Skocz do zawartości
Nerwica.com

Okropne psychiczne i fizyczne zmęczenie - jak się zmusić do aktywności?


robertina

Rekomendowane odpowiedzi

1 godzinę temu, którędy_do_lasu napisał(a):

U mnie zmuszanie sie do czegokolwiek zawsze przynosilo efekt odwrotny, jakby na zasadzie przekory, a jesli nawet zadziałalo, to tylko na chwilę, a potem było jeszcze gorzej, kompletnie nic juz mi sie nie chciało. Moze sprobuj sie NIE zmuszać i zobacz, co sie stanie.

 

Nie zmuszam się od dwóch lat i efekt jest taki, że siedzę i nic nie robię mając przy tym koszmarny nastrój i poczucie zmarnowanego czasu. MUSZĘ się zacząć zmuszać, bo inaczej chyba wpadnę w depresję.

Edytowane przez robertina

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, little angel napisał(a):

wręcz rzygać mi się chce

nie jarają Cię spocone ciałka? :D

 

@robertina a może zaczniesz pisać pamiętnik? malować? może szukać mena na portalach randkowych? ;)

Edytowane przez Mic43

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Mic43 napisał(a):

nie jarają Cęę spocone ciałka? :D

 

@robertina a może zaczniesz pisać pamiętnik? malować? może szukać mena na portalach randkowych? ;)

 

Chciałabym być w stanie skupić się na moich własnych zainteresowaniach, poczytać dobrą książkę, obejrzeć film czy napisać post na bloga. Nie czuję się na siłach szukać nowych hobby, kiedy stare leżą nieruszane miesiącami, choć zmuszenie się do nich przez 5 minut poprawia mi samopoczucie na kilka godzin.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

32 minuty temu, little angel napisał(a):

Nie nazwałabym tego w pełni grą komputerową, a raczej przeglądarkową, piszę w html/css/js. To gra w formie powieści wizualnej. Tyle w skrócie, bo to nie o mnie wątek :P 

 

Robisz grę komputerową? Wow. Przyznam szczerze, że ja najbardziej na świecie chciałbym założyć stronę internetową, albo dwie. Tyle, że nie umiem pisać stron i nie wiem czy jest to możliwe za darmo, bo konta w banku nie mam i nie byłabym w stanie jej opłacać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, robertina napisał(a):

 

Robisz grę komputerową? Wow. Przyznam szczerze, że ja najbardziej na świecie chciałbym założyć stronę internetową, albo dwie. Tyle, że nie umiem pisać stron i nie wiem czy jest to możliwe za darmo, bo konta w banku nie mam i nie byłabym w stanie jej opłacać.

Na jakiej platformie masz bloga?. blogger?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, Verinia napisał(a):

Na jakiej platformie masz bloga?. blogger?

 

Nie, na instagramie. Próbowałam założyć na bloggerze, ale przez 2 lata nikt nawet tego bloga nie wyświetlił a jak założyłam go jeszcze raz na instagramie uzyskałam 200 obserwujących w 3 miesiące.

 

Ale ja nie myślałam o blogu tylko o stronie internetowej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 3.10.2025 o 15:13, robertina napisał(a):

 

 

Ale jestem tu z innym pytaniem - czy wam też w nerwicy towarzyszy potworne fizyczne i psychiczne zmęczenie? Wydaje mi się, że to jest ta mgła mózgowa - problemy z pamięcią (moja pamięć sięga nie więcej, niż paru godzin wstecz), koncentracją (mogę się skupić na max. 2 minuty), zerowa energia, zadyszka i uczucie bliskiego omdlenia po wytarciu kurzu na kilku szafkach i te potworne bóle stawów, przez które nawet wstanie z pozycji siedzącej to wyzwanie. Już mam dość. Przez to tylko siedzę przed komputerem i oglądam zupełnie bezsensowne filmiki, bo dosłownie nie mam psychicznie ani fizycznie siły na żadną aktywność. Nie zajmuję się nawet tym, co mnie wcześniej interesowało, chociaż wiem, że mogłoby mi choć nastrój poprawić. Bardzo bym chciała być w stanie coś poczytać, napisać post na blogu, nawet obejrzeć jakiś film, ale nie mam siły. Powinnam wziąć się do sprzątania, ale przeraża mnie perspektywa ruszania się, bo mnie każdy ruch po prostu w tej chwili boli.

