, tak samo jak nikt nie napisał, że zgadza się zawsze ze wszystkimi założeniami danego nurtu, czy nawet z wszystkim co mówi terapeuta, ale Ty próbujesz wszystkich przekonać jaka to jest beznadziejna bo nie spodobało Ci się co jakaś pani powiedziała ci na spotkaniu.
Ja nie krytykuję nurtu CBT mimo, że totalnie mi on nie odpowiada,  bo to że mi coś nie odpowiada, nie oznacza, że jest złe. Oznacza tylko tyle, że mi nie odpowiada, dwa, w moim przypadku i tak został z góry uznany że będzie nieskuteczny i to mówił każdy psychiatra z którym miałam do czynienia.
Tak samo jak nie krytykuję psychoterapii grupowej, której nie lubię i żartobliwie nazywam kółeczkiem wzajemnej adoracji, ale nie podważam jej skuteczności, bo widziałam osoby którym pomogła i rozumiem pod jakim względem grupa może leczyć, ale ja w przeciwieństwie do Ciebie ukończyłam 24-tygodniową terapię grupową i nie wypisałam się po 3 tygodniach bo ktoś mi coś powiedział co mi się nie spodobało.

"Twój mózg jest wystarczająco potężny, by tworzyć strach.
Wyobraź sobie, co potrafi, gdy zaczyna tworzyć nadzieję."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psychoterapia o to każda jest oparta o paradygmat psychoterapeuty jako  Guru...

ok a jak się to ma do takiego osiągniecia jak Prawa Pacjenta?

Prawa pacjenta jak mi to ładnie podało ai google to zespół uprawnień zapewniających ochronę autonomii pacjenta i godności w trakcie leczenia, w tym prawo do świadczeń zdrowotnych, informacji o stanie zdrowia, zgody na leczenie, tajemnicy medycznej i dostępu do dokumentacji.

Czyż cała psychoterapia nie jest jednym wielkim zaprzeczeniem praw pacjenta?

W relacji Guru - potulny uczeń nie ma wszak ani krzty miejsca na autonomię ucznia
Jego godność jest zakwestionowana już na samym początku - poddanie się bowiem bezwarunkowe domniemanemu Guru wymaga rezygnacji z godności - i na dalszym etapie sukcesywnie deptana zwyczajną manipulacją
ba wypada się zastanowić czy psychoterapia jest w ogóle świadczeniem zdrowotnym - raczej nie skoro prowadzi ją ktoś nie będący medykiem
jest tez psychoterapia znana z tego że co jak co ale informacje o ocenie stanu zdrowia pacjenta skrzętnie ukrywa podobnie jak dokumentację.

Czy ja się tu mylę?

Edytowane przez Przemek_Leniak

Życiorys.pdfTechnik weterynarii, były polityk, niedoszły prawnik.
Diagnoza w 2023 F32.8 Depresja atypowa

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

20 minut temu, Przemek_Leniak napisał(a):

Psychoterapia o to każda jest oparta o paradygmat psychoterapeuty jako  Guru...

To całkowicie błędna teza.. terapeuta nie jest zadnym guru; to prawda, ze relacja nie jest równowazna, bo terapeuta ma (powinien miec) wiedze, doświadczenie i narzędzia do prowadzenia terapii, ale nie jest kims, kto narzuca cokolwiek pacjentowi. Jak idziesz do mechanika, to raczej nie traktujesz go jako guru samochodowe, ktore zagraża twojej autonomii, tylko raczej jak kogos, kto naprawi ci samochod, czyli ci pomoze? Prowadzenie terapii to mimo wszystko usługa, jak kazda inna, choc na bardziej delikatnym tworze, jakim jest umysł czy emocjonalność. Mnie w kluczowych momentach terapii bardzo pomogła ta świadomość.Łatwiej wtedy o przymierze i łatwiej zrozumiec, kim jest a kim nie jest terapeuta.

 

Zastanawia mnie, dlaczego probujesz zniechęcić innych do psychoterapii, jeżeli tak naprawdę nie masz o tym zbyt duzej wiedzy - wiedzy o tym, jak wygląda to praktyce, bo teoriami, jak widze, mógłbys tu dowolnie żogląwać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Przemek_Leniak napisał(a):

"Porównując freudowską psychoanalizę z wszelkimi innymi terapiami opartymi na rozmowie, Eysenck odkrył, że 44% pacjentów ze stanami lękowymi lub depresyjnymi, poddanych terapii opartej na technikach Freuda, uzyskało poprawę. Pacjenci poddani terapiom innym niż freudowska uzyskiwali w ciągu dwóch lat poprawę w liczbie 64%. Pacjenci, którzy nie byli poddawani żadnym oddziaływaniom terapeutycznym, a którzy po dwóch latach uzyskiwali podobny, jak w wyżej opisanych grupach, poziom polepszenia swojego stanu zdrowia stanowili 60% badanej grupy. No cóż..., różnica pomiędzy terapią niefreudowską i brakiem terapii jest prawdopodobnie nieistotna statystycznie. Można powiedzieć, i to bez ironii, że terapeuci niespecjalnie szkodzą swoim pacjentom, a w niektórych przypadkach może i nawet pomagają. W przypadku traktowania ludzi psychoanalizą nie sposób powstrzymać się od wniosku, że psychoanalitycy przeszkadzają w naturalnych procesach przywracających stan równowagi psychicznej!"

to ciekawy akapit prawda?
Ciekawe czy równie szkodliwa jak psychoanaliza jest jej córka czyli psychoterapia?

 

Eysenck znany był z krytycznego stosunku do psychoanalizy, zwłaszcza freudowskiej. Dane, które przytaczasz, pochodzą prawdopodobnie z jego "badania" z 1952 roku. Czego im brakowało? Nie były randomizowane i kontrolowane. 
 

Eysenck wysunął wniosek, że wiele terapii nie jest bardziej skutecznych niż brak terapii - i to było wówczas szokujące. W 2019 roku ustalono, że co najmniej 26 publikacji Eysencka zawiera niewiarygodne dane, nieetyczne procedury lub niezweryfikowane twierdzenia.

Teraz wiem, dlaczego Przemek się na niego powołuje ;)

 

 

 

Edytowane przez kokeshi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

47 minut temu, Verinia napisał(a):

@Przemek_Leniak nie da się tego czytać. Zacznij używać interpunkcji i lepszej składni. 

,,,,,,,,,,,,,,,,,, służę uprzejmie przecinkami do samodzielnego wstawienia
niestety nie pomogę ale dzięki za wkład korektorski

 

58 minut temu, którędy_do_lasu napisał(a):

To całkowicie błędna teza.. terapeuta nie jest zadnym guru; to prawda, ze relacja nie jest równowazna, bo terapeuta ma (powinien miec) wiedze, doświadczenie i narzędzia do prowadzenia terapii, ale nie jest kims, kto narzuca cokolwiek pacjentowi. Jak idziesz do mechanika, to raczej nie traktujesz go jako guru samochodowe, ktore zagraża twojej autonomii, tylko raczej jak kogos, kto naprawi ci samochod, czyli ci pomoze? Prowadzenie terapii to mimo wszystko usługa, jak kazda inna, choc na bardziej delikatnym tworze, jakim jest umysł czy emocjonalność. Mnie w kluczowych momentach terapii bardzo pomogła ta świadomość.Łatwiej wtedy o przymierze i łatwiej zrozumiec, kim jest a kim nie jest terapeuta.

 

Zastanawia mnie, dlaczego probujesz zniechęcić innych do psychoterapii, jeżeli tak naprawdę nie masz o tym zbyt duzej wiedzy - wiedzy o tym, jak wygląda to praktyce, bo teoriami, jak widze, mógłbys tu dowolnie żogląwać. 

Alez jest własnie Guru
a tym czego wymaga jest po prostu Wiara

"Wiara pacjenta w umiejętności terapeuty jest kluczowym elementem relacji terapeutycznej, budowanej na zaufaniu, empatii i bezpieczeństwie. Ta wiara pozwala pacjentowi czuć się swobodnie w otwieraniu się i aktywnym uczestnictwie w terapii, a często stanowi nawet do 50% skuteczności całego procesu terapeutycznego, wg. badań (Lamberta i Barley'a). "

Wiara a potem bla bla bla

mamy zatem do czynienia z prawdziwym kultem w którym psychoterapeuta jest kapłanem (a może bozkiem) a paradygmat czyli komplet bzdetów danego nurtu terapii jest świętą księgą

Mechanik samochodowy to dobre porónanie bo tak jak mechanik traktuje oczywiście samochód jako przedmiot swych zabiegów tak i terapeuta traktuje człowieka chorego jako przedmiot swych manipulacji