Tak, to typowy objaw właśnie nerwicy lękowej. To co opisujesz jest mi bardzo bliskie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, little angel napisał(a):

Nerwica nerwicą, ale co dalej? Nic, nic, nic nie pomaga, nie pomoże, bo się nie chce. Trzeba wykorzystywać dni, w których akurat coś się chce! A takie się co jakiś pojawiają. Można smęcić, też smęcę, byle nie za dużo, bo to tylko pogrąża.

Też wychodzę z założenia, że można się gorzej czuć, można sobie czasem odpuścić robienie różnych rzeczy, ale nie da się tak przeżyć całego życia odpuszczając i unikając aktywności.
Im dłużej człowiek trwa w zawieszeniu tym gorzej. Mózg nie lubi nudy, wbrew pozorom i przy bezczynności, będzie jeszcze gorzej, bo zacznie tworzyć swoje scenariusze, przeważnie czarne 😏

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@little angel mnie w sumie tego nauczyła terapia i mój lekarz. Gorsze samopoczucie i chce zwolnienie? Ok, max tydzień i zapraszam, zaiwaniać do roboty, nie ma siedzenia bezczynnie w domu, bo to nic nie zmieni, a w pracy przynajmniej zajmę się czymś konstruktywniejszym niż patrzenie w ścianę i pogrążanie się w dołku :P  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 minut temu, Catriona napisał(a):

@little angel mnie w sumie tego nauczyła terapia i mój lekarz. Gorsze samopoczucie i chce zwolnienie? Ok, max tydzień i zapraszam, zaiwaniać do roboty, nie ma siedzenia bezczynnie w domu, bo to nic nie zmieni, a w pracy przynajmniej zajmę się czymś konstruktywniejszym niż patrzenie w ścianę i pogrążanie się w dołku :P  

👍👍

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bardzo często odczuwam wręcz paraliżujące wyczerpanie, ale teraz wiem, że to od ADHD.

Nauczyłam się paru sposobów - często to wyczerpanie to raczej brak równowagi pomiędzy zmęczeniem psychicznym a fizycznym. Tzn psychicznie jestem wydrenowana, ale fizycznie za wiele w ciągu dnia nie robiłam i trudno mi wtedy odpocząć, bo ciało ma niezużytą energię, a umysł leci na oparach. Wtedy leżę na sofie, gapię się w sufit, albo telefon i niby nic nie robię, ale nie odpoczywam. Bardzo trudno mi się zmusić żeby ruszyć ręką albo nogą ale to zaleganie na sofie wcale nie regeneruje. Wtedy jedynym wyjściem jest zmusić się do aktywności fizycznej i wyłączenia mózgu. Zrobić coś, co da mi zadyszkę i podniesie puls. Kiedy równowaga między zużyciem energii przez umysł i ciało się wyrówna, zwykle mogę skutecznie odpocząć, a często wysiłek fizyczny jest takim odpoczynkiem dla umysłu, że po nim czuję wręcz, że mam znów sporo energii.