No nie wiem czemu odnosisz wrażenie że próbuję kogokolwiek zniechęcić do psychoterapii?
Gdybym krytykował astrologię też byś miał wrażenie że próbuję do niej kogoś zniechęcić?
przecie astrologia to świetna zabawa - nie gorsza od gier fabularnych 

Wyjaśniłem już tu swe motywacje dość jasno kilka postów wyżej
pzdr

Edytowane przez Przemek_Leniak

Życiorys.pdfTechnik weterynarii, były polityk, niedoszły prawnik.
Diagnoza w 2023 F32.8 Depresja atypowa

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm tak na marginesie co pomyslałbyś o mechaniku samochodowym który twierdziłby że 50% skuteczności naprawy przez niego twojego auta zależy od twojej wiary w jego umiejętności i skuteczność jego działań opartych na empatii, bezpieczeństwie i zaufaniu?

nie uznałbyś go za zwykłego oszusta?

Życiorys.pdfTechnik weterynarii, były polityk, niedoszły prawnik.
Diagnoza w 2023 F32.8 Depresja atypowa

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najczęsciej nad rozpoczęciem terapii zastanawiają sie osoby, ktore pragną jakiejs zmiany, ktore maja jakis problem,- dla takich osob terapia to duża szansa, a terapeuta jest czasem pierwszą osobą w zyciu, ktora ich rozumie i akceptuje tak naprawdę.

59 minut temu, Przemek_Leniak napisał(a):

mamy zatem do czynienia z prawdziwym kultem w którym psychoterapeuta jest kapłanem (a może bozkiem) a paradygmat czyli komplet bzdetów danego nurtu terapii jest świętą księgą

 

To, ze tak widzisz pozycje terapeuty, duzo mówi - o tobie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

39 minut temu, mrNobody07 napisał(a):

 U mnie dodatkowo występuje silna ambiwalencja względem np. w/w autorytetów, co nie pomaga w podjęciu terapii

Tylko, że terapeuta nie ma być autorytetem. Ciężko autorytetem nazwać kogoś kogo nie znasz i nie poznasz nigdy. Widzisz go tylko w jego zawodowej roli, a nawet jeśli ujawni coś ze swojego prywatnego życia gdzieś w rozmowie to przeważnie będą to jakieś niewiele mówiące informacje. Terapeuta nigdy nie będzie jakimś guru/autorytetem czy ekspertem od Twojego życia, który powie Ci co masz zrobić. Specjalistą od swojego życia jesteś tylko i wyłącznie Ty. Terapeuta jest jedynie od wskazania Ci być może nie służących Ci schematów i pokazania, że można inaczej, bardziej konstruktywnie radzić sobie z emocjami i różnymi stanami. 
 

"Twój mózg jest wystarczająco potężny, by tworzyć strach.
Wyobraź sobie, co potrafi, gdy zaczyna tworzyć nadzieję."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 minut temu, Catriona napisał(a):

 Terapeuta jest jedynie od wskazania Ci być może nie służących Ci schematów i pokazania, że można inaczej, bardziej konstruktywnie radzić sobie z emocjami i różnymi stanami. 
 

no gdyby tak było to do takiej asystencji - całkowicie zgodnej z teoriami opieki pielęgniarskiej po prostu nie potrzeba byłoby wiary ani "relacji terapeutycznej"
i hmm to faktycznie byloby pomocne
ale jakoś nie widzę by jakikolwiek psychoterapeuta tak się reklamował

 

21 minut temu, którędy_do_lasu napisał(a):

Najczęsciej nad rozpoczęciem terapii zastanawiają sie osoby, ktore pragną jakiejs zmiany, ktore maja jakis problem,- dla takich osob terapia to duża szansa, a terapeuta jest czasem pierwszą osobą w zyciu, ktora ich rozumie i akceptuje tak naprawdę.

 

To, ze tak widzisz pozycje terapeuty, duzo mówi - o tobie. 


To co piszemy mówimy czy robimy w ogóle świadczy najwięcej o nas samych
to co robi z tobą psychoterapeuta też świadczy o nim
mam wątpliwości czy dobrze

Tak nadziej ludzi chorych sa duże - łatwo je zwieść i zwyczajnie ich skrzywdzić
psychoterapia powiadasz jest protetyką bliskości i zrozumienia?
no nie owszem chory może mieć takie złudzenie ale to nawet nie jest proteza
psychoterapeuta nie może cię zrozumieć - musiałby być tak samo chory jak ty by to zrobić
natomiast co do akceptacji - no wiesz skoro planuje cię zmienić podstępnie to raczej cię jednak nie akceptuje

 

Godzinę temu, Verinia napisał(a):

@Przemek_Leniak były polityku, bardzo próbujesz być tu ważny. Dużo słów, mało treści. Niestety nie wychodzi Ci to i stajesz się przez to śmieszny. No ale niech Ci będzie.

Niech mi tak będzie - cieszę się że wywołałem twój uśmiech
Uśmiech jest w życiu potrzebny
pzdr
 

 

Godzinę temu, mrNobody07 napisał(a):

Bliskie jest mi bardzo to co napisałeś. Identyfikuje się z tym. U mnie dodatkowo występuje silna ambiwalencja względem np. w/w autorytetów, co nie pomaga w podjęciu terapii


Myslę sobie że zaufanie to jednak trzeba zbudować i to na solidnej podstawie
autorytet także się buduje - wykazując kompetencje po prostu

to jak z psychiatrami nie ządaja od nas żadnej "relacji terapeutycznej"  ale możemy do nich nabrać zaufania w trakcie leczenia
zaś autorytet - cóż pacjenci sami sobie polecają tych najlepszych
ciekawe że to zjawisko nie występuje w przypadku psychoterapeutów 
 

Życiorys.pdfTechnik weterynarii, były polityk, niedoszły prawnik.
Diagnoza w 2023 F32.8 Depresja atypowa

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cytat

Hmm tak na marginesie co pomyslałbyś o mechaniku samochodowym który twierdziłby że 50% skuteczności naprawy przez niego twojego auta zależy od twojej wiary w jego umiejętności i skuteczność jego działań opartych na empatii, bezpieczeństwie i zaufaniu?

nie uznałbyś go za zwykłego oszusta?

 

Samochód to układ mechaniczny, bez emocji.
Człowiek to organizm biologiczny i psychiczny, złożony, unikalny.

Psychoterapia często nie "naprawia", tylko wspiera rozwój, pomaga zrozumieć siebie, zmienić schematy myślenia, czy funkcjonowania. To nie to samo co wymiana klocków hamulcowych.

W psychologii (jak i medycynie) relacja terapeutyczna i zaufanie mają potwierdzony wpływ na skuteczność terapii - to nie jest "wiara", tylko czynnik leczniczy sam w sobie, wielokrotnie zbadany. U mechanika twoja wiara nie wpływa na działanie silnika - ale w terapii twoje nastawienie może znacząco wpłynąć na rezultaty pracy nad sobą.

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, Przemek_Leniak napisał(a):

psychoterapeuta nie może cię zrozumieć - musiałby być tak samo chory jak ty by to zrobić

Nie zgodzę się, zdrowa osoba jak najbardziej może zrozumieć chorą

5 godzin temu, Przemek_Leniak napisał(a):

natomiast co do akceptacji - no wiesz skoro planuje cię zmienić podstępnie to raczej cię jednak nie akceptuje

Nieźle, nawet nie wiem, jak moznaby to skomentowac..  xD Podstępny terapeuta.., samo zuo..👻

 

5 godzin temu, Przemek_Leniak napisał(a):

zaś autorytet - cóż pacjenci sami sobie polecają tych najlepszych
ciekawe że to zjawisko nie występuje w przypadku psychoterapeutów 

Znow pudło, w tej grupie zawodowej tez sa lepsi i gorsi, warto szukac kompetentnego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, Przemek_Leniak napisał(a):

ciekawe że to zjawisko nie występuje w przypadku psychoterapeutów 

No i znowu mówisz o czymś o czym nie masz pojęcia xD oczywiście, że terapeuci polecają innych terapeutów. Moja terapeutka swego czasu sama mi polecała inną terapeutkę i często są przypadki, że człowiek trafia do terapeuty, a okazuje się, że np. terapeuta nie pracuje z osobami z danym problemem i odsyła do kogoś innego podając konkretne nazwiska.
Skończ się już kompromitować, bo co post to coraz bardziej się błaźnisz.