Inna kwestia to wyczerpanie które wynika po prostu z zaniedbania potrzeb. U mnie zwykle chodzi o dietę, bo snu nie zaniedbuje nigdy. Ale wyczerpanie czasem wynika ze złego odżywiania i też jak napisałam wyżej, z braku ruchu. Wtedy zadbanie o dobre nawodnienie, oraz o porządną dawkę warzyw, owoców, orzechów, kiszonek itd przez parę dni zwykle ląduje mi baterie. Mam wyciskarkę wolnoobrotową i kiedy czuję się ociężała i wiem, że to zaniedbanie diety, to mam dodatkową motywację, żeby oprócz poprawienia codziennej diety jeszcze dodać z 1-2 soki warzywno-owocowe dziennie. Staram się też wtedy codziennie pić kefir, zjeść kiszonego ogórka lub kilka łyżek kiszonej kapusty. Do tego herbatki ziołowe itd. I jeśli naprawdę jestem wyczerpana tak, że np spokojny spacer na świeżym powietrzu mnie nie pobudza tylko wyczerpuje, to śpię ile wlezie i piję dużo płynów. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

20 minut temu, katrin123 napisał(a):

Zmieniać miejsca ,wychodzić z tego miejsca ,które cię dołuje, paraliżuje .Przemieszczać się. Muszą być spacery ,świeże powietrze i zielone tereny 

Plus zdrowe nawyki .przecież każdy o tym wie.Każdy ma tą wiedzę, 

No spacery dają coś w rodzaju endorfin. Można przemyśleć też różne rzeczy. Zadbać o zdrowie przy okazji. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale ja tkwię w takim zastoju już WIELE LAT i odpuszczanie wpędziło mnie tylko w depresję i UTRWALIŁO ten stan. MUSZĘ się zmusić, bo tego chcę. CHCĘ DZIAŁAĆ! Nie czekać kolejne pięć lat aż mi się magicznie zachce leżąc w łóżku i słabnąc coraz bardziej. WIEM, że mi się nie zachce. To jest ślepa uliczka. 

Edytowane przez robertina

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

38 minut temu, robertina napisał(a):

Ale ja tkwię w takim zastoju już WIELE LAT i odpuszczanie wpędziło mnie tylko w depresję i UTRWALIŁO ten stan. MUSZĘ się zmusić, bo tego chcę. CHCĘ DZIAŁAĆ! Nie czekać kolejne pięć lat aż mi się magicznie zachce leżąc w łóżku i słabnąc coraz bardziej. WIEM, że mi się nie zachce. To jest ślepa uliczka. 

Brawo za chęci do działania i świadomość że bez tego będzie bez zmian albo gorzej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

53 minuty temu, little angel napisał(a):

samo to, że CHCESZ DZIAŁAĆ już jest jakimś motorem napędowym

do zdrowych nawyków żywieniowych też nie da się od razu zmusić, trzeba pomału je wprowadzać, jeśli się tego chce

 

no to jak, udało Ci się w ostatnim czasie "pozmuszać" trochę do rzeczy, które chciałaś zrobić? @robertina

 

O dziwo, udało. Jak na mnie to nawet sporo zrobiłam, choć zdecydowanie mniej niż chciałam i muszę sobie jeszcze opracować system działania, żeby lepiej to ogarniać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ogolnie uwazam ze nie ma sie co zmuszać jesli nie ma ochoty / jest uczucie wyczerpania to widocznie organizm wymaga odpoczynku. Zwłaszcza osoby introwertyczne które sie spalają w kontakcie z ludzmi regenerują sie bardzo przez sen. Z 2 str tak jak ktos wyżej pisze łatwo wtedy wpasc w jakaś stagnacje i ten stan niechcenia sie pogłębia (chociaz tytuł tenatu  brzmi stan wyczerpania - wg mnie przy wyczerpaniu trzeba isc za organizmem). Mówią ze ruch kroki na świeżym powietrzu to jakaś profilaktyka a ciezko o profilaktykę jak sie chce wiec w pewnym momencie delikatnie trzeba sie pewnie przymusić. Wg mnie złoty środek jak jest stan wyczerpania to dać sobie spokoj i nie wyrzucać sobie ze powinnam robić x yz ale jak są lepsze dni probowac to wykorzystać. I na pewno małymi krokami na spokojnie coś probowac wykorzystując lepsze dni 

i do innych sie nie porównywać ze ktos tam robi pełno rzeczy albo spotyka sie 18 x w tygodniu z kims tylko robić to po swojemu. Nie każdy ma takie same potrzeby kontaktu.