"Twój mózg jest wystarczająco potężny, by tworzyć strach.
Wyobraź sobie, co potrafi, gdy zaczyna tworzyć nadzieję."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

coś powinienem napisać ale jestem zmęczony...
z tymi polecajkami chodziło mi nie o kolegów a o pacjentów

4 minuty temu, mrNobody07 napisał(a):

Słyszałem nie raz „polecajki” zarówno od samych pacjentów

no a ja ani razu...
może w Lublinie nie ma polecanych?

Życiorys.pdfTechnik weterynarii, były polityk, niedoszły prawnik.
Diagnoza w 2023 F32.8 Depresja atypowa

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Catriona napisał(a):

Skończ się już kompromitować, bo co post to coraz bardziej się błaźnisz.

poważnie?
no cóz ty powiadasz
i tak sie o mnie martwisz?
to pewnie efekt po psychotrapii...
😜
przypomne że @Melodiaa radziła ograniczac takie wstawki
ale skoro sie upierasz...
mnie tam ryba

ale nie dziś bo jestem padły

4 minuty temu, mrNobody07 napisał(a):

Przemek, a nie jest czasem tak u Ciebie, że odczuwasz silny lęk przed zmianami? Bo przecież terapia, to właśnie zmiany- myślenia, nastawienia, zachowania itp. Może strach przed oceną przez terapeutę , „grzebania” w Twoim życiu? Jeśli tak, to są to całkowicie naturalne emocje i odczucia. Wiele osób , jak nie większość odczuwa taki lęk. Szczególnie na samym początku relacji: terapeuta-pacjent.

 

 

 

 

Zmiany hmm wiesz...
Do niedawna zyłem zyciem jakim zawsze chciałem
miałem rodzinę dom ogród i bibliotekę
dziś jestemw sumie bezdomny, rozwiedziony, i do tego podjałem nauke na opiekuna medycznego
życie to ciągłe zmiany...

co do grzebania to jestem dość otwarty i nie mam tajemnic...
dość swobodnie mówie o przeszłości nawet dla mnie trudnej
czasem ludzie odbierają to jako nieautentyczne zresztą
nie przeszkadzami to jednak jak odbieraja tylko dziwi

to czego nie akceptuje to oszustwo i to mnie chyba w psychoterapii najbardziej póki co odrzuca
nie lubię oszustów całkiem irracjonalnie - ot tak po prostu nie lubię
nie że nienawidzę czy uparcie zwalczam - nie jedynie ich nie lubię 
uważam że zasługują na analogiczne traktowanie
i tyle

Życiorys.pdfTechnik weterynarii, były polityk, niedoszły prawnik.
Diagnoza w 2023 F32.8 Depresja atypowa

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak pisząc tu zastanawiam się jednocześnie nad możliwością leczenia mnie
czy to realne i dostępne czy ta wizja jest tylko właśnie ściemą 
a co leczyć jest - szary smutek który czuje jest głęboki i dojmujący
mam poczucie życiowej porażki i bezsilności
chwilowo zapewne mam ulgę lekową od najnieprzyjemniejszych objawów
staram się więc być użyteczny a wolnych chwilach się tu zastanawiam pisząc
to ucieczka rzecz jasna od tego szarego smutku takie pisanie i zastanawianie się
wszystko jedno o czym zresztą pisze i myślę - o wojnie, o psychoterapii czy o powiedzmy Stanisławie Okrzei
to bez znaczenia bo pozwala zając umysł i wypełnić czas...
no oki dość tego marudzenia idę spać
dobranoc

Życiorys.pdfTechnik weterynarii, były polityk, niedoszły prawnik.
Diagnoza w 2023 F32.8 Depresja atypowa

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Catriona napisał(a):

No i znowu mówisz o czymś o czym nie masz pojęcia xD oczywiście, że terapeuci polecają innych terapeutów. Moja terapeutka swego czasu sama mi polecała inną terapeutkę i często są przypadki, że człowiek trafia do terapeuty, a okazuje się, że np. terapeuta nie pracuje z osobami z danym problemem i odsyła do kogoś innego podając konkretne nazwiska.
Skończ się już kompromitować, bo co post to coraz bardziej się błaźnisz.

Ty naprawdę jesteś jakaś upośledzona😂😂😂

11 godzin temu, Przemek_Leniak napisał(a):

Psychoterapia o to każda jest oparta o paradygmat psychoterapeuty jako  Guru...

ok a jak się to ma do takiego osiągniecia jak Prawa Pacjenta?