Edytowane przez Krejzi1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 godzin temu, Krejzi1 napisał(a):

Ogolnie uwazam ze nie ma sie co zmuszać jesli nie ma ochoty / jest uczucie wyczerpania to widocznie organizm wymaga odpoczynku. Zwłaszcza osoby introwertyczne które sie spalają w kontakcie z ludzmi regenerują sie bardzo przez sen. Z 2 str tak jak ktos wyżej pisze łatwo wtedy wpasc w jakaś stagnacje i ten stan niechcenia sie pogłębia (chociaz tytuł tenatu  brzmi stan wyczerpania - wg mnie przy wyczerpaniu trzeba isc za organizmem). Mówią ze ruch kroki na świeżym powietrzu to jakaś profilaktyka a ciezko o profilaktykę jak sie chce wiec w pewnym momencie delikatnie trzeba sie pewnie przymusić. Wg mnie złoty środek jak jest stan wyczerpania to dać sobie spokoj i nie wyrzucać sobie ze powinnam robić x yz ale jak są lepsze dni probowac to wykorzystać. I na pewno małymi krokami na spokojnie coś probowac wykorzystując lepsze dni 

i do innych sie nie porównywać ze ktos tam robi pełno rzeczy albo spotyka sie 18 x w tygodniu z kims tylko robić to po swojemu. Nie każdy ma takie same potrzeby kontaktu.

 

Nie jestem introwertyczka i właśnie przez to cierpię podwójnie, bo od ostatnich 9 lat jedyni ludzie z jakimi rozmawiam to są rodzice. Czuję się jak w więzieniu. Choć fakt, że i wcześniej za bardzo nie miałam znajomych, bo jakoś tak trafiałam na każdym etapie edukacji na takie paniusie, tipsy, drinki, faceci - a ja byłam skromną, skupioną na nauce dziewczyną, więc to nie mogło się udać. Ale zawsze jedna czy dwie znajomości gdzieś były a teraz nic.

 

Gdybym miała słuchać swojego organizmu to bym te 10 lat przeleżała w łóżku, bo wyczerpania się czuję CALY CZAS, tu nie ma lepszych dni. I, zauważyłam, że im bardziej nic nie robię tym ten stan sie pogarsza, więc muszę to po prostu ukrócić gwałtownie.

Q

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 3.10.2025 o 16:28, mała_mi123 napisał(a):

Generalnie z tych audycji wynika, że każdy kto choruje przewlekle będzie miał niestety ten zespół chronicznego zmęczenia. A chorób przewlekłych jest multum, np.: Hashimoto, celiakia, nieswoiste choroby zapalne jelit, nadciśnienie, cukrzyca, choroba wieńcowa, itd. 

Wiesz, moja praca polega często na takim ćwiczeniu zadawania pytania „dlaczego” dopóki nie dojdziesz do martwego punktu. Celem tego jest znalezienie źródła problemu i rozwiązanie go.
 

Np w pracy to będzie „zarządzanie zmianą się nie powiodło, bo komunikacja była chaotyczna a wytyczne sprzeczne”. Dlaczego komunikacja była chaotyczna? Bo ktoś rzucił pracę i nowa osoba nie do końca wiedziała co komunikować. Dlaczego nowa osoba nie wiedziała? Bo nie było dokumentacji z dokładnym opisem. Dlaczego nie było tego opisu? Bo jak strategia powstawała, firma była dużo mniejsza i wystarczyły ustne umowy. Dlaczego itd itp. Na końcu zostaje prawdopodobny powód i można zaplanować rozwiązanie. 

 

To samo można zrobić ze wszystkim. 


Dlaczego jesteśmy zmęczeni?

Bo chorujemy fizycznie lub psychicznie.

Dlaczego nie leczymy tych chorób?

Leczymy, ale mało skutecznie.

Dlaczego leczenie nie jest skuteczne?

Bo mało wiemy o chorobach psychicznych i autoimmunologicznych.

Dlaczego mało o nich wiemy?

Bo są skomplikowane i skupiamy się na nich od niedawna.

Dlaczego są tak skomplikowane?

Bo nie bardzo wiemy, co je powoduje.

Dlaczego tego nie wiemy?

Bo być może skupiamy się na nie tym co trzeba.

Dlaczego skupiamy się na nie tym co trzeba?

Bo jesteśmy przyzwyczajeni do chorób, które mają jedną przyczynę i tą przyczynę można znaleźć i wyeliminować, a te choroby są inne.

Dlaczego te choroby są inne?

Bo wydają się dotyczyć wielu systemów, narządów i mieć wiele przyczyn.

Dlaczego nie skupiamy się w takim razie na holistycznym podejściu?

Bo lekarze nie są do tego szkoleni.

 

-> to jest możliwa przyczyna nr. 1. 


Oczywiście są lekarze, którzy mają holistyczne podejście.

Dlaczego ludzie nie wybierają takiego lekarza?

Bo podejście holistyczne jest sprzeczne z naszymi przyzwyczajeniami i oczekiwaniami.

Dlaczego jest sprzeczne?

Bo jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że chorobę zwalcza się robiąc badanie, dostając receptę i przechodząc leczenie.

Dlaczego ciężko nam zmienić przyzwyczajenia?

Bo podejście holistyczne zakłada, że choroby cywilizacyjne wynikają ze stylu życia.

Dlaczego to jest problem?

Bo zmiana stylu życia jest bardzo trudna.

Dlaczego?

Bo nasze społeczeństwo uznaje niezdrowy tryb życia za normę, a zdrowy tryb życia za karę. 
Dlaczego jeszcze?

Bo zmiana trybu życia jest ciężka jeśli jesteś chory, zmęczony, nic Ci się nie chce, no i brakuje jasnych wytycznych.

 

-> to jest możliwa przyczyna nr. 2

 

Te „dlaczego” można poprowadzić w różny sposób, zadać różne pytania, ale (dopóki nie naginasz faktów), badania pokazują, że osoby robiące to ćwiczenie osobno na tym samym pytaniu wyjściowym zwykle dochodzą do podobnych wniosków - tylko inną drogą rozumowania 😊

 

Wszystkie choroby, które wymieniłaś, plus jeszcze wiele innych powodujących zmęczenie, to w większości choroby cywilizacyjne. Żeby się ich pozbyć, lub im zapobiegać, trzeba prowadzić zdrowy tryb życia, zachowując higienę fizyczną i psychiczną. Całościowe podejście jest bardzo ważne, nie wystarczy jeść 5 porcji warzyw dziennie, jeśli notorycznie się zamartwiasz, nie wystarczy być mistrzem medytacji jeśli całymi dniami się nie ruszasz itd.

 

 

Piszę to po raz nie wiadomo który na tym forum, pewnie na darmo.

Zawsze znajdzie się ktoś, kto napisze że żył 100% zdrowo przez ileś miesięcy i poczuł się tylko gorzej, depresja go wręcz dobiła, zgaga paliła a ciśnienie było nie do uregulowania… cóż. 

Ludzie zawsze będą podważać prawa fizyki, biologii i ogólnie naukę, jeśli w jakiś sposób (czasem nieświadomie!) pozwala im to zostać w strefie komfortu.