Prawa pacjenta jak mi to ładnie podało ai google to zespół uprawnień zapewniających ochronę autonomii pacjenta i godności w trakcie leczenia, w tym prawo do świadczeń zdrowotnych, informacji o stanie zdrowia, zgody na leczenie, tajemnicy medycznej i dostępu do dokumentacji.

Czyż cała psychoterapia nie jest jednym wielkim zaprzeczeniem praw pacjenta?

W relacji Guru - potulny uczeń nie ma wszak ani krzty miejsca na autonomię ucznia
Jego godność jest zakwestionowana już na samym początku - poddanie się bowiem bezwarunkowe domniemanemu Guru wymaga rezygnacji z godności - i na dalszym etapie sukcesywnie deptana zwyczajną manipulacją
ba wypada się zastanowić czy psychoterapia jest w ogóle świadczeniem zdrowotnym - raczej nie skoro prowadzi ją ktoś nie będący medykiem
jest tez psychoterapia znana z tego że co jak co ale informacje o ocenie stanu zdrowia pacjenta skrzętnie ukrywa podobnie jak dokumentację.

Czy ja się tu mylę?

Nie przejmuj się nią. Ona pisze tu na każdym forum. Wypowiada się nawet na temat leków których nie brała. Myśli że jej lekarka jest najlepsza i że nikt nie ma z lekarzem takiego kontaktu jak ona. Też miałem z nią spine. Szybko się przekonała jak inne osoby zaczęły mi przyznawać rację że coś z nią jest nie tak. Że myśli że wszystkie rozumy pozjadala. To chora i mocno zaburzona osoba

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie ja wylewam swoją frustracje na innych na tym forum xD ulżyło Ci? Jak tak to spoko. Miło ze mogłam pomóc. 
Na przyszłość, polecam opcje ignoruj, lub wylogowanie się na stałe z tego forum, nie będziesz widział moich postów. Niby dorosły a nie potrafi sobie z prostymi rzeczami poradzić 🤷‍♀️ mamusia jak Cie trzymała pod spódnicą nie nauczyła zaradności? xD 

Edytowane przez Catriona

"Twój mózg jest wystarczająco potężny, by tworzyć strach.
Wyobraź sobie, co potrafi, gdy zaczyna tworzyć nadzieję."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Catriona napisał(a):

To nie ja wylewam swoją frustracje na innych na tym forum xD ulżyło Ci? Jak tak to spoko. Miło ze mogłam pomóc. 

Na innych? Pokaż mi kogoś innego na tym forum z kim się pokłóciłem albo miałem jakąś spine.ja zauważyłem że jak ktoś z kimś się tu kłuci albo wylewa swoje frustracje to właśnie ty. 

Odpisujesz w chamski sposób albo wyglądasz swoje mądrości. Widocznie tak cię w domu wychowali. Czegoś zabrakło. Może miłości. 

6 minut temu, Catriona napisał(a):

To nie ja wylewam swoją frustracje na innych na tym forum xD ulżyło Ci? Jak tak to spoko. Miło ze mogłam pomóc. 
Na przyszłość, polecam opcje ignoruj, lub wylogowanie się na stałe z tego forum, nie będziesz widział moich postów. Niby dorosły a nie potrafi sobie z prostymi rzeczami poradzić 🤷‍♀️ mamusia jak Cie trzymała pod spódnicą nie nauczyła zaradności? xD 

Nie odpisuj już więcej. Szkoda mi czasu na tak po/cenzura/oną osobe. Jak będziesz kiedyś bez leków tak jak ja to może wtedy pogadamy. Na razie bierz ta wenlafaksyne bo jeszcze długa droga przed tobą 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze raz i dobitnie: oboje z @Melodiaa prosiliśmy o dyskusję bez personalnych przepychanek. To, co tu się dzieje, to nie jest wymiana argumentów, tylko pyskówka. Natychmiast wracamy do meritum: komentujemy tezy, nie ludzi; zero ironii, etykietek i insynuacji. Kolejne wpisy ad personam będą usuwane, a autorzy dostaną ostrzeżenia. Jeśli ton nie zmieni się od razu, zamkniemy wątek. To ostatnie ostrzeżenie - jak jutro coś tu zobaczę - to wszyscy dostaną osty. 

Nikt nie przyjdzie cię uratować. Nowy partner czy awans nie naprawią twojego wnętrza, bo masz 100% odpowiedzialności za swój własny umysł

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×