To tak jak mówienie, że nadwaga nie zawsze wynika ze spożywania nadmiaru kalorii. Że niby można jeść zdrowo i odpowiednie porcje i tyć, bo jest się chorym na to czy tamto. To oczywiście nie jest prawda i jest mnóstwo badań udowadniających, że osoby które tyją i twierdzą, że jedzą zdrowo i mało, po prostu zupełnie źle szacują to „zdrowo i mało”. Że jak zanotują w dzienniku każdy zjadany kęs i wypijane napoje z kaloriami, to przyjmują tych kalorii więcej niż potrzebują. Albo, że poprzez głodzenie się i inne złe nawyki żywieniowe ukierunkowane na szybkie chudnięcie, dane osoby rozwaliły sobie przemianę materii i teraz organizm potrzebuje z roku albo i więcej, żeby się wyregulować. 

No ale w przypadku zdrowego życia, jest cała masa osób, które w to „nie wierzą”. I twierdzą, że próbowali ale to nie działa. A są tak naprawdę tylko dwie możliwości - albo te osoby są całkowitym ewenementem naukowym, których prawa biologii nie dotyczą, albo po prostu próbowali źle. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, minou napisał(a):

Wiesz, moja praca polega często na takim ćwiczeniu zadawania pytania „dlaczego” dopóki nie dojdziesz do martwego punktu. Celem tego jest znalezienie źródła problemu i rozwiązanie go.
 

Np w pracy to będzie „zarządzanie zmianą się nie powiodło, bo komunikacja była chaotyczna a wytyczne sprzeczne”. Dlaczego komunikacja była chaotyczna? Bo ktoś rzucił pracę i nowa osoba nie do końca wiedziała co komunikować. Dlaczego nowa osoba nie wiedziała? Bo nie było dokumentacji z dokładnym opisem. Dlaczego nie było tego opisu? Bo jak strategia powstawała, firma była dużo mniejsza i wystarczyły ustne umowy. Dlaczego itd itp. Na końcu zostaje prawdopodobny powód i można zaplanować rozwiązanie. 

 

To samo można zrobić ze wszystkim. 


Dlaczego jesteśmy zmęczeni?

Bo chorujemy fizycznie lub psychicznie.

Dlaczego nie leczymy tych chorób?

Leczymy, ale mało skutecznie.

Dlaczego leczenie nie jest skuteczne?

Bo mało wiemy o chorobach psychicznych i autoimmunologicznych.

Dlaczego mało o nich wiemy?

Bo są skomplikowane i skupiamy się na nich od niedawna.

Dlaczego są tak skomplikowane?

Bo nie bardzo wiemy, co je powoduje.

Dlaczego tego nie wiemy?

Bo być może skupiamy się na nie tym co trzeba.

Dlaczego skupiamy się na nie tym co trzeba?

Bo jesteśmy przyzwyczajeni do chorób, które mają jedną przyczynę i tą przyczynę można znaleźć i wyeliminować, a te choroby są inne.

Dlaczego te choroby są inne?

Bo wydają się dotyczyć wielu systemów, narządów i mieć wiele przyczyn.

Dlaczego nie skupiamy się w takim razie na holistycznym podejściu?

Bo lekarze nie są do tego szkoleni.

 

-> to jest możliwa przyczyna nr. 1. 


Oczywiście są lekarze, którzy mają holistyczne podejście.

Dlaczego ludzie nie wybierają takiego lekarza?

Bo podejście holistyczne jest sprzeczne z naszymi przyzwyczajeniami i oczekiwaniami.

Dlaczego jest sprzeczne?

Bo jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że chorobę zwalcza się robiąc badanie, dostając receptę i przechodząc leczenie.

Dlaczego ciężko nam zmienić przyzwyczajenia?

Bo podejście holistyczne zakłada, że choroby cywilizacyjne wynikają ze stylu życia.

Dlaczego to jest problem?

Bo zmiana stylu życia jest bardzo trudna.

Dlaczego?

Bo nasze społeczeństwo uznaje niezdrowy tryb życia za normę, a zdrowy tryb życia za karę. 
Dlaczego jeszcze?

Bo zmiana trybu życia jest ciężka jeśli jesteś chory, zmęczony, nic Ci się nie chce, no i brakuje jasnych wytycznych.

 

-> to jest możliwa przyczyna nr. 2

 

Te „dlaczego” można poprowadzić w różny sposób, zadać różne pytania, ale (dopóki nie naginasz faktów), badania pokazują, że osoby robiące to ćwiczenie osobno na tym samym pytaniu wyjściowym zwykle dochodzą do podobnych wniosków - tylko inną drogą rozumowania 😊

 

Wszystkie choroby, które wymieniłaś, plus jeszcze wiele innych powodujących zmęczenie, to w większości choroby cywilizacyjne. Żeby się ich pozbyć, lub im zapobiegać, trzeba prowadzić zdrowy tryb życia, zachowując higienę fizyczną i psychiczną. Całościowe podejście jest bardzo ważne, nie wystarczy jeść 5 porcji warzyw dziennie, jeśli notorycznie się zamartwiasz, nie wystarczy być mistrzem medytacji jeśli całymi dniami się nie ruszasz itd.

 

 

Piszę to po raz nie wiadomo który na tym forum, pewnie na darmo.

Zawsze znajdzie się ktoś, kto napisze że żył 100% zdrowo przez ileś miesięcy i poczuł się tylko gorzej, depresja go wręcz dobiła, zgaga paliła a ciśnienie było nie do uregulowania… cóż. 

Ludzie zawsze będą podważać prawa fizyki, biologii i ogólnie naukę, jeśli w jakiś sposób (czasem nieświadomie!) pozwala im to zostać w strefie komfortu.

To tak jak mówienie, że nadwaga nie zawsze wynika ze spożywania nadmiaru kalorii. Że niby można jeść zdrowo i odpowiednie porcje i tyć, bo jest się chorym na to czy tamto. To oczywiście nie jest prawda i jest mnóstwo badań udowadniających, że osoby które tyją i twierdzą, że jedzą zdrowo i mało, po prostu zupełnie źle szacują to „zdrowo i mało”. Że jak zanotują w dzienniku każdy zjadany kęs i wypijane napoje z kaloriami, to przyjmują tych kalorii więcej niż potrzebują. Albo, że poprzez głodzenie się i inne złe nawyki żywieniowe ukierunkowane na szybkie chudnięcie, dane osoby rozwaliły sobie przemianę materii i teraz organizm potrzebuje z roku albo i więcej, żeby się wyregulować. 

No ale w przypadku zdrowego życia, jest cała masa osób, które w to „nie wierzą”. I twierdzą, że próbowali ale to nie działa. A są tak naprawdę tylko dwie możliwości - albo te osoby są całkowitym ewenementem naukowym, których prawa biologii nie dotyczą, albo po prostu próbowali źle. 

 

Z tym, że ludzie zawsze tyją ze złego żywienia się nie zgodzę. Znam osobę z bardzo ciężką niedoczynnością tarczycy (TSH 8 razy większe, niż norma), która prawie nic nie je, bo nie ma w ogóle apetytu i stale się rusza, bo ma fizyczną pracę a i tak jest otyła. Dosłownie ja z moimi ok 50 kg zjadam trzy razy więcej, niż ona. Zdaniem lekarzy winna jest tarczyca i mogłaby nic nie jeść a i tak by tyła.

 

Ale z innymi rzeczami, owszem. Tyle, że ja poległam już na pytaniu "dlaczego nerwica trwa u mnie tak długo" - nie wiem. Jestem w terapii od 15 lat, biorę leki od 10. Tyle, że ani jedno ani drugie nie działa. Coraz częściej myślę, że winna jestem ja i to, że nie znam życia bez nerwicy i podświadomie boję się, że sobie nie poradzę. Ale ja to naprawić, nie mam pojęcia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